Swoi oszukują swoich…

Swoi oszukują swoich…

Przed rokiem w Iwano-Frankowsku (dawn. Stanisławowie) otwarto pierwszy na Ukrainie punkt, w którym prywatna firma VFS Global, po uprzednim wygraniu przetargu, zaczęła przyjmować ankiety na wizy do Polski. Powstały tzw. centra wizowe. Teraz, aby otrzymać wizę do Polski nie trzeba już osobiście fatygować się do Lwowa, wystawać w długich kolejkach pod konsulatem, a potem jechać po raz drugi po odbiór paszportu. Ale czy wszystko wygląda tak pięknie jak miało być?

Od listopada 2011 do lipca 2012 roku na Ukrainie powstało 14 takich centrów wizowych. W Iwano-Frankowsku zajmuje ono powierzchnię około 400 m² . Jest tam 11 okienek, w tym i dla osób niepełnosprawnych. Pracuje tu 19 pracowników, którzy mogą obsłużyć klienta po polsku, ukraińsku, rosyjsku i angielsku. Średnio na przyjęcie dokumentów od jednej osoby traci się około 12 minut. Jest na miejscu oddział banku, gdzie w trzech okienkach można uiścić konieczne opłaty. Na miejscu można też zrobić zdjęcie i wykupić ubezpieczenie. Przez Centrum w Iwano-Frankowsku, miasta wchodzącego w skład Lwowskiego Okręgu Konsularnego, w ciągu roku wydano 19% wiz do RP. „W okresie od otwarcia Centrum wydaliśmy 58 tys. wiz, w tym najwięcej „do pracy” – mówi dziennikarce Kuriera konsul Lidia Aniołowska.

Ale jak zawsze obok osiągnięć są i problemy. W ciągu pierwszych miesięcy mechanizm centrum działał bez zarzutu: dziś rejestracja – jutro zdajesz dokumenty. Ewentualnie papiery można było zdać z tzn. „żywej kolejki” Nie ma w tym nic dziwnego, bo firma VFS Global, która prowadzi taką działalność dla ponad 50 państw, ma już duże doświadczenie. Jednak firma nie wzięła pod uwagę ukraińskich realiów.

Z czasem sytuacja zmieniła się kardynalnie. Ludzie zaczęli się skarżyć, że zarejestrowanie się w kolejce na zdanie dokumentów jest praktycznie niemożliwie a zrobić to na stronie Centrum w trybie „on-line” jest niesłychanie trudno. Zapełnić normalnie wizę stało się praktycznie niemożliwie. Szczególnie dotyczy to mieszkańców wiosek, którzy pragną wyjechać do Polski do pracy. Ludzie gubią się, widząc niezrozumiałe napisy w innym języku. I tu pojawiają się „uczynni biznesmeni”, których pełno wokół Centrum i nachalnie proponują swe „usługi” wypełnienia ankiety, zarejestrowania się i „uczynnie” odstępują kolejkę. Innymi słowy – pełny kompleks usług, tylko tyle, że na ulicy.

Na ulicy Króla Daniela, gdzie mieści się centrum, wokół rozmieściło się ponad dziesięć „firm” proponujących swe usługi. Oto opodal biura kompanii VFS Global niepozorny kiosk z lat 90 XX wieku, na którym widnieje napis: „Organizacja społeczna Centrum kulturalno-oświatowe im. Adama Mickiewicza”. Ciekawe, jaką działalność oświatową, oprócz wypełniania ankiet wizowych prowadzi to towarzystwo? „Ludzie sami są sobie winni, że przepłacają konikom – mówi konsul generalny Jarosław Drozd. – Przykro mi, gdy dowiaduję się, że te wątpliwe „usługi” kosztują od 300 do 500 hrywien. Ale tu chcę jeszcze raz podkreślić, że wiza Schengen kosztuje 35 Euro, a usługi Centrum – 19,5 Euro. Od września wizy krajowe do Polski są zwolnione z opłat.”

 

Organizacja społeczna Centrum kulturalno-oświatowe im. Adama Mickiewicza (Fot. Sabina Różycka)Dlatego konsul radzi by korzystać z usług Centrum osobiście i nie poszukiwać pomocy na ulicy i przepłacać nie wiadomo komu. Później, często są narzekania na Konsulat, który z tym procederem nie ma nic wspólnego. „Często można zobaczyć, jak pod centrum do zagubionej osoby podchodzi elegancko ubrany pan lub pani i tłumaczy, że „tam w Centrum siedzą sami „bandyci”, a on może pomóc”. Przykro, ale tu swoi oszukują swoich – z żalem stwierdza konsul Drozd. – powinny się tym zająć odpowiednie służby.”

Ale sytuacja jest dziwna – nikt nie zgłasza się na milicję, że został oszukany. Widocznie ludzie się boją i nadal kupują miejsca w kolejce na podanie dokumentów. W oszukiwaniu petentów – jak mówią mieszkańcy Iwano-Frankowska – „pomaga” sama ochrona Centrum (!), która kieruje klientów do poszczególnych punktów na ulicy. Menadżer kompanii VFS Global, obecny na obchodach rocznicowych Centrum, nic o tym nie wiedział(!?). Spryciarze pod centrum oferują również zaproszenia do pracy w Polsce. Uwaga! Fałszywe! Ludzie płacą za nie pieniądze, ale wizy nie dostają. W konsulacie rozpoznają fałszywe dokumenty. Na zakończenie konsul generalny RP wyraziła nadzieję, że kolejny rok działalności Centrum, przywróci sytuację do stanu normalnego. Ale to zależy, w głównej mierze, od samych klientów.

Sabina Różycka

X