Świat pod swastyką

Świat pod swastyką Me 264

W 1932 r. Hans Baumann (1914–1988), niemiecki poeta, autor książek dla dzieci i twórca wielu piosenek, skomponował nową pieśń, która niebawem stała się popularna – i obowiązkowa we wszystkich organizacjach Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP), a potem także jej Oddziałów Szturmowych (SA) oraz w organizacji Młodzież Hitlera (Hitlerjugend). Podobała się, była łatwa i melodyjna, najbardziej jednak fascynował jej tekst, zwłaszcza ten fragment, który mówił: „Dziś bowiem należą do nas Niemcy, a jutro cały świat (Denn heute gehört uns Deutschland, und morgen die ganze Welt)”.

Krytykowany w niektórych kołach, autor zmienił wymowę pieśni przez wykreślenie pierwszej sylaby w budzącym kontrowersje wyrażeniu, a więc zastąpił słowo gehört (należą) słowem hört (słyszą). Niewiele to pomogło, nadal śpiewano pieśń w starej wersji, zwłaszcza przez członków Reichsarbeitsdienst – masowej organizacji przystosowania obywatelskiego i wojskowego młodzieży w III Rzeszy. W wydawanych w latach przedwojennych śpiewnikach co najmniej jedna trzecia zawierała oryginalny tekst pieśni.

Hitler w Paryżu 23.6.1940

Hitler z pewnością ją znał, i jej treść musiała mu odpowiadać, bo przecież wciąż nosił się z ideą zapanowania nad światem. Wpierw zamierzał zjednoczyć Stary Kontynent pod „socjalistycznym przywództwem narodu niemieckiego”, a potem sięgnąć po dalej położone państwa (lata później, bo 8 maja 1943 Joseph Goebbels zapisał w swym Dzienniku: „Führer daje wyraz swemu bezspornemu przekonaniu, że Rzesza będzie kiedyś panować nad całą Europą. Dlatego będziemy musieli stoczyć jeszcze wiele bitw, ale niewątpliwie doprowadzą one do wspaniałych sukcesów. Od tego momentu praktycznie będzie otwarta droga do panowania nad światem. Kto włada Europą, ten zagarnie przywództwo nad światem)”. I ten plan początkowo udawało mu się zrealizować. Do czerwca 1941 roku flaga z Hakenkreuzem łopotała w przyłączonej do Rzeszy Austrii, następnie w Czechosłowacji, wreszcie po kolei w Polsce (części okupowanej na podstawie uzgodnionej w układzie z ZSRS), Danii i Norwegii, Holandii, Belgii i Luksemburgu, Francji, Grecji i Jugosławii.

Należało jeszcze rozprawić się z Wielką Brytanią, która wypowiedziała Niemcom wojnę po ich ataku na Polskę. Hitler dość długo liczył na to, że się z nią jakoś dogada, wszak w Monachium w 1938 roku jej premier Neville Chamberlain, gdy Niemcy domagały się przyłączenia do nich części Czechosłowacji, tak zwanego Kraju Sudeckiego, nie miał nic przeciwko temu, uważał bowiem, że porozumienie zapobiegnie wojnie. Ale teraz, od 10 maja 1940 roku, na cele rządu stał Winston Churchill, a on na żadne ustępstwa nie miał zamiaru pójść.

W tej sytuacji Hitler wydał 16 lipca 1940 roku dyrektywę nr 16 o rozpoczęciu przygotowań do inwazji na Wyspy, którym nadano kryptonim Lew Morski. Führer uzasadnił swą decyzję następująco: „Ponieważ Anglia, mimo swej militarnie beznadziejnej sytuacji, nie daje żadnych oznak gotowości do porozumienia, zdecydowałem się rozpocząć przygotowania operacji lądowania, i gdy to okaże się niezbędne, zrealizować ją”.

Trzy dni później, na posiedzeniu parlamentu (Reichstagu) wygłosił triumfalne przemówienie, w którym przede wszystkim chełpił się zwycięstwem nad Francją, ale poświęcił też kilka zdań Anglii. I tu ponownie zaapelował do Londynu: „W tej godzinie czuję się zobowiązany wobec mego sumienia jeszcze raz zwrócić się do Anglii z apelem do jej rozsądku. Sądzę, że mogę to uczynić, ponieważ nie proszę o coś jako pokonany, lecz opowiadam się za rozsądkiem jako zwycięzca. Nie widzę żadnego powodu, który by zmuszał do kontynuowania walki”.

Londyn w ogóle nie odpowiedział na tę propozycję. Winston Churchill stwierdził krótko: „Nie mam zamiaru w jakikolwiek sposób odpowiedzieć panu Hitlerowi na jego przemówienie. My nie rozmawiamy”.

Odbyła się natomiast debata w Izbie Gmin. Tu z mocnym przemówieniem wystąpił minister Duff Cooper, który powiedział: „Niemcy zniszczyli wspaniały kraj i wymazali go z mapy. Kraj, który powstał w rezultacie pierwszej wojny i trwał ponad dwadzieścia lat, już nie istnieje. Czy nie oznacza to, że zaproponują warunki, które nie będą zawierać więcej niż potwierdzenie ich zwycięstwa, które ma ukształtować oblicze Europy? Czy chcą, aby powstała rzeczywiście niepodległa Polska? A jeśli to uczynią, który głupiec mógłby uwierzyć w ich szczerość, zawierzyć ich słowu?”.

1 sierpnia Hitler wydał kolejną dyrektywę, nr 17, zaostrzającą wcześniejszą. Z ustalonych przezeń warunków, jakie należy spełnić, by inwazja mogła się udać, najważniejszy był, by niemieckie lotnictwo całkowicie zapanowało nad przestrzenią powietrzną Anglii. Minister lotnictwa, marszałek Hermann Göring zapewnił Führera, że to załatwi. A więc całe siły zbrojne przeszły w stan mobilizacji.

Do inwazji ściągnięto do portów nad Kanałem La Manche, m.in. Dunkierki, Calais, Boulogne i Hawru chyba większość niemieckich  pojazdów wodnych: poza okrętami, 145 statków, 1.319 barek, 422 holowniki, 994 motorówki i jeszcze pewną liczbę promów. Wyznaczono termin ataku: 21 września 1940 roku. Gigantyczna armada miała przerzucić na drugą stronę Kanału 100.000 żołnierzy, Niemcy chcieli, by w pierwszym rzucie było jak najwięcej czołgów, z pomocą których łatwiej by im było utworzyć przyczółki.

W Berlinie tymczasem opracowywano plany administracyjnego opanowania podbitego kraju. Powołano sztab ekspertów mających ustalić, jak najefektywniej przejąć brytyjskie zakłady przemysłowe, zarekwirować wszelkie zapasy surowców, żywności. SS zajęło się przygotowaniem jednostek Policji Bezpieczeństwa (Sipo) i Służby Bezpieczeństwa (SD), które przy użyciu znanych im metod miały trzymać w szachu ludność, napędzać jej strachu. Przygotowano siedmiopunktową ulotkę z odezwą do mieszkańców, w której ostrzegano ich przed podejmowaniem prób zbrojnego oporu i jakichkolwiek aktów sabotażowych, będą one bowiem karane śmiercią. SS sporządziło specjalną listę gończą z nazwiskami ponad 2.700 wybitniejszych brytyjskich polityków i osobistości, które natychmiast należy aresztować. Oczywiście, na pierwszym miejscu figurował na niej Winston Churchill, ale było na niej także pięciu Polaków, w tym major Jan Żychoń, oficer wywiadu, który dał się Niemcom szczególnie we znaki. A wszystkich mężczyzn w wieku od 17 do 45 lat, a więc potencjalnych wrogów mogących przeciwstawiać się nowej władzy, wywieźć do obozów pracy na kontynencie. Przygotowano także listę Anglików uchodzących za przyjaźnie nastawionych do nazizmu, którym z tej racji można by było powierzyć rozmaite kierownicze funkcje.

Pełnię władzy miał sprawować generalny gubernator, przymierzano się do tego, by to stanowisko objął Joachim von Ribbentrop, dobrze zorientowany w sprawach brytyjskich, bo był w latach 1935–1938 ambasadorem przy rządzie Jego Królewskiej Mości.

Na razie jednak Hitler postanowił sterroryzować mieszkańców angielskich miast. Eskadry niemieckich samolotów zaczęły m.in. bombardować m.in. Bristol, Birmingham, Manchester, Sheffield, Coventry (na to ostatnie miasto odbyły się w operacji Sonata Księżycowa dwa naloty. 14 i 15 listopada 1940 roku, bomby zniszczyły lub uszkodziły 4.000 domów, zabiły ponad 500 osób. Göring był zadowolony, i zapowiedział, że jest gotów scoventryzować całą Anglię). Bardzo ucierpiał Londyn, od 7 września do 7 października 1940 zaatakowało stolicę 5.265 samolotów, które zrzuciły 6.453 ton bomb i 8.469 kanistrów z materiałem palnym. Ogółem ofiarami nalotów padło ponad 40.000 cywilów.

Oczywiście, lotnictwo Royal Air Force (RAF) broniło swego kraju, od 10 lipca do 31 października 1940 trwała tak zwana Bitwa o Anglię, w której uczestniczyły cztery polskie dywizjony, z udziałem 145 polskich pilotów. Ta pierwsza w historii kampania stoczona wyłącznie przez siły lotnicze zakończyła się klęską Luftwaffe, a co za tym idzie – odwołaniem przez Hitlera, 18 września, operacji Lew Morski.

Co nie znaczy, że Hitler poniechał swych planów podbicia świata. Teraz jego oczy skierowały się na Związek Sowiecki (zwał go zawsze Rosją). Już w 1924 roku napisał w Mein Kampf (Moja walka), swej programowej książce, że tam, na wschodzie będzie szukał przestrzeni życiowej dla swego narodu. Teraz przystąpił do realizacji tego planu. W grudniu 1941 roku podpisał dyrektywę nr 21 przewidującą atak na Kraj Rad w operacji pod kryptonimem Barbarossa.

Ofensywa miała się rozpocząć w maju 1941 r., ale musiano ją odroczyć z powodu wydarzeń na Bałkanach, gdzie Włosi bez niemieckiego wsparcia nie potrafiliby pokonać Grecji. Wobec tego atak na ZSRS Niemcy rozpoczęli dopiero 22 czerwca. Na wschód ruszyły siły zbrojne jakich świat dotąd nie widział: 150 dywizji liczące 3 miliony żołnierzy, 3.000 czołgów, 7.000 jednostek artylerii, 2.500 samolotów. I dość szybko parły naprzód. 2 grudnia bataliony zwiadowcze były już tylko 30 kilometrów od granic Moskwy, przez lornetki niemieccy oficerowie widzieli mury Kremla i kopuły jego cerkwi. Do tego czasu do niewoli niemieckiej dostało się około 5,3 miliona czerwonoarmistów, z których w obozach na skutek niedożywienia, chorób i wyczerpania z powodu ciężkiej pracy zmarła co najmniej połowa. Widząc, że sytuacja rozwija się po jego myśli, Hitler w przemówieniu wygłoszonym 3 października stwierdził triumfalnie, że Rosja (zawsze tak się o niej wyrażał) już została złamana i już nigdy się nie odrodzi.

Coraz realniejsze stało się zatem rozpoczęcie realizacji opracowanego już w 1941 r. w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy, pod kierownictwem Heinricha Himmlera, Generalnego Planu Wschodu, ustalającego szczegóły zagospodarowania podbitych obszarów, totalnego zgermanizowania ich (była to kolejna wersja, pierwsza dotyczyła Polski, nowa – Europy Środkowo-Wschodniej i Europy Wschodniej). Jego realizację powierzono Alfredowi Rosenbergowi, mianowanemu przez Hitlera ministrem Rzeszy do spraw terytoriów wschodnich. Zapisał wówczas w dzienniku: „Führer podarował mi kontynent”.

A zatem Hitler miał już przestrzeń życiową (Lebensraum), na której tak mu zależało. Należało teraz zrobić z tego użytek. Rosenberg przystąpił do realizacji już wcześniej przygotowanych planów. Przede wszystkim miał zgermanizować podbite obszary i wcielić je do Rzeszy. To pociągało za sobą konieczność usunięcia ich mieszkańców. Postanowiono wysiedlić za Ural 51 milionów (!) Rosjan, Ukraińców, Polaków i Czechów, nie stroniąc także, by nie komplikować deportacji, od mordów (miano jedynie zatrzymać około 14 milionów młodych ludzi jako siłę roboczą). Moskwa i Leningrad miały zostać, zgodnie z życzeniem Führera, zrównane z ziemią. Dla mających napłynąć Niemców (na razie 10 milionów) zaplanowano utworzenie miasteczek otoczonych licznymi wioskami nastawionych na produkcję żywności. Infrastrukturę komunikacyjną miała utworzyć sieć autostrad (szerokości 11 m, z trzema jezdniami) i nowoczesnych dróg szybkiego ruchu oraz sieć kolei. Dla niej przewidziano szeroki rozstaw szyn, ale z trzecią szyną z mniejszym rozstawem, aby móc wykorzystywać także tabor niemiecki (wydano nawet album z mapami sieci i rysunkami wagonów; osobowe miały być piętrowe). Administracyjnie zdobyte terytorium chciano podporządkować czterem komisarzom Rzeszy, 24 komisarzom generalnym i ponad 900 komisarzom terenowym. Patrząc daleko w przyszłość, przyjmowano, że w ciągu 400 lat, zgermanizowane obszary na wschodzie będzie zamieszkiwać od 500 do 600 milionów ludzi.

Również neutralne kraje europejskie znalazły się na mapach inwazyjnych Hitlera. Najazd na Szwecję miał się odbyć pod kryptonimem Operacja Lis Polarny (Polarfuchs). Południową część kraju Führer zamierzał dołączyć do Rzeszy, północną – przekazać Finlandii.

Podbicie Szwajcarii przewidziano – po zwycięstwie – w Operacji Choinka (Tannenbaum), przy czym kraj chciano podzielić na trzy części, według języka, jakim posługiwała się ludność, przydzielić je Niemcom, Francji i Włochom.

Sposób okupacji Portugalii sprecyzowała Operacja Isabella, a Gibraltaru – Operacja Felix.

Po opanowaniu tych dwóch ostatnich państw, planowano przerzucić dwie dywizje do Maroka, i posuwając się na wschód dotrzeć do Kanału Sueskiego (w tym wypadku brano także pod uwagę atak od północy przez Turcję). W przyszłości planowano zająć Syrię, Irak, Iran, ba – także Indie: ludność tej kolonii brytyjskiej, będącej perłą w koronie imperium z radością powita wyzwolicieli…

Ale nie tylko o to chodziło. Afryka znalazła się w planach podboju III Rzeszy także dlatego, że Niemcy miały tam ongiś swoje kolonie. W grudniu 1949 r. ukazujące się w Monachium czasopismo napisało: „Nowa niemiecka Rzesza już wywalczyła sobie miejsce pod słońcem starej Europy, także słońce Afryki będzie jej znowu świecić”. Trzeba było się do tego przygotować. W lipcu 1940 r. Walter von Brauchitsch, naczelny dowódca wojsk lądowych, nakazał utworzenie kolonialnego regimentu, który miał zostać przeszkolony na norweskim poligonie. Poza tym 19 lipca Franz von Halder, szef sztabu generalnego wojsk lądowych zanotował, że powstanie liczące 10.000 żołnierzy wojsko kolonialne. Ustalono jednak, że wpierw na ląd afrykański wkroczą jednostki marynarki wojennej, a potem dopiero zaczną przejmować teren wojska lądowe, dostarczane także samolotami. Operacja powinna się zakończyć w ciągu 6 miesięcy. Na ministra kolonii Rzeczy wyznaczono generała Franza von Eppa. Przystąpiono także do szkolenia urzędników mających objąć służbę w administracji, policji. W planach przewidywano zajęcie niemal wszystkich państw kontynentu, z wyjątkiem Związku Południowej Afryki.

Na mapie świata pozostał już tylko jeden przeciwnik Niemiec, z którym musieli się liczyć: USA. Wielu Amerykanów z kół militarnych przewidywało, że gdy padnie Wielka Brytania, Ameryka znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie: Atlantyk już nie będzie dla Niemiec barierą, lecz mostem. To, że Berlin może stać się groźnym przeciwnikiem wynikało choćby z planów Hitlera. Już w 1938 r. Hermann Göring, wówczas będący także dowódcą niemieckiego lotnictwa wojskowego, podczas spotkania z producentami samolotów zalecił im, by skoncentrowali się na rozwoju bombowców, które z ładunkiem 5 ton bomb mogłyby dolecieć do Nowego Jorku i z powrotem. „Byłbym nadzwyczaj szczęśliwy z posiadania takiego bombowca, aby móc wreszcie zatknąć gębę tym pyszałkom po drugiej stronie” – oświadczył. Okazało się, że Willy Messerschmitt, uważany przez Hitlera za najgenialniejszego konstruktora, z własnej inicjatywy już zaprojektował taki samolot i mógł go przedstawić Führerowi na początku 1938 roku. Wodzowi Me 261 spodobał się i postanowił, że poleci nim na olimpiadę w Tokio w 1940 roku (która z wiadomych względów się nie odbyła).

Ale Messerschmitt nadal rozwijał swój samolot, teraz mając już w portfelu zamówienia Luftwaffe. Przygotował różne jego warianty, w tym także wersję o zasięgu do 12.000 kilometrów, mogącą zabrać na pokład bomby o łącznej wadze 14 ton. Były plany zbombardowania amerykańskich miast – Nowego Jorku, Waszyngtonu, Filadelfii i innych na wschodnim wybrzeżu, a także położonych w okolicy Wielkich Jezior (tu przede wszystkim Chicago). Ba – rozpatrywany był także atak na Kanał Panamski! By choć trochę przybliżyć ląd amerykański, Hitler zaplanował zajęcie Azorów i Wysp Kanaryjskich, na których chciał zbudować lotniska. Z nich, jak zapowiedział japońskiemu ministrowi spraw zagranicznych Yōsuke Matsuoce, już jesienią 1941 roku wyśle samoloty na wschodnie wybrzeże USA, ale pod warunkiem, że do tego czasu pokona Rosję. Według niego, nie miałoby to oznaczać wypowiedzenie wojny, ot – chodziłoby o zastraszenie Stanów, udowodnienie, że z Niemcami nie ma żartów.

Ale samoloty to za mało, Niemcy potrzebowały też floty wojennej, nie mogły się zgodzić na to, żeby Wielka Brytania nadal – jak w jej popularnym drugim hymnie – panowała nad falami, a same, jeśli ich plany o zapanowaniu nad światem miały się ziścić, musiały mieć okręty, dużo okrętów. Opracowano więc plan rozbudowy floty, chciano do niej dołączyć 20 pancerników, 31 lotniskowców, 100 krążowników i 500 (!) łodzi podwodnych. Ta armada zapewniłaby, że panowanie nad falami przeszłoby w ręce Niemców.

Wojna zakończyła się 8 maja 1945 r. Kraj, który ją rozpoczął i miał trwać, według zapewnień Hitlera, tysiąc lat, przestał istnieć po dwunastu latach, trzech miesiącach i ośmiu dniach. Zostawił ogromny bilans ofiar: życie straciło ponad 75 milionów ludzi, w tym 26 milionów żołnierzy i co najmniej 49 milionów cywilów. Odpowiedzialni za tę apokalipsę Adolf Hitler, Joseph Goebbels, Heinrich Himmler i Hermann Göring popełnili samobójstwo.

(Pisząc artykuł korzystałem m.in. z książek: Ralph Giordano: Wenn Hitler den Krieg gewonnen hätte; Joseph Goebbels: Tagebücher; Hitlers Tischgespräche; Egbert Kieser: Unternehmen Seelöwe).

Tadeusz Kurlus

Tekst ukazał się w nr 3-4 (367-368), 19 lutego – 15 marca 2021

X