Nie chodzi mi o to, czym zajmowały się kobiety w 1935 r. we Lwowie, lecz o jedno z pierwszych pism kobiecych w międzywojennej Polsce, redagowane przez Adolfa Wandera. Ukazywało się raz na miesiąc i pierwsza strona oraz kilka wewnątrz numeru były kolorowe. Objętość pisma 45 stron wypełnionych tematami przeważnie tylko dla pań – chociaż przypuszczam, że dla ładnych zdjęć kobiet panowie też do niego czasami zaglądali. Naturalnie – dużo zdjęć i rysunków modnych strojów z opisem wykorzystanych materiałów. Były też praktyczne porady co do robótek ręcznych (tym paniom, którym się nudziło w domu w oczekiwaniu na męża). Oprócz tego wiele ciekawych informacji, powieści w odcinkach i trochę reklamy. Niektóre z tych porad i dziś nie straciły swej aktualności.

Pielęgnacja i utrzymanie piękna od zawsze były u kobiet na pierwszym miejscu. Stąd taka rubryka cieszyła się powodzeniem. Rubrykę prowadziła Magdalena Poznańska.
Gawędy kosmetyczne Madeleyne
Kiedy, jak kiedy, ale teraz, w lecie, w sezonie dalszych spacerów i wycieczek, do których zachęca nas natura w pełni swego blasku, pożądaną jest rzeczą mieć „dobre nogi”. Niestety, naogół biorąc, sprawa ta przedstawia się nie najlepiej. Odpowiednio do ciężaru, który dźwigać musi, podobnie jak w architekturze, stopa ludzka tworzy sklepienie, ściślej, półsklepienie, którego obciążenie rozkłada się na trzy jej punkty: piętę oraz podstawę wielkiego i małego palca. Zdawałoby się, że tej mądrości natury nie należałoby się sprzeciwiać, lecz odwrotnie, harmonizować z nią noszone przez nas obuwie. Jakże dalekiem jest ono w istocie od tego ideału.
Wysoki obcas rezygnuje z roli pięty, jako zasadniczego oparcia dla ciężaru ciała, przekazuje go wyłącznie palcom stopy – zwłaszcza wielkiemu, – które stłoczone w wąskim i twardym pantoflu, wzajemnie walczą o jakie takie miejsce dla siebie. Wzgląd na dobrze prezentującą się sylwetkę obutej stopy narzuca jej jeszcze w dodatku i zbyt wąską, nie odpowiadającą jej szerokości podeszwę.
Spójrzmy na rezultat: zgięte haczykowato palce podwijają się pod brzeg stopy, wielki palec odchyla się ku jej środkowi, niejednokrotnie kładąc się na swych sąsiadkach, trąc o skórę obuwia, stają się wdzięcznym terenem dla odcisków.
Jeszcze jeden rezultat, świadczący, że piękno i zdrowie w zgodnej chodzą parze: zmęczony, bolesny wyraz twarzy, zwłaszcza przy – co tak często się zdarza – za ciasnem obuwiu. Gdyby kobiety chciały rozumować cokolwiek logiczniej, nie trzeba by im tłumaczyć, że pogody twarzy, pionu postawy, płynności kroku, swobodnego wdzięku ruchów; tych naczelnych cech kobiecej urody, nigdy nie zrównoważy o numer mniejszy niż trzeba rozmiar pantofelka.
Z biegiem czasu stopa przystosowuje się do tych nienaturalnych warunków swej egzystencji. Ileż razy, wbrew złudnym pozorom, jakaś wytworna, elegancko obuta nóżka, w swojej istocie, au naturel jest jedynie żałosnym dziwolągiem, który przywrócić do możliwej normy może jedynie skomplikowany zabieg chirurgiczny.
Dobrze, ale jaka jest na to rada? – słusznie zapytają mnie moje czytelniczki. Trudno przecież chodzić w jakichś chodakach. Pozwolę sobie jednak podsunąć im – bynajmniej nie głęboką – myśl, aby, nie mogąc już radykalnie pogodzić wymogów elegancji i wygody, ograniczyły się do noszenia obuwia, mającego na widoku głównie wygląd stopy (i to możliwie cokolwiek obszerniejszego), jedynie do sukien wizytowych i wieczorowych. Na resztę dnia polecam bezwzględnie wygodne i niekrępujące obuwie sportowe, z niskim, szerokim, ewentualnie gumowym obcasem, które to obuwie jest nieocenionem źródłem pogody ducha i dobrego humoru.
Wiadomości ze świata – naturalnie dotyczące tego, co kobiety najbardziej interesuje…

– Owszem. Ludwika XIV, galery.
Świat Kobiecy
Ach te teściowe
Istnieje taki zakątek na świecie, gdzie – „zagadnienie” teściowej zostało w znakomity sposób rozwiązane dzięki ograniczeniu czasu dla jej… elokwencji i wizyt. To dowcipne zarządzenie obowiązuje na Nowej Gwinei, jednej z wysp Polinezji, w plemieniu Huku-Huku.
Wszystkie teściowe tego plemienia muszą przez cały dzień, oprócz jednej godziny, pomiędzy ósmą a dziewiątą rano, przebywać razem, i tylko w tej jednej godzinie wolno im składać wizyty swym dzieciom. O ósmej rano młode pary zasiadają pokornie przed swemi chatami w oczekiwaniu wizyty teściowej. Zdaniem krajowców Huku-Huku, starsze kobiety są o wiele milsze w rannych godzinach, niż w pozostałych porach dnia, wtedy bowiem nikt nie jest jeszcze przemęczony robotą i zdenerwowany wrażeniami dnia. Po wizycie teściowej młodzi udają się spokojnie do pracy i spokojnie wracają do domu, pewni, że już nie zobaczą tego dnia teściowej.
Jakby to było dobrze, gdyby i u nas takie zwyczaje panowały!
Z życia gwiazd filmowych
Gdy tylko skończy się praca w atelier, gwiazdy uciekają jak najdalej z dusznych i gorących hal filmowych, chcąc jaknajbardziej wykorzystać chwilę odpoczynku.
Odpoczywają zresztą w sposób rozmaity, czasami nawet dość ekscentryczny. Urocza Sylvja Sidney, którą wytwórnia zaprzęgła do pracy tak, że biedna Sylvia mimo upałów panujących w Ameryce, nakręca aż dwa filmy: „Czar młodości” i „Dreszcze wielkiego miasta” (Guns) w wolnych bawi się ogrodnictwem. Posiada zresztą koło swej willi w Hollywood piękny ogród, niezwykle starannie utrzymany. Ogrodnictwem zajmuje się także i Kitty Carlisle, jedna z obiecujących gwiazdek, która ukazała się w filmie „Wielka księżna i chłopiec hotelowy”. Przystojny Duńczyk, Carl Brisson jest stuprocentowym sportowcem. Każdą wolną chwilę spędza na swej luksusowej żaglówce. Jest również namiętnym zwolennikiem golfa. Gertruda Michael woli gry spokojne. Jest zwolenniczką pingponga, twierdząc, że dzięki tej grze zachowuje szczupłą i zgrabną sylwetkę bez przestrzegania uciążliwej djety.
Wytworna Carola Lombard nie jest ani zawołaną sportsmenką, ani ogrodniczką, wieczory wolne spędza w sposób dość oryginalny. Do swej luksusowej willi sprasza przyjaciół i tu urządza wytworne garden-parties, na których występuje przebrana w wytworną pyjamę, częstując sama swych gości lodami i kocktailami.
Gaił Patrick, jedna z młodziutkich gwiazdek amerykańskich w dość ekscentryczny sposób spędza każdą wolną chwilę. Robi samotne wycieczki samochodem. Sir Guy Standind, znany z filmu „Bengali” zupełnie samotnio wyjeżdża na weekend, zabierając ze sobą jedynie paletę z farbami i wiernego jamnika.
Henry Wilcoxon spędza wolny czas w pięknym ogrodzie swej willi, czytając książki. Wilcoxon żywo interesuje się historją Anglji. Wendy Barrie, Claudette Colbert, Gary Cooper, Fred Mac Murray spędzają czas w sposób mało skomplikowany, wylegując się na plaży w modnej miejscowości kąpielowej, Santa Monica, położonej o parę kilometrów od Hollywood.
Tak odpoczywają gwiazdy.
Gary Cooper otrzymuje listy z Polski
Znamy go wszyscy z ekranu. Jest zawsze trochę niezgrabnym poczciwym chłopcem, którego wszystkie kobiety kochają, a mężczyźni lubią. Gary Cooper… cowboy z amerykańskich prerji… dentysta z zapadłego miasteczka na prowincji… legjonista w marokańskim miasteczku… oficer włoskiej armji… zwykły żołnierz amerykański… obieżyświat.
Mimowoli myślimy o tych postaciach ze srebrnego ekranu, które żyją tylko dzięki mistrzowskiej grze Garyego i które nie prędko znikną nam z pamięci.
Jego partnerki: Marlena Dietrich, Anna Sten, Sylvja Sidney, Joan Crawford, Carola Lombard, zawsze mile wspominają swego partnera, chcąc z nim zagrać raz jeszcze. Jedynie Carola Lombard ukaże się po raz drugi z Garym (pierwszy raz wystąpiła w filmie „Teraz i zawsze”). Nakręcają oni obecnie nowy film „Młoda rozwódka”.
Gary podobnie jak i inne gwiazdy filmowe kolekcjonuje znaczki pocztowe. I on to właśnie otrzymuje największą ilość listów z Polski spośród innych gwiazd Paramountu. Ponadto lwią część jego wielbicielek i wielbicieli znajduje się w Ameryce i Anglji.
Inne gwiazdy Paramountu otrzymują listy z różnych części świata. Mae West otrzymuje listy głównie z Ameryki Północnej. Sylvja Sidney i Marlena Dietrich z krajów azjatyckich, a milutka Toby Wing i Henry Vilcoxon z… Ameryki Południowej.
Kariera Marleny Dietrich
W Berlinie, (dwa dni po Bożem Narodzeniu w szanowanej ogólnie rodzinie mieszczańskiej urodziła się dziewczynka, którą nazwano Marją Heleną, a matka nazywała ją Marleną. Matka Marleny, pani Dietrich – owdowiawszy wcześnie, poślubiła pułkownika von Looscha i wraz z córeczką i mężem wyjechała do jednego z małych miasteczek brandenburskich, gdzie stacjonował pułk jej męża.
W małem cichem miasteczku życie płynęło monotonnie. Mała Marlena z dziecka stała się podlotkiem. Marzyła o tem, by przyjechać do stolicy, zobaczyć pięknie ubrane kobiety i pójść na koncert i choć raz w życiu do teatru. Marzenia jej spełniły się. Wyjechała do Berlina i zamieszkała u swego wuja, jednego ze znanych jubilerów.
Pierwszy wieczór w teatrze był niezapomniany. Dziewczyna, która nigdy przedtem nie widziała żadnego przedstawienia – długo nie mogła otrząsnąć się z wrażenia: postanowiła zostać aktorką. Rodzina von Looschów była zgorszona. Jak to, taka miła i ładna dziewczyna, która z łatwością mogłaby wyjść za mąż – chciała wybrać sobie tak niegodne zajęcie i występować uszminkowana na scenie? Nigdy!
Marlena ustąpiła pod naciskiem rodziny. W drodze wyjątku pozwolono jej uczyć się grać na skrzypcach. Z niezwykłą gorliwością zabrała się do pracy — ale rezultat był smutny: nadwyrężyła sobie rękę tak, że lekarz przez cztery miesiące nie pozwolił jej ruszyć skrzypiec. Jedynie wuj, u którego mieszkała, namawiał ją ciągle, by poświęciła się scenie i przełamała opór rodziny. Marlena zwróciła się do znakomitego reżysera i inscenizatora Maxa Reinhardta. Reinhardt przyjął ją w poczet uczenic i, po paru miesiącach nauki, Marlena ukazała się na scenie.
Od tego czasu minęło parę lat. Marlena, po triumfach scenicznych i filmowych, wyszła za mąż za reżysera filmowego Rudolfa Siebera, została matką małej Marie Sieber – i wycofała się zupełnie z życia teatralnego; zdawało się, że jej karjera życiowa jest już zupełnie skończona, aż wreszcie. Pewnego dnia zwrócił się do niej znany impresarjo teatralny z propozycją, by wystąpiła w rewji filmowej Charella p. t. „Dwa krawaty”. Marlena początkowo odmawiała, aż wreszcie przyjęła engagement. Powróciła na scenę.
I tu, na scenie berlińskiej, zobaczył ją Józef von Sternberg, który napróżno poszukiwał aktorki, która mogłaby zagrać główną rolę w filmie p. t. „Błękitny motyl”. Przeprowadził próbne zdjęcia z niemal wszystkiemi gwiazdami berlińskiemi – ale napróżno. Chcąc odpocząć po żmudnej pracy wybrał się do teatru — i tu zobaczył po raz pierwszy Marlenę. Nazajutrz Marlena przybyła do studja na próbne zdjęcia. Wypadły nadspodziewanie dobrze i podpisała kontrakt z wytwórnią Paramount.
Już pięć lat minęło od tego czasu. Marlena wystąpiła w szeregu filmów, z których każdy był ewenementem w dziejach kinematografji. Ostatnio ukończyła film p.t. „Kaprys hiszpański” – który niewątpliwie będzie jeszcze jednym triumfem tej genialnej aktorki. Obok Marleny w filmie tym wystąpią: Lionel Atwill, Cesar Romero i Don Alvarado. „Kaprys hiszpański” już wkrótce ukaże się na ekranach kin w Warszawie.
Porady praktyczne – to rubryka, od której zaczynano przeglądanie pisma…

Jak utrzymać szczupła sylwetkę
Jedzenie jest bezprzecznie jednym z zasadniczych warunków naszego życia. Większość ludzi nie wnika jednak w istotę rzeczy, twierdząc, że jedzenie jest dla nich tylko dużą przyjemnością. Kilkadziesiąt lat temu nie uwierzyłby nikt jak małe ilości pożywienia wystarczają dorosłemu człowiekowi. Uznajemy też całą prawdę starego przysłowia, że więcej ludzi umiera z przejedzenia, aniżeli z głodu. Od czasu, kiedy hasłem dnia stała się smukła linja zmieniło się bardzo wiele.
Moda przyszła z pomocą teorji racjonalnego odżywiania, i dziś doszliśmy do wniosku, że małe ilości pożywienia rzeczywiście wystarczają, człowiek zaś staje się ruchliwszy i świeższy. Wpadanie z jednej krańcowości w drugą byłoby conajmniej wielkim błędem. Zarówno nadmierne opychanie się, jak systematyczne głodzenie szkodzą zdrowiu.
Osoby ze skłonnością do tycia nie powinny się głodzić, lecz używać odpowiedniego pożywienia. Obniżenie wagi zależy od składu posiłków.
Metodę tę należy zastosować już przy pierwszem śniadaniu, zastępując kawę lub herbatę – szwajcarskim napojem – t. zw. „musli”. Napój ten przygotowuje się w następujący sposób: płatki owsiane pozostawia się na noc w mleku, dodając nazajutrz rano niedużą ilość orzechów, przetarte z łupiną i pestkami jabłko oraz kilka kropel soku cytrynowego (jabłko można zastąpić dowolnym owocem). We wszystkich szwajcarskich zakładach leczniczych podaje się „musli” na pierwsze śniadanie.
W ciągu przedpołudnia polecamy posiłek, składający się z owoców: 2 lub 3 jabłka, kilka gruszek, talerz czereśni i t. d.
Obiad zostanie naturalnie zreformowany. W pierwszym rzędzie musimy skreślić zupę i deser. Również tłuste, lub w tłuszczu smażone mięso musimy ograniczyć do minimum. Zamiast kartofli i potraw mącznych polecamy sałaty, jarzyny i owoce. Duży nacisk kładziemy na wszelkiego rodzaju sałaty. Oprócz zielonej sałaty polecamy: – w zależności od pory roku – sałatę z kapusty, pomidorów, fasolki szparagowej i buraków.
Mięso powinno być duszone lub szybko smażone. Podawać je bez sosu.
Następnie owoce w dowolnej ilości i lekko słodzona kawa.
Na podwieczorek – słabo cukrzona herbata z sucharkami. Kolacja winna się składać: z jajek, sałatki jarzynowej, rzodkiewek, białego sera, zimnego, chudego mięsa, kiełbasy lub smażonej ryby.
Podczas posiłków nie należy pić.
Raz w tygodniu, najlepiej w dniu, który jest przeznaczony na odpoczynek, zastosować djetę owocową. Składają się na nią surowe owoce i lekko cukrzone kompoty w nieograniczonej ilości. Wszystkie inne potrawy należy bezwzględnie wyeliminować. Podczas kuracji odchudzającej należy również ograniczyć spożycie soli. Skuteczny jest jeden dzień w tygodniu bez soli.
Powyższe wskazania nie składają się wprawdzie na radykalną kurację odtłuszczającą; są to tylko półśrodki, cel jednak zostanie osiągnięty. Nie głodząc się, pozbywamy się kilku uciążliwych i zbędnych kilogramów, i bez poważniejszych ofiar uzyskujemy modną, smukłą sylwetkę.
Czyścimy: w domu zawsze coś się zabrudzi i nawet obecnie – mimo wielu obecnych wspaniałych proszków – nie zawsze udaje się plamy odeprać. Warto więc poczytać stare porady.
Plamy z owoców próbujemy czyścić gorącą wodą bez mydła, bo gdy są świeże, zwykle od tego ustępują. Dobrym środkiem jest również woda z boraksem. Jeśli na wełnie plama nie ustąpi pod bardzo ciepłą wodą, próbujemy słabego roztworu wody utlenionej z amonjakiem. Pod mocnym roztworem barwa może się zmienić. Z jedwabiu plamy ustępują pod sokiem cytrynowym lub spirytusem, wcieranym watą. Następnie należy plamę zaprać ciepłą wodą.

Plamy z atramentu
- Zwilżamy plamę spirytusem, posypujemy kwasem winnym, spłókujemy wodą i suszymy.
- Moczymy plamę w mleku parę godzin, potem pierzemy.
- Na materjałach wełnianych białych lub kolorowych wywabiamy – spirytusem lub wodą z octem.
- Na jedwabiach – spirytusem, wodą z octem, cytryną lub wodą z amonjakiem na wacie, spieramy ciepłą słoną wodą.
Fioletowy atrament zmywamy spirytusem.
Stearyna
Stearynę należy zeskrobać, a resztę zmyć spirytusem lub wodą. Drugim dobrym sposobem jest prasowanie plamy gorącym żelazkiem, włożywszy tkaninę między dwa kawałki bibuły, w którą stearyna wsiąka.
Plamy z rdzy
Plamy z rdzy należy wywabiać gorącym sokiem cytrynowym. Zamoczyć plamę w soku, potem natrzeć mydłem i przeciągać przez koniec gorącego żelazka postawionego pionowo. Czynność tę powtarzamy kilkakrotnie. Plamy z rdzy usuwa również sól szczawikowa, lecz, jako środek mocniejszy, niszczy włókna tkaniny.
Tłuste plamy
- Tłuste plamy na wełnianych i jedwabnych materjałach bezpieczniej czyścić papką z benzyny z magnezją, niż samą benzyną, jak to ogólnie robiono, albowiem sama benzyna szybko wsiąka i często robi zacieki. Benzynę należy używać tylko w najlepszym gatunku.
- Nasypać na plamę talku i prasować przez bibułę, potem wytrzeć chlebem.
- Nacierać plamę benzyną z bardzo miałką solą, podkładając bibułę. Masa ta musi być prawie sucha.
Farba olejna
Farba olejna i pokost na bieliźnie i wełnie zejdzie pod terpentyną. Następnie spieramy ją w wodzie mydlanej. Silnie zaschnięte plamy nacieramy acetonem z benzolem (1 część acetonu na 3 części benzolu). Farbę na jedwabiu zwilżamy masłem lub chloroformem z olejkiem terpentynowym i pokrywamy papką z magnezji lub kredy z eterem. Gdy zaschnie, papkę zeskrobujemy i zmywamy plamę bibułą nasyconą eterem, suszymy – nacierając chlebem – i prasujemy przez bibułę, podłożywszy bibułę również pod spód.
Została zachowana oryginalna pisownia
Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 18 (478), 30 września – 16 października 2025
