Stowarzyszenie nowej jakości

Stowarzyszenie nowej jakości

Na Pokuciu powstała Polsko-Ukraińska Młodzieżowa Organizacja „Młody Stanisławów”. Jej głównym celem jest działalność oświatowa i edukacyjna wśród młodzieży. Nie odrzucają też ludzi starszego pokolenia, Polaków, którzy poprzez swój dorobek, m.in. dotychczasową działalność mogą pokazać, że można na Ukrainie zrealizować wiele pożytecznych inicjatyw dla wspólnego dobra.

Powstanie organizacji „Młody Stanisławów” zainicjowała Fundacja „Piastun” z Opola. To właśnie w Opolu i w przyległym regionie po wojnie osiadło wielu wypędzonych mieszkańców przedwojennych województw stanisławowskiego, lwowskiego, tarnopolskiego, wołyńskiego. Ważne było, kto skąd pochodził, gdzie się urodził i wychował – szła za tym spuścizna dokonań i doświadczeń miejsc i ludzi. Region opolski ma więc szczególne zobowiązania, ale też prawo do tego żeby interesować się spuścizną po II Rzeczpospolitej.

Jest to swoiste znamię, które mimowolnie towarzyszy nam przez całe życie. To właśnie pedagodzy z przedwojennych Kresów II RP edukowali kolejne pokolenia mieszkańców Opola, Brzegu, Nysy, Kędzierzyna czy Prudnika. Przekazywali dawne tradycje patriotyczne. Oddziaływali na postawy kolejnych pokoleń wychowywanych w czasach komunistycznych. Ten intelektualny przekaz odegrał niebagatelną rolę we współczesnej historii Polski. Był jednym z istotnych czynników, które doprowadziły do powstania Solidarności oraz przemian w latach 90.

Od zakończenia II wojny światowej ludzie o kresowym pochodzeniu oraz ich potomkowie aktywnie uczestniczyli w procesie stopniowego kruszenia moskiewskiej dyktatury narzuconej nad Wisłą. Sporą rolę odegrała też emigracja polska na Zachodzie. Wystarczy tylko wspomnieć „Kulturę” paryską i Jerzego Giedroycia. Po uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę Polska jako pierwsza uznała niezawisłość Ukrainy.

Państwo to stworzyło konstytucyjne gwarancje zamieszkałym tam mniejszościom narodowym. Dzięki temu powstało wiele polskich stowarzyszeń, odzyskano też część przedwojennych świątyń rzymskokatolickich. Niestety, problemem jest finansowanie działalności mniejszości narodowych, co tłumaczone jest brakiem pieniędzy.

Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej jednym z głównych celów polityki państwa stało się przyłączenia Ukrainy do struktur euroatlantyckich. Towarzyszy temu powstawanie w Polsce organizacji, które dążą do przełamania historycznych uprzedzeń (stereotypu Ukraińca z nożem w zębach oraz Lacha, pana gnębiącego Rusinów). Jedną z nich jest Fundacja na Rzecz Dzieci i Młodzieży „Piastun” w Opolu. Poprzez swoją działalność pokazuje, że istnieje wspólne pole do pojednania i współpracy, gdyż oba narody łączy m.in. bliska historia.

 – Od 2007 roku realizujemy programy na rzecz współpracy Polski i Ukrainy – mówi Krzysztof Pawlak z Fundacji „Piastun”. – Polega to głównie na pracy z młodzieżą. Zorganizowaliśmy wiele projektów edukacyjnych. Przewinęło się przez nie prawie tysiąc osób.

W projektach tych uczestniczyły osoby z Polski oraz o polskich korzeniach, ale i młodzi Ukraińcy. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, że jeżeli mówimy o naszych rodakach na Ukrainie, to są obecnie w większości rodziny mieszane. Najczęściej jedno z rodziców ma pochodzenie polskie, a drugie ukraińskie lub rosyjskie. Tak potoczyły się koleje historii. Tereny te zawsze były narodowym i etniczny konglomeratem, który stworzył specyficzną symbiozę społeczności o różnej mentalności, kulturze i religii. Przecież długie wieki obok siebie żyli zgodnie katolicy, prawosławni, grekokatolicy, ewangelicy, czy starozakonni. Wielokulturowość Rzeczpospolitej obojga narodów, a tak naprawdę trojga narodów, bo musimy także pamiętać o Rusinach, nie wspomnę już o Żydach, Ormianach, Czechach i Niemcach była największym bogactwem tych ziem w przeszłości, ale mamy też odniesienie do tego we współczesnej historii m.in. na Zachodniej Ukrainie.

Opolska fundacja pozyskując dofinansowanie z różnych instytucji państwowych i samorządowych zapraszała do siebie na projekty gości z Ukrainy. Pokazywano im mozaikę kulturową lokalnych społeczności oraz ich współistnienie i wzajemne poszanowanie wynikające z tradycji, ale też polskiego i unijnego prawa. Uczestnicy warsztatów mieli okazję zapoznać się z tym w Beskidzie Śląskim i Żywieckim, gdzie żyje wiele grup etnicznych. Natomiast na Opolszczyźnie mogli zobaczyć świadczące o tolerancji dwujęzyczne polsko – niemieckie tablice miejscowości i urzędów. Na tych przykładach pokazywano, jak państwo polskie także finansowo wspiera różne narodowości.

– Młodzież ta mogła poznać rzeczywistość inną od tej, z którą ma do czynienia na co dzień – mówi Krzysztof Pawlak. – Zastanawialiśmy się, co dalej? Myśmy te osoby kształcili, pokazywali jak działać w środowisku, jak zajmować się pracą społeczną.  Zawsze brakowało nam tego ostatniego ogniwa. Oni wracali do siebie i tam nie było nikogo, kto by się nimi zajął, dalej pokierował, ujął ich zdobyte doświadczenia w jakieś ramy. Przełom nastąpił dwa lata temu. Podczas którejś z edycji jednego z naszych projektów, padł taki pomysł, aby uczestnicy naszych przedsięwzięć założyli organizację młodzieżową właśnie w Stanisławowie. Ten ostatni etap poprzedzający rejestrację organizacji, przygotowania tych młodych ludzi został sfinansowany przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Odbyło się to w ramach Rządowego Programu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą w roku 2012.

X