Stary kołomyjski cmentarz znów „odkopany”

Jedni jadą nad polskie morze, inni – na Teneryfę, to znów pieką się w żarze uliczek starej Barcelony. Są też tacy, którzy jadą do Kołomyi, aby porządkować stary polski cmentarz.

Od 16 do 22 lipca br. osiemnastu uczestników Akcji Charytatywnej „Polacy – Rodakom” pod patronatem Fundacji Kresowej „Semper Fidelis” i patronatem medialnym TVP Oddział Wrocław (dźwiękowiec Andrzej Patuszyński, operator Jan Urbaniak oraz Ryszard Szwaj) na czele z redaktor Grażyną Orłowską-Sondej przyjechało do Kołomyi na zaproszenie Towarzystwa Kultury Polskiej „Pokucie” w celu przeprowadzenia prac porządkowych na zabytkowym, nadal dewastowanym, cmentarzu rzymskokatolickim. W ciągu 10 lat był to 63. przyjazd pani Grażyny na Ukrainę, w tym do Kołomyi – 31(!). Grupa składała się ze studentów uczelni wrocławskich (Piotr Drzewiński, Adam Jędrychowski, Michał Łaski, Ewa Obrączka, Sylwia Skowron, Paweł Migacz, Magdalena Rak, Halina Łozińska). Opiekowali się młodzieżą i na równi z nią pracowali nauczyciele z Łagiewnik, Wrocławia i Żmigrodu: Beata Owczarek-Sobczyńska, Leszek Sobczyński, Paweł Prygiel, Jerzy Rudnicki oraz pracownicy gminy Krośnice – Halina Ciesielska oraz Krzysztof Skrzypczyk. Grupa przyjechała za środki uzyskane od sponsorów. Transport w postaci busa zapewnił nieodpłatnie wolontariuszom z Polski dzielny i przedsiębiorczy wójt Gminy Krośnice Mirosław Drobina. Właśnie dzięki niemu gmina Krośnice otrzymała największe w Polsce fundusze inwestycyjne ze środków unijnych.

W uciążliwym upale wycinano krzaki, koszono trawę, czyszczono grobowce i pomniki. Nie poprzestano na tym. Znana ze swych inicjatyw Pani Redaktor wraz z Prezes Towarzystwa Stanisławą Kołusenko spotkała się również z wiceprzewodniczącym Rady miasta Kołomyi w sprawie omówienia pomocy władz miejskich w utrzymaniu porządku i zapobieganiu nadal trwającej dewastacji nekropolii kołomyjskiej. Urzędnik nie odmawiał pomocy, zgadzał się z tym, że sprawa ochrony zabytkowego cmentarza musi ulec niezwłocznej poprawie. Niemniej jednak, dwa dni później, prezes S. Kołusenko otrzymała pisemną odpowiedź, w której przypominano jej, iż wg Uchwały Rady Miejskiej z dn. 20.11.2002 nr 172 na prośbę ówczesnego proboszcza parafii rzymskokatolickiej pw. św. Ignacego Loyoli tejże przekazano prawo do opieki nad cmentarzem i porządkowania na nim siłami „członków społeczności polskiej miasta”. Co więcej, służby komunalne miasta „okresowo w ciągu wielu lat prowadziły i nadal prowadzą, w granicach funduszy otrzymywanych z budżetu miasta, prace porządkowe na terenie cmentarza, w tym miejsc pogrzebania Strzelców Siczowych, wojskowych pochówków żołnierzy Armii Radzieckiej. Ścinano drzewa, pozamykano otwarte grobowce, wywożono śmieci”.

{gallery}gallery/2007/ridosz_kolomyja{/gallery}

Niestety, na cmentarzu trudno było, przez zarośla i trawy przypominające sawannę, zauważyć ten „wysiłek” władzy. Nie można też było dostrzec licznych grup miejscowych parafian i „miejscowych członków polskiej społeczności miasta”. Chociaż podobno kilkoro sumiennych starszych osób udzielało się w pracach razem z rodakami z Kraju. A bez nich… Co jest tego przyczyną? Niechęć, obojętność, brak wiarygodnego organizatora? Chociaż, szczerze mówiąc, trudno w jednym sezonie wykonać ogrom prac zaniedbanego przez dziesięciolecia cmentarza. Zwłaszcza, kiedy zakupione i przekazane przez Rodaków takie najprostsze sprzęty jak piła i kosiarka zostały gdzieś zawieruszone w prywatnym obejściu miejscowego patrioty.

Po zakończeniu „szarwarku” w Kołomyi „silna grupa” pani Grażyny Orłowskiej pojechała do Drohobycza.

Cel podobny – porządkowanie miejscowego cmentarza.

Wanda Ridosz
Tekst ukazał się w nr 1 (43) 15 sierpnia 2007

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X