Śluby lwowskie króla Jana Kazimierza w polskiej historii, tradycji i sztuce. Część 2 J. Matejko, Śluby Jana Kazimierza. Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Śluby lwowskie króla Jana Kazimierza w polskiej historii, tradycji i sztuce. Część 2

Śliczna Gwiazda Miasta Lwowa
Niegdyś Cię Mario, w świętej Częstochowie
O lud swój polscy błagali królowie,
Niegdyś Cię Polska jeszcze wielka, cała
Królową swoją przed zgonem obrała.
Naród ten niegdyś służył Ci orężno,
Bój Chrystusowy tocząc z poganami,
Królowo Polski i Litewska Księżno,
Zmiłuj się nad nami!

W tych strofach poetyckiej „Modlitwy do Matki Bożej”, napisanej w czasach upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów przez Zygmunta Krasińskiego, pobrzmiewają echa bohaterskiej przeszłości narodu, przez wieki czerpiącego swą siłę i godność z królewskiej godności Maryi, którą za władczynię i patronkę obrał w imieniu poddanych król Jan Kazimierz, składając 1 kwietnia 1656 roku śluby w Katedrze Lwowskiej. 120 lat po tym wydarzeniu skronie Pani Łaskawej, przed której obliczem dokonał się ten akt historycznego zawierzenia, ozdobiły korony papieskie. Przypadające obecnie dwie rocznice: 28 kwietnia – 260. uznania lwowskiego wizerunku Bogurodzicy za łaskami słynący i 12 maja  – 250. jego koronacji oraz ustanowienia sanktuarium Matki Bożej Łaskawej skłaniają do przypomnienia dziejów obrazu, równie złożonych i bogatych jak historia miasta, któremu patronuje Śliczna Gwiazda.

Znak nadziei w obliczu nadciągającej katastrofy

Ostatnim w przedrozbiorowym okresie dziejów Rzeczpospolitej Obojga Narodów arcybiskupem metropolitą lwowskim został Wacław Hieronim Sierakowski. Pochodzący z Podhala duchowny sakrę biskupią uzyskał w wieku 37 lat. Do grona episkopatu należał przeszło cztery dekady. Pełnił posługę ordynariusza kolejno inflanckiego (wedneńskiego), kamieniecko-podolskiego i przemyskiego, a w roku 1759 uzyskał nominację na arcybiskupstwo lwowskie. Jego rządy, rozpoczęte za panowania króla Augusta III, którego początkowo zwalczał, a któremu zawdzięczał następnie wszystkie swe awanse, trwały pełne dwie dekady. Dokonania Sierakowskiego pozwalają zaliczyć go do najwybitniejszych hierarchów w historii lwowskiego kościoła łacińskiego.

Zdaj się Polaku w opiekę Maryi,
Udaj się pod cień tej ślicznej lilii!
Onać największe przykrości osłodzi;
Przy niej ci żadne nieszczęście nie szkodzi.

To przesłanie, zawarte w powstałej wówczas Pieśni Konfederatów Barskich przyświecało pełnym determinacji poczynaniom arcybiskupa, podejmowanym w owym jakże trudnym i burzliwym okresie dziejów. Będąc zwolennikiem zrywu niepodległościowego, zainicjowanego w Barze na Podolu, hołdował ideom, ucieleśnionym potem w sposób doskonały w wierszach dramatu „Ksiądz Marek” przez Juliusza Słowackiego. Z muzyką, którą skomponował w latach ponownego zniewolenia pochodzący ze Lwowa Andrzej Kurylewicz na potrzeby inscenizacji spektaklu „Beniowski” w reżyserii innego wybitnego lwowianina Adama Hanuszkiewicza w 1971 roku nie przestają one inspirować Polaków do dziś:

Nigdy z królami nie będziem w aliansach
Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi
Bo u Chrystusa my na ordynansach
Słudzy Maryi
Więc choć się spęka świat i zadrży słońce
Chociaż się chmury i morza nasrożą
Choćby na smokach wojska latające
Nas nie zatrwożą
Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami
Więc nie dopuści upaść w żadnej klęsce
Wszak póki On był z naszymi ojcami
Byli zwycięzce.

Inskrypcja na zewnętrznym murze absydy katedry z portretem Jana Domagalicza, fot. Kazimierz Świetlicki / Nowy Kurier Galicyjski

Dwudziestoletni okres rządów Sierakowskiego – to czas przeprowadzonych z rozmachem przeobrażeń wnętrza gotyckiej Katedry Lwowskiej i podjętych na niespotykaną dotychczas skalę prac renowacyjnych. W ich wyniku świątynia zyskała wysokiej klasy wystrój barokowy z szeroko uwzględnioną przy realizacji polichromii przez Stanisława Stroińskiego tematyką maryjną. Sukcesem zakończyły się również zabiegi hierarchy o godne wyeksponowanie wizerunku Matki Bożej Łaskawej. 11 maja 1765 roku abp Sierakowski – w obecności m.in. prezydenta Trybunału Głównego Koronnego w Lublinie Ignacego Krasickiego, jednego z najwybitniejszych zarazem twórców literatury polskiego Oświecenia, przeniósł obraz Matki Bożej Łaskawej z przylegającej do katedry od strony ul. Halickiej Kaplicy Domagaliczów na stałe do wnętrza odnawianej wówczas katedry. Na uwiecznienie miejsca, gdzie stała kaplica i czczony był pierwotnie obraz, na wschodniej ścianie prezbiterium na zewnątrz świątyni została namalowana kopia wizerunku ze wstęgą z napisem: „Mater pulchrae dilectionis et spei S.P.L.” („Matka nadobnej miłości i nadziei Senat i Lud Lwowski”), a niżej „Praeter eundo cave ne taceatur Ave” („Przechodniu! Nie zapomnij zmówić: Zdrowaś, Marya”). Poniżej umieszczone zostało tondo z portretem Wojciecha Domagalicza i banderola ze stosownym napisem. Kompozycję malarską wykonał Stanisław Stroiński. Tenże artysta na zlecenie arcybiskupa ozdobił wnętrze prezbiterium świątyni w latach 1769-1770. Wśród polichromii nie mogło zabraknąć czterech wielkich scen, odnoszących się do dziejów kultu obrazu Matki Bożej Łaskawej. Były to: „Cudowne ocalenie dziekana lwowskiego Jana Sulikowskiego i abp Sierakowski ogłaszający dekret o cudowności obrazu Matki Bożej w r. 1766”, „Śluby króla Jana Kazimierza w r. 1656”, „Składanie chorągwi przed cudownym obrazem Matki Boskiej” i „Cudowne uzdrowienie Jana Sobieskiego w r. 1672”. Do dziś zachował się tylko wizerunek abpa Sierakowskiego w stroju pontyfikalnym, w orszaku osób duchownych i świeckich z rozwiniętą obok kartą pergaminową, na której zostały spisane po łacinie podług kroniki księdza kanonika Tomasza Józefowicza cuda doświadczone za sprawą Bogurodzicy. Pozostałe polichromie Stroińskiego w prezbiterium zostały usunięte po ponad stu latach (1892-1899), w trakcie dokonywanej w okresie zaboru austriackiego regotyzacji wnętrza świątyni.

„Abp Sierakowski ogłaszający dekret o cudowności obrazu Matki Boskiej w r. 1766”, polichromia w prezbiterium Katedry Lwowskiej, fot. Kazimierz Świetlicki / Nowy Kurier Galicyjski

28 kwietnia 1766 roku abp Sierakowski uznał obraz za „cudowny i prawdziwie łaskawy”. 12 maja 1776 dokonał jego koronacji koronami papieskimi. „Czym dla nieszczęśliwych rozbitków okrętu wśród ciemnej nocy zapalona na brzegu pochodnia, tym była wówczas dla Polski ta koronacja, wskazując jej port zbawienia — wracała jej niemal wszystko — dawała jej bowiem nadzieję” – pisano po latach. Po uroczystej Mszy św. i nieszporach odbyła się procesja z obrazem ulicami miasta, w której uczestniczyli liczni biskupi i wierni. Z tej okazji magistrat miasta Lwowa ofiarował srebrną pozłacaną płytę z herbem miasta i wizerunkiem Bogurodzicy, umieszczoną w ołtarzu pod obrazem. Łaciński napis głosił: „Wielka Boża Rodzicielko, rzymskimi ozdobiona koronami! Wieńczy Twą głowę diademem Głowa Wiecznego Miasta i Świata, a gród pobożny i Tobie oddany ściele pod Twe stopy swe serca, spojrzyj na Lwa ukorzonego i wysłuchaj łaskawie jego prośby, pokaż się nam Matką, ochraniaj nas, strzeż i zbaw litościwie, Dziewico i Bogarodzicielko”. To modlitewne wezwanie umieścił pod wizerunkiem Pani Łaskawej magistrat w imieniu „Lwa ukorzonego” w czasie, kiedy pierwszy rozbiór Polski w 1772 roku stał się faktem dokonanym. Lwów od czterech już lat znajdował się pod panowaniem habsburskim. Sędziwy abp Sierakowski nie wziął udziału w uroczystym „homagium” składanym przez przedstawicieli wszystkich stanów Galicji nowej władczyni zaborczego mocarstwa, cesarzowej Austrii Marii Teresie, które miało miejsce w katedrze 29 grudnia 1773 roku. Choć utrzymywał poprawne stosunki z nowymi władzami, nigdy nie złożył wizyty austriackiemu gubernatorowi Antonowi von Pergen. Hierarcha nie dożył dwóch kolejnych rozbiorów Polski, oszczędzone mu było oglądanie ostatecznego upadku potężnego niegdyś dziedzictwa Jagiellonów, Rzeczpospolitej Obojga Narodów, definitywnie w końcu XVIII wieku wymazanej z map świata.

W pieśni, literaturze i tradycji

W okresie zniewolenia we Lwowie, jak również w całym podzielonym między trzech zaborców kraju, wbrew zakazom i cenzorskim ingerencjom, zmierzającym do ograniczenia kultu Matki Bożej Królowej Korony Polskiej cześć dla niej nie ustawała. Polacy wytrwale przekazywali z pokolenia na pokolenie pieśni, w których wzywali Jej opieki. Ich znaczenie dla przetrwania narodu zaznaczył działający w zaborze pruskim ks. Józef Surzyński: „Stare nasze pieśni kościelne – to najdroższy nasz skarb narodowy, święte dziedzictwo po przodkach! Obowiązkiem naszym jest pilnować tego skarbu i szanować”. To zalecenie w praktyce realizowali powołany na stanowisko organisty katedralnego we Lwowie brat nestora polskiej muzykologii, Stefan Surzyński, a na przestrzeni ostatnich ponad już stu lat – jego następcy: Józef Nowakowski i Bronisław Pacan. Pieśń ku czci „Ślicznej Gwiazdy miasta Lwowa” nieustannie była i jest śpiewana w Katedrze Lwowskiej, mimo zmieniających się uwarunkowań historycznych, będąc ufną, pełną zawierzenia modlitwą o matczyne wstawiennictwo. Przez wiele lat w opracowaniu Jerzego Kołaczkowskiego, wieloletniego dyrygenta chóru i orkiestry Polskiego Radia i w wykonaniu Chóru Katedry Lwowskiej brzmiała ona w eterze co tydzień na rozpoczęcie audycji reaktywowanego na początku lat 90. XX wieku programu katolickiego Radia Lwów realizowanego w języku polskim. Pieśń towarzyszyła również lwowiakom na wszystkich szlakach wojennej, zesłańczej, emigracyjnej tułaczki, stając się symbolem utraconego miasta. Jeden z dawniejszych, dostępnych dziś zapisów jej tekstu znajdujemy w czwartym wydaniu książeczki, której pełny tytuł brzmi. „Miesiąc maj poświęcony Bogarodzicy i Niepokalanej Dziewicy Maryi: w tej książeczce zawierają się: rozmyślania na każdy dzień miesiąca o życiu ziemskiem i opiece Niebieskiej Najśw. Panny, porządkiem czasu ułożone i do Jej Świąt zastosowane”. Autorem publikacji, wydrukowanej przez Drukarnię Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie w 1868 roku był Jakub Nowakowski. Tekst pieśni podany jest bez melodii, liczy 19 zwrotek. Na przestrzeni dziesięcioleci ulegał drobnym modyfikacjom, warto więc przytoczyć go tu w całości, w tej właśnie wersji opublikowanej przed ponad stu pięćdziesięciu laty [zachowana pisownia oryginału]:

Śliczna‎ ‎gwiazdo‎ ‎miasta‎ ‎Lwowa,‎ ‎Marya,
Matko‎ ‎nasza‎ ‎i‎ ‎Królowa‎,‎ ‎Marya,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Nieba‎ ‎i‎ ‎ziemi‎ ‎Królowa,‎ ‎Marya,
Opiekunko‎ ‎miasta‎ ‎Lwowa,‎ ‎Marya,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Uciekamy‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Ciebie,‎ ‎Marya,
Bądź‎ ‎nam‎ ‎Matką,‎ ‎tu‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎Niebie,‎ ‎Marya‎ ‎,
Marya,‎ ‎Marya, o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Proś‎ ‎za‎ ‎nami‎ ‎Twego‎ ‎Syna‎‎,‎ ‎Marya,
Niech‎ ‎Go‎ ‎błaga‎ ‎Twa‎ ‎przyczyna,‎ ‎Marya,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Aby‎ ‎nam‎ ‎winy‎ ‎odpuścił,‎ ‎Marya,
A‎ ‎do‎łlaski‎ ‎swej‎ ‎przypuścił,‎ ‎Marya‎,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Jesteś‎ ‎nadzieja‎ ‎strapionych‎‎,‎ ‎Marya,
Zewsząd‎ ‎nieszczęściem‎ ‎ciśnionych,‎ ‎Marya,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Łaskawa‎ ‎w‎ ‎Lwowskim‎ ‎obrazie‎,‎ ‎Marya‎,
Racz‎ ‎nas‎ ‎wspierać‎ ‎w‎ ‎ciężkim‎ ‎razie,‎ ‎Marya,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Od‎ ‎nieszczęścia‎,‎ ‎głodu,‎ ‎wojny,‎ ‎Marya‎,
Broń‎ ‎nas‎‎,‎ ‎uproś‎ ‎czas‎ ‎spokojny,‎ ‎Marya‎,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Znał‎ ‎Twą‎ ‎dobroć‎ ‎król‎ ‎Jan‎ ‎trzeci,‎ ‎Marya,
Jego‎ ‎wojsko,‎ ‎Twoje‎ ‎dzieci,‎ ‎Marya,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Złożył‎ dzięki‎ ‎za‎ ‎Twe‎ ‎dary,‎ ‎Marya‎,
Że‎ ‎odebrał‎ ‎łlask‎ ‎bez‎ ‎miary,‎ ‎Marya,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Do‎ ‎Ciebie‎ ‎idziem,‎ ‎jako‎ ‎dzieci,‎ ‎Marya,
Niech‎ ‎Twa‎ ‎łlaska‎ ‎i‎ ‎Nam‎ ‎swieci,‎ ‎Marya,
Marya,‎ ‎Marya‎‎,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Niech‎ ‎poznają‎ ‎wszyscy‎ ‎Ciebie,‎ ‎Marya,
Żeś‎ ‎jest‎ ‎Panią‎ ‎tu‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎Niebie‎,‎ ‎Marya‎,
Marya,‎ ‎Marya,‎ ‎o‎ ‎Marya‎ ‎Królowa.

Przychodzimy‎ ‎do‎ ‎Kościoła,‎ ‎Marya,
Matko‎ ‎nasza‎ ‎lud‎ ‎Twój‎ ‎woła‎,‎ ‎Marya,
Marya, Marya, o Marya Królowa.

Bo ty słyniesz swemi cudy, Marya,
I zgromadzasz liczne ludy, Marya,
Marya, Marya, o Marya Królowa.

Racz nas przyjąć za Twe sługi. Marya,
Bóg nam zgładzi grzechów długi, Marya,
Marya, Marya, o Marya Królowa.

Bądź nam Matką miłosierną, Marya,
Opiekunką naszą wierną, Marya,
Marya, Marya, o Marya Królowa.

Niech nas dojdzie ta nowina, Marya,
Macie pokój mego Syna, Marya,
Marya, Marya, o Marya Królowa.

Chwała Bogu Wszechmocnemu, Marya,
W Trójcy Swiętej jedynemu, Marya,
Marya, Marya, o Marya Królowa.

Chwała Ojcu i Synowi, Marya.
Chwała Swiętemu Duchowi, Marya,
Marya, Marya, o Marya Królowa.

Pierwszą zwrotkę pieśni przytoczył Stanisław Wyspiański w zakończeniu dramatu „Królowa Korony Polskiej”. Śpiewa ją modlący się tłum, zgromadzony w Katedrze Lwowskiej bezpośrednio po królewskim ślubowaniu w scenerii, w której sama aura podkreśla doniosłość wydarzenia, które dokonało się przed chwilą – mgły ustąpiły i nad miastem zajaśniało słońce.

„Śliczna gwiazdo miasta Lwowa, Maryja!
Matko nasza i Królowa, Maryja!
Maryja, Maryja, o Maryja Królowa!“.

(Wychodzi msza – organy zaczynają mszę. – Na zewnątrz kościoła wciąż słychać, jak maszeruje wojsko bębniąc i trąbiąc).Tak brzmią ostatnie wersy tego utworu, które interpretować można jako zapowiedź realnego i duchowego zwycięstwa narodu nad mocami zła, zwycięstwa, które niechybnie nastąpi pod sztandarami obranej królową Maryi. W śpiewie pieśni maryjnej, słyszalnym podczas wymarszu wojsk przed decydującym starciem, można zaś dopatrywać się paraleli z „Bogurodzicą” i symbolu jedności w obliczu zagrożenia i próby. Zarówno obraz Matki Bożej Łaskawej, jak i zapewne poświęcony Jej hymn, Wyspiański mógł poznać już podczas pierwszej podróży do Lwowa, którą po uzyskaniu świadectwa dojrzałości odbył samotnie ze szkicownikiem w ręku jako 18-letni młodzieniec w sierpniu 1887 roku.

S. Wyspiański, Śluby Jana Kazimierza, karton do witraża dla katedry we Lwowie. Muzeum Narodowe w Krakowie

Wyobraźnię utalentowanego krakowianina mogła poruszać znana mu zapewne scena Ślubów lwowskich, niezwykle plastycznie opisana w „Potopie” przez Henryka Sienkiewicza. Powieść, publikowana w odcinkach do jesieni 1886 roku, m.in. w krakowskim „Czasie”, w tym też roku ukazała się w formie książkowej w Warszawie. Kolejne pobyty Wyspiańskiego pod Wysokim Zamkiem związane były bezpośrednio z realizacją zamówienia witraży do Katedry Lwowskiej. Artysta otrzymał zamówienie na projekt witraży do dwóch okien w 1892 roku. W jednym z nich miała być umieszczona scena ślubowania króla Jana Kazimierza, który powierza Polskę opiece Matki Bożej, w drugim alegoryczne przedstawienie ginącej Polski. Obraz sceniczny 24- letniego natenczas artysty, który jest swoistym komentarzem poetyckim do tamtego niezrealizowanego projektu plastycznego, został ukończony 12 listopada 1893 roku w Paryżu.

Dwanaście dni wcześniej w Krakowie zmarł mistrz i protektor późniejszego autora „Wesela” Jan Matejko, który do ostatnich dni życia pracował nad monumentalnym obrazem formatu 500 x 315 cm „Śluby Jana Kazimierza”, przygotowywanym na Powszechną Wystawę Krajową we Lwowie 1894 roku. „Królowa .Korony Polskiej” doczekała się publikacji w krakowskim „Czasie” jak marzył autor, lecz dopiero po śmierci artysty, w roku 1908. W miejscu, w którym odbywa się akcja dramatu czyli w Katedrze Lwowskiej, utwór ten został zaprezentowany dekadę temu z inspiracji rektora Seminarium Duchownego w Tarnowie ks. dr Jacka Nowaka przez kleryków zrzeszonych w teatrze seminaryjnym.

Wyspiański przypominając rodakom wydarzenie, które dokonało się we Lwowie w XVII wieku, jednocześnie upomina się o kult dla Maryi w Jej obu wizerunkach: Domagaliczowskim i Częstochowskim, te oba polskie konterfekty Matki Bożej pozostają w tym utworze w ustawicznym dialogu z sobą. Przez całe dekady znajomość lwowskiej Pani Łaskawej wypierana była ze świadomości społecznej, ograniczana do domowego przekazu w rodzinach wywodzących się z tych ziem i kultu w lokalnych społecznościach o lwowskim rodowodzie. Wyspiański jako pierwszy twórca tej miary wprowadza wizerunek Matki Bożej Domagaliczowskiej do literackiego kanonu ogólnonarodowego, sytuując go przez to na równi z przywołanymi w mickiewiczowskiej Inwokacji do „Pana Tadeusza” wizerunkami Panny Świętej, co „jasnej broni Częstochowy i w Ostrej świeci Bramie”.

Powojenne dzieje obrazu Matki Bożej Łaskawej

Osiemdziesiąt lat temu, gdy losy Lwowa na mocy ustaleń w Poczdamie i Jałcie były przesądzone, ulegając naciskom władz radzieckich, 26 kwietnia 1946 roku ks. Eugeniusz Baziak, arcybiskup metropolita lwowski opuścił na zawsze swoją stolicę, zabierając obraz Marki Bożej Łaskawej ze sobą. Wydziedziczona lwowska Madonna dzieliła wraz z nim tułaczą dolę, przebywając w różnych miejscach: w Przemyślu, Kalwarii Zebrzydowskiej, Krakowie, Tarnowie, Lubaczowie.

Obraz Matki Bożej Łaskawej z Katedry Lwowskiej, lata 80/90. XX wieku, ze zbiorów własnych autorki

Znamienne jest, że kiedy więziony w Komańczy Prymas Tysiąclecia bł. Stefan Wyszyński w roku 300-lecia Ślubów lwowskich obmyślał program Wielkiej Nowenny przed Millenium Chrztu Polski oraz tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu, abp Baziak przesłał mu wówczas z Tarnowa obrazek Matki Bożej Łaskawej. W odpowiedzi ksiądz prymas zapisał: „Z całego serca dziękuję za tak miły dar w postaci obrazu Matki Bożej Łaskawej, z Lwowskiej Katedry, przy którym zrodziło się Królowanie Maryi w Polsce. […] A w Roku Ślubów Narodu pamiętam o Dziedzicu tej Katedry, która miała możność usłyszeć pierwsze Słowa ufności i oddania Polski – Królowej Nieba”. Ostatecznie, po konserwacji, której dokonał na początku lat 80. XX wieku prof. Józef Nykiel z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, oryginalny obraz Matki Bożej Łaskawej został złożony w skarbcu Katedry Wawelskiej w Krakowie, gdzie znajduje się do dziś.

Wykonane przez profesora dwie kopie obrazu zostały przeznaczone dla Lwowa i Lubaczowa. Nakładając na Jasnej Górze papieskie korony na skronie Matki Bożej Łaskawej podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny, 19 czerwca 1983 roku Jan Paweł II powiedział: „Z największym wzruszeniem ozdabiam papieskimi koronami ten wizerunek, który był świadkiem ślubów Jana Kazimierza w Katedrze Lwowskiej w 1656 r.; wizerunek, przed którym Bogurodzica została po raz pierwszy nazwana Królową Korony Polskiej, a naród nasz zobowiązał się do nowego i gorliwego poświęcenia się na służbę swej Najmiłosierniejszej Królowej”.

Wizerunek ten towarzyszył papieżowi podczas jego czwartej pielgrzymki do Polski 2-3 czerwca 1991 roku, w czasie której odwiedził Lubaczów. Pierwsze swe kroki skierował do prokatedry i modlił się przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej. Do ślubów Jana Kazimierza nawiązał podczas Mszy św. sprawowanej na błoniach za stadionem, w której po raz pierwszy mogli uczestniczyć tak licznie wierni zza żelaznej kurtyny, również ze Lwowa. W homilii Ojciec św. przypomniał wówczas: „Król Jan Kazimierz, klęcząc w katedrze lwowskiej przed obrazem Matki Bożej Łaskawej, przyłącza się do wielu pokoleń tych, którzy łakną i pragną Bożej Mądrości – dla siebie, dla swego królestwa, dla ludów, wśród których z Bożej Opatrzności przyszło mu sprawować władzę królewską w czasach szczególnie trudnych. […] Dobrze przeto się stało, że te śluby królewskie z katedry lwowskiej w różnych momentach dziejów były odnawiane i aktualizowane. Z nich zrodziło się w naszym stuleciu ślubowanie milenijne, związane z tysiącleciem chrztu Polski”. Zwracając się do wiernych, którzy przybyli zza wschodniej granicy dodał: „Nie wiem, kiedy będzie mi dane odwiedzić Lwów i tamte ziemie, i tamten Kościół…”.

Śliczna Gwiazda miasta Lwowa sprawiła, że stało się to dziesięć lat później. W czerwcu 2001 roku Ojciec Święty odwiedził Lwów i Katedrę, w której modlił się przed obrazem Matki Bożej Łaskawej. Na lwowskim hipodromie wobec setek tysięcy wiernych 25 lat temu padły te słowa „Drodzy bracia i siostry, zawierzam Was opiece Maryi, Matki Bożej Łaskawej od wieków czczonej przez Was w wizerunku, który dzisiaj z radością ukoronuję. Cieszę się, że i ja mogę pokłonić się przed tym obrazem, pamiętającym Śluby króla Jana Kazimierza. „Śliczna Gwiazda miasta Lwowa” niech będzie dla Was oparciem i niech przyniesie Wam pełnię łask”.

Poza wymienionymi dwiema kopiami obrazu, była jeszcze trzecia, najwcześniejsza i najrzadziej wspominana w literaturze przedmiotu, znajdująca się obecnie w zbiorach Muzeum Archidiecezji Lwowskiej. Kopia ta zastąpiła wywieziony przez abpa Baziaka oryginalny wizerunek. Umieszczona w zabytkowej rokokowej ramie zajęła osierocony po 170 latach od czasu koronacji i 290 latach od Ślubów lwowskich tron w ołtarzu głównym Katedry Lwowskiej i pozostała na nim przez następne półwiecze, zanim w 1996 roku nie została zastąpiona przez obecny wizerunek, ozdobiony dziś złotymi papieskimi darami – różą Jana Pawła II i różańcem Benedykta XVI.

W tamtym wizerunku Matka Boża zażywała czci od tych wiernych i ich potomków, którzy wbrew represjom i szykanom nie zdecydowali się opuścić drogie im miasto. Wpatrzeni w oblicze Pani Łaskawej i Boże Dziecię, które stojąc na Jej kolanie podnosi rączkę błogosławiąc „dom nasz i majętność całą i wszystkie wioski z miastami”, głęboko w sercu nosili prawdę, że: „Każde orlę zanim się w górę wzbije, zanim orłem potężnym się stanie, /Wpierw musi stanąć, pewnie i twardo, na Jej matczynym, królewskim, kolanie…”. Pokładając ufność w Jej wstawiennictwo w czasach zamętu i trwogi, w czasach próby, dawali mężnie świadectwo swej wiary.

Autorką owej kopii obrazu była Maria Pokiziak (1896-1985), znana polska nauczycielka, taterniczka i malarka, autorka pejzaży i portretów akwarelowych i olejnych, prezentowanych na wystawach malarskich we Lwowie przed II wojną światową. Malarstwo studiowała w latach 1918–1922 w lwowskiej Szkole Przemysłowej pod kierunkiem prof. Kazimierza Sichulskiego, artysty, wyrosłego ze szkoły Stanisława Wyspiańskiego, który wzorem swego mistrza podjął w swej twórczości temat Królowej Korony Polskiej, projektując w 1911 roku na zlecenie arcybiskupa Józefa Bilczewskiego witraże dla lwowskiego kościoła św. Elżbiety. Po II wojnie światowej pod dachem willi Marii Pokiziak we Lwowie, położonej nieopodal Wysokiego Zamku, na terenie niegdyś należącym do rodziny Sobieskich – Sobieszczyźnie – znaleźli schronienie po powrocie z łagrów ks. Ignacy Chwirut i już u schyłku życia ks. Ludwik Seweryn. Byli to dwaj ostatni lwowscy jezuici, ostatni spadkobiercy lwowskiej historii zakonu, który dał Polsce dwóch świętych Patronów – Stanisława Kostkę i Andrzeja Bobolę, zakonu, w którego łonie za sprawą XVII-wiecznych objawień dojrzewała idea Ślubów lwowskich.

Odwiedzając Katedrę Lwowską i oddając cześć Matce Bożej w Jej Domagaliczowskim obrazie, zwłaszcza w dniu trzeciego maja pamiętajmy, że w kaplicy Chrystusa Ukrzyżowanego (Jabłonowskich), pod gotyckim krzyżem, obecnym w osobistych dziejach przedstawicieli tylu lwowskich pokoleń, złożone zostały doczesne szczątki tych, którzy usłyszeli i usłuchali Janowego „uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 26 b). A więc spoczął tu ten, który pierwszy umieścił na stałe obraz w ołtarzu głównym Katedry Lwowskiej i dokonał jego koronacji – abp Wacław Hieronim Sierakowski. Upamiętnia hierarchę wystawiony mu przez następcę marmurowy pomnik dłuta Franciszka Olędzkiego. W górze, w latarni widnieje Oko Opatrzności, przedstawione w XVIII wieku na zlecenie abp. Sierakowskiego przez lwowskiego malarza Stanisława Stroińskiego.

W tej samej kaplicy, zgodnie z ostatnią wolą, zostało złożone serce zmarłego w 1923 roku św. Józefa Bilczewskiego, który kilkanaście lat przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości odnowił Śluby Jana Kazimierza, następnie wyjednał u Stolicy Apostolskiej uroczyste święto Królowej Korony Polskiej oraz zgodę na wprowadzenie wezwania „Królowo Korony Polskiej” w Litanii Loretańskiej, obierając Ją, Królową, za główną Patronkę archidiecezji.

W podziemiach tej samej kaplicy, bezimiennie, bez pomnika i inskrypcji, lecz pośród lwowskiej owczarni, której nie opuścił, spoczywa od 1995 roku o. Rafał Kiernicki, biskup pomocniczy Lwowa, ubogi syn św. Franciszka, żołnierz niezłomny, któremu Opatrzność powierzyła sprawowanie – na przestrzeni prawie półwiecza – opieki nad miejscem, w którym 370 lat temu dokonała się intronizacja Matki Bożej. Tym zrządzeniem Opatrzności zostało ono nie tylko w sposób cudowny ocalone od unicestwienia w najbardziej dramatycznym okresie dziejów, ale dzięki kapłanowi, urodzonemu w dniu trzeciego maja, zapewniona została ciągłość uroczystych obchodów święta NMP Królowej Polski. Celebrowanie go wówczas w licznym zgromadzeniu jako dnia urodzin księdza proboszcza było skutecznym kamuflażem i jakkolwiek mogło wzbudzać wzmożone podejrzenia władz, paraliżowało wszelkie ewentualne przeciwdziałania w tym kierunku:

„Dziś są Twoje urodziny, Ojcze Rafale, gorliwy stróżu naszej Katedry, skarbu Lwowa,
Dziś jaśnieje w tysiącu świateł i toni majowego kwiecia nasza Królowa
Dziś w równiutkim szpalerze pośród westchnień serc tylu –
bezbrzeżnie, jak i Twoje, tęsknotą wypełnionych stągwi –
Jezusowi Chrystusowi w Hostii utajonemu kłania się szesnaście białych z szarfą niebieską chorągwi,
Dziś jest Twoich rosłych ministrantów uroczysta zbiórka
Dziś znów płyną z chóru ku Twej cichej radości misternie ukryte w Kyrie Lachmana dźwięki naszego Mazurka…”.

Faktem jest, iż w katedrze nie dane było spocząć żadnemu z powojennych arcybiskupów metropolitów lwowskich. Nie złożyli tu swych kości ani zmarły nagle, w 1962 roku w Warszawie, tuż przed ogłoszeniem nominacji na arcybiskupstwo krakowskie Eugeniusz Baziak, który cztery lata przed swym zgonem udzielił sakry biskupiej na Wawelu swemu następcy, ks. Karolowi Wojtyle, ani konsekrator o. Rafała Kiernickiego, pierwszy rządca odnowionej w 1991 roku archidiecezji i pierwszy lwowski purpurat – zmarły w Krakowie w 2020 roku Marian kardynał Jaworski.

Gdyś pod krzyżem Syna stała, Maryjo!
Tyleś Matko wycierpiała, Maryjo!
Przez Twego Syna konanie,
Uproś sercom zmartwychwstanie,
W ojców wierze daj wytrwanie, Maryjo! – śpiewamy w zrodzonej w czasach ucisku, również na lwowskim gruncie, pieśni „Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!”, będącej dziś integralną częścią uroczystych trzeciomajowych mszy św. w całej Polsce. W czasach potopu ze Lwowa, postrzeganego wówczas jako duchowa stolica stojącego na krawędzi unicestwienia kraju, ku wszystkim jego krańcom promieniowało przesłanie nadziei. W czasach niewoli narodowej, od pierwszej jej chwili aż do ostatniej, nie ustawała płynąca od tronu Królowej wiara w odzyskanie niepodległości. I dziś, na kolejnym zakręcie historii, z nadzieją na dobrą przyszłość zwracają się oczy ku Tej, która sprawuje swoje przemożne władztwo nad narodem, 370 lat temu we Lwowie oddanym Jej w opiekę.

Miej w opiece naród cały,
Który żyje dla Twej chwały,
Niech rozwija się wspaniały, Maryjo!

Joanna Pacan-Świetlicka

Śluby lwowskie króla Jana Kazimierza w polskiej historii, tradycji i sztuce

X