Schulzowska rzeczywistość patronuje „Drugiej jesieni”

„Jesień nie chciała się kończyć. Dnie, jak bańki mydlane, stawały się coraz ładniejsze i coraz bardziej eteryczne i każdy dążył do takiego uszlachetnienia, że każda chwila jego trwania była wydłużeniem ponad miarę i prawie bolesnym cudem…”

– tymi słowami wybitnego syna Ziemi Drohobyckiej Brunona Schulza 19 listopada kierownik Centrum polonistycznego Wira Meniok i muzykolog Maria Karalus rozpoczęły tegoroczny literacko-artystyczny projekt „Druga jesień”, poświęcony 73. rocznicy tragicznej śmierci pisarza i artysty.

W miejscu, gdzie zastrzelony został Bruno, syn Jakuba, odbyła się tradycyjna ekumeniczna modlitwa w celu uczczenia ofiar „czarnego czwartku” 19 listopada 1942 roku, jak również wszystkich ofiar Holokaustu. Modlili się przewodniczący społeczności żydowskiej Drohobycza Josif Karpin, wikary kościoła św. Bartłomieja Jerzy Raszkowski i kapelan akademicki Oleg Kekosz. Na uroczystościach tegorocznych zabrakło niestety honorowego obywatela Drohobycza, ucznia Brunona Schulza Alfreda Schreyera, który już dołączył do swego Mistrza.

„Druga jesień” stała się już tradycyjną imprezą, odbywającą się pod egidą Centrum Polonistycznego Uniwersytetu Drohobyckiego i Towarzystwa „Festiwal Bruno Schulza” z Lublina, na imprezę przyjeżdżają licznie goście ze Lwowa i Warszawy. Zadziwił tylko fakt, że po raz pierwszy na uroczystościach i imprezach „Drugiej jesieni” zabrakło przedstawicieli władz lokalnych. Czyżby swoją uwagę do wielokulturowej spuścizny i historii miasta deklarują jedynie po to, aby mieszkańcy na nich głosowali?

Po uroczystościach upamiętniających ofiary, w gmachu głównym Uniwersytetu miało miejsce spotkanie z drohobyckimi historykami Łesią Chomycz, Bogdanem Łazorakiem i Igorem Czawą. Moderatorem spotkania był prezes Towarzystwa „Festiwal Bruno Schulza” Grzegorz Józefczuk. W prelekcjach przedstawiono tezę, że historycy w wielu wypadkach mogą odkryć dla nas więcej niż filolodzy, bo jeżeli o twórczości Schulza wiemy wiele, to o jego życiu odkrywane są coraz to nowe fakty. Bogdan Łazorak przedstawił fakty współpracy Schulza z prasą w okresie międzywojennym. Igor Czawa podzielił się odszukanymi materiałami archiwalnymi o życiu społeczności żydowskiej w ówczesnym Drohobyczu. Natomiast Łesia Chomycz dokładnie przeanalizowała działalność Schulza jako nauczyciela i pedagoga. Na zakończenie prezes Józefczuk przedstawił nowe wydanie książki Schulza „Malarze z Drohobycza. Lilien i Lachowicz” w przekładzie na język ukraiński Wiry Meniok. Jest to publikacja o artystach malarzach, twórczość których Schulz cenił sobie wysoko. Jest to też pierwsza publikacja z serii „Acta Schulziana”.

Po tym spotkaniu w siedzibie teatru Alter chętni mogli obejrzeć film „Bruno Schulz” w reżyserii Adama Sikory, według scenariusza Agaty Tuszyńskiej. Po projekcji zabrzmiała tu muzyka klasyczna w wykonaniu Wiktora Pałamarczuka (gitara). Koncert miał tytuł „Kraje – to tylko preteksty”, a złożyły się na niego utwory Mychajła Werbyckiego, Fernanda Sor, Jorgea Cardosa, Isata Nakagawy i innych.

Dzień zakończył performing teatru Alter w synagodze Chóralnej według dzieła Piotra Łucjana „Maski”, gdzie artyści teatru oddali hołd ofiarom „czarnego czwartku”. Sztuka jest na wskroś nowoczesna i dlatego nie wszyscy widzowie zrozumieli zamysł autora i grę aktorów. Po prostu niektóre utwory wymagają od widza pewnego przygotowania. A sztuka mówiła o tragedii „czarnego czwartku”, o odpowiedzialności każdego, o Holokauście, o stosunku ofiara-kat. Za tło spektaklu służyły maski 230 ofiar tego dnia. W rzeczywistości, w „czarny czwartek” w Drohobyczu zginęło 265 Żydów.

Kolejny dzień festiwalu był nie mniej nasycony. W klubokawiarni „82 100” Aleksandra Zinczuk (Lublin) i Sergiusz Gładyszczuk (Kowel) przedstawili prezentację „Mosty czasu”, która była kontynuacją projektu „Porozumienie przez trudną pamięć”. Autorzy już nie tylko na Wołyniu, ale i na innych terenach Pogranicza dokumentują wspomnienia tych, kto przeżył tragedię, po to, aby nareszcie oba narody doszły do prawdziwego porozumienia i mogły spoglądać z nadzieją w przyszłość bez oglądania się na przeszłość.

Następnie Barbara Odnous zaprezentowała swoje internetowe wydanie „Kulturaenter”, które ukazuje się w Lublinie dzięki wsparciu samorządowej instytucji kultury „Warsztaty kultury w Lublinie” i ma już ponad 60 numerów. Wydanie poświęcone jest wymianie zdań i informacji o wydarzeniach w Lublinie i nie tylko. Redaktor zaapelowała do mieszkańców Drohobycza, aby na łamach wydania przedstawiali czytelnikom z Polski swoje miasto i Ukrainę.

W klubokawiarni odbyła się również prezentacja czterech filmów krótkometrażowych Olgi Czygryk stworzonych w Drohobyczu i Wrocławiu w ramach stypendium „Gaude Polonia”.

Kolejna impreza kulturalna odbyła się znów w synagodze Chóralnej. Na przedstawienie „Bez nazwy” zaprosili widzów aktorzy teatru Alter Aleksander Maksymow i Ewa Rajska. Przedstawienie na tyle zapadło w dusze widzom, że niektórzy przyjęli spektakl jako wspólne z aktorami osobiste przeżycie. Świadczy to o tym, że prawdziwa sztuka nie jest prostym odzwierciedleniem rzeczywistości, ale zmusza widza do myślenia. Na kilka szczególnych słów zasługuje Ewa Rajska. Wielu zna ją jako dziennikarkę, prezenterkę programów w „Twoim radio”. Teraz odsłoniła się jeszcze jedna płaszczyzna jej talentu. Dopiero niedawno dołączyła do trupy Alteru, a ma już w dorobku kilka udanych postaci scenicznych.

Drugi dzień „Drugiej jesieni” zakończył w klubokawiarni Pawło Jurkiewicz (również aktor teatru Alter) prezentacją swoich fotogramów „5 Mega Pixels”, na których przedstawił obrazy z życia Drohobycza i okolic. Te niewielkie obrazki powstały podczas licznych wycieczek rowerowych po Ziemi Drohobyckiej i przedstawiają wizję autora na zdawało by się codzienne życie – taka wielobarwna drohobycka impresja.

„Druga jesień – 2015” przeszła już do historii. Po raz drugi wydarzenia schulzowskiej jesieni w Drohobyczu zostały zorganizowane przez Centrum polonistyczne Uniwersytetu Drohobyckiego, lubelskie Towarzystwo „Festiwal Bruno Schulza” (prezes Grzegorz Józefczuk) i studencki teatr Alter, a toczyły się przy wsparciu lubelskiej Fundacji „Chrońmy dziedzictwo”, prezesem której jest Artur Derlikiewicz. Organizatorzy już przygotowują się do kolejnej imprezy – VII Międzynarodowego Festiwalu Bruno Schulza, który odbędzie się w przyszłym roku.

Leonid Golberg
Tekst ukazał się w nr 23–24 (243–244) 18 grudnia 2015 – 14 stycznia 2016

X