Rzeźby Pinsla wróciły do Lwowa

Rzeźby Pinsla wróciły do Lwowa

W Lwowskiej Galerii Sztuki ponad sto osób uczestniczyło w otwarciu wystawy rzeźb Jana Jerzego Pinsla – wybitnego mistrza rzeźby epoki baroku. Niecodziennym wydarzeniem uczynił tę wystawę fakt, że wszystkie wystawione dzieła przyjechały bezpośrednio z Paryża, gdzie przez kilka tygodni demonstrowane były w Luwrze.

Rzeźby, które wcześniej wystawiane były w zniszczonym i zaniedbanym d. kościele klarysek we Lwowie, podbiły Paryż i były prawdziwą sensacją na poziomie europejskim. Szczególnego posmaku wystawie we Francji dodał fakt, że Jan Jerzy Pinsel jest postacią tajemniczą nawet na terenach gdzie pracował. Kim więc był? Do dziś nie udało się rozwiązać tej tajemnicy do końca, nie zważając na intensywne prace badawcze historyków sztuki zarówno przedwojennych, jak współczesnych – polskich i ukraińskich. Rzeźby Pinsla (a był on artystą przede wszystkim sakralnym) zdobiły świątynie w Buczaczu, Horodence, Hodowicy, Monasterzyskach. We Lwowie znanym jego dziełem są olbrzymie kamienne figury zdobiące fasadę cerkwi św. Jura.

Udokumentowaną jest twórczość Pinsla w latach 1751–1761. Pracował na zamówienie magnata Mikołaja Potockiego i hierarchów cerkwi greckokatolickiej. W XIX w. postać artysty została całkowicie zapomniana, zaś zainteresowanie jego postacią i twórczością obudziło się dopiero w latach międzywojennych. Dzięki badaniom historyków sztuki Tadeusza Mańkowskiego i Zbigniewa Hornunga, udało się określić prawie wszystkie prace artysty i zbadać tajemnice jego warsztatu. Niestety, wojna przekreśliła możliwości dalszego rozwoju prac nad jego spuścizną. Powojenne pokolenie badaczy powróciło do tego zagadnienia dopiero w latach 60. XX w. W tym okresie rzeźbom Pinsla groziło już nie tylko całkowite zapomnienie, lecz i zniszczenie przez lokalne władze sowieckie. Ówczesny dyrektor Lwowskiej Galerii Obrazów Borys Woźnicki zdołał uratować większość tych rzeźb i umieścić je w magazynach galerii.

Fot. Jurij SmirnowWe Lwowie otwarto Muzeum Rzeźby Barokowej XVIII w., potocznie zwane „Muzeum Pinsla”. Niestety brak kosztów i zainteresowania ze strony urzędników od kultury na różnych szczeblach, doprowadziło to muzeum do upadku. Gmach dawnego kościoła klarysek, w którym mieściło się muzeum, znajduje się obecnie w opłakanym stanie – przecieka dach, osypują się tynki. A jest to przecież zabytek architektury XVII wieku. W podobnym stanie są XVIII wieczne freski Stanisława Stroińskiego, zdobiące wnętrze kościoła. Resztki ołtarza głównego porażają swoją ruiną. Nie wspomnę tu o stanie XIX wiecznych fresków o tematyce historycznej pędzla Tadeusza Popiela! Na remont i konserwację tych zabytków od lat nie ma ani grosza.

Mamy wielką nadzieję, że sukces wystawy dzieł Pinsla w Paryżu pozwoli odmienić sytuację. Samo przygotowanie rzeźb na wystawę wymagało wytężonej pracy całego zespołu konserwatorów i pracowników galerii sztuki. Jednym z nich był kurator wystawy Igor Chomyn, kustosz Lwowskiej Galerii Sztuki. Odnowione dzieła Pinsla po powrocie z Paryża zostały wystawione w gmachu głównym galerii przy ul. Stefanyka, przedstawiła je zebranym Łarysa Woźnicka, dyrektor Lwowskiej Galerii Sztuki, córka poprzedniego dyrektora instytucji Borysa Woźnickiego. Konserwatorzy przywrócili rzeźbom dawną świetność. Każdy, kto pamięta ich stan sprzed konserwacji, może wyrazić tylko słowa wdzięczności i zachwytu. Kustosz Igor Chomyn opowiedział zebranym o wrażeniach z wystawy w Luwrze i o problemach przy transporcie rzeźb do Paryża i do Lwowa. Ciekawe, że największe figury z kościoła w Horodence w Paryżu nie udało się wystawić z powodu problemów związanych z ich transportem.

Na otwarcie wystawy przybyli przedstawiciele lwowskiej Rady Miejskiej, Konsulatu Generalnego RP we Lwowie, dziennikarze. Mamy nadzieję, że to wydarzenie ruszy z martwego punktu sprawę remontu kościoła klarysek. Przedstawiciele rady miasta deklarowali, że przeznaczą 3 mln hrywien na remont dachu i fasady. Nikt na razie nawet nie wspomina o ratowaniu bezcennych fresków wewnątrz dawnej świątyni. Konserwacji potrzebują również inne rzeźby Pinsla, które nie były we Francji. A na to też potrzeba milionów hrywien.

Pięknie zabrzmiała wypowiedziana przez pracowników galerii myśl, że setki i tysiące turystów przyjedzie do Lwowa tylko po to, aby zobaczyć cenne dzieła Jana Jerzego Pinsla… Ale żeby do tego doszło potrzebny jest jeszcze ogromny wysiłek.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 7 (179) 16 – 25 kwietnia 2013

 

Obejrzyj galerię:

Wystawa rzeźb Pinsla, 2013

X