Rozsądzi krew i żelazo?

Od 27 sierpnia 2014 nikt nie może mieć żadnych wątpliwości, że zbrojna rosyjska agresja na Ukrainę jest faktem.

Rosja nie zamierza rezygnować ze swojego projektu stworzenia „Noworosji” i podejmuje wojskową ofensywę, której celem jest rozszerzenie kontrolowanej przez siebie rebelii o obszary znajdujące się pomiędzy tzw. Doniecką Republiką Ludową a Krymem. Nie będę dalej cytował doniesień z fontu. Zbyt często się zmieniają. Nie będę też zgadywał co za chwilę zrobi Władymir Putin. Zacytuję za to dwa wpisy na facebooku:

Monica Andriuszewitz: Ukraińcy zamknięci w „kotle iłowajskim”. „Władze „Donieckiej Republiki Ludowej” zażądały od otoczonych pod Iłowajskiem poddania się. „Premier DNR” Aleksandr Zacharczenko zapewnił, że jeńcy – po złożeniu deklaracji, że nie będą więcej walczyć – zostaną zwolnieni cali i zdrowi. Wieczorem we wtorek rebelianci dostali odpowiedź: nie. To jednogłośna decyzja żołnierzy 2. batalionu specnazu Gwardii Narodowej Ukrainy Donbas” – napisał na Facebooku dowódca batalionu Semen Semenczenko. Podobnie uznały pozostałe oddziały.”

Iłowajsk.(…) Wiemy już, że pomoc nie przyszła. Oblężeni w Iłowajsku też już to wiedzą. Czuję to nawet w tych krótkich rozmowach, sms-ach. Może przyjdzie jutro. Niedługo skończy się woda, nie ma też jak ewakuować rannych.

Ludzie często pytają mnie, czy się boję. Bataliony zazwyczaj umieszczają fotografie poległych na swoich stronach na facebooku. Jeżeli Europa i ukraiński rząd nie podejmą natychmiastowych kroków, jeszcze w tym tygodniu rozpoznam tam bardzo wiele znajomych twarzy. Więc tak. Najbardziej boję się kiedy jestem w Warszawie.

Niektórzy mówią, że powinniśmy już skończyć z tą Ukrainą. I zacząć normalnie sypiać. Chciałabym żeby powiedzieli to w twarz człowiekowi, którego dom jest rujnowany przez swołocz Putina. Bo właśnie tacy ludzie zapisali się do batalionu Donbas. Mieszkańcy strefy ATO, którzy chcą po prostu bronić swoich domów.

Tylko ich poświęcenie i odwaga odgradzają nas w tym momencie od Rosji. Jest pewien rodzaj przyzwoitości, który każe chociażby zatrzymać się na chwilę, gdy ktoś się obok Ciebie wykrwawia. I dla Ciebie.

Może jestem dziecinna, ale przeszłam przez ten mokry dzień, słuchając narzekań na deszcz. Moi przyjaciele w Iłowajsku narzekają na Grad. Faktycznie, wszystko jest mokre i zimne. Tak jak ostatnie wieści. Chłodno. Jeżeli cieszycie się, że niedługo weekend, to dodam tylko, że najprawdopodobniej właśnie w ten weekend oni będą tam ginąć.

Ihor Lylo, dziennikarz: Ukraińskie wojsko, które de facto powstało z popiołu dopiero cztery miesięcy temu, walczy. Czy damy rade? Nie wiem. Robimy wszystko co w naszej mocy. Społeczeństwo jest nastawione do walki ale wiemy ze Rosja to duży kraj. Polacy już tego raz doświadczyli. Nie popełniajcie naszych błędów.

Marcin Romer
Tekst ukazał się w nr 16 (212) za 29 sierpnia – 15 września 2014

X