Letni Uniwersytet „Drohiczyn 2013”

Letni Uniwersytet „Drohiczyn 2013”

W połowie sierpnia dziesięcioosobowa grupa słuchaczy Lwowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku wyjechała do Drohiczyna na zaproszenie MUTW na tradycyjny uniwersytet letni.

Noc spędziliśmy na granicy i w drodze, by rano być w Warszawie gdzie już na nas czekano i komfortowym busikiem odwieziono na miejsce. Gościnni gospodarze przygotowali dla nas kanapki, ulokowali nas w hotelu i zaprosili na obiad. Tego dnia pogoda dopisywała i poszliśmy nad Bug. Widok ładnej plaży i rzeki, która w tym miejscu ma ponad 100 metrów szerokości, zachęcił do kąpieli, kilku najśmielszych zanurzyło się w dosyć szybkich tu wodach rzeki.

Drohiczyn to malutkie schludne miasteczko. Przybyły tu na zajęcia grupy słuchaczy UTW z Grodna, Brześcia, Warszawy i Lwowa, ogółem 29 osób. Od razu zapanował rygor trochę przypominający wojskowy: rano gimnastyka, śniadanie i kilka godzin wykładów. A po obiedzie czas wolny.

Program wykładów był bardzo ciekawy: poruszał tematy zdrowotne, historyczne, kulturowe i inne. Zapraszani wykładowcy prowadzili wykłady, odpowiadając na liczne pytania słuchaczy. Na poobiednich spotkaniach-biesiadach na pięknym tarasie miejscowego hoteliku rozmawialiśmy z wykładowcami, którzy zostawali z nami na wspólny posiłek. Rozmowa nabierała poufnego charakteru, gdzie już więcej pytań zadawali „gospodarze”, bo interesowały ich warunki i problemy z którymi spotykamy się w życiu codziennym.

Wśród naszej grupy znajdował się zawodowy artysta-malarz i jemu poręczono zorganizowanie pleneru. Starali się wszyscy i w efekcie nawet ci, którzy praktycznie nigdy nie brali ołówka do rąk, potrafili stworzyć dosyć przyjemne obrazki. Pod koniec pobytu została urządzona niewielka wystawa, którą obejrzeli mieszkańcy Drohiczyna.

Fot. okiemmamy.pl

Mieliśmy także kilka atrakcyjnych wycieczek. Myślę, że wszyscy będą mile wspominać wyprawę do Korczyna: przez Bug przeprawiliśmy się promem, a potem jechaliśmy ciągnikiem, który z nami był na przeprawie i zgodził się nas podwieźć na miejsce. Było dużo uciechy przy ładowaniu się na przyczepę i podczas schodzenia z niej, ale nasze panie heroicznie pokonały wszystkie trudności przy pomocy panów. W Korczewie zwiedziliśmy pałac, gdzie zachwyciły nas wspaniałe akwarele Wandy Ostrowskiej, a także ekspozycja dawnych aparatów fotograficznych.

Wspaniała także była wycieczka do Augustowa. Po drodze zwiedziliśmy sanktuarium maryjne Święta Woda. Tam oglądaliśmy film o historii powstania sanktuarium i napiliśmy się wody z cudownego źródełka. O Augustowie napisano wiele. To perełka polskiej turystyki. Mieliśmy tutaj nie lada gratkę, bo byliśmy jednymi z pierwszych kresowiaków, którzy odwiedzili nowo otwarty pomnik bojownikom AK, którzy polegli w latach 1945–1954.

Organizatorzy urządzili nam także dwa ogniska. Podczas pożegnalnego ogniska własnymi siłami urządziliśmy koncert, który miał duże powodzenie. Szczególnie dobrze przyjęto występ lwowiaków, w repertuarze był „taniec małych łabędzi” znany z poprzedniej wizyty. Chcemy serdecznie podziękować wszystkim organizatorom i sponsorom tego przedsięwzięcia – służyło nie tylko edukacji naszych słuchaczy, ale przede wszystkim integracji i wzajemnemu poznaniu się i nawiązaniu nowych znajomości i przyjaźni.

Jerzy Komorowski
Tekst ukazał się w nr 19 (191), 15 – 28 października 2013

X