„Ptaki” Schulza według Koniecznego

Nie podlega wątpliwości że twórczość Brunona Schulza stanowi inspirację dla wielu artystów, a interpretacje jego dzieł przekładają się na najróżniejsze projekty artystyczne.

Opowiadanie „Ptaki” natchnęło Krzysztofa Koniecznego, przyrodnika i ornitologa z zawodu, do tworzenia asamblaży ptaków – swego rodzaju rzeźb skomponowanych z różnego rodzaju przedmiotów.

Na Dniach Europy w Drohobyczu 6 czerwca Krzysztof Konieczny zaprezentował wystawę zdjęć asamblaży pod tytułem „Ptaki z Duszą. Interpretacja ptaków Jakubowych”. Przedstawiono 29 zdjęć z dziełami przyrodnika, które na co dzień można zobaczyć w Centrum Przyrodniczym w Trzcinicy Wołowskiej koło Wrocławia.

Asamblaż jest kompozycją z gotowych przedmiotów, a w przypadku pana Krzysztofa nieodłącznym elementem każdej kompozycji jest „dusza” starodawnych żelazek (żelazna sztabka rozgrzewana na palenisku, którą wkładano do środka żelazka do podtrzymywania stałej temperatury). Stąd wzięła się nazwa wystawy – „Ptaki z Duszą”. Drugą część asamblażu tworzy kawałek drewna.

„Te rzeźby to moja interpretacja ptaków Jakubowych. Szukałem jakie ptaki mógł przywozić ojciec Józefa. No i w mojej głowie powstały takie różne wariactwa, które chciałem pokazać. Jest to połączenie ochrony przyrody, poezji Schulza oraz łączenie relacji Wschód-Zachód. Gdy pierwszy raz czytałem Brunona Schulza, to myślałem że już nigdy nie będę go czytać, bo go zupełnie nie rozumiem. Teraz wiem, że nigdy go nie zrozumiem, natomiast wracam do opisów, przepięknych opisów, do ilości przymiotników, które zaskakują. To fajnie, że Schulz napisał to wszystko i zostawił nam wielką przestrzeń, abyśmy mogli sami te ptaki wymyślać” – powiedział Krzysztof Konieczny.

Krzysztof Konieczny niejednokrotnie wyruszał w ekspedycje na Antarktydę, co utrwalił w asamblażach przedstawiających pingwiny. „W jednej z ekspedycji dowiedziałem się, że kiedyś aby przetopić tłuszcz wieloryba musiano spalić kilkadziesiąt tysięcy pingwinów, ponieważ nie było tam innego paliwa. Są tam ogromne faktorie wielorybnicze które wyglądają jak obozy koncentracyjne dla pingwinów. Nie liczono się z niczym. Jest to bardzo szokujące, dlatego też musiałem to z siebie w jakiś sposób wyrzucić” – dodał.

Po prezentacji zdjęć autor wystawy wyraził życzenie ponownego przyjazdu do rodzinnego miasta Schulza, już z asamblażami. Co nie jest wcale takie proste, nie tylko ze względu na przekraczanie granicy, ale ze względu na znaczne rozmiary wielu dzieł.

Korzenie Krzysztofa Koniecznego są powiązane z Ziemią Tarnopolską – jego ojciec pochodził z terenów dawnego województwa tarnopolskiego, a schulzowskie „Ptaki” z Drohobycza są dla niego natchnieniem dla dalszej pracy.

Aleksander Kuśnierz
Tekst ukazał się w nr 12 (232) 30 czerwca – 16 lipca 2015

{youtube}lcToHnneWeQ{/youtube}

 

X