Przegrajmy miasto w karty

Przegrajmy miasto w karty

Nowa talia została opracowana przez 28-letniego amatora-fotografika Konstantyna Botygina. Botygin urodził się w zakarpackim Tiaczewie, studiował w Kijowie, a obecnie mieszka w Iwano-Frankiwsku.

– Zakochałem się w tych budynkach, ulicach, podwórkach, w historii miasta nad dwoma Bystrzycami – zwierza się artysta. Tworząc ciekawe pamiątki dołączył do osób promujących miasto. Początkowo przygotowywał upominkowe „magnesy”. Jednak z czasem postanowił zrobić coś bardziej konkretnego. – Wiem, że Kijów, Donieck, Odessa, Lwow czy wiele innych miast na Ukrainie wydały karty do gry z wizerunkami zabytków i widoków miasta – kontynuuje autor, rozkładając na stole talię kart. – Miałem setki zdjęć z miasta i postanowiłem odzwierciedlić je na kartach.

Na odwrocie kart – na tzw. „koszulce” – widnieje ratusz, pomnik pisanki na rynku, a na podstawowej stronie – różne budynki w mieście. O każdym Konstantyn zbierał dokładne wiadomości: co, w jakim okresie mieściło się tutaj i co jest obecnie. Dość dziwnie na kartach wyglądają świątynie. Przecież religia i hazard są nie do połączenia. – Można to poprawić – mówi Konstantyn, ale uważam, że nie ma w tym nic strasznego. O wiele gorsze byłoby przedstawienie czegoś gorszącego. Nie są to przecież zwykłe karty do gry. Mają na celu zapoznanie z zabytkami i historią miasta. A czy można oddzielić od zabytków świątynie? W żadnym wypadku!

Wzornictwo kart Konstantyn opracował sam i wydrukował kilka egzemplarzy próbnych. Wzbudziły zainteresowanie w sklepikach z upominkami i wśród turystów. Nie ma mowy o dużym nakładzie – na to potrzebne są fundusze. Ale autor widzi zainteresowanie pomysłem i jest otwarty na propozycje. W przyszłości marzy się mu talia kart ze starymi widokami Stanisławowa.

Sabina Różycka
Tekst ukazał się w nr 12 (184) 28 czerwca – 15 lipca 2013

X