Nasz bliźni „Don Juan”

Nasz bliźni „Don Juan”

W ramach projektu „Most Kultury”, którego organizatorem jest Konsulat Generalny RP we Lwowie oraz Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach, po raz kolejny mogliśmy się przekonać jak sztuka swoim uniwersalnym językiem przemawia do ludzi. Tym razem Stowarzyszenie Artystyczne „Teatr Ecce Homo” z Kielc przedstawiło spektakl „Don Juan”.

Za podstawę spektaklu służy tekst Moliera uzupełniony cytatami z „Don Juana” Byrona. Przedstawienie wyreżyserował Stanisław Miedziewski. Zrealizowany jest w stylu komedii dell’arte, gdzie ważną rolę odgrywa plastyka, maska oraz improwizacja. Wykonawcy dobrze wyczuli przestrzeń i formę, mieli ustalone maski, tworząc obrazy archetypowe, gdzie cała historia może odbywać się w kółko. Widzimy fragmenty scen Don Juana (Michał Pustuła) i jego wiernego sługi Sganarela (Marek Kantyka), którzy popadają w różne sytuacje, z których wychodzą obronną ręką. Don Juan jest rozczarowany ciągłymi łatwymi podbojami w kolejnych związkach, znudzony życiem i wiecznie niezadowolony i boi się śmierci. Donna Elwira w wykonaniu Katarzyny Kluk w czarnym woalu z trupią czaszką na pelerynie przypomina mu, że na każdego przychodzi czas. Memento Mori czyli pamiętaj o śmierci.

Przestrzeń sceny wypełniają jedynie czarne parawany i dwa krzesła, które tworzą aluzyjną i zarazem funkcjonalną scenografię. Muzyka Johana Sebastiana Bacha jest motywem przewodnim i nadaje fatalizmu całemu spektaklowi.

Don Juan w wykonaniu Michała Pustuły nie jest uwodzicielem, a filozofem i sam wybiera co wolno, a czego nie wolno. Najwyraźniej to widać w scenach z Karolcią (Agata Orłowska), Małgośką (Aleksandra Styrcz) i Piotrusiem (Mikołaj Bieda). Gardzący otoczeniem starzejący się mężczyzna o chłodnym intelekcie, w scenie z Żebrakiem (Mikołaj Bieda) rzuca wyzwanie Bogu. „Molierowski „Don Juan” – to nasz bliźni. Ktoś bardzo dzisiejszy. Wszechobecny, fotogeniczny uwodziciel, dający sfałszowane recepty na życie, jako obowiązkową zabawę. Fascynujący kłamca, podsuwający zwierciadło, w którym widzimy siebie” – pisze reżyser Stanisław Miedziewski. Do spektaklu wybrał tylko ważne sceny jakby akcentując na tym, że nawet w obliczu śmierci przy spotkaniu z Komandorem (Karol Górski) Don Juan nie zmienia się, a do swojego życia podchodzi z ironią.

Eugeniusz Sało

X