Przedpremierowy pokaz filmu „Wołyń”

W postindustrialnych obiektach dawnych zakładów na ul. Mińskiej odbył się pokaz zamknięty dla historyków IPN najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego pt. „Wołyń”, który opowiada o dziejach ludności polskiej na Wołyniu w latach 1939-45.

W nowocześnie urządzonym hangarze znajdowała się salka kinowa przeznaczona na przedpremierowe pokazy wciąż nieukończonych produkcji. Przed pokazem producenci objaśniali zaproszonym gościom, na jakim etapie montażu znajduje się film, co zobaczą, a czego nie i jakie są wątpliwości przed ostatecznym zakończeniem prac. Siedziałem w fotelu podekscytowany, ale też z lekka przerażony tym, co mogę zobaczyć. Byłem na kilku zdjęciach na planie filmowym i widziałem, jaką tytaniczną pracę wykonała ekipa, żeby przedstawić krwawe realia epoki.

Po skończonej prelekcji, zgasły światła i pojawił się napis Wołyń… Film trwał około 2,5 godziny i po wyłączeniu projekcji naukowcy udali się w ciszy wprost do sali konferencyjnej, aby przekazać swoje uwagi dotyczące historycznej narracji i realiów zaprezentowanych na obrazie. Tam emocję po filmie zaczęły się uwalniać i zaczęto fachową dyskusje: dlaczego te mundury tak wyglądają, czy jest potrzeba napisów z datami, czy aby widz się nie pogubił, czy będzie mapa, ponieważ młodzież może nie wiedzieć, gdzie ten Wołyń jest itd. itp. Producenci przybyli na dyskusję i Wojciech Smarzowski z uwagą słuchali opinii i wyjawiali swoje rozterki wobec selekcji scen czy ostatecznego zakończenia filmu.

Po godzinnym posiedzeniu, gremium naukowe zaczęło się rozchodzić i zacząłem rozdawać egzemplarze lipcowego numeru Kuriera WNET, w którym znajduje się mój reportaż z planu filmowego pt. „Patrz Ukraino, twoich gierojów to dzieło”. Kiedy wręczałem gazetę pani Ewie Siemaszko, badaczka Zbrodni Wołyńskiej uradowana stwierdziła – O, Wnet, słucham was co rano, niestety nie całej audycji, ale codziennie was słucham. A jakie są wrażenia po filmie – dopytuję się – Film jest WSPANIAŁY. Naprawdę ten film jest WSPANIAŁY – zachwalała dzieło Smarzowskiego.

Również film chwalił autor szeregu prac i książek o Wołyniu prof. Włodzimierz Mędrzecki. Czyli eksperci są zadowoleni, i zastanawiałem się, co mógłbym powiedzieć reżyserowi o tak mocnym i uczciwym obrazie, jakim jest Wołyń. Podszedłem do reżysera i podziękowałem mu za ten film, być może jedną z najważniejszych produkcji naszej kinematografii, ponieważ nic więcej nie warto dodawać. Tylko jedno – dziękujemy!

Paweł Rakowski,
Radio WNET
Tekst ukazał się w nr 13 (257) 15 lipca – 15 sierpnia 2016

X