IV Wołyński Rajd Motocyklowy

11 lipca w 73. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu uczestnicy IV Wołyńskiego Rajdu Motocyklowego z Polski dotarli do Brodów, Podkamienia i Lwowa.

– Gościmy na Wołyniu i na Ziemi Lwowskiej już po raz czwarty – powiedział dla Kuriera Galicyjskiego Henryk Kozak, komandor rajdu. – Motocykliści z całej Polski, z Warszawy, Bydgoszczy, Zamościa, Lublina przyjechali, aby uczcić 73. rocznicę ludobójstwa, które się zdarzyło. Wyjechaliśmy z Lublina 9 lipca do miejscowości Mielnica koło Kowla, gdzie uczestniczyliśmy w polowej mszy św. poświęconej pamięci Polaków, którzy są tutaj pochowani, którzy zginęli w tych latach. 10 lipca w katedrze łuckiej uczestniczyliśmy także w mszy św. Następnie pojechaliśmy do Równego, gdzie spotkaliśmy się z miejscowymi bikersami i tam wspólnie zapaliliśmy znicze pod tablicą upamiętniającą żołnierzy, którzy zginęli na wschodzie Ukrainy, jak również na ulicy Dubieńskiej, na Cmentarzu Legionowym, gdzie też wspólnie z motocyklistami z Równego zapaliliśmy znicze.

Na Polskim Wojennym Cmentarzu w Brodach uczestnicy IV Wołyńskiego Rajdu Motocyklowego spotkali się z młodzieżą z Polski, która porządkowała tam w ramach akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”.

Z Brodów motocykliści wyruszyli do byłego klasztoru ojców dominikanów w Podkamieniu, w którym na złamie zimy i wiosny 1944 roku za murami klasztoru ukryło się około 2 tys. Polaków z okolicznych miejscowości oraz uciekinierze z Wołynia. W wyniku ataku pomiędzy 12 a 16 marca 1944 roku zginęło około 500 osób, których pochowano na miejscowym cmentarzu.

Zrujnowany kościół był zamknięty, jak i kaplica, gdzie służą greckokatoliccy mnisi studyci. W dawnych klasztornych zabudowaniach nadal działa umieszczony tu w czasach komunistycznych szpital psychiatryczny. Przez żelazną bramę usłyszeliśmy polską mowę. Wiekowy pacjent powiedział, że jest Polakiem z Lewandówki we Lwowie. Motocykliści zapalili znicz i pomodlili się pod bramą klasztorną.

{gallery}gallery/2016/podkamien_lipiec{/gallery}

– Jestem pierwszy raz na tym rajdzie – powiedział Adam Koseski z Warszawy. – Mój kolega namówił mnie na przyjazd. Chciałem uczcić pamięć tych wszystkich, którzy tutaj zginęli pomordowani. Chciałem osobiście zobaczyć te miejsca, na własne oczy i oczywiście posłuchać historii o tych miejscach i o tych ludziach, którzy tutaj żyli. Są niesamowite wrażenia, przeżycia bardzo duże. Pierwszy raz jestem na Ukrainie motocyklem. Kilka lat temu byłem we Lwowie, ale to była inna wyprawa. Ludzie są bardzo życzliwi. Rajd jest bardzo dobrze zorganizowany. Zauważyłem też, że bardzo przychylna jest miejscowa władza. Tutaj nas nawet policja eskortuje. Jestem zaskoczony tą całą organizacją i tak dobrym przyjęciem przez miejscową ludność.

12 lipca we Lwowie polscy motocykliści zapalili znicze i pomodlili się na Cmentarzu Orląt, na Cmentarzu Janowskim oraz pod pomnikiem Polskich Profesorów na Wzgórzach Wuleckich.

– Uważamy, że musimy pamiętać o tych wydarzeniach po to, żeby się nie powtarzały te straszne rzeczy – zaznaczył Henryk Kozak. – Polak i Ukrainiec powinni być braćmi. Temu też służyła nasza integracja z motocyklistami ukraińskimi w Równym i we Lwowie.

Organizatorem Rajdu było Stowarzyszenie „Wołyń-Pamiętamy”, a patronatem honorowym objęli Konsulaty Generalne RP w Łucku i we Lwowie.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 13 (257) 15 lipca – 15 sierpnia 2016

X