Polsko-ukraińska ekipa konserwatorów pod kierownictwem profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki Pawła Bolińskiego podczas prac konserwatorskich w świątyniach lwowskich każdego sezonu robi ciekawe odkrycia artystyczne. W sezonie 2025 roku takie odkrycia towarzyszą pracom konserwatorskim na każdym obiekcie, gdzie pracują konserwatorzy. Dotyczy to również wieloletnich prac w kościele oo. jezuitów pw. świętych Apostołów Piotra i Pawła (obecnie świątynia garnizonowa UGKC) i prac w Aptece Muzeum „Pod czarnym orłem”, a ostatnio w krużgankach klasztoru oo. dominikanów (obecnie Muzeum Historii Religii). Jedną z zasad konserwatorskich profesora Pawła Bolińskiego jest poszukiwanie oryginalnych, najstarszych malowideł na ścianach i sufitach budowli historycznych. Malowidła często bardzo zniszczone lub zamalowane w ciągu wieków przez kilka (kilkanaście) warstw pobiałów lub innych malowideł i przemalówek.
Niezwykle ciekawe odkrycie zostało zrobione podczas restauracji XVIII-wiecznych barokowych fresków w prezbiterium kościoła oo. jezuitów. Otóż okazało się, że polichromia, która zdobiła ściany prezbiterium po prawej i lewej stronie ołtarza wielkiego (ten ołtarz zespół prof. Pawła Bolińskiego restauruje już od czterech lat), nie jest oryginalnym dziełem Sebastiana Eckstaina. Odkrywki w różnych miejscach wykazały, że oryginalne freski zostały przemalowane podczas remontów świątyni i w XIX, i w latach 30. XX wieku. Powstało pytanie, co dalej. Ocena wartości późniejszych przemalówek i oryginalnej polichromii Sebastiana Ecksteina, jednoznacznie przemawiały za odkryciem i konserwacją oryginału. Ale w niektórych fragmentach XIX-wieczne przemalówki też były wysokiej klasy artystycznej i warto byłoby je zachować. Równocześnie trzeba było zbadać terminy i autorstwo wszystkich warstw przemalówek i porównać je z dostępną informacją archiwalną. Otóż profesor Paweł Boliński podzielił się najpierw opinią historyków sztuki i opowiedział o ogólnej treści omawianych malowideł. W pracy poświęconej świątyni oo. jezuitów historyk sztuki profesor Andrzej Betlej pisze, że „na ścianach bocznych przy ołtarzu głównym są medaliony z przedstawieniami męczenników japońskich (od południa) i koszyckich (od północy), podtrzymywane przez aniołki malowane monochromatycznie. Powyżej, w polach o złożonym wykroju, podtrzymywanych przez malowane monochromatycznie postacie alegoryczne – św. Ignacy Loyola (od południa) i św. Franciszek Ksawery (od północy). Na sklepieniu prezbiterium – św. Paweł jako Apostoł narodów z kulą ziemską i przedstawicielami różnych ras… W nawie głównej, prezbiterium, nawach bocznych i emporach malowidła iluzjonistyczne w technice al. fresco, które malował Franciszek Eckstain, były gruntownie odnawiane przez malarza Karola Stoplera pod kierunkiem Juliana Zachariewicza i Henryka Rodakowskiego w roku 1879 oraz przez Jerzego Janischa, Tadeusza Wojciechowskiego i Wojciecha Lisikiewicza w latach 1928, 1932–1934 i 1937”.

Profesor Paweł Boliński tak ocenił ogólny stan i kierunki działań jego grupy konserwatorów:
– Przez cały sezon 2025 roku trwają prace konserwatorskie w prezbiterium kościoła oo. jezuitów. Przy polichromii prace są praktycznie na ukończeniu. Przewodnią ideą naszą było odsłonięcie fresków Sebastiana Ecksteina, czyli syna Franciszka Ecksteina, który wymalował sklepienie nawy głównej, i przywrócenie pierwotnego XVIII-wiecznego malowidła, które znajdowało się pod wieloma przemalówkami. Dekoracja, którą udało się nam odsłonić, jest naprawdę przepiękna. Zwracamy uwagę na polichromię pilastrów, które w XIX wieku były przemalowane i zrobione na czarną marmoryzację (marmoryzacja polegała na malowaniu pilastrów czarną farbą olejną i zamalowaniu wcześniejszej polichromii, którą wykonał Sebastian Eckstein). Również całkowicie były zamalowane piękne zacheuszki, które odkryliśmy na parze pilastrów obok samego ołtarza. Na innych pilastrach w prezbiterium, również w nawie głównej, na miejsce zamalowanych zacheuszek w XIX wieku umieszczono płaskorzeźbione kartusze z napisami IHS i herbami fundatorów budownictwa świątyni, czyli herbem „Leliwa” fundatorki Elżbiety z Gostomskich Sieniawskiej i herbem „Pilawa” – fundatorki Elżbiety z Potockich Szczuczyny. Nad nimi umieszczono świeczniki w stylu art-deco – są już z lat 30. XX wieku. Na pilastrach w prezbiterium zostawiono i poddano konserwacji XIX-wieczne kartusze, zaś na dwóch pilastrach obok ołtarza, gdzie kartuszy nie było, odkryto i zakonserwowano zacheuszki malowane przez Sebastiana Ecksteina. Wszystkie malowidła Ecksteina w prezbiterium były w XIX i XX wieku kilkakrotnie przemalowane farbą kazeinową lub olejną. W XIX wieku było to dzieło bliżej nie znanej ekipy malarzy, prawdopodobnie ze Śląska (możliwe, że był to właśnie Karol Stopler). Jeden podpis udało się znaleźć, ale nie udało się na razie odszyfrować. Wtedy też całkiem przerobiono ołtarz główny i przemalowano wszystkie malowidła w całym kościele. Pracował nad tym cały zespół malarzy. Obecnie przed zespołem konserwatorów stoi zadani, by odnaleźć i wyeksponować XVIII-wieczne malowidła, oryginalne freski Sebastiana Ecksteina. Konserwatorzy najpierw myśleli, że pod przemalówkami znajduje się ta sama kompozycja, lecz zrobiono najpierw odkrywki i okazało się, że sprawa wygląda nieco inaczej. Tylko część malowideł została przemalowana zgodnie z formą, w innych zaś kompozycja została zmieniona. Treściowo ci sami święci, ale inaczej namalowani. Trzeba powiedzieć, że przemalówki są bardzo ładne. Możliwe, że fresk pod spodem źle zachował się i malarz XIX-wieczny zdecydował się całkiem przemalować scenę. Zostawił tych samych świętych, lecz kompozycję zmienił. Konserwatorzy stali przed dylematem co robić? Usunąć przemalówki czy zostawić? Ci XIX-wieczne malarze ze Śląska byli bardzo dobrymi majstrami. Wobec tak nietypowej sytuacji, postanowiono odkryć w całości oryginalne freski Sebastiana Ecksteina, ale też uratować niektóre fragmenty XIX-wiecznego olejnego malowidła. Współczesna technologia malarska pozwala na rozwarstwienie malowideł. Było to w zaistniałej sytuacji idealne wyjście. Była to realna możliwość przeniesienia XIX-wieczne olejne malowidło na inne podłoże, zaś na ścianie zostawić XVIII-wieczny fresk.
Zespół konserwatorów pod kierunkiem profesora Pawła Bolińskiego zrobił to, i zrobił wspaniale. Zrobiono tzw. transfer i powstały dwa malowidła od siebie niezależne, jedno zostało na ścianie, drugie na nowym podłożu. Obydwa były poddane restauracji i po zakończeniu prac konserwatorskich w prezbiterium to drugie będzie też eksponowane obok. Takich rozwarstwionych malowideł jest dwa – dwa medaliony męczenników. Potem przyszła kolej na wielkie kompozycje z przedstawieniami świętych ojców jezuitów – św. Ignacego Loyoli i św. Franciszka Ksawerego.
Paweł Boliński opowiada:
– Przed nami nikt nie widział co jest pod tymi malowidłami. Zrobiliśmy odkrywki i okazało się, że tam całkiem inna kompozycja, święci z innymi atrybutami”.
Obecnie konserwacja oryginalnej polichromii Sebastiana Ecksteina jest już na ukończeniu. Na ukończeniu jest też odnowienie XIX-wiecznych kartuszy na pilastrach, a były te pilastry wprost na czarno pomalowane. Przyjdzie czas i tak samo będą odnowione pilastry w nawie głównej.
Podczas przygotowania tego artykułu postanowiłem przestudiować dostępne materiały archiwalne, które odnoszą się do prac konserwatorskich w latach 30. XX wieku. Między innymi w „Kurierze literacko-naukowym” – dodatku do „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” w roczniku 1934 znalazłem artykuł znanej lwowskiej historyk sztuki dr Heleny Blumówny, która opisuje stan fresków Ecksteina w kościele oo. jezuitów w latach 20–30. XX wieku oraz działania konserwatorskie ekipy Jerzego Janischa i Tadeusza Wojciechowskiego, których prace nadzorował dr Zbigniew Hornung, lwowski konserwator wojewódzki. Otóż dr Helena Blumówna pisze: „Malowidła na sklepieniu kościoła lwowskiego ucierpiały wiele pod wpływem czasu i zwłaszcza po nieumiejętnej ich restauracji w 1879 roku przez Stoplera. Stan ich przedstawiał się fatalnie, koloryt zmieniony, całość bowiem pokryta w czasie ostatniej restauracji grubą warstwą farby klejowej, która sproszkowana już zupełnie, poczęła się sypać, nabrała tonu szarego, brudnego. W tej szacie trudno było odróżnić nawet poszczególne osłony kompozycyjne. Restauracja malowideł okazała się nieodzowna, toteż oo.jezuici w porozumieniu z konserwatorem dr. Hornungiem oddali ich restaurację kompetentnemu w tym względzie artyście lwowskiemu Jerzemu Janischowi, który przy pomocy inżyniera architekta Tadeusza Wojciechowskiego i p. Lisikiewicza przystąpił do pracy. Po zdjęciu warstwy klejowej odsłonięto właściwe malowidło, odkryto też podpis Franciszka Ecksteina z datą 1740 rok. Stan konserwacji malowideł przedstawił się dość nieszczęśliwie. Okazało się, że już w 1879 roku, w czasie pierwszej restauracji, musiały one być silnie zniszczone, na domiar złego oczyścił Stopler sklepienie, przy czym użył kwasu solnego przez co zatarł miejscami zupełnie pierwotny koloryt. Ponadto zmienił on niekiedy dowolnie koloryt Ekcsteina. Eckstein wykonał swe malowidła techniką suchego fresku, tzn., że w mokrym tynku zaznaczał kontury, po czym po wyschnięciu tynku malował na nim temperą. Oczywiście nawet pod późniejszym przemalowaniem kontury, jako ryte w mokrym tynku, zachowały się tak, że całość kompozycji nie uległa żadnym zmianom. Zadaniem Janischa było wydobycie spod warstwy drugiej, obcej, właściwe malowidło Ecksteina, usunąć zmiany wprowadzone przez Stoplera i po słabych niekiedy śladach odtworzyć pierwotny koloryt malowideł, wreszcie uzupełnić brakujące partie. Tu już nie wystarcza sama wiedza techniczna, potrzebną się staje intuicja artystyczna, która by pozwoliła zespolić nowe dodatki z charakterem stylowym całości. Trzeba przyznać, że Janisch i Wojciechowski wywiązali się dobrze ze swego trudnego zadania, ku pełnemu zadowoleniu władz konserwatorskich. Praca ich jednak jeszcze nie skończona. W tym roku (1934) zdołano odrestaurować tylko prezbiterium, pozostaje jeszcze nawa główna i nawy boczne (malowane już po śmierci Ecksteina przez jego syna). Wyrazić należy nadzieję, że praca konserwatorska tak umiejętnie rozpoczęta, zostanie doprowadzona szczęśliwie do końca. Malowidła bowiem w kościele oo. jezuitów zasługują w pełni na pieczołowitą konserwację, nie tylko przez to, że uzupełniają stylową całość kościoła. Odsłonięta dziś partia malowideł pozwala na ocenienie ich wartości artystycznej”.
Doktor Helena Blumówna nie tylko opisała przebieg prac konserwatorskich, ale też podała swoją definicję twórczości Franciszka Ecksteina i poziomu jego prac artystycznych. Między innymi uważała, że Franciszek Eckstein „…nie posiadał własnej silniejszej indywidualności artystycznej, kulturę swoją zawdzięcza środowisku rzymskiemu, które wpłynęło na ukształtowanie jego sztuki. Opanował on w wysokim stopniu tajniki malarstwa dekoracyjnego w duchu baroku i choć sam nie wniósł w nie własnych odrębnych cech, wszakże w realizacjach swych daje całość skończoną, o przejrzystej kompozycji. Eckstein jest przedstawicielem sztuki prowincjonalnej, która czerpie swe pierwiastki z wielkich ośrodków, przenosi je na teren szerszy i staje się wykładnikiem dominujących w pewnej epoce dążeń”.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 21 (481), 14 – 28 listopada 2025
Profesor Paweł Boliński o nowych odkryciach w świątyniach lwowskich. Część 2




