Ponad trzysta zwłok – kolejne ofiary NKWD?

Ponad trzysta zwłok – kolejne ofiary NKWD?

Wołyńscy archeolodzy kontynuują badania miejsc masowych mordów obywateli II Rzeczypospolitej we Włodzimierzu Wołyńskim. Pochówki w centrum Włodzimierza Wołyńskiego znaleziono przed kilku laty w czasie badań archeologicznych na zamku z czasów Kazimierza Wielkiego (pisaliśmy o tym w Kurierze w ubiegłym roku).

O zamku mówi dyrektor przedsiębiorstwa „Wołyńskie starożytności” Oleg Złatogorski: „Podbiwszy zachodnie tereny Wołynia w 1366 roku Kazimierz III rozpoczął we Włodzimierzu budowę murowanego zamku opodal istniejącej już drewnianej fortyfikacji – opowiada on. – W 1370 roku po śmierci króla, książęta litewscy przywrócili Włodzimierz Lubartowi. Pozostawili drewniany zamek, a murowany prawie całkowicie zrujnowano. Taki stosunek do nowoczesnej i doskonałej na owe czasy murowanej fortyfikacji był niepojęty i wymaga dodatkowych wyjaśnień”.

To właśnie przy prowadzeniu prac archeologicznych w 2011 roku natknięto się na dwie wspólne mogiły z 367 szczątkami ludzkimi. W obecnym sezonie na archeologów czekały dalsze makabryczne znaleziska.

 

Wstrząsające znaleziska archeologów (Fot. archiwum strony „Wołyńskie starożytności”)„W czasie kontynuacji badań pochówków w jednym z wykopów ekshumowano 160 ludzkich szczątków – mówi Ołeksij Złatogorski. – Obok natknęliśmy się na dalsze wspólne pochówki, gdzie znaleziono kolejnych 150 ludzkich szkieletów. Są pomiędzy nimi i wojskowi i cywile – kobiety, mężczyźni i dzieci. W wykopie odkryto monety z różnych okresów i nominałów, rzeczy osobiste i dużą ilość wojskowych guzików z orzełkiem (w tym i marynarskich), odznakę oficerską z orzełkiem. Znaleziono wiele fragmentów odzieży – od poszczególnych fragmentów (naramienników żołnierskich) po kompletne rzeczy (kurtkę, szalik)”.

Według słów dyrektora „Wołyńskich starożytności” łuski znalezione w wykopie pochodzą zarówno z broni sowieckiej, jak i niemieckiej. Tą ostatnią – twierdzi on – wykorzystywało NKWD przy egzekucjach w Katyniu pod Smoleńskiem. Tak twierdzą źródła historyczne.

Ołeksij Złatogorski twierdzi, że są wszelkie podstawy uważać znalezisko za szczątki obywateli II Rzeczypospolitej z kół inteligencji, ludzi wrogo nastawionych do sowietów. Dlatego właśnie – stwierdza – egzekucje we Włodzimierzu Wołyńskim w 1941 roku są dziełem NKWD. Jednak ostatnie słowo mają antropolodzy, którzy jeszcze nie zbadali ostatecznie wydobytych szczątków.

Pan Złatogorski zaznaczył, że w kolejne prace zaangażowane są dwie organizacje – polska Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, reprezentowana przez dr Dominikę Siemińską oraz firma „Specjalizowany Urząd „Pochówki wojskowe”, dyrektorem której jest Oleg Zacharow. W taki sposób udało się zjednoczyć zarówno potencjał naukowców i badaczy, jak i potencjały finansowe osób i instytucji zainteresowanych tymi badaniami.

Agnieszka Ratna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X