Kolejnym obiektem wspólnych prac konserwatorskich we Lwowie są malowidła ścienne kaplicy dawnego rzymskokatolickiego seminarium Duchownego (kaplica seminaryjna). Kaplica znajduje się przy ulicy Wynnyczenki (dawnej Czarnieckiego) w zabudowaniach kościoła pw. Matki Boskiej Gromnicznej i dawnego klasztoru sióstr karmelitanek bosych. W latach 1792–1945 właśnie w zabudowaniach klasztornych działało rzymskokatolickie Wyższe Seminarium Duchowne. Od 2009 roku kaplica została przekazana Ukraińskiemu Kościołowi rzymskokatolickiemu i znajduje się pod opieką ojców dominikanów. Obecnie mieszkańcy Lwowa powszechnie nazywają tę kaplicę „kaplicą Rosena”, z powodu cennej polichromii wykonanej przez znanego polskiego malarza Jana Henryka Rosena. Świadczy to nie tylko o niezwykłej popularności tych malowideł wybitnego mistrza pędzla, lecz przede wszystkim o niezwykłym wrażeniu, które sprawia jego polichromia na odwiedzających kaplicę.

W ostatnich latach wśród lwowskich miłośników sztuki i turystów odwiedzających nasze miasto znacznie wzrosła popularność tej przez lata nieczynnej, zamkniętej i niedostępnej kaplicy. Niewielka, o wymiarach 6,5 x 15 metrów kaplica jest integralnie związana ze wschodnim skrzydłem dawnego klasztoru, zaś od północy połączona z prezbiterium kościoła. Między kościołem i kaplicą znajduje się niewielki prostokątny dziedziniec, a po drugiej stronie kaplicy – korytarz i drugi dziedziniec, nieco większy. Część ołtarzowa kaplicy jest zwrócona na południe, od strony zachodniej znajdują się trzy wysokie okna, wychodzące na mniejszy dziedziniec przy kościele. Przy narożniku południowo-zachodnim kaplicy znajdowały się drzwi, prowadzące do ramienia transeptu kościoła, ale w latach 2010. drzwi te zostały zamurowane.
Słynne malowidła ścienne (polichromia lub zwyczajnie mówiąc freski) Jana Henryka Rosena powstały w latach 1929–1931 za rektoratu ks. biskupa Franciszka Lisowskiego na polecenie arcybiskupa Bolesława Twardowskiego, metropolity lwowskiego. Autorem koncepcji całości dekoracji był sam J. H. Rosen, on również wykonał część figuralną fresków. Współpracował z nim Kazimierz Smuczak, który namalował wspaniałą dekorację ornamentalną. Polichromia obejmuje wszystkie cztery ściany kaplicy, również wnęki okienne i częściowo sklepienie. Cykl przedstawia siedem sakramentów świętych, uzupełniony inskrypcjami, wzbogacony sceną Zesłania Ducha Świętego i niezwykle pomysłową ornamentyką roślinną. Scena Zesłania Ducha Świętego na Apostołów znajduje się na ścianie południowej nad dawnym ołtarzem. Malowidła figuralne przedstawiające siedem sakramentów świętych rozmieszczono na trzech innych ścianach nad neorenesansową boazerią sięgającą wysokości 1,5 metra, zaś w części ołtarzowej – 2,25 metra. Na ścianie zachodniej są przedstawienia „Chrztu”, „Pokuty”, „Małżeństwa” i odpowiednie inskrypcje. Na ścianie północnej pod balkonem chóru muzycznego asymetrycznie rozmieszczono malowidła przedstawiające „Kapłaństwo” i „Bierzmowanie” z odpowiednimi inskrypcjami. Na ścianie wschodniej – „Namaszczenie chorych” i „Eucharystia”. Ornament złożony ze stylizowanej, wielobarwnej wici roślinnej wzbogaconej ptakami. Część kompozycji figuralnej otoczona jest ornamentalnymi ramami. Dekoracja kaplicy została wykonana w modnym w latach 20.–30. stylu Art-Deco i jest uznana przez polskich historyków sztuki „za unikatowy zespół w skali polskiej” (J. Wolańska, R. Nestorow), a może i europejskiej.

W 2009 roku kaplicę przekazano Kościołowi rzymskokatolickiemu; znajdowała się ona w niezadowalającym stanie technicznym. Nieszczelność dachów i zawilgocenie fundamentów stanowiły istotne zagrożenie dla polichromii ściennej. Znaczne problemy wynikały też z powodu opadów deszczu i śniegu na dziedzińcach sąsiadujących z kaplicą i zamakaniem fundamentów. Wentylacja powietrza w kaplicy również była niezadowalająca. W latach 2010. z pomocą finansową polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) część problemów technicznych udało się zlikwidować, między innymi został wyremontowany dach i fundamenty. Jednak w kaplicy na malowidłach zagnieździł się grzyb i pleśń, zwłaszcza w południowo-wschodnim narożniku. Malowidło „Eucharystia” wyglądało już wtedy na poważnie zagrożone. W kolejnych latach sytuacja techniczna dookoła kaplicy pozostawała bardzo skomplikowana. Zamurowano przejście między kościołem i kaplicą, co znacznie pogorszyło wentylację i przepływ powietrza. Jeszcze groźniejsze skutki miał remont sąsiednich pomieszczeń, zadaszenie zachodniego podwórka dachem szklanym – kaplica w ogóle została pozbawiona przepływu świeżego powietrza. W rezultacie znacznie wzrosła wilgoć w pomieszczeniu kaplicy i niebezpiecznie przyśpieszyła progresja grzyba i pleśni na malowidłach.
Sytuacja stanowła istotne zagrożenie dla unikatowej, bardzo cennej polichromii. W tak skomplikowanej sytuacji na pomoc przyszedł warszawski Instytut Narodowy Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą „Polonika” i Stowarzyszenie Absolwentów Akademii Dziedzictwa (prezes Paweł Baranowski, konserwator dzieł sztuki Muzeum w Wilanowie).
Już w lipcu 2024 roku w najbardziej zagrożonej części kaplicy zamontowano rusztowania i konserwatorzy przystąpili do pierwszych niezbędnych prac. Z Pawłem Baranowskim spotkałem się w kaplicy, właśnie obok rusztowań, na których pracują Rusłana German i Lilia Nieczajewa, Ukrainki, członkinie zespołu Pawła Baranowskiego. Obydwie już od wielu lat pracują przy konserwacji polichromii J. H. Rosena w katedrze ormiańskiej i są znakomitymi znawczyniami jego techniki malowania.

Paweł Baranowski jest bardzo zatroskany o stan malowideł w kaplicy. Dla „Nowego Kuriera Galicyjskiego” między innym powiedział:
– W kaplicy niestety postępują zniszczenia polichromii. Na jesieni ubiegłego roku specjalnie zrobiłem notatki stanu malowideł i ścian. Obok tej kaplicy były wykonywane ciężkie prace budowlane. Dziedziniec po stronie zachodniej kaplicy został zamknięty dachem szklanym. Nastąpiły strukturalne naprężenia ścian (są to ściany z XVII wieku). Zniszczenia nastąpiły podczas tych prac remontowych. Jest też problem z cyrkulacją powietrza. Zdecydowanie wielki problem z cyrkulacją powietrza. Nie ma przepływu powietrza od strony zachodniej. Trzy okna po tej stronie nie są już funkcjonalne, straciły swoją funkcję, więcej nie wychodzą na zewnątrz, lecz do pomieszczenia. One wychodziły na dziedziniec, a teraz ten dziedziniec został szczelnie przykryty dachem. Innych okien w kaplicy nie ma. Drzwi do kościoła zamurowano – był to ostatni otwór dla przepływu świeżego powietrza. Najbardziej zniszczenia postępują na fresku „Sakrament Eucharystii” i w narożniku obok niego. W tej chwili jesteśmy skupieni właśnie na tej części polichromii. Na ścianie występują sole, grzyb. Bierzemy próbki tynków. Zniszczenie poszło i na ścianę wschodnią. Chcemy poznać jakie są zasolenia murów –obawiamy się, że są duże. Dostaniemy rezultaty z laboratorium, zobaczymy, co robić w pierwszej kolejności, co z tym robić. Jest tutaj prac konserwatorskich na kilku lat. Zakonserwować malowidła zawsze można, tylko że później w jednej chwili to wszystko może się zniszczyć. Najpierw trzeba usunąć grzyb, pleśń, ale są potrzebne nie tylko chemikalia, ale też nawiew świeżego powietrza. Teraz robimy pomiary wilgotności i temperatury w kaplicy, w pierwszej kolejności wilgotności ścian, tynków, również ich zasolenia. Mam swoje 67 lat i odpowiednią intuicję i doświadczenia –sytuacja jest poważna, wymagająca działań natychmiastowych, ratowania cennych malowideł, które stanowią ważny okaz sztuki lat 30. XX wieku, cenny obiekt dziedzictwa polsko-ukraińskiego we Lwowie. W tym roku przeprowadzimy tylko technologiczne prace ratunkowe: to co trzeba podkleimy, to co trzeba odczyścimy, spróbujemy wyciągnąć sole, jak to wyjdzie – zobaczymy. Nie dotykamy części o charakterze artystycznym, nie robimy na razie żadnych rekonstrukcji, żadnych kolorystycznych retuszy. Trzeba podkleić najniebezpieczniejsze miejsca – farba zaczyna się łuszczyć, odpada. Będę inicjatorem zebrania komisji fachowców. Mnie się wydaje, że są większe zniszczenia niż były kilka lat temu i to wynikło z braku dopływu powietrza i dużej wilgotności, czego wcześniej nie było. Trzeba zastanowić się z inżynierami-fachowcami, jak zrobić cyrkulację powietrza w kaplicy, bez tego trudno iść dalej. W trakcie remontu sąsiednich pomieszczeń i niedbałego montażu szklanego dachu nad dziedzińcem, doszło też do zacieków wody na zachodniej ścianie kaplicy. Byłem tu w listopadzie 2023 roku i widziałem, że po tej ścianie pod oknami wewnątrz kaplicy płynęła woda, tu i dziś widać zacieki. Było to z powodu nieszczelnego ustawienia nowego szklanego dachu. Teraz nie cieknie. Z dachem nad samą kaplicą problemów od dawna nie ma – został wyremontowany dzięki finansowaniu MKiDN. Ale w tym roku bardzo progresuje grzyb na ścianach. Jednym z naszych pierwszych działań będzie dezynfekcja całej powierzchni ścian, sufitu. Są też inne pytania. Trzeba analizować. W niektórych miejscach podłoga jakby zawilgocona – też trzeba sprawdzić, zrobić pomiary. Również nie wiemy co się dzieje na ścianach za boazerią – trzeba byłoby też sprawdzić, czy nie ma tam wilgoci i pleśni.
W słynnej „kaplicy Rosena” pracy dla konserwatorów jest na wiele lat. Mamy wielką nadzieje, że wspaniały zespół polsko-ukraińskich konserwatorów na czele z Pawłem Baranowskim uratuje bezcenną polichromię Jana Henryka Rosena, zaś Instytut „Polonika” i MKiDN znajdą dalsze możliwości finansowania tak niezbędnych prac.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 15-16 (451-452), 30 sierpnia – 16 września 2024
