Według statystyk Ministerstwa Zdrowia Ukrainy, w czasie wojny Rosjanie zniszczyli lub uszkodzili ponad 550 ambulansów. W tym czasie zapotrzebowanie na transport medyczny znacząco wzrosło wraz z liczbą rannych żołnierzy i cywilów. Wiele ambulansów z Polski dostarczają również wolontariusze, którzy współpracują z ukraińskimi wolontariuszami.
Dwa ambulanse ewakuacyjne z Polski przeznaczone do ratowania rannych zostały przekazane we Lwowie ukraińskim punktom pomocowym PolandHelps w Chersoniu i Charkowie. W przekazaniu karetek uczestniczył konsul RP we Lwowie Tomasz Kowal. Pojazdy zostały zakupione dzięki wsparciu polskiej Fundacji Siepomaga.
Spotkaliśmy się tam też z polskimi i ukraińskimi wolontariuszami, którzy na co dzień pomagają ludziom w Charkowie i Chersoniu.

Jerzy Jurczyński przebywa na Ukrainie już od dwóch lat.
– Jestem koordynatorem pomocy humanitarnej dla ofiar wojny na Ukrainie Fundacji Siepomaga z Polski – wyjaśnił dla Kuriera. – To jedna z największych organizacji pożytku publicznego w Polsce, która już od pierwszych dni wojny, pełnoskalowej agresji na Ukrainę, zaangażowała się w pomoc dla Ukraińców. Z czasem okazało się, że aby efektywnie pomagać, można to robić tylko w jeden sposób. Trzeba być tutaj. Trzeba być w Ukrainie. Trzeba patrzyć, reagować na realne, rzeczywiste potrzeby i robić wszystko, żeby ta pomoc była efektywna. Dlatego od już blisko dwóch lat jestem na Ukrainie i powołaliśmy organizację PolandHelps. Jest to nasza polska organizacja wyspecializowana w pomocy humanitarnej za granicą, która jest w Ukrainie, będzie z Ukraińcami i będziemy tutaj pomagać aż do zwycięstwa, aż do „peremohy”. Bo zdajemy sobie sprawę, że to jest nasza wspólna wojna. To nie jest tylko wojna Ukrainy. Kiedy zaczynaliśmy dwa lata temu, to można powiedzieć, że byłem tylko ja. Jedna osoba, która przyjechała tutaj. I oczywiście pomoc finansowa z Polski. Dzisiaj mamy dwa huby humanitarne, kilkunastu ukraińskich wolontariuszy, którzy dla nas pracują. I dzisiaj dzięki Fundacji Siepomaga możemy w ich ręce przekazać dwa nowoczesne ambulansy, które są bardzo potrzebne. Będą służyć w rejonie Kupiańska, w rejonie Chersonia. Dzięki nim będziemy mogli ewakuować cywilów ze strefy śmierci i będziemy mogli też dostarczać pomoc tam, gdzie ona jest naprawdę bardzo, bardzo potrzebna.
fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski
Ambulanse z Polski, wyposażone w cenny sprzęt medyczny, będą służyć do ewakuacji ludności cywilnej, pomocy społecznej oraz transportowania środków medycznych na terenach przyfrontowych.
– Wkład PolandHelps w pomoc dla Ukrainy jest nieoceniony – stwierdził Sergiusz Dynin, wolontariusz z Charkowa. – To, co ci ludzie robią, zasługuje na najwyższy szacunek. Jestem dumny, że mogę być częścią tego procesu. Wszyscy wiedzą, co obecnie dzieje się w Charkowie. Sytuacja jest tam bardzo trudna, ale nie zamierzamy stamtąd odejść. Będziemy działać i pomagać aż do naszego zwycięstwa.
Jednym z najmłodszych ukraińskich wolontariuszy był Sergiusz Petiurenko z Chersonia.
– Podziwiam, jak PolandHelps pomaga ludziom w Chersoniu, gdzie obecnie sytuacja jest bardzo trudna dla wszystkich. Dostarczamy pomoc humanitarną, ewakuujemy osoby z obszarów objętych ostrzałem i wspieramy emerytów. Osobiście nie doświadczyłem jeszcze takiej sytuacji, ale podziwiałem naszych wolontariuszy, gdy wrogie drony latały nad nimi. Na szczęście jeden z dronów zaplątał się w przewody. Gdyby doleciał do samochodu, nie byłoby ani pojazdu, ani naszych wolontariuszy.
Od początku wojny Polacy ze Lwowa aktywnie angażują się w akcje pomocowe na rzecz mieszkańców wschodniej Ukrainy.

Wito Nadaszkiewicz z Fundacji PolandHelps powiedział:
– Teraz się okazało nagle, że we Lwowie wciąż mieszkają Polacy, rdzenni Polacy z samego Lwowa. Również Polacy, tacy jak ja, którzy pochodzą z Wołynia albo innych regionów na terenie Ukrainy Zachodniej. Okazało się, że jest to olbrzymi kapitał ludzki Ukrainy. I dzięki naszym kontaktom, naszym rodzinom, naszym przyjaciołom z Polski, ale często też z Polonii w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii możemy to wykorzystać, aby pomóc osobom potrzebującym na Ukrainie. Dlatego przekazanie ambulansów odbywa się we Lwowie. Poza tym, dla naszych wolontariuszy, którzy przyjechali tu z Charkowa i z Chersonia odebrać te ambulansy ewakuacyjne, to naprawdę jak mini-urlop. Możliwość kilka dni spędzić w spokoju, bez ostrzałów, zregenerować się emocjonalnie, aby już teraz, po tej uroczystości wracać na Wschód. Dlatego, że jak wiadomo, pomoc na Ukrainie najbardziej jest potrzebna nie tu na Zachodzie, lecz tam, na Wschodzie. Tam jest niebezpiecznie. Nasi wolontariusze ryzykują życiem, bo i w Charkowie, i we Lwowie pocisk, rakieta może przylecieć i trafić w dowolne miejsce. Ale czynią to świadomie, gdyż czują potrzebę pomagania. Jesteśmy teraz oficjalną organizacją, oficjalną fundacją na Ukrainie jako PolandHelps. Niesiemy tę pomoc pod biało-czerwoną flagą. Jesteśmy oficjalnym operatorem działalności wolontariackiej na Ukrainie, dystrybutorem pomocy humanitarnej. I jesteśmy też wpisani na listę organizacji świadczących usługi spoleczne. Niebawem będziemy też na liście infrastruktury krytycznej, bo naprawdę nasza działalność dla Charkowa, dla Chersonia jest bardzo ważna.
Konstanty Czawaga
















