Polska w rosyjskiej falerystyce – szabrownicy i operacje karne Medal „Za uśmierzenie polskiego buntu”, mosiądz w kolorze jasnym

Polska w rosyjskiej falerystyce – szabrownicy i operacje karne

Gdyby ktoś nie wiedział: falerystyka – nauka pomocnicza historii zajmująca się orderami, odznaczeniami i innymi odznakami i znakami honorowymi, nadawanymi osobom zasłużonym dla monarchy, państwa lub innej organizacji posiadającej prawo nadawania odznaczeń. Podobnie nazywa się również kolekcjonowanie tych przedmiotów

Agresywny charakter Rosji znalazł swe odbicie w nagrodach tego państwa. Charakterystyczne jest to, że w czasach Imperium Romanowów na medalach nie ukrywano agresję państwa za fałszywym określeniem „operacja pokojowa”, „okazanie pomocy internacjonalistycznej” itp. Carowie byli bardziej otwarci i nie kłamali tak jak ten łysy karzeł. Na medalach po prostu pisano: „Za PODBÓJ Czeczenii i Dagestanu” (1857–1859), „Za PODBÓJ Zachodniego Kaukazu” (1859-1864), „Za PODBÓJ chanatu Kokańskiego” (1875–1876). Podobnie za pokojowymi frazesami nie ukrywano operacje karne przeciwko narodom, starającym się wywalczyć swoją wolność. Warto tu przytoczyć medal „Za PACYFIKACJĘ Węgier i Transylwanii” (1846). Polska pod tym względem stoi na miejscu wyjątkowym. Widzimy tu medale za stłumienie polskich powstań i przywłaszczenie sobie odznaczeń polskich.

Order Orła Białego nadany w 1762 r. Franciszkowi Stanisławowi Kostce Czapskiemu; Muzeum Narodowe w Krakowie. Zdjęcie z książki „100 rarytasów z kolekcji militariów w Muzeum Narodowym w Krakowie”. Michał Dziewulski i jego rosyjska wersja

Ordery za szabrownictwo

Order Orła Białego założony został przez króla Władysława Łokietka jeszcze w 1325 roku. Jednak potem zapomniano o nim na dłuższy czas. Wznowił go August Mocny w 1705 roku. Wśród pierwszych kawalerów tego orderu był hetman Iwan Mazepa.

Była to nadzwyczaj wybitna nagroda i jej kawalerowie chwalili się nim przy każdej okazji. Między innymi replika tego orderu dekoruje fronton pałacu Stanisława Poniatowskiego (ojca ostatniego króla Rzeczypospolitej Stanisława Augusta) w miejscowości Jazłowiec koło Buczacza.

Po trzecim rozbiorze Polski w 1795 roku Rzeczpospolita znikła z mapy politycznej Europy i order Orła Białego został skasowany. Jednak wkrótce odrodził się on w Wielkim Księstwie Warszawskim, powstałym w wyniku wojen Napoleona. Później Księstwo zostało skasowane przez Rosję i na tych terenach utworzono tzw. Królestwo Polskie, mające pewną autonomię. Do 1831 roku ten order był odznaką tego Królestwa.

Po upadku powstania listopadowego i likwidacji autonomii Królestwa car Mikołaj I przywłaszczył ordery Orła Białego i Św. Stanisława (o nim poniżej) i wprowadził je do nagród rosyjskich. Toż dewiza „Rex et Patria” (Król i Ojczyzna) zmieniono na hasło „Za wiarę, cara i prawo”. Zmieniono przy tym nieco jego układ: stary znak orderu umieszczono na piersi dwugłowego orła. Wyglądało to, jakby czarny dwugłowy rosyjski orzeł połknął białego polskiego.

Był to swego rodzaju policzek dla niepokornych Polaków. Aby dodatkowo zgnębić „buntowniczych Lachów” pierwszym kawalerem zrusyfikowanego Orła Białego był dowódca wojsk rosyjskich, biorących udział w stłumieniu powstania, generał-feldmarszałek Iwan Paskiewicz. Jednocześnie za krwawe stłumienie powstania w Warszawie otrzymał tytuł „najjaśniejszego księcia warszawskiego”. Oprócz niego kawalerami tego odznaczenia zostali Iwan Witt i Piotr Palen – było to typowe rosyjskie bluźnierstwo: dekorować najwyższym odznaczeniem kraju tych, co ten kraj utopili we krwi. Order ten był w użyciu przez cały okres panowania Romanowów i nawet w okresie panowania Rządu Tymczasowego. Dekorowano nim przeważnie urzędników i wojskowych, należących do najwyższych od I po IV klas w Tabeli stopni.

Dziś odrodzony order Orła Białego jest najwyższym odznaczeniem państwowym Polski.

Jak już wspomniałem, Rosjanie przejęli również order Św. Stanisława, ustanowiony 8 maja 1765 roku przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Oficjalnie order ustanowiono na cześć Św. Stanisława Biskupa i Męczennika, nieoficjalnie – na cześć króla.

Order św. Stanisława, polska i rosyjska wersje

W tym przypadku Rosjanie również zmienili wygląd orderu. Zamiast polskich orłów pomiędzy promieniami krzyża umieszczono dwugłowe mutanty, a wizerunek świętego zamieniono na litery „SS”. Aby dodatkowo zgnębić Polaków, ustawiono go jako najniższy w hierarchii i stał się on najbardziej powszechny. Dekorowano nim urzędników za wysługę lat. Order III stopnia mógł otrzymać nawet domowy nauczyciel, który przepracował 15 lat i miał najniższy stopień urzędniczy. Wyższe stopnie rozdawano już nie tak szczodrze. Wojskowi otrzymywali go za czyn bohaterski na polu walki. W tym wypadku do orderu dodawano dwa skrzyżowane miecze.

Stosunek Rosjan do nagród dobrze ilustruje obraz Pawła Fedotowa „Nowy Kawaler”. Inna nazwa obrazu „Poranek urzędnika, który dostał pierwszy krzyż”. Widzimy tu ubogo wyposażony pokój ze śladami wczorajszej libacji, pośród której stoi zawinięty w szlafrok, jak w antyczną togę, niepozorny urzędniczyna i dumnie wskazuje palcem na przypięty do szlafroka krzyż Św. Stanisława III stopnia. Przy tym, stojąca obok niego brzemienna służąca-konkubina z drwiącym uśmiechem wskazuje na dziurawe buty…

Obraz „Nowy kawaler”, mal. Pawło Fedotow

Po odrodzeniu Polski order Św. Stanisława nie odnawiano, był zbyt zdyskredytowany przez Rosjan. Ustanowione zostało natomiast nowe odznaczenie – order „Polonia Restituta” (Odrodzona Polska) z kolorami wstęgi orderu Św. Stanisława.

Odejdę nieco od tematu, by wspomnieć wydarzenie interesujące i zabawne.

Na przełomie XX i XXI wieku miało miejsce dość zabawne „odrodzenie” orderu Św. Stanisława. W tym czasie w Ukrainie bardzo aktywnie działał Wielki Magister Międzynarodowego Orderu Świętego Stanisława – Wielki Przeor w Ukrainie (tak, tak – wszystko pisane z dużej litery) – Pawło Wiałow.

Ten sprytny hochsztapler zrobił niezły biznes na żądnej sławy ukraińskiej pseudoelicie. Za duże pieniądze (oficjalnie – na cele dobroczynne) każdy chętny mógł zostać kawalerem Międzynarodowego Orderu Św. Stanisława i otrzymać odznaczenie – „stanisławowski” krzyżyk z pozłacanym tryzubem zamiast orłów, szaty rycerskie i przewiązany tasiemką stosowny dyplom. Ceremonia nagrody odbywała się zgodnie z „rycerskim” rytuałem, jawnie podpatrzonym w jakimś filmie przygodowym.

W tej historii wszystko jest zabawne. Wysocy urzędnicy państwowi i politycy, jak Mykoła Azarow czy Dmytro Tabacznyk, z dumą wieszali sobie na pierś odznakę, zupełnie nie orientując się, że w carskiej Rosji wieszano podobne każdemu klerkowi. Dumnie obnosili się z tytułem „kawaler”, wiążąc go z filmem o czterech muszkieterach, gdzie „kawalerem” był D’Artagnan. Znaczenie słowa „kawaler” (po francusku – chevalier) – to biedny szlachcic bez majątku, posiadający jedynie herb i jakąś zardzewiałą szpadę po dziadku. Innymi słowy – chevalier to człowiek z marginesu.

Pseudoorder św. Stanisława dla Mykoły Azarowa

Zabawnie więc było obserwować, jak dolarowi milionerzy wykładali spore sumy, aby zostać „chevalier”. Pan Wiałow zdołał „rozkręcić” na kasę wielu wysokich urzędników i gwiazd show-biznesu. Zebrał około pół tysiąca „nagrodzonych”. Na tym projekt został zamknięty z błahych powodów – za tę samą sumę można było kupić sobie inną urzędniczą odznakę: order „Za zasługi” czy gwiazdę „Bohatera Ukrainy”.

Operacje karne

Pacyfikacji powstania listopadowego (1830-1831) w Rosji poświęcono dwa odznaczenia. Pierwsze z nich, zauważmy, całkowicie podpada pod szabrownictwo. Rosjanie wykradli ideę orderu „Virtuti Militari”, ustanowionego przez ostatniego króla Rzeczypospolitej Stanisława Augusta Poniatowskiego 22 czerwca 1792 roku w okazji zwycięstwa w bitwie z Rosjanami pod Zieleńcami.

Rosyjska wersja Krzyża „Virtuti Militari” z 1831, V stopnia i medal „za zdobycie szturmem Warszawy”

Po upadku powstania car Mikołąj I 31 grudnia 1831 roku ustanowił pamiątkową odznakę Polskie Odznaczenie „Za wojskowy honor” (krzyż Virtuti Militari z 1831 roku), która swoim kształtem i ornamentyką powtarzała polski krzyż. Odznaka miała 5 stopni i dekorowano nim każdego, kto miałby jakikolwiek stosunek do działań wojennych przeciwko powstaniu. Aby poniżyć Polaków, w rozkazie wskazywano, że „Polską odznakę „Za wojskowy honor” I stopnia należy nosić na szyi PONIŻEJ (podkreślenie autora) innych odznaczeń, gwiazdę też nosić NIŻEJ niż inne gwiazdy…”.

Stopień odznaki zależał nie od zasług, a od posady. I stopień nadawano dowódcom i szefom sztabu (ogółem 14 osób). Najniższą – odznakę V stopnia – nadawano szeregowym, lekarzom wojskowym i cyrulikom (100 tys. nagrodzonych).

Zrusyfikowany krzyż Virtuti Militari kilkakrotnie nadawano różnym zgrupowaniom wojskowym. Między innymi z okazji 100 rocznicy powstania Lejb-Gwardyjskiego Wołyńskiego Pułku (1906 r.)

Zrusyfikowany krzyż „Virtuti Militari” na pamiątkowym odznaczeniu 100 rocznicy Lejb-Gwardyjskiego Wołyńskiego Pułku (1906 r.)

Wraz z kradzieżą krzyża Virtuti Militari car Mikołaj I ustanowił srebrny medal „Za zdobycie szturmem Warszawy”. Jak widać z nazwy, przeznaczony był dla uczestników zajęcia Warszawy przez wojska carskie 25–26 sierpnia 1831 roku. Noszono go na ciemnoniebieskiej szarfie z czarnymi brzegami – taśmie krzyża Virtuti Militari.

Tym tragicznym wydarzeniom w Warszawie poświęcony był też medal „Za uśmierzenie polskiego powstania”, które ustanowił car 1 stycznia 1865 roku. Była dwóch rodzajów – z jasnego i ciemnego mosiądzu.

Jasnym medalem dekorowano wojskowych – od generałów po szeregowych i kozaków. Ciemny natomiast przeznaczony był dla cywilnych urzędników, pracujących na terenach objętych powstaniem, ale lojalnych dla Petersburga kolaborantów i duchowieństwa. Wśród tych ostatnich byli przeważnie kapłani Rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, potężnego instrumentu walki z powstańcami.

Medal „Za zdławienie polskiego powstania” był najbardziej masowym odznaczeniem Imperium Rosyjskiego. Od 1865 do 1867 roku w samym tylko Sankt-Petersburgu wybito 368 133 jasnych i 231 221 ciemnych medali. Wielka ilość tych medali bita była przez prywatnych rzemieślników. Dlatego znane są liczne wersje tych odznaczeń, różniących się drobnymi detalami, jakością wykonania i rozmiarami.

Oprócz powyższych odznaczeń należy wspomnieć ustanowiony w 1945 roku sowiecki medal „Za wyzwolenie Warszawy”. Według stanu na 1 stycznia 1995 roku tym odznaczeniem udekorowano 701 700 osób. Nie poddaję tu w wątpliwość bohaterstwo żołnierzy radzieckich wyzwalających stolicę polską z rąk faszystowskich okupantów. Jednak należałoby wspomnieć, że jako pierwsza zwolniła stolicę Armia Krajowa. Stalinowi nie w smak było, żeby stolica została wyzwolona przez samych Polaków. W tym przypadku sowieci musieliby liczyć się z legalnym polskim rządem, a nie z przywiezionymi ze wschodu marionetkami. Powstrzymując natarcie przed samą Warszawą, sowieci utopili we krwi niechętny Moskwie rząd rękoma Niemców. Wobec tego z pewnym zastrzeżeniem medal „Za wyzwolenie Warszawy” możemy uznać za odznaczenie za operację karną.

Tu stawiam kropkę. Taka jest nauka falerystyka. Wydawać by się mogło – o kawałku metalu, czasami żłobionym, czasami pokrytym kolorową emalią. Ale ile za nim się kryje wydarzeń!

Dmytro Poluchowycz

Tekst ukazał się w nr 5 (393), 15 – 30 marca 2022

Dmyto Poluchowycz. Za młodu chciał być biologiem i nawet rozpoczął studia na wydziale biologii. Okres studiów przypadał na okres rozpadu ZSRS. Został aktywistą Ukraińskiego Związku Studentów. Brał udział w Rewolucji na Granicie w styczniu 1991 roku. Był jednym z organizatorów grupy studentów, która broniła litewskiego Sejmu. W tym okresie rozpoczął pracę jako dziennikarz. Pierwsze publikacje drukował w antysowieckim drugim obiegu z okresu 1989-90. Pracował w telewizji, w prasie ukraińskiej i zagranicznej. Zainteresowania: historia, krajoznawstwo, podróże.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X