Polonia na lodzie i śniegu

Polonia na lodzie i śniegu

W dniu, kiedy zgasł ogień olimpijski w Soczi obwieszczając zakończenie igrzysk tak bardzo pomyślnych dla polskich sportowców, w Rzeczypospolitej zapłonął jasnym światłem inny znicz, inaugurujący kolejne zmagania narciarzy, saneczkarzy czy biathlonistów. W tym jednak przypadku można było z góry mieć stuprocentową pewność, że wszystkie medale zdobędą Polacy. W Jeleniej Górze rozpoczęły się bowiem XI Światowe Zimowe Igrzyska Polonijne Karkonosze 2014.

Przyjechało na nie blisko 600 zawodników, Polaków mieszkających w różnych miejscach globu. Idea Światowych Igrzysk Polonijnych sięga okresu przed II wojną światową. Po raz pierwszy letni ich wariant zorganizowano osiemdziesiąt lat temu, kiedy Warszawie spotkali się prowadzący sportowy tryb życia Polonusi z kilku krajów. Niestety, na kolejną taką okazję musieli oni czekać aż do 1974 roku. W ciągu kolejnych parunastu lat impreza ta odbywała się nieregularnie, zazwyczaj w Krakowie. Od końca ostatniej dekady ubiegłego stulecia Światowe Igrzyska Polonijne organizowane są corocznie, na przemian letnie i zimowe (te ostatnie po raz pierwszy przeprowadzono w 1986 roku). Imprezie tej patronują najwyższe władze Polski, jej głównym współorganizatorem jest Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, a relacje ze sportowych potyczek przekazuje światu Telewizja Polonia.

Karkonosze i położona u ich stóp Kotlina Jeleniogórska to jeden z najpiękniejszych zakątków Polski. Uczestników zawodów przywitała piękna wiosenna pogoda. W samej Jeleniej Górze i najbliższej okolicy śniegu wprawdzie nie było ani na lekarstwo, lecz olimpijczykom humor i tak dopisywał. Tym bardziej, że przed ich oczyma rozpościerał się widok wspaniały oraz wiele obiecujący: majestatyczne, spowite zimową szatą góry, błyszczące w pełnym słońcu olśniewającą bielą. To właśnie tam, w wyżej położonych miejscowościach – Karpaczu, Szklarskiej Porębie i Jakuszycach – wytyczono trasy biegowe i zjazdowe.

(Fot. Irena Bonitenko)Otwarcie Igrzysk w Karkonoszach miało oprawę uroczystą i niezwykle huczną (ze względu na sprzęt nagłaśniający o dużej mocy). Odbyło się ono na centralnym placu Cieplic, jednego z najstarszych kurortów w Polsce, obecnie stanowiącego uzdrowiskową części Jeleniej Góry. Tutejsze lecznicze wody termalne mają temperaturę blisko 90 stopni Celsjusza, zapewne jednak nie tylko z tego powodu atmosfera tego lutowego wieczoru była naprawdę gorąca. Miał w tym swój udział efektowny pokaz świetlny zapowiadający pochód uczestników Igrzysk – jak na prawdziwej olimpiadzie każda drużyna przemaszerowała pod flagą kraju, z którego przybyła –ale przede wszystkim zadecydowały nastroje zawodników, kipiące wręcz od sportowej pasji oraz radości ze spotkania w wielkiej polskiej sportowej rodzinie. Na Igrzyska przybyli Polacy zamieszkali w 24 państwach, m. in. z Ukrainy, Rosji, Litwy, Łotwy, Kazachstanu, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Austrii, Francji, Stanów Zjednoczonych, Kanady i Australii. Dla wielu z nich był to kolejny z rzędu udział w tej imprezie. Weterani Igrzysk przyjechali specjalnie do Polski z dziećmi, a nawet wnukami.

Pośród honorowych gości odbierających defiladę i przysięgę olimpijską sportowców był również Wojciech Dębowski, prezes Wspólnoty Polskiej w Bielsku-Białej, który wniósł wielki wkład w reaktywowanie Zimowych Igrzysk Polonijnych i był ich wielokrotnym organizatorem oraz komandorem, bowiem od roku 2000 zawody Polonusów na śniegu i lodzie miały sześć edycji właśnie w Beskidach i ich bezpośrednim sąsiedztwie. Pan Wojciech nie omieszkał pozdrowić serdecznie czytelników „Kuriera Galicyjskiego” (sam, jako mieszkaniec Galicji, systematycznie oddaje się lekturze tego pisma) i przy okazji powiedział kilka słów na temat Igrzysk: – Są one znakomitą okazją do integracji naszych rodaków osiedlonych zarówno na Zachodzie, jak i Wschodzie. Takie spotkania są bardzo inspirujące, tym bardziej, że przebiegają na różnych płaszczyznach. Spoiwem jest sport, a duch sportowy potrafi przełamywać uprzedzenia lub stereotypy. Wiele zresztą w tej dziedzinie zależy od właściwej organizacji imprezy, jest to zazwyczaj także okazja do promocji regionu, w jakim odbywają się zawody.

Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, za dwa lata Zimowe Igrzyska Polonijne prawdopodobnie znowu zawitają w Beskidy, bowiem z taką właśnie propozycją wystąpił przewodniczący Komisji Współpracy z Polonią Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

(Fot. Irena Bonitenko)A potem nastąpiło pięć niezwykłych dni sportowych potyczek. Rozpoczęto biathlonem rozegranym na pograniczu polsko-czeskim, rywalizowano również w takich konkurencjach, jak biegi narciarskie, narciarstwo alpejskie, snowboard, saneczkarstwo, nordic walking, short track i wielobój łyżwiarski. Mecze hokejowe rozegrano w czeskiej miejscowości Jablonec położonej na południowych stokach Karkonoszy. Wyjątkowym, zabawnym happeningiem były Igrzyska Retro. Wprawdzie startujący w konkurencji biegu na rakietach śnieżnych ostatecznie wzięli te ułatwiające poruszanie się po zaspach przyrządy pod pachę, bowiem śniegu znowu zabrakło, jednak rozrywka była przednia. Ponadto ciągnięto specjalne sanie rogate (przed stu laty popularne w Karkonoszach) i piłowano drewniane bale, a wszystko to w pomysłowych, stylowych strojach przygotowanych przez zawodników. Z przedsięwzięć towarzyszących igrzyskom wypada odnotować Forum Polonijne, na którym jednak, zapewne ze względu na niewielki wymiary przeznaczonej na to spotkanie sali, nie udało się jednak poruszyć wszystkich istotnych dla polskiej diaspory tematów oraz Wieczór Szwedzki poprowadzony przez Polaków zza Bałtyku. Wypadł on w Tłusty Czwartek, dlatego łatwo odgadnąć, jakie było na nim menu.

Znamienne i wzruszające były wyrazy sympatii oraz solidarności okazywane zawodnikom przybyłym z Ukrainy niemal na każdym kroku przez mieszkańców Dolnego Śląska oraz obecnych na igrzyskach gości. Polacy bardzo spontanicznie reagowali na dramatyczne wydarzenia, które w tym czasie stały się udziałem społeczeństwa ukraińskiego. Z rozpędu czasami omyłkowo gratulowano także nieco zaskoczonej tym drużynie Polaków ze Szwecji, ubranej w żółto-niebieskie kombinezony.

Startująca m.in. w biathlonie Irena Bonitenko, dziennikarka telewizyjna z Kijowa, przyznała, że w związku z sytuacją na Ukrainie odbierała już w Polsce wiele wyrazów życzliwości, jednak te, których doświadczyła podczas Igrzysk ceni sobie szczególnie, gdyż niejednokrotnie pochodziły one od osób mieszkających od wielu lat czy nawet od urodzenia w krajach bardzo odległych od Polski i Ukrainy. – Wtedy poczułam, że jest z nami cały świat – przyznaje pani Irena. – Chociaż niepokoiły mnie wydarzenia na Ukrainie i na bieżąco starałam się je śledzić, mimo to mi również udzielił się niepowtarzalny nastrój tego sportowego spotkania Polaków z różnych krajów.

W zmaganiach ostatecznie zatriumfowali Polacy z Litwy, którzy zdobyli 160 medali, a wśród nich 62 złote. Za nimi uplasowała się Polacy z Czech (29 złotych krążków) i Rosji. Polacy z Ukrainy znaleźli się na dziewiątej pozycji.

Wojciech Grzelak
Tekst ukazał się w nr 201 za 18-31 marca 2014

X