„Pole nadziei” we Lwowie

„Pole nadziei” we Lwowie (Fot. Światosław Wozniak)

Żonkilowe pola nadziei zakwitły we Lwowie w Niedzielę Palmową.

Ten wiosenny kwiat jest symbolem budzącej się wiosny i symbolem nadziei, stał się też cegiełką na wsparcie lwowskiej Fundacji „Dajmy Nadzieję”, opiekującej się nieuleczalnie chorymi dziećmi.

Tego dnia oprócz palm wokół kościołów zakwitły żonkile. Były to kosze bibułkowych kwiatów, wykonanych rękoma wolontariuszy. Ten sposób wsparcia nieuleczalnie chorych znany jest w świecie od 1948 roku, od chwili powstania fundacji MCCC (Mary Curie Cancer Care). To w szkockim Edynburgu wymyślono taki sposób wsparcia nieuleczalnie chorych. Od 1998 roku ta akcja szerzy się w Polsce, a od zeszłego roku przekroczyła granice Ukrainy i po raz pierwszy została zorganizowana w Stryju za sprawą Kulturalno-Oświatowego Centrum im. Kornela Makuszyńskiego. W tym roku inicjatorem akcji we Lwowie jest Stowarzyszenie Polskich Przedsiębiorców Ziemi Lwowskiej (SPPZL). Młodzież i członkinie Klubu Kobiet przygotowały kwiaty, zostały one przekazane Fundacji „Dajmy Nadzieję”, a wolontariusze rozprowadzali je pod lwowskimi kościołami.

Pod katedrą lwowską wychodzący po mszach ludzie wspierali wolnymi datkami podopiecznych Fundacji. Akcja odbywała się we Lwowie po raz pierwszy, więc wielu wiernych podchodziło do stolika z pytaniami, co to za kwiaty. Wolontariusze wyjaśniali i rozdawali ulotki, z których można było zapoznać się z historią akcji. Ludzie chętnie składali swe datki, szczególnie dzieci cieszyły się z otrzymanych kwiatków.

– Uważam, że akcja jest bardzo potrzebna – mówi pani Anna. – Człowiek nie zawsze wie, czy może zaufać zbierającym datki. Szczególnie teraz, gdy wiele osób zbiera na różne cele. Słyszy się, że nie zawsze ich intencje są szczere. Tu przynajmniej wiemy na co pójdą te nasze hrywny. No i ten wiosenny kwiatek – zawsze będzie przypominał o tych, którzy potrzebują naszej pomocy – dodaje rozmówczyni.

Mały Andrzejek wyszedł z kościoła z mamą, z dumą niesie bibułkowy kwiat. Podoba mu się kwiatek i wie na co przeznaczone będą pieniądze: „kupią za nie lekarstwa dla bardzo chorych dzieci” – mówi chłopczyk.

Przy kościele św. Antoniego wolontariusze, młodzież skupiona przy SPPZL pod przewodnictwem Lilii Lis, oferowała żonkile w zamian za datki. Udział w akcji wziął tu mer miasta Andrij Sadowy, który uczestniczył w nabożeństwie. Mer zgodził się pozować do fotografii z żonkilami. Jest szansa, że w następnym roku uda się ją poprowadzić już pod patronatem władz miasta.

Z rozmowy z Ireną Hałamaj, prezesem Fundacji Dajmy Nadzieję, wynika, że lwowiacy byli hojni. Udało się zebrać ponad 3 tys. hrywien. I choć nie są to duże pieniądze, uda się jednak choć trochę pomóc potrzebującym. Irena Hałamaj ma nadzieję, że kolejne akcje będą już lepiej zareklamowane. Podkreśliła, że wynik pierwszej zbiórki nie jest zły. Za obiecujące uważa również zainteresowanie akcją mera Andrija Sadowego, co może w przyszłości doprowadzić do poszerzenia jej zasięgu.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 6 (226) za 31 marca – 16 kwietnia 2015

X