Pogaduchy po polsku

Co tydzień grupa młodych ludzi spotyka się w lwowskiej kawiarni aby porozmawiać po polsku. Jest to jeden z najchętniej odwiedzanych klubów językowych we Lwowie działający pod hasłem „Pogaduchy po polsku”. Spotkania odbywają się już od kilku lat.

Każdy kto chce poprawić swoją znajomość polskiego może tu przyjść i w luźnej atmosferze rozwijać swoje umiejętności. Spotkania organizuje czteroosobowa grupa – Julia, Anton, Andrzej i Konstantyn. Nie ma zapisów na zajęcia i nikt nie sprawdza obecności, przyjść może każdy, kto interesuje się językiem polskim. O zaletach nieformalnych spotkań w nauczaniu języka polskiego z organizatorami i uczestnikami „pogaduch” rozmawia Aleksander Kuśnierz.

Julia Grzegocka,
inicjatorka spotkań
– Cieszę się, że zawsze jest dużo ludzi i zawsze jest ktoś nowy. Naszym zadaniem jest rozmowa po polsku. Ktoś umie mówić, ktoś inny nie – nie ma to większego znaczenia, najważniejsze są chęci i jeśli ktoś umie więcej, to pomaga słabszym. Nasze spotkania w tym formacie zmniejszają barierę językową.

Odwiedza nas młodzież i często studenci ostatnich lat najróżniejszych wydziałów. Mamy ekonomistów, prawników, nauczycieli i pracowników przeróżnych firm. Ostatnio jest grupa osób, która chce się nauczyć języka polskiego od zera. Odwiedzają nas osoby z polskim pochodzeniem, które nie chcą zatracić płynności językowej – pochodzą z rodzin mieszanych, na co dzień nie rozmawiają po polsku. Osoby, które mają polskie pochodzenie uczą się nie tylko języka przodków, ale interesują się również historią, kulturą i tradycjami polskimi.

W tej chwili chcemy również uruchomić kursy języka polskiego z nauczaniem gramatyki na podstawie ustrukturyzowanych lekcji. Konkretne kursy i pogaduchy wspaniale się uzupełniają. Takie nieformalne spotkania przy filiżance kawy lub herbaty sprawiają, że człowiek czuje się swobodniej i pomimo tego, że nie zawsze mówi poprawnie lub używa ukrainizmów, to jednak się uczy.

Anton Kostiuk,
organizator spotkań
– W naszych spotkaniach uczestniczą również Ukraińcy, którzy mieszkają we Lwowie i mają styczność z językiem polskim. Jest im łatwiej opanować język.

W pewnym momencie mieliśmy falę emigrantów ze wschodu Ukrainy i z Krymu. Było im o wiele trudniej. Zatrzymali się u nas na krótko, ich celem była emigracja do Polski. Często przychodzą do nas osoby, które pracują z polskimi klientami i potrzebują poprawić swój język.

We Lwowie jest dużo miejsc, gdzie są kursy języka polskiego za duże pieniądze, ale po ich ukończeniu ludziom brakuje płynności w rozmowie. My nie pobieramy żadnych opłat, po prostu spotykamy się i przez zwykłą rozmowę doskonalimy swoje umiejętności.

W pogaduchach uczestniczą również goście z Polski, jest to atut tych spotkań. To właśnie oni w swobodnej rozmowie opowiadają, których wyrazów używa się częściej i w jakich sytuacjach. Książki często nie odzwierciedlają żywego języka.

Planujemy rozwinąć naszą działalność w internecie, pisać artykuły historyczne i materiały popularne. Nie chcemy uczyć się tylko języka polskiego, chcemy również poznać i kultywować polską kulturę.

Andrzej Krasotkin,
współorganizator zajęć
– Oprócz standardowych pogaduch organizujemy wspólne wycieczki, pikniki, przeglądy polskich filmów, chodzimy razem do opery. Szczególny był opłatek we lwowskiej katedrze, śpiewaliśmy kolędy zarówno po ukraińsku, jak i po polsku, a nawet po niemiecku. To też jest ważną częścią naszej kultury.

Jednym z ciekawszych naszych przedsięwzięć było zwiedzanie miasta w ramach „Nocy we Lwowie”. Tutaj ludzie mogą porozmawiać nawet na zwykłe tematy, takie jak samochody, kuchnia, podróże. Niektórzy na początku boją się mówić, lecz prosimy aby mówili tak, jak mogą, a my ich poprawiamy. Często po obejrzeniu filmu lub jakiejś wycieczce dzielimy się wrażeniami. Nasze tak zwane „pogaduchy” mamy w poniedziałki i zależnie od warunków organizujemy dodatkowe spotkania. Kiedy jest dużo ludzi trudno się odnaleźć, dlatego organizujemy pracę w mniejszych grupach, aby każdy mógł się wypowiedzieć.

Konstantyn Sriebriannikow,
współorganizator zajęć
– Od około pół roku pomagam w zorganizowaniu spotkań. Założyliśmy strony na portalach społecznościowych i zrobiło się o nas głośno. Nasze spotkania zaczęło odwiedzać dużo ludzi i czasami jest tłok.

Na stałe odwiedzają nas głównie osoby już po studiach. Studenci dziś są, a jutro ich nie ma. Naszych stałych słuchaczy łączy wspólna idea i chęć pogłębienia wiedzy o Polsce. Są ludzie, którzy po prostu fascynują się Polską, którzy nie mają zamiaru wyjeżdżać do Polski i nie mają potrzeby bezpośredniego doskonalenia języka. Czasami zdarza się, że ktoś przypadkiem przejeżdża przez Lwów i wie o nas z internetu, czasami przychodzą Polacy ze Lwowa, przedsiębiorcy, różni wolontariusze i studiująca tu polska młodzież.

Moją inicjatywą jest wspólne oglądanie polskich filmów w lwowskiej „Mediatece”. Na spotkaniach jest bardzo wesoło i omawiamy różne bliskie nam tematy.

Natalia Muzyka,
uczestniczka spotkań
– O tym klubie dowiedziałam się przypadkowo z internetu. Moja mama jest Polką, w domu kultywowaliśmy polskie tradycje, chodziliśmy do kościoła, ale na co dzień nie rozmawialiśmy po polsku. Czytam i rozumiem po polsku, jednak z rozmową miałam problemy. Znam kilka języków obcych, lecz trochę było mi wstyd, że słabo znam język przodków. Właśnie dlatego zainteresowały mnie „pogaduchy”.

Łatwiej mi rozmawiać w takiej swobodnej atmosferze, gdzie wszyscy są mili i przyszli po prostu po to, aby pogadać. Wcześniej skończyłam kurs angielskiego, który prawie niczego mnie nie nauczył . Wielką zaletą naszych spotkań jest to, że zawsze mogę przyjść, czasami się spóźnić, a czasami nie przyjść, jeśli nie mogę i nic się nie dzieje. Wcale się nie martwię, że będę miała jakieś zaległości.

Olga Gotsman,
uczestniczka spotkań
– Zdecydowałam się przyjść, jest to dla mnie swego rodzaju atrakcja. Pochodzę z Tarnopola, nie mam polskich korzeni, ale chciałam nauczyć się jakiegoś języka obcego. Tak się złożyło, że do jednego z tarnopolskich towarzystw przyjechał z Polski bardzo dobry nauczyciel języka polskiego. Przez to, że jest dobrym nauczycielem i nie znał ani słowa po ukraińsku, bardzo dużo mnie nauczył.

Po przyjeździe do Lwowa nie miałam potrzeby rozmawiania po polsku, tylko czasami udało mi się coś przeczytać. Nie chciałam jednak stracić tego, co już umiałam. Znalazłam w internecie informację o tych spotkaniach, właśnie taki format spotkań bardzo mi odpowiada. Język polski jest podobny do ukraińskiego i jeśli nie znam jakiegoś słowa, próbuję zgadnąć.

Tutaj każdy może opowiedzieć o sobie, o swoich przygodach, jedyny warunek – należy zrobić to po polsku, nie zważając na ewentualne błędy.

Rozmawiał Aleksander Kuśnierz
Tekst ukazał się w nr 3 (223) 17-26 lutego 2015

X