Pożegnanie z aniołem-stróżem skarbów galicyjskich

Pożegnanie z aniołem-stróżem skarbów galicyjskich

25 maja br. Lwów pożegnał Borysa Woźnickiego – wybitnego działacza kultury, długoletniego dyrektora Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuk Pięknych.

23 maja br. Borys Woźnicki zginął w wypadku samochodowym na trasie Lwów-Złoczów. 86-letni Borys Woźnicki, prowadząc samochód służbowy WAZ 2104, prawdopodobnie dostał ataku serca. Samochód wyjechał na przeciwny pas ruchu i uderzył w jadący z przeciwnej strony autobus.

W żałobie pogrążył się cały ukraiński świat muzealny. To właśnie Borys Woźnicki w latach 60. XX wieku najbardziej przyczynił się do uratowania bezcennych dzieł sztuki z opuszczonych kościołów i klasztorów na Ziemi Lwowskiej. Wspominał, jak w Horodence nad Dniestrem prawie z ogniska wyjmował resztki ołtarza Pinzla. Chodził też po starych cmentarzach, docierał do zapomnianych dworów i zniszczonych pałaców.

Uratował około 36 tys. dzieł sztuki. Dyrektor Woźnicki przyczynił się do konserwacji Kaplicy Boimów, położonej obok katedry łacińskiej we Lwowie. Przez ponad pół wieku, ani na chwilę nie przestawał zajmować się ratowaniem i odbudową zamków Ziemi Lwowskiej.

Poznałem Borysa Woźnickiego w latach 70., gdy dowiedziałem się o pomyśle odbudowy zamku w Olesku. Kiedy pojechałem na miejsce, z daleka, obok zniszczonych murów twierdzy bez dachu, zauważyłem mały domek fiński, a obok mężczyznę z łopatą. To było moje pierwsze spotkanie z Borysem Woźnickim.

Zapewnił wtedy młodego dziennikarza, iż uważa, że jest szansa nie tylko na renowację zamku, ale także na urządzenie tam wystawy dzieł sztuki. W tych czasach słuchałem tego z niedowierzaniem. Nieco bajecznym wydawało się wtedy marzenie dyrektora Woźnickiego o „Złotej Podkowie” Lwowa, do której zaliczał zamki w Olesku, Złoczowie, Pomorzanach, Swirżu… Niestety, życia Borysa Woźnickiego wystarczyło tylko na dwa zamki – w Olesku i Złoczowie.

Fot. zaxid.net, zikZa życia nazywano Borysa Woźnickiego aniołem-stróżem muzeów i zamków. Sam Woźnicki nigdy nie akcentował przynależności do konkretnej kultury narodowej uratowanych przez siebie zabytków. Działał poza wszystkimi strukturami politycznymi. Nie toczył spektakularnych bojów, potrafił jednak tak bronić zamku, zabytkowego pałacu czy innego dzieła sztuki, że nikt nie ośmielił się tego ruszyć, a każdy był zmuszony liczyć się z panem Woźnickim.

Nigdy publicznie nie deklarował swoich związków z tym czy innym Kościołem, ale uratował więcej skarbów sakralnych, aniżeli przedstawiciele wszystkich obecnych obrządków chrześcijańskich na całej Ukrainie. To dzięki Borysowi Woźnickiemu została nawiązana ścisła współpraca polskich instytucji muzealnych i badaczy sztuki ze Lwowem. Był przewodniczącym Ukraińskiego Komitetu Narodowego Międzynarodowej Rady Muzeów (ICOM), doktorem honoris causa Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie oraz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 2003 został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Do Pałacu Potockich, gdzie wystawiono trumnę z ciałem Borysa Woźnickiego, złożyć hołd zmarłemu przybyli m.in.: konsul generalny RP we Lwowie Jarosław Drozd i konsul Marcin Zieniewicz, Marek Maluchnik z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przybył metropolita lwowski Mieczysław Mokrzycki, który uczestniczył również we wspólnej modlitwie podczas panachidy (nabożeństwa żałobnego w obrządku bizantyjskim), której przewodniczył metropolita lwowski i sokalski Dymytrij Rudiuk z Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego patriarchatu kijowskiego.

Kondukt pogrzebowy za trumną śp. Borysa Woźnickiego przeszedł przez centrum miasta do prawosławnej katedry Pokrowy Najwiętszej Bogurodzicy Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego patriarchatu kijowskiego (były kościół św. Mikołaja), a stąd dalej na Cmentarz Łyczakowski.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 10 (158) 29 maja – 14 czerwca 2012

X