Płonie ognisko i szumią knieje

Płonie ognisko i szumią knieje

Z wizytą u harcerzy

Kilkanaście kilometrów za Skolem skręcam z głównej trasy na Zakarpacie w szutrową wiejską drogę, biegnącą wzdłuż wioski Korostów, rozłożonej u wylotu górskiej doliny. Według mapy, za wioską ma się zaczynać teren Narodowego Parku Skolewskie Beskidy, ale przy górskiej dróżce nie ma żadnych tablic ani oznakowanych szlaków turystycznych. Droga jest tak wyboista, że trzeba zostawić samochód. Na szczęście, mam znakomitą przewodniczkę w osobie samej wiceprzewodniczącej Harcerstwa Polskiego na Ukrainie druhny harcmistrzyni Krystyny Adamskiej, którą przywiozłem tu ze Lwowa.

Po dłuższej wędrówce docieramy do zgrupowania trzech obozów harcerskich z Wołynia. Komendant Hufca Wołyńskiego, druh Aleksander Radzica, właśnie kończy szkolenie z historii Polski. Nie bez wzruszenia zauważam polską flagę narodową powiewającą na maszcie. Na usta ciśnie się pytanie: jak miejscowi Ukraińcy odnoszą się do harcerzy i… do naszej biało-czerwonej?

– Tak, rzeczywiście, nad obozem powiewa biało-czerwona flaga, bo jesteśmy Harcerstwem Polskim na Ukrainie. Nasz obóz znajduje się przy ścieżce prowadzącej na połoniny i wielu turystów pyta nas, co to jest za organizacja, która jest w Ukrainie, a ma flagę Polski? Odpowiadamy więc, czym jest harcerstwo; mówimy o naszych polskich korzeniach, o tym, że pochodzimy z polskich rodzin, mieszkających na Wołyniu, i chcemy zachować swoją kulturę narodową. Ukraińscy turyści odnoszą się do nas, powiedziałbym, delikatnie. Miejscowi Ukraińcy są wręcz przyjaźni, pytają, czy nam coś potrzeba. Nasi harcerze otrzymali nawet od leśnika miód i cukierki. Miejscowa ludność bardzo dobrze nas przyjęła – zapewnia druh Aleksander (w życiu prywatnym – członek kolejowej brygady ratowniczej z Równego).

Jak informuje druh komendant, celem tegorocznego obozu jest przygotowanie młodej kadry harcerskiej:

– Wśród 80 uczestników zgrupowania mamy dużo nowych harcerzy, którzy są po raz pierwszy na obozie harcerskim i potrzebują szkolenia oraz wzajemnego poznania się i zaprzyjaźnienia. Wychowujemy ich w tradycji polskiej, w wierze katolickiej, bo takie ma być prawidłowe harcerstwo na naszych dawnych Kresach wołyńskich. Takie harcerstwo było u nas jeszcze przed II wojna światową. Z tą młodą kadrą instruktorską będziemy pracowali w ciągu całego roku harcerskiego – tłumaczy druh Aleksander.

Oboźnym zgrupowania wołyńskiego jest druh Władek Pilipczuk (studiuje w Krakowie handel zagraniczny i zarazem ekonomię w Równem).

– Zajmuję się utrzymaniem porządku na obozie, pilnuję realizacji programu, wszystko musi być na czas i musi być dyscyplina – wylicza swoje zadania druh Władek i przedstawia harmonogram obozowy: „wstajemy o 8 rano, mamy gimnastykę poranną, potem mycie się, modlitwę i apel poranny, a potem zajęcia do obiadu. Potem znów zajęcia, podwieczorek i dalej zajęcia aż do kolacji, a potem ognisko, apel wieczorny i cisza nocna”.

Druh Andrzej Tokarski, drużynowy, szefuje podobozowi męskiemu z Równego (jest studentem ostatniego roku na wydziale „rejestr ziemski i geodezja” w tamtejszej wyższej szkole). Chciałby nauczyć swoich podopiecznych, czym jest harcerstwo i co może im dać w życiu.

– W programie szkoleniowym obozu jest poznanie symboliki i historii harcerstwa, w tym historii Harcerstwa Polskiego na Ukrainie. Jest też historia Polski, terenoznawstwo, orientacja w terenie, przyrodoznawstwo a także samarytanka, czyli pomoc potrzebującym oraz pionierka, czyli sztuka budowania wszystkiego, co potrzebne dla założenia obozu i przetrwania w lesie – wylicza druh Andrzej.

W obozowej kuchni akurat pełnią dyżur zastępowe – Ola i Julia z drużyny „Gwiazdozbiory” z Równego. – Na obiad była grochówka i kasza gryczana z mięsem w sosie. Na kolację właśnie gotujemy kaszę gryczaną i herbatę – informują.

Przed namiotami obozu ze Zdołbunowa stoi grupa harcerek. Druhna Kasia, 13-letnia blondynka, mówi, że jest po raz pierwszy na obozie harcerskim w górach i jest zachwycona przyjaznym obozowym życiem, a najbardziej – kuchnią i górskimi wędrówkami. – Byliśmy na górze Paraszka, bardzo trudno było wejść, ale świetnie było. Bardzo nam się podoba kuchnia. Jest super, bardzo smacznie. Wszystko nam się tu podoba. Nie chcemy do domu – zapewnia ze śmiechem.

– Harcerstwo Polskie na Ukrainie powstało na początku lat 90., dzięki inspiracji oraz pomocy szkoleniowej Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Począwszy od 1993 roku ukraińscy harcerze pochodzenia polskiego sami już organizują letnie obozy harcerskie. W tym roku w okolicach Skolego są też obozy harcerzy z Mościsk i Chmielnickiego. W letniej akcji obozowej weźmie udział w sumie około 600 harcerek i harcerzy – informuje druhna harcmistrzyni Krystyna Adamska. Obozy te częściowo dofinansowuje „Wspólnota Polska” z Warszawy.

Jacek Borzęcki
Tekst ukazał się w nr 2 (44) 31 sierpnia 2007

X