Pielgrzymka karmelitów do Lwowa

Pielgrzymka karmelitów do Lwowa Fot. Konstanty Czawaga

18 czerwca w dawnym kościele ojców karmelitów pod wezwaniem św. Michała Archanioła przy ul. Wynnyczenki we Lwowie, który od 30 lat użytkują greckokatoliccy ojcowie studyci, została odprawiona pierwsza po II wojnie światowej msza św. w obrządku łacińskim.

Eucharystii przewodniczył arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki. Karmelici z Ukrainy, Polski i Litwy, również duchowni i świeccy z archidiecezji lwowskiej przybyli tam, żeby modlitewnie uczcić bł. ojca Hilarego Januszewskiego, karmelity i męczennika z Dachau, który 20 lat temu został beatyfikowany przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

– W tym miejscu o. Hilary stawiał pierwsze zakonne kroki i złożył pierwsze śluby zakonne – wyjaśnił o. Bogdan Meger, prowincjał karmelitów z Polski.

Postać bł. ojca Hilarego przybliżył w homilii arcybiskup Mokrzycki.

Paweł Januszewski urodził się 11 czerwca 1907 roku w miejscowości Krajenki, niedaleko Tucholi. Od roku 1926 zamieszkał w Krakowie. W 1927 wstąpił do zakonu karmelitów, gdzie obrał imię Hilary i rozpoczął nowicjat we Lwowie. Studia filozoficzne ukończył w Krakowie, studiował też w Rzymie, gdzie złożył śluby wieczyste, a w roku 1934 przyjął święcenia kapłańskie. W konwencie krakowskim o. Januszewski został obdarzony odpowiedzialną funkcją prefekta kleryków, a w seminarium zakonnym funkcją profesora teologii dogmatycznej i historii Kościoła. Przełożeni, pokładając w nim wielkie nadzieje, mianowali go przeorem klasztoru krakowskiego.

Ostatnie miesiące 1940 roku były trudnymi chwilami dla klasztoru krakowskiego. W grudniu żołnierze niemieccy przyszli aresztować kilku zakonników. Wówczas o. Hilary – nieobecny w czasie aresztowania – sam zdecydował się iść na gestapo, twierdząc, że to on jest przeorem i on odpowiada za cały klasztor. Był to dzień jego aresztowania i początek „Kalwarii”. Został uwięziony na Montelupich. Stąd przewieziono go do Sachsenhausen, a następnie w 1941 roku do obozu koncentracyjnego w Dachau. Odtąd był już tylko numerem 27648.

W obozie pracował fizycznie na plantacjach. Był ceniony przez współwięźniów za dobroć, uczynność i poświęcenie. Wyróżniał się pogodą usposobienia. Tak ojca Januszewskiego wspominał współwięzień, ks. Kazimierz Mielewski: „Nie tylko ja miałem go w obozie za przyjaciela. Ale było takich bardzo wielu wśród księży, którzy cenili go za jego dobroć, jego uczynność. Nikomu nie odmówił pomocy. A czynił to z taką skromnością i taką prostotą… Był pogodnego usposobienia, bo miał zawsze ufność w lepsze jutro. Ta cnota gromadziła przy nim wielu tych, którzy potrzebowali pociechy. On dodawał im otuchy. Karmelita wszystkim dawał przykład życia modlitewnego”. Wszyscy więźniowie w Dachau oczekiwali wyzwolenia, bowiem dochodziły już do nich wieści, że front aliantów posuwa się szybko naprzód, niosąc upragnioną wolność. Nadzieje ocalenia zostały jednak rozwiane przez epidemię tyfusu plamistego, która szybko rozprzestrzeniła się w obozie. Baraki z chorymi odgrodzono siatką, aby nikt nie mógł się kontaktować z zarażonymi oraz by nikt stamtąd nie wyszedł.

Decyzja o zgłoszeniu się do pracy w blokach zarażonych nie była łatwa, była bowiem równoznaczna ze śmiercią. Pomimo to zgłosiło się 32 kapłanów, którzy w poczuciu odpowiedzialności za bliźniego zdecydowali się podjąć tę posługę. Po kilku dniach, kierowany gorliwością, dobrowolnie dołączył do nich o. Hilary Januszewski, tłumacząc innym: „Tutaj jesteśmy niepotrzebni… A decyzję podejmuję w pełni świadomości ofiary z własnego życia. Ja już stamtąd nie wrócę, ale tam nas potrzebują”. Wśród chorych apostołował 21 dni i 25 marca 1945 roku, niedługo przed oswobodzeniem obozu, został powołany do Chrystusowej chwały, kończąc swoje młode życie. Jego ciało zostało spalone w obozowym krematorium w Dachau. Oddał swoje życie jako męczennik miłości. Jan Paweł II wyniósł go na ołtarze wśród 108 męczenników II wojny światowej w czasie wizyty w Polsce w czerwcu 1999 roku.

– To olbrzymie emocje razem z moimi współbraćmi karmelitami tutaj stanąć po 74 latach i wspólnie sprawować Eucharystię – mówił po zakończeniu mszy św. dziękczynnej o. Bogdan Meger OCD. – A jeszcze większe emocje być tutaj w tym miejscu, w którym kształtował swoje życie, sam początek życia zakonnego, życia karmelitańskiego bł. o. Hilary. Kiedy miał dwadzieścia lat, napisał do prowincjała bardzo krótkie podanie: „Mam 20 lat, ale od tej chwili chcę służyć tylko Bogu”. I tak się stało. Chcemy Panu Bogu dzisiaj dziękować za to życie, za ten przykład, za jego osobę i od niego się uczyć. Nie przez przypadek bł. o. Hilary nazywany jest męczennikiem, wzorem miłości.

Prowincjał karmelitów polskich złożył podziękowanie arcybiskupowi Mieczysławowi Mokrzyckiemu za inicjatywę tej uroczystości i podziękował ojcom studytom, którzy pozwolili sprawować w tym miejscu mszę św. w obrządku łacińskim oraz przywitali karmelitów w ich dawnym klasztorze.

Podczas pielgrzymki do Lwowa karmelici z Ukrainy, Polski i Litwy pomodlili się też przy lwowskim grobowcu karmelitów na Cmentarzu Łyczakowskim i spotkali się z arcybiskupem Mieczysławem Mokrzyckim we Lwowskiej Kurii Metropolitalnej.

Konstanty Czawaga

X