Pamięć trwa, serce boli…

Pamięć trwa, serce boli…

Międzynarodowy Rajd Katyński od trzech lat współpracuje ze Stowarzyszeniem Huta Pieniacka. Prezesem Stowarzyszenia jest Małgorzata Gośniowska-Kola, córka ocalałej cudem z rzezi mieszkanki Huty. Oba towarzystwa organizują Motocyklowy Zlot Huta Pieniacka. W tym roku 100 motocyklistów przyjechało oddać hołd pomordowanym Polakom w nieistniejącej obecnie wsi.

Las się kończy. Przed nami piękna łąka. Tak piękna, jak potrafią być niekoszone dzikie łąki pod koniec lata. Trawa do pasa, już z lekka pożółkła, drażni nos aromatem ziół. Na niebie śmigają jeszcze jaskółki, popiskując od czasu do czasu. W trawach koncertuje tysiące koników polnych. W dole rzeczka, rozlewająca się w niewielkie jeziorko. Parę samotnych drzewek i las w oddali. Idylla, godna pędzla malarza. Wśród traw kolorowe namioty różnych kształtów, stalowe rumaki. Zdawać by się mogło, że grupa motocyklistów zatrzymała się tu na wypoczynek, zauroczona pięknem krajobrazu.

Przybyli jednak w całkiem innym celu – oddać hołd pomordowanym w tym miejscu Polakom. I tu idylla już się kończy. Kiedyś była tu rozległa wioska, biegały dzieci, starsi gawędzili u płotu, a przechodząc przed kościołem, żegnali się. To było kiedyś. Tu była Huta Pieniacka. Do 28 lutego 1944 roku. O tym co stało się w ten dzień pisaliśmy już nie raz. Ci, kto ocalał, chcieli by na zawsze zapomnieć straszliwe obrazy, które podsuwa im pamięć, aż do ostatnich dni.

„Wioska była duża. Uciekali do nas mieszkańcy innych wiosek, które mordowano wcześniej. Parafia była w Pieniakach. Potem zbudowano u nas kościół i przyjeżdżał ksiądz. Mojego ojca Sowieci wywieźli na Sybir. Miałem 11 lat. Schowaliśmy się z matką i młodszym bratem w piwnicy naszego murowanego domu.

A tu zginęli brat, siostra, rodzina ojca, wujenki. Spędzali ludzi razem i palili budynki w okolicy kościoła. Sceny były straszne… Pokażę wam zdjęcie. Jedyne, które ocalało. Mego brata, komunijne.

A tu nasz kościół. Przyjechało nas tu dwóch, którzy jeszcze żyją”, – pokazuje zdjęcia i opowiada łamiącym się głosem Kazimierz Orłowski.

Międzynarodowy Rajd Katyński od trzech lat współpracuje ze Stowarzyszeniem Huta Pieniacka, które powstało w 2008 r. Prezesem jest Małgorzata Gośniowska-Kola, córka ocalałej cudem z rzezi mieszkanki Huty. Oba towarzystwa organizują Motocyklowy Zlot Huta Pieniacka. Na tegoroczne obchody przyjechało ponad 100 motocyklistów. Wielu z nich od lat uczestniczy w Rajdzie Katyńskim. Członkowie Stowarzyszenia przyjeżdżają do Huty Pieniackiej wcześniej, aby przygotować teren wokół pomnika, wykosić trawę, przygotować pole namiotowe dla motocyklistów. Niezmiennie, od 12 lat, komandorem Rajdu Katyńskiego jest Wiktor Węgrzyn.

W tym roku członkowie Stowarzyszenia umówili się z mieszkańcami pobliskiej wsi Żarkiw na wykonanie kilku krzyży i ogrodzenia starego wiejskiego cmentarza. Ocalałe nagrobki zostały uporządkowane. Teren cmentarza wyczyszczono z zarośli i na śladach mogił ustawiono krzyże. Przed mszą ku czci mieszkańców wsi odbyło się poświecenie krzyży na cmentarzu i krótka modlitwa za zmarłych. Po uroczystościach członkowie Stowarzyszenia zostają jeszcze na kilka dni, aby ogrodzić cmentarz.

We mszy, celebrowanej przez proboszcza ze Złoczowa Michała Hołdowicza, wzięli udział kapłani i zakonnicy towarzyszący motocyklistom. Przed mszą wszystkich serdecznie powitała Małgorzata Gośniowska-Kola. „Dzięki waszemu przybyciu to miejsce zostaje w pamięci, którą przekazali nam najbliżsi, rodzice, dziadkowie. Patrząc z góry, na pewno bardzo się cieszą, że tak wielu gości przybyło do Huty Pieniackiej. Z całego serca dziękuję za przybycie i modlitwę za pomordowanych tu rodaków. Symboliczne, że stał tu opodal kościół pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli. Zginął w XVII w. męczeńską śmiercią z rąk Kozaków. Nasze rodziny też zostały pomordowane i umierały w mękach”.

„W słowach wypowiedzianych w obliczu śmierci: „kto z was przeżyje… zmówcie Ojcze Nasz” – Antoni Kobylański zawarł testament dla nas, żyjących: módlcie się za nas, abyśmy zostali zbawieni. Ale módlcie się również za naszych oprawców, bo jesteśmy dziećmi jednego Boga i przebaczmy naszym winowajcom krzywdy, które nam wyrządzili. W przeciwnym wypadku, słowa naszej modlitwy byłyby nieprawdziwe, fałszywe” – zaznaczył w homilii ksiądz Michał.

Po nabożeństwie odbyło się składanie wieńców u stóp pomnika pomordowanych mieszkańców wsi. Złożyli je członkowie Stowarzyszenia Huta Pieniacka, uczestnicy Rajdu Katyńskiego. W imieniu konsulatu generalnego RP we Lwowie kosz biało-czerwonych kwiatów złożyli konsulowie Marcin Zieniewicz i Marian Orlikowski. Następnie odbyła się dekoracja pamiątkowymi medalami przygotowanymi przez SHP – uczestników uroczystości, którzy w szczególny sposób przyczynili się do upamiętnienia tego miejsca. Wśród odznaczonych znalazł się również konsul Marcin Zieniewicz. Ze swej strony uczestnicy rajdu udekorowali członków SHP pamiątkowymi odznakami.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 17 (141) 13–26 września 2011

X