Obchody 97. rocznicy bitwy pod Dytiatynem

16 września br. z okazji 97. rocznicy bitwy na odbudowanym i otwartym przed dwoma laty polskim cmentarzu wojennym na wzgórzu pod Dytiatynem została odprawiona msza św. w intencji poległych żołnierzy Wojska Polskiego.

W obchodach uczestniczyli żołnierze 10 Brygady Kawalerii Pancernej im. generała Stanisława Maczka ze Świętoszowa, poseł na Sejm RP Piotr Babinetz, przedstawicielki Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP Małgorzata Zachara i Krystyna Sałańska, konsul RP we Lwowie Marian Orlikowski, członkowie Samodzielnej Jednostki Strzeleckiej „Lwów” im. kpt. Bolesława Zajączkowskiego, reprezentanci miejscowych władz samorządowych, członkowie gliwickiego Klubu Gazety Polskiej oraz delegacje organizacji polskich z Iwano-Frankiwska (d. Stanisławowa) i obwodu, mieszkańcy Dytiatyna.

Mszy św. przewodniczył o. Mariusz Kozioł OFMConv, wikariusz prowincjalny z Krakowa, homilię wygłosił delegat prowincjała o. Stanisław Kawa OFMConv. Modlitwę za zmarłych poprowadził kapelan Wojska Polskiego ks. major Jan Kot, proboszcz parafii prawosławnej pw. Zaśnięcia NMP w Hrubieszowie. Śpiew prowadził chór „Lilia” z Sądowej Wiszni pod przewodnictwem Haliny Wójcickiej, założycielki i dyrygentki zespołu. Po zakończeniu liturgii odczytano list marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego oraz wicepremiera, ministra Kultury i Dziedzictwa narodowego RP Piotra Glińskiego. Na zakończenie uroczystości złożono wieńce.

O. Stanisław Kawa OFMConv w swojej homilii powiedział, że warto, pokonując trudności subiektywne i obiektywne, wracać do historii i szukać porozumienia. Trzeba to robić szczególnie teraz, kiedy od czterech lat są okupowane wschodnie i południowe tereny Ukrainy: – Modlimy się nieustannie o pokój dla Ukrainy, o sprawiedliwość, o wybaczenie i pojednanie, ale również o braterską i chrześcijańską miłość. Jezus Chrystus wybaczył nam jako pierwszy, abyśmy idąc za jego przykładem mogli jeden drugiemu wybaczyć – powiedział kaznodzieja.

Poseł na Sejm RP Piotr Babinetz pozdrowił uczestników uroczystości, podziękował wszystkim, którzy doprowadzili do utworzenia w tym miejscu, jak to określił, „sanktuarium pamięci” i którzy starają się o to, żeby to była pamięć żywa i trwała, czego dowodem jest obecna uroczystość. – Bardzo cenne jest także działanie na rzecz pojednania polsko-ukraińskiego, tak nam dzisiaj potrzebnego, szczególnie wobec ciągłego zagrożenia ze wschodu – podkreślił poseł.

Piotr Babinetz odczytał list, który skierował do uczestników obecnej uroczystości marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Marek Kuchciński:

„Czcigodni ojcowie Franciszkanie, szanowni Państwo! W przyszłym roku nasz naród świętować będzie setną rocznicę odzyskania niepodległego bytu państwowego. Osiągnięta wysiłkiem i niezłomnością wielu pokoleń Polaków, czynem zbrojnym, wielkością myśli politycznej i głęboką wiarą w opiekę Opatrzności Bożej niepodległość została niespełna dwa lata później zagrożona przez inwazję bolszewicką. Siły bolszewickie poniosły wprawdzie klęskę w Bitwie Warszawskiej, zostały rozbite i rozproszone, nie mniej jednak, nawet będąc w fazie odwrotu, nadal stanowiły zagrożenie dla ludności i Armii Polskiej. Trasa przemarszu nadal niebezpiecznej Armii Czerwonej objęła Dytiatytyn, gdzie chciały się połączyć dwie brygady wroga. Na drodze tych zamiarów stanął bohaterski 3 Batalion 13 Pułku Piechoty, dowodzonej przez kapitana Jana Rudolfa Gabrysia. W nierównej walce, ponosząc wielkie straty, polscy żołnierze zatrzymali marsz dwóch brygad sowieckich. Bitwa przeszła do historii oręża polskiego jako symbol do końca spełnionego żołnierskiego obowiązku. Dla narodu czyn ten miał tylko jedno odniesienie – do czynu greckich obrońców pod Termopilami.
Wszystkie bitwy 1920 roku, bohaterstwo i ofiara krwi w walce o niepodległość Ojczyzny złożyły się na zwycięstwo Polski w wojnie z bolszewikami, osiągnięte także przy wsparciu sojuszników i żołnierzy ukraińskich. Ustanowienie pokoju oraz rozwój Rzeczypospolitej przerwane zostały tragedią 1939 roku. Również wtedy naród polski spełniał nakaz najświętszego obowiązku – walki o wolność Ojczyzny. Ta sztafeta pokoleń, walczących orężem, umysłem i czynem, przyniosła Polakom po latach upragnioną wolność, niepodległość i bezpieczeństwo.
Dziś naszą modlitwą, wdzięcznością i pamięcią otaczamy wszystkich bojowników wolności”.

Fot. Maria Basza
{gallery}gallery/2017/basza_dytiatyn{/gallery}

List wiceprezesa Rady Ministrów prof. Piotra Glińskiego, ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odczytała Małgorzata Zachara:

„Wielce szanowni Państwo! Zebraliśmy się dziś w Dytiatynie, aby uczcić kolejną rocznicę bitwy, która rozegrała się tu dokładnie 97 lat temu. Polskie oddziały skierowane nad Dniestr miały zlikwidować nieprzyjaciela na odcinku południowo-wschodnim. Ważne zadania osłaniania lewej linii 9 Dywizji otrzymał 13 Pułk Piechoty pod dowództwem kapitana Jana Gabrysia. W dniu 16 września 1920 roku pułk zajął miejsce na wzgórzu pod Dytiatynem. Zadaniem jego żołnierzy było powstrzymanie wojsk bolszewickich, aby 8 Dywizja mogła dokonać przemarszu ostrzegającego wroga i podążyć ze wsparciem wojskowym w kierunku zagrożonego Lwowa. Atakujący mieli miażdżącą przewagę i w ludziach, i w sprzęcie. Bój trwał osiem godzin. W tym czasie Polacy odparli cztery szturmy. Piąty niestety był ostateczny. Polacy zostali pokonani. Większość żołnierzy polskich w liczbie około 230 poległa. Ci, którzy dostali się do niewoli, zostali w bestialski sposób zamordowani przez Czerwonych Kozaków pod dowództwem komandira Primakowa.
Dzięki bohaterskiej walce Polaków cel długofalowy został osiągnięty. Wspomniana 8 Dywizja Piechoty mogła kontynuować swój marsz i walnie przyczyniła się do pogromu armii bolszewickiej na tych terenach. 4 Bateria 1 Pułku Artylerii Górskiej, która brała udział w bitwie pod Dytiatynem, otrzymała na polu walki od dowódcy 8 Dywizji Piechoty nazwę „Bateria Śmierci”.
Bitwa pod Dytiatyniem jest przykładem polsko-ukraińskiego braterstwa broni, dzięki któremu oddziały Wojska Polskiego i wojska Ukraińskiej Republiki Ludowej walczące z najeźdźcą tutaj i na sąsiadujących ze sobą polach bitew powstrzymały dalszy pochód armii bolszewickiej na zachód. Pobojowisko pod Dytiatynem nazwano „Polskimi Termopilami”, bo z tego miejsca w 1925 roku pobrano prochy żołnierskie do Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie, a w samym Dytiatynie urządzono zbiorową mogiłę. Niestety, w czasach rządów sowieckich uległa ona dewastacji.
Cmentarz wojskowy w Dytiatynie został odbudowany dwa lata temu ze środków byłej Rady Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W ubiegłym roku wykonano jego ogrodzenie.
Składam szczególne podziękowanie inicjatorom odbudowy i opiekunom tego miejsca – pani Wiesławie Holik oraz polskiej prowincji zakonu Franciszkanów, która prowadzi prężny ośrodek religijno-kulturalny w sąsiednich Bołszowcach.
Dzisiejsza uroczystość uświadamia nam, jak ważna jest pamięć o bohaterskich czynach żołnierzy, którzy swoją ofiarą przynieśli wolność Polsce i Europie. Cześć pamięci poległych!”

Uczestników uroczystości w imieniu konsula generalnego RP we Lwowie Rafała Wolskiego, pracowników Konsulatu Generalnego i w imieniu służby zagranicznej pozdrowił konsul Marian Orlikowski. Dyplomata odwołując się do fragmentu Ewangelii, czytanej podczas mszy św., w której jest mowa o budowaniu na mocnych fundamentach, powiedział:

– Fundamentem domu pod tytułem Polska, podobnie jak fundamentem domu pod tytułem Ukraina, jest prawda i pamięć. To miejsce jest przykładem, jak można wspólnie pielęgnować pamięć o wydarzeniach, które miały tu miejsce przed wielu laty.

Konsul Orlikowski przypomniał, że lata 1918–1920 były czasem, kiedy Europa Wschodnia i Środkowa budziła się do życia po latach niewoli. Tendencje niepodległościowe były nie tylko w narodzie polskim, ale również w ukraińskim. – Bitwa pod Dytiatynem zapisała się również w historię ukraińskich walk o niepodległość. Pamiętajmy o tym! Pamiętajmy o tym, że te miejsca, znajdujące się w tej chwili na terytorium Ukrainy, powinny być symbolem wspólnej przeszłości i wspólnej Europy. Jeżeli marzymy o wspólnej Europie, to nie marzymy o wspólnym rządzie, a marzymy o tym, żeby granice nie stanowiły problemów, żeby ludzie chcieli ze sobą rozmawiać i żeby to, że mieszka sąsiad obok sąsiada, nie było przyczyną budowania coraz większych płotów – zaakcentował dyplomata.

Dytiatyn – to wieś w obwodzie Iwano-Frankowskim (d. stanisławowskim). Staraniem Wiesławy Holik z Gliwic i o. Grzegorza Cymbały z klasztoru franciszkanów konwentualnych w Bołszowcach w ciągu zaledwie dwóch miesięcy ze środków Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa RP polski cmentarz wojenny został odbudowany. Pani Wiesława Holik w 2015 roku została odznaczona krzyżem zasługi Gloria Artis.

Bitwa pod Dytiatynem była jednym z miejsc losowania szczątków do umieszczenia w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Została też uwieczniona na jednej z płyt grobu.

Maria Basza
Tekst ukazał się w nr 18 (286) 29 września – 16 października 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X