Lwowskie Centrum Historii Miejskiej zorganizowało kolejne spotkanie na tematy historyczne, tym razem z historykiem i krajoznawcą, doktorem Mykołą Glibiszczukiem, naukowcem Czerniowieckiego Uniwersytetu Narodowego im. Jurija Fedkowycza.
Mykoła Glibiszczuk jest asystentem katedry historii światowej tegoż uniwersytetu, jest również współpracownikiem naukowym działu historii Bukowiny w Czerniowieckim obwodowym muzeum krajoznawczym. W 2016 roku obronił doktorat z zakresu historii. Bierze udział we wspólnych ukraińsko-niemieckich naukowych projektach historycznych. Od 2022 roku koordynuje poszukiwania dokumentów w archiwach czerniowieckich, związanych z historią Żydów na Bukowinie i zajmuje się przygotowaniem przewodnika po dokumentach żydowskich w archiwach czerniowieckich. Pracę tę prowadzi wspólnie z Żydowskim Seminarium Teologicznym w USA. Od 2025 roku doktor Glibiszczuk pracuje też w archiwach Czerniowiec i Lwowa z dokumentacją dotyczącą tematyki związanej ze szpiegami i szpiegomanią w latach I wojny światowej na terenie Bukowiny, szerzej na terenach pogranicza Imperium Rosyjskiego i Cesarstwa Austrowęgierskiego. Jego wnioski dotyczące Bukowiny w znacznej mierze są aktualne i dla terenów sąsiedniej Galicji. Właśnie wielonarodowy i wieloobrządkowy charakter ludności tych terenów sprzyjał powstaniu szpiegomanii wśród przedstawicieli różnych narodowości, różnych opcji politycznych, często orientowanych na współpracę z krajami ościennymi lub po prostu sympatię do nich.

Na przykładzie Bukowiny jako autonomicznego kraju koronnego Austro-Węgier była to orientacja pewnych grup politycznych i narodowościowych na carską Rosję lub na Królestwo Rumunii. Na początku XX wieku Bukowinę zamieszkiwali nie tylko Ukraińcy i Rumuni, ale również znaczne wspólnoty Żydów, Węgrów, Niemców, Polaków i in. W perspektywie zbliżającej się wojny światowej, zarówno Imperium Rosyjskie jak Rumunia obmyślały możliwość włączenia tych ziem do swoich państw. Rosyjski Sztab Generalny planował przyszłe operacje wojskowe właśnie na tym terenie, dlatego dokładne zapoznanie się z jego obroną przez wojska austriackie było sprawą oczywistą. Położenie garnizonów, twierdz, linii komunikacji, kolei żelaznej było w sferze zainteresowań rosyjskich (również rumuńskich) służb wywiadowczych. W tej sytuacji wysyłanie szpiegów na teren Bukowiny, czy też werbowanie agentów na miejscu było sprawą jak najbardziej aktualną i oczywistą. Rosyjskie Ministerstwo spraw zagranicznych też było zainteresowane organizacją na terenie Bukowiny (Galicji również) ruchów i partii politycznych, które by agitowały lub przygotowywały opinię publiczną na przyłączenie tych ziem do carskiej Rosji. W tej agitacji znaczną rolę odgrywała Cerkiew prawosławna. Większość Ukraińców i Rumunów na Bukowinie należała właśnie do Cerkwi prawosławnej z metropolią w Dalmacji. Rozpowszechnienie wśród nich wpływów Patriarchatu Moskiewskiego też było ważnym zadaniem władz w Petersburgu. W tak skomplikowanej sytuacji politycznej, narodowościowej i religijnej trudno było odróżnić działalność partii politycznych, czy też organizacji religijnych od działalności zwykłych szpiegów i agentów, którzy za pieniądze zbierali materiały dotyczące obiektów strategicznych i wojskowych.
Prelegent postarał się zrobić analizę rozpowszechnienia idei moskalofilskich na Bukowinie i zaangażowania w tę działalność niektórych najbardziej znanych polityków i duchownych bukowińskich. Jednym z czołowych przedstawicieli ruchu moskalofilskiego był Aleksy Gierowski, prawnik z wykształcenia, moskalofil z przekonania. To właśnie o nim wspominał prof. Włodzimierz Osadczy w swojej monografii „Święta Ruś”: „Dużym autorytetem w lokalnym środowisku moskalofilskim cieszyła się rodzina prawników Gierowskich, na nowo animująca ruch prawosławny w Załuczu (Galicja, powiat Śniatyń na granicy z Bukowiną). Doktor Julian Gierowski (zm. w 1910 roku), adwokat w Waszkowcach (Bukowina), był kiedyś sekretarzem ck. prokuratury we Lwowie, ale z powodu moskalofilskiej propagandy został przeniesiony do Innsbrucka. Swego syna Aleksego wychował w czysto rosyjskim duchu, dlatego z takim zapałem zajął się on sprawą przejścia na prawosławie włościan w Załuczu, gdzie pełnił funkcję radcy prawnego. Najbardziej jednak wyróżniającą się postacią w tym całym przedsięwzięciu jawił się były proboszcz prawosławny w Stanowcach Górnych ks. dr Kasjan Bohatyreć, zdegradowany za działalność moskalofilską i przeniesiony na posadę podrzędną do Werenczanki na Bukowinie. Sprawa prawosławia w Załuczu znajdowała się pod baczną obserwacją takich czołowych działaczy partii moskalofilskiej we Lwowie jak dr Markow, dr Hlibowiecki i adwokat dr Dudykiewicz”.
W połowie września 1908 roku Aleksy Gierowski zgłosił się w starostwie w Śniatyniu, upominając się o złożone wcześniej podania ze zgłoszeniem mieszkańców Załucza w sprawie przejścia na prawosławie. Profesor Osadczy jednoznacznie udowodnił, że cała ta prawosławna akcja w dalekiej prowincji galicyjskiej nie była odosobnioną miejscową inicjatywą, lecz ujawniły się jej powiązania z wpływowymi czynnikami w Rosji carskiej, między innymi z wołyńskim prawosławnym arcybiskupem metropolitą Antoniuszem (moskiewskiego patriarchatu) i tzw. Galicyjsko-Ruskim Towarzystwem w Petersburgu. Po zapomogi pieniężne udali się do Imperium Rosyjskiego do Ławry Poczajowskiej czołowi aktywiści ruchu prawosławnego w powiecie Śniatyńskim. Otóż ks. Bohatyreć otrzymał taką pomoc na budowę cerkwi prawosławnej w sumie 22.000 koron. Prof. Osadczy dalej pisze, „…o tym, że kapłan ten utrzymywał żywe kontakty ze środowiskiem słowianofilskim w Rosji świadczył pośrednio też fakt, że wraz z posłami Dudykiewiczem i Hlibowieckim uczestniczył w słowiańskim zjeździe w Petersburgu… Jednak moskalofilscy przewodnicy stojący na czele ruchu prawosławnego nie potrafili zjednać sobie większej grupy zwolenników „prawdziwej ruskiej wiary”. Udział w sprawie rozpowszechnienia wpływów prawosławia moskiewskiego w Galicji nie był jedyną akcją moskalofilską Aleksego Gierowskiego.
Mykoła Glibiszczuk opowiadał też o aresztowaniu Aleksego Gierowskiego w 1913 roku przez policję austriacką w sprawie szpiegostwa na rzecz Imperium Rosyjskiego. Śledztwo udowodniło, że Gierowski pobierał wynagrodzenie z urzędów rosyjskich za swoją działalność na rzecz Rosji. Jednak w 1914 roku uciekł on z więzienia do Rosji. Prelegent postawił pytanie: „czy był on tylko działaczem politycznym, czy też szpiegiem?” Według nas odpowiedź jest jednoznaczna – typowy szpieg na usługach rosyjskiego wywiadu politycznego. Inny agent rosyjski Dawid Peryman już od 1905 roku przybył z Rosji na teren Austro-Węgier, działał w Galicji i na Bukowinie, zbierał informację szpiegowską. Podczas aresztu znaleziono u niego kilka paszportów różnych krajów i na różne nazwiska. Udowodniono, że współpracował z rosyjską Ochraną, która zajmowała się wywiadem i kontrwywiadem. Po wybuchu I wojny światowej wojskowe władze austriackie przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę akcję internowania moskalofilów i innych osób podejrzanych o współpracę z Rosją.
Według M. Glibiszczuka, represje dotyczyły na terenie Bukowiny w pierwszej kolejności przedstawicieli duchowieństwa prawosławnego. Często jednak podejrzewano osoby, które nie miały nic wspólnego z działalnością szpiegowską. Prelegent znów zapytał obecnych: „Gdzie mamy do czynienia ze szpiegami, a gdzie ze szpiegomanią władz austriackich?”. Pod tym względem M. Glibiszczuk przedstawił obecnym postać Edwarda Fischera, austriackiego generała, który właśnie podczas wojny kierował obroną Bukowiny przed natarciem armii rosyjskiej i według wskazówek z Wiednia starał się zabezpieczyć zaplecze frontu austriackiego przed szpiegami i ludnością przychylnie nastawioną do Rosji. Swoje doświadczenia z czasów wojennych generał opisał w książce wspomnień pod tytułem „Wojna bez armii”, wydanej kilka lat temu również w języku ukraińskim. Generał opisuje nie tylko walkę ze szpiegami rosyjskimi, ale też internowanie do obozów austriackich zwykłych chłopów bukowińskich, Ukraińców i Rumunów, jak również inteligencji i aktywnych działaczy politycznych. W tej działalności opierał się przede wszystkim na podporządkowanych mu oddziałach austriackiej policji i żandarmerii. W tejże książce można znaleźć liczne przykłady denuncjacji, często na sąsiadów lub kolegów z pracy. Podobne dokumenty prelegent znalazł też we lwowskich i czerniowieckich archiwach policyjnych. Na podstawie takich donosów ludzi, często niewinnych, aresztowano i wysyłano do obozów koncentracyjnych.
Prelegent zwrócił też uwagę na antyukraińską i antyrumuńską pozycję generała E. Fischera. Oczywiście, nie można sobie wyobrazić wojny bez szpiegów, lecz widzieć wroga w każdym, kto myśli inaczej – to prawdziwa fobia. Podczas rosyjskiej okupacji Bukowiny władze okupacyjne prowadziły taką samą politykę walki z agentami i szpiegami, lecz tym razem austriackimi, uważali również za podejrzanych we współpracy z Austriakami szerokie masy miejscowej ludności. Okupacyjna władza rosyjska prześladowała przede wszystkim bukowińskich Żydów. Najbardziej znana sprawa dotyczy Majera Ebnera, adwokata, znanego polityka i działacza żydowskiego. Aresztowano go wraz z żoną i deportowano w głąb Rosji. Wrócił dopiero po zakończeniu wojny i dalej działał aktywnie w obronie praw Żydów bukowińskich, tym razem już w sądach rumuńskich.
We wzmaganiu nastrojów antyżydowskich znaczną rolę odegrał rosyjski filozof Walerian Murawjow, radca ministerialny i doradca rosyjskich władz wojskowych na Bukowinie. Dowodził on, że żydowska ludność Bukowiny w 100% popiera Austro-Węgry, jest wrogo nastawiona do Rosjan, dlatego wszystkich Żydów trzeba deportować. Waz z okupacją Bukowiny przez Rosjan przybyło też niemało moskalofilów, którzy wcześniej uciekli do Rosji. Wśród nich ten sam Aleksy Gierowski, który teraz występował jako doradca rosyjskiego okupacyjnego gubernatora Bukowiny. Gierowski udzielał się czynnie nie tyko w akcjach wzmocnienia nowej władzy okupacyjnej, ale też w poszukiwaniu prawdziwych i domniemanych jej wrogów, ludzi wrogo nastawionych do Rosjan, czy też aktywnie działających społecznie za czasów austriackich.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 8 (468), 29 kwietnia – 15 maja 2025
