O kompleksie ofiary z czystym sumieniem

O kompleksie ofiary z czystym sumieniem

W ukraińskim podręczniku historii dla klasy 11 o „antypolskiej akcji” UPA na Wołyniu, ofiarami której padło około 60 tys. Polaków, napisano: „Tragicznie ułożyły się stosunki UPA z polskimi oddziałami zbrojnymi o różnych odcieniach politycznych, działającymi na Zachodniej Ukrainie. 

UPA deklarowała likwidację drugoplanowych frontów, a pozostawienie tylko głównych – bolszewickiego i faszystowskiego. Niestety, nie udało się osiągnąć porozumienia z polskim podziemiem. Ukraińcy oskarżali o to Polaków, którzy chcieli odrodzić Polskę w przedwojennych granicach. Polacy, za przyczynę konfliktu, uważali nieustępliwość Ukraińców. Główną ofiarą politycznych antagonizmów stała się jednak ludność cywilna”.

 

Przytoczony cytat – to całkowity eufemizm, z którego zupełnie nie wynika, w jaki sposób i ilu ludzi „stało się ofiarami politycznych antagonizmów”. Nie podano ich narodowości, nie wymienia się nawet słowa „Wołyń”. Autorzy podręcznika postanowili nie próbować wytłumaczyć zachowania stron konfliktu, opowiedzieć uczniom o argumentach stron, i wreszcie, chociażby wspomnieć o symbolice hasła „Wołyń 1943” w polskiej pamięci narodowej i ogólnie przyjętej wśród polskich historyków kwalifikacji tych wydarzeń jako ludobójstwa.

O tym, co właściwie wydarzyło się w lecie-jesieni 1943 roku na okupowanych przez Niemców terenach Wołynia dziś wiemy o wiele więcej, niż przed dziesięcioma laty. W lecie 1943 roku banderowski odłam Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) rozpoczęły akcję fizycznej eksterminacji polskiej ludności na Wołyniu, która liczyła około 15 % ludności regionu, wchodzącego przed wojną w skład Polski. Logiki kierownictwa ukraińskiego podziemia nacjonalistycznego, które podjęło decyzję „oczyszczenia” Wołynia z ludności polskiej, można doszukiwać się w analogii z końcem I wojny światowej, kiedy to przynależność terytorialną państw określano na konferencjach międzynarodowych, przede wszystkim, na podstawie narodowego składu ludności. Liderzy OUN zdawali sobie sprawę, że żaden z ówczesnych polskich ruchów politycznych nie chciał słyszeć o utracie Galicji Wschodniej i Wołynia. Dlatego, podobnie jak organizatorzy czystek etnicznych na okupowanych Bałkanach, uważali za konieczne przedstawić międzynarodowym arbitrom monoetniczność terenów, które chętnie by widzieli w składzie swoich narodowych państw.

 

Praktycznie rozwiązanie tego nieprostego zadania wyglądało (wg fundamentalnych w tej kwestii badań Grzegorza Motyki) następująco: partyzanci okrążali polskie wioski (jedna z największych operacji miała miejsce w Niedzielę Wielkanocną, co gwarantowało maksymalne skupienie ludności w kościołach) i mordowali wszystkich. Do udziału w „antypolskiej akcji” (terminologia z dokumentów OUN) starano się dołączyć mieszkańców okolicznych ukraińskich wiosek, co w sposób szczególnie bolesny odbiło się w pamięci ofiar. Później apologeci UPA starali się przedstawić wydarzenia wołyńskie jako „spontaniczny bunt ludowy” czy „chłopską zemstę za lata poniżeń” (słowa ostatniego dowódcy UPA Wasyla Kuka). Tymczasem, nie budzi wątpliwości, że akcje te organizowała i mobilizowała OUN. Planowy charakter „antypolskiej akcji” wyraźnie przedstawia jednoczesny napad 11 lipca 1943 roku na 99 polskich wiosek wołyńskich. Wkrótce po tym, polskie podziemie zaczęło organizować oddziały „samoobrony”, które nie tylko prowadziły ochronę polskiej ludności, ale i podejmowały akcje odwetowe przeciw ludności ukraińskiej. Jednak nieuprawnionym jest stawiać znak równości pomiędzy działaniami polskich i ukraińskich partyzantów. Ogółem, w czasie „rzezi wołyńskiej” zamordowano około 60 tys. Polaków. Na skutek działań „samoobrony”, tych obronnych i powodowanych zemstą zginęło 2-3 tys. Ukraińców. Jeżeli w ukraińskiej pamięci o wydarzeniach wojennych Wołyń nie zajmuje szczególnego miejsca, to w polskiej – jest to jeden z głównych nurtów.

X