Niemiecki kardynał we Lwowie

Niemiecki kardynał we Lwowie

7 kwietnia, w święto Miłosierdzia Bożego kardynał Joachim Meisner, metropolita Kolonii przewodniczył uroczystości odpustowej w lwowskiej bazylice metropolitalnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przed liturgią odbyło się uroczyste wprowadzenie do katedry relikwii św. Małgorzaty Marii Alacoque, które rozpoczęły peregrynację po Ukrainie.

Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki przedstawił wiernym gościa.

– Można powiedzieć, że jest to prymas, patriarcha Niemiec, długoletni zasłużony pasterz wielkiego kościoła. Razem z naszym ojcem świętym Janem Pawłem II ma wielkie zasługi w zjednoczeniu Niemiec, upadku muru berlińskiego. Był bardzo bliskim przyjacielem ojca świętego Jana Pawła II i ojca świętego Benedykta XVI.

Arcybiskup Mokrzycki wspomniał również o rocznicy śmierci bł. Jana Pawła II w wigilię święta Bożego Miłosierdzia. – Dzień ten stał się uwieńczeniem całego życia wielkiego czciciela Bożego Miłosierdzia, który ukazał światu Boga bogatego w miłosierdzie całym swoim nauczaniem na Stolicy Piotrowej. Spójrzmy dziś na oblicze Jezusa Zmartwychwstałego i Miłosiernego. Przyjmijmy od niego dar i otwórzmy się wzajemnie na siebie, – wezwał hierarcha.

– Tam gdzie człowiek zapomina o Miłosierdziu Bożym jego serce staje się kamieniem, jego ręce zaciskają się w pięści, jego usta stają się źródłem kłamstwa, – podkreślił w homilii kardynał Meisner. Zwrócił uwagę, że rezultatem tego było powstanie przed pięćdziesięciu laty i wcześniej na tych terenach gułagów i obozów koncentracyjnych. – Nie ma tutaj na tej ziemi rodziny, która nie byłaby przez to dotknięta. I dlatego też każdy wie, co zawdzięczamy Miłosierdziu Bożemu. Jest gwarancją tego, że się to nigdy więcej nie powtórzy. Najciemniejsze rozdziały europejskiej historii są dla nas, starszych, wciąż rzeczywistością. Wiemy, że te ludzkie piekła nie powstały z nicości. Wychodzą wszystkie z serc ludzi, którzy wypędzili Boga ze swego życia.

 

Kardynał Joachim Meisner przewodniczył procesji eucharystycznej dookoła lwowskiej katedry (Fot. Konstanty Czawaga)Po mszy św. kardynał Joachim Meisner przewodniczył procesji eucharystycznej dookoła lwowskiej katedry. Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki wręczył kardynałowi Joachimowie Meisnerowi medal bł. Jakuba Strzemię, współpatrona archidiecezji lwowskiej. – Wracam do domu, do Kolonii wzmocniony, czyli moja wiara wzrosła, stała się większa, mocniejsza niż przed moim przybyciem, – podkreślił wzruszony niemiecki purpurat. Na koniec zwrócił się do zebranych po polsku: „Bóg zapłać! Bardzo, bardzo dziękuję!”

W rozmowie z dziennikarzami katolickimi kardynał Meisner powiedział, że do obowiązków biskupich należy także pomagać innym. Jego zdaniem sytuacja kościoła lwowskiego nie jest łatwa. – Potrzebna jest solidarność innych biskupów, – zaznaczył.

– Ludzie tutaj są ubodzy materialnie, ale zobaczyłem tłumy wiernych, którzy idą do kościoła. I choć nie posiadają euro, są bogatsi od nas w Niemczech. Tutaj ludzi mają wiarę, nadzieję i miłość. Nie z euro żyje człowiek, lecz z wiary, nadziei i miłości, – mówił niemiecki kardynał.

W czasie swego pobytu we Lwowie w dniach 6-8 kwietnia kardynał Meisner, który przybywał w tym mieście na zaproszenie arcybiskupa Mokrzyckiego, zapoznał się z życiem wspólnoty rzymskokatolickiej, którą od lat wspiera duchowo i materialnie.

Konstanty Czawaga

X