Często w naszej rubryce spotkać można skrót T S L – Towarzystwo Szkoły Ludowej. Była to– organizacja oświatowa działająca w latach 1891–1940 na terenie Galicji, a następnie w południowej i wschodniej części II Rzeczypospolitej; inicjatorem założenia towarzystwa i jego pierwszym prezesem był Adam Asnyk. Tygodnik, wydawany przez Zarząd Towarzystwa, przedstawiał aktualności z działalności organizacji w różnych ośrodkach, aktualności, wiadomości i korespondencję swoich czytelników. Dziś materiały z przełomu kwietnia – maja 1937 r.
Zaczynano od aktualności i ważnych tematycznie artykułów.
Praca oświatowa w kresowej wsi
Od dwu lat do Czytelni naszej przychodzi „Nasza Praca“, w której często czytamy sprawozdania z życia rozmaitych Czytelni. Zachęceni tym, pragniemy i my podzielić| się z czytelnikami T. S. L.-owego pisma naszymi troskami i radościami.
Wioska nasza, Wulka (pow. Brzeżany) jest jedną z wielu wiosek kresowych, gdzie żywioł polski, chociaż nieliczny nie da się zgnieść, ani „pogrześć mowy“. Od r. 1929 istnieje u nas Czytelnia T. S. L. Warunki rozwoju tej placówki są bardzo trudne, gdyż nie mamy własnego lokalu. Od czasu do czasu przyjmie nas do swej chaty któryś z członków, częściej kwaterujemy w szkole, zwłaszcza jeśli chodzi o większe obchody i przedstawienia. Pomimo to Czytelnia rozwija się pomyślnie. Urządzamy zebrania, pogadanki, uroczyste obchody i przedstawienia.
Niedawno zainstalowaliśmy w Świetlicy 3 lampowy radio aparat, który w wiosce tak cichej i odległej jak nasza, jest wielką przyjemnością, a zarazem łącznikiem ze światem kulturalnym. Duszą Czytelni jest jej prezes, kier. Szkoły Maria Gołąbkowa, która organizuje zebrania, przedstawienia i wszelkie imprezy. W ostatnich czasach zyskała Czytelnia gorliwych członków w osobach sąsiednich właścicieli ziem. pp. Walerego i Eugenii Akielaszków, którzy nie szczędzą pomocy materialnej, a ostatnio podarowali dla Czytelni piękny komplet książek i pism ilustrowanych.
TSL dbała o zdrowe żywienie dzieci…
Dajmy dzieciom pełnowartościowe mleko
Każda matka, każdy ojciec kocha swoje dzieci nade wszystko. Dziecko – jako największy skarb rodziców, jest dla nich wszystkiem. Niestety wieś nasza w wielu wypadkach robi wielką krzywdę dzieciom, często nie wiedząc o tym. Chcę zwrócić tylko na jeden zasadniczy moment uwagę. W ostatnich latach rozwinęła się bardzo silnie spółdzielczość mleczarska. – W każdej gminie, czy nawet gromadzie znajduje się centrala, albo filia mleczarska. Przyczyniły się one w dużej mierze do poprawy bytu rolnika, stanowiąc bardzo często poważne, a może i jedyne źródło jego dochodów. Przyniosły one wsi bardzo dużo. Zdaje się, że jest więc wszystko w porządku – jednak i tu w praktyce wyłania się jeszcze „ale”, wypływające w przeważnej części z nieświadomości. Z doświadczenia osobistego wiem, że istnieje bardzo poważny procent gospodarzy, którzy dają wszystko posiadane mleko do mleczarni, nie zostawiając nic na potrzeby domowe, nawet dla swoich dzieci, bo „przecież w domu można zjeść byle co, a zawsze to będzie więcej na pierwszego”. Byłoby dobrze, gdyby rzeczywiście było czem wartościowym to mleko zastąpić, ale często zdarza się, że zastępuje się je mlekiem jałowem, którego już odciągnięto śmietanę. Popularnie nazywa się to mleko wirówką, lub „kręcichą”, a jego wartość odżywcza równa się mniej więcej wartości wody.
Czy jest to właściwe pożywienie dla dzieci? Oto pytanie, na które niestety nie zawsze zwracamy uwagę, na które nie zwracają uwagi mieszkańcy wioski, powodowani często troską o pieniądze. Wprawdzie są to wypadki coraz rzadsze, wprawdzie ogólna troska o dzieci cechuje polskie społeczeństwo – jednak popełniamy czasem błędy bez większego zastanowienia się.
Spółdzielczość na wsi jest konieczna, jest niezbędna i daj Boże, ażebyśmy na każdym polu mieli tak rozwiniętą, jak na polu mleczarstwa. Nie wolno jednak być skrajnym. Wiemy przecież, że „lepiej jest nie dosolić, aniżeli przesolić”, najlepiej zaś jest osolić tyle, ile potrzeba.
Pamiętając o tem starem, a tak mądrem przysłowiu: „W zdrowym ciele — zdrowy duch”, wychowujmy te zdrowe ciała – dajmy więc przynajmniej dzieciom pełne tłuste mleko!
L. Cag

Maj zaczynał się rocznicą Konstytucji. Na ten temat był artykuł redakcyjny w pierwszym majowym numerze:
Dzień 3 Maja – wyrazem solidarności polskiego społeczeństwa
Sekretariat Porozumiewawczy Polskich Organizacyj Społecznych wydal odezwę, w której m.in. czytamy:
„Dzień 3-go Maja jako dzień Święta Narodowego winien być w tym roku w myśl postanowienia Rady Sekretariatu Porozumiewawczego Polskich Organizacyj Społecznych szczególnie uroczyście obchodzony. Żywiołowa manifestacja polskiego społeczeństwa Ziem Południowo-Wschodnich ma stać się wyrazem naszej solidarności. Dzień ten jako dzień powszechnej radości musi wypaść wspaniale i głośnym echem odbić się w życiu polskich miast i wsi. Zwarte wystąpienie wszystkich Polaków w jednym wielkim manifeście będzie najdosadniejszym odbiciem naszej wspólnej „myśli w sprawach o zasadniczym znaczeniu”.
Przy organizacji obchodów i imprez nie możemy zapominać o tym, że „Dar Narodowy 3-go Maja” jest podstawą działalności T. S. L. – Musimy dopilnować, by dzień ten należycie wykorzystany przez powszechną zbiórkę znacznie przyczynił się do pomnożenia funduszów na cele oświatowe. Na terenie całej Małopolski Wschodniej odpowiednio zorganizowane uroczystości, pochody i wiece winny skoncentrować uwagę całej ludności polskiej na potrzebę zespolenia się i rozpoczęcia zgodnej współpracy. Uroczystości majowe wypełnić należy ponadto wszelkiego rodzaju imprezami, któreby ściągnęły jak największą rzeszę ludności polskiej i na długo utrwaliły się w ich pamięci, a idea zgody i wspólnego porozumienia, aby stała się odtąd zasadą naszego życia.
Naczelnym hasłem całej działalności Sekretariatu Porozumiewawczego jest: organizacja społeczeństwa polskiego do zgodnego wysiłku nie dla obrony, lecz dla pełnej rozbudowy polskiego stanu posiadania kulturalnego i gospodarczego na terenach Małopolski Wschodniej. Podstawą naszego hasła jest praca dla polskości nie żądająca od nikogo wyrzeczenia się swoich myśli, swojej indywidualności, swojej barwy. Idąc razem przezwyciężymy wszystkie trudności, czyniąc to, co jest najbardziej celowym dla rozbudowy polskości.
Będziemy, jak uczył Marszałek Piłsudski, jedne przeszkody obchodzić, inne wprost przełamywać, będziemy mosty budować przez rzeki, a czasem przelatywać ponad nimi.
Wielki uczony polski, znakomity historyk i prawnik prof. Olswald Balzer w dziele swym pt. „Reformy społeczne i polityczne Konstytucji 3 Maja” tak pisze o znaczeniu tej konstytucji:
„Jest w dziejach Polski, wypadków niemało: czy to owa wielka praca organizacyjna, dokonana przez Chrobrego, która na długie czasy tchnęła w młody organizm Polski siłę życia i siłę rozwoju, czy dzieło zjednoczenia, przeprowadzone przez Łokietka, które rozbite dzielnice sprzęgło w jedną całość, czy owa praca gospodarcza i cywilizacyjna wielkiego Kazimierza, która Polskę podniosła do znaczenia potęgi, czy dzieło Unii Jagiełłowej, Litwy i Rusi z Polską, która cywilizacji zachodniej szerokie na wschód rozwarła wrota, czy ów pogrom nawały germańskiej, na polach Grunwaldu poczęty, toruńskim traktatem dokonany, czy zwycięstwa moskiewskie Batorego, czy wreszcie pamiętne wiktorie wiedeńskie Sobieskiego. Ale już to w zestawieniu tych najjaśniejszych kart historii naszej uderza, że ich najwięcej przypada na czasy dawniejsze, że od końca wieku XVI nie ma żadnej tak świetlnej jak tamte, bo i zwycięstwo wiedeńskie, to raczej błysk wojennego geniuszu wodza i zamierającego już rycerskiego ducha szlachty, aniżeli korzyść narodu, istotna i w skutkach trwała, taka, jaką każdy wielki fakt historyczny przynosi ze sobą. W tym więc długim okresie dwu przeszło wieków, w którym wypadków wielkich prawie nie ma, pięknych wcale niewiele, a smutnych i – czasem wstrętnych, nadto, Konstytucja Trzeciego Maja, okres ten zamykająca, jest jakoby anomalią, czemś jak gdyby niespodzianem, zjawiskiem olbrzymiem po całym szeregu karłowatych widoków”.
Oswald Balzer zaznacza, że Konstytucja 3 Maja nie była wolna od błędów. Była dziełem ludzkim, a więc dziełem niedoskonałym. Ale „reforma ta uprawniła stany niższe, uchyliła liberum veto i konfederacje, zniosła elekcyjność tronu, odpowiedzialność króla i niemoc rządu; usunęła wszystko, na co Polska od kilku wieków chorowała i umierała, stworzyła jej warunki dalszego bytu.

Ilustracją do artykułu był stosowny wiersz Kornela Ujejskiego.
W rocznicę Konstytucji 3-go Maja.
(Fragment)
Synowie stu pokoleń,
Wielkiej przeszłości dziedzice,
Z nędz mnogich, do wyzwoleń
W sobie znajdziecie skarbnicę.
Boga na pomoc weźcie,
Ducha podnieście!
Co stracone, do zdobycia!
Ale oprócz łaski nieba,
Wiary trzeba!
Pracy – spójni – walki – życia!
Maj – to również kolejna rocznica śmierci Marszałka Piłsudskiego.
Okólnik na dzień 12 maja
Naczelny komitet uczczenia pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego rozesłał do komitetów wojewódzkich okólnik tej treści: „Dzień 12 maja, jako dzień żałoby narodowej, obejmuje kraj cały. Nie od formy zewnętrznej, ale od nastroju wewnętrznego zależy uczczenie pamięci Józefa Piłsudskiego. Dzień ten przeto nie zostaje wolny od pracy. Celem modlitewnego skupienia w godzinach przedpołudniowych odbędą się nabożeństwa żałobne w świątyniach wszystkich wyznań W rocznicę momentu zgonu, tj. o godzinie 20.45 zapanuje 3 minutowa „chwila ciszy”.
W tym momencie ustaje wszelki ruch i dźwięk. Stają przechodnie na drogach i ulicach, wszelkie pojazdy, motory, koleje. Radio transmitować będzie nabożeństwo z katedry o godz. 10-ej, pogadankę dla dziatwy szkolnej od 11.30 do 11.57, nadanie werbli przed momentem ciszy i dźwięków dzwonów – po momencie ciszy.
O godz. 20.50 – hołd muzyki polskiej, poświęconej pamięci Marszałka Piłsudskiego w Filharmonii warszawskiej.

Los drobnej szlachty z Podkarpacia był nie do pozazdroszczenia.
Szlachta zagrodowa na Podkarpaciu
Wzdłuż całego Podkarpacia rozsiadły się w Małopolsce liczne osady polskiej szlachty zagrodowej. Ludność tych wsi, chociaż zubożała i częściowo zniszczona, nie zapomniała o dawnych tradycjach. W ostatnich łatach małopolska szlachta zagrodowa bardzo żywo garnie się do oświaty, do pracy społecznej. Powstają we wsiach szlacheckich Świetlice, Czytelnie, Domy Ludowe. Coraz liczniejsze Koła Szlachty Zagrodowej szerzą oświatę, utwierdzają polskość, skupiając tysiące rodzin szlacheckich w jedną całość, owianą wspólnym duchem. Czasopismo „Pobudka”, odzwierciedlające życie podkarpackich wsi szlacheckich zamieszcza w ostatnim numerze dwa znamienne listy swych czytelników.
Włodzimierz Sas-Baczyński, szlachcic wyznania grecko-katolickiego pisze m. in.:
„W dawnych czasach, każdy szlachcic bez względu na to, jakiego był obrządku (fundowano kościoły, cerkwie) czuł się zawsze Polakiem i mówił tylko po polsku, dopiero wojna światowa, a przede wszystkim rok 1917 przyniósł zmiany i niespodzianki, narzucone ludności ruskiej w formie utopijnych haseł, szerzonych przez tak zwanych ukraińskich prowodyrów, jak np. „Lachy za San”, każdy gr.-kat. ma być Ukraińcem, u nas szlachty nie ma itp., które zakłóciły równowagę dwóch bratnich narodów, wywołały reakcję i samoobronę.
Od tego czasu każdy szlachcic obrządku grecko-katolickiego, przyznając się do szlachectwa i podpisując się pełnym nazwiskiem był wyśmiewany i poniewierany na każdym kroku, co i ja odczułem dotkliwie ze strony ukraińskiej inteligencji pochodzenia chłopskiego lub mieszczańskiego (w szkołach, domach, towarzystwach). Widocznie szlachta polska musiała być solą w oku dla przepojonej duchem kozactwa i wschodu ukraińskiej inteligencji”.
Jest to smutne ale prawdziwe! – W gruncie rzeczy poniewieranie polskiego szlachcica przez ukraińską inteligencję względnie półinteligencję doprowadziło do tego, że Polska Odrodzona wyciągnęła swe dłonie po swoją szlachtę, zaniedbaną i zruszczoną w czasach zaborczych. Aż naraz zrodził się krzyk w ukraińskich dziennikach, że Polacy polszczą liczną ukraińską szlachtę!
O zgrozo! Co się stało? Więc już najwyższy czas dać odprawę tym, którzy na nas szczekali, wyśmiewali i poniewierali, mając nas zawsze za szlachtę polską, za panów, jak nas często nazywano, a dziś mają jeszcze odwagę twierdzić, że jesteśmy ukraińską szlachtą i pochodzimy od bojarów.
Więc tak dalej być nie może, wstańmy wszyscy do pracy, woła do nas odrodzona Ojczyzna Polska, zew krwi polskiej i zasługi przodków na polach bitew, za które zostały nadane herby. Musimy przecież nadrobić dziś to, cośmy zaniedbali po wiekach niewoli i w czasach ruszenia.
Aleksander Pawłowski, pisząc o agitacji prowadzonej przez Ukraińców w polskich wsiach szlacheckich, stwierdza, że cała szlachta, która się skupia w kołach szlacheckich, jest pochodzenia polskiego i oświadcza:
„Organizujemy się nie po to, by walczyć za jakieś przywileje szlacheckie, by tworzyć jakąś klasę społeczną niezgodną z ustrojem demokratycznym, tylko organizujemy się, by skupić tych 100.000 szlachty w jedną całość, w jedną siłę – dla wspólnego dobra i Najjaśniejszej Rzeczypospolitej”.

W rubryce Wiadomości z Kraju przedstawiano najnowsze informacje:
Ćwiczenia wojskowe
W roku 1937/38 powołani będą na ćwiczenia wojskowe ci podoficerowie i szeregowcy rezerwy, którzy otrzymają imienne karty powołania. Ponadto podlegają powołaniu na ćwiczenia wszyscy podoficerowie i szeregowcy rezerwy, którzy z jakichkolwiek powodów nie odbyli ćwiczeń w roku ub.
Czas trwania ćwiczeń dla każdego z rezerwistów zostanie określony w karcie powołania. Rezerwista obowiązany jest przynieść ze sobą i przedstawić dowody formacji: dokumenty wojskowe osobiste (książka wojskowa z kartą mobilizacyjną, książeczka strzelecka); dokumenty stwierdzające zawód cywilny, co dotyczy również bezrobotnych. Rezerwiści, którzy będą chcieli uzyskać przesunięcie okresu ćwiczeń na termin późniejszy, winni złożyć za pośrednictwem władz administracyjnych umotywowane prośby do PKU.
Prośba musi być wniesiona najpóźniej na 4 tygodnie przed terminem stawiennictwa, wymienionym w karcie.
Inspekcje sanitarne we wsiach i miastach
Stan sanitarny wszystkich osiedli w państwie pozostawia na ogół wiele do życzenia. Ulice, place i budynki w miastach są często zaniedbane, a nawet brudne; w wielu, wsiach brak najniezbędniejszych urządzeń sanitarnych, jak studnie, ustępy, gnojowiska itp.
Minister opieki społecznej wydał do wojewodów i starostów okólnik, wskazujący na istniejące w tej dziedzinie braki. Okólnik zaleca wznowienie energicznej akcji inspekcyjnej oraz wydanie niezbędnych zarządzeń, polecających uporządkowanie ulic, placów, targowisk, odnowienie domów, utrzymanie ich w czystości oraz doprowadzenie do należytego stanu podwórzy, studzien, ustępów i gnojowisk. Przełożeni gmin oraz właściciele nieruchomości będą osobiście odpowiedzialni za należyte wykonanie tych zarządzeń.
Opieka nad pobojowiskami Legionistów
Komitet Opieki nad Pobojowiskami Legionów przy Towarzystwie Rozwoju Ziem Wschodnich roztacza opiekę nad pobojowiskami Legionów na Wołyniu i przygotowuje teren tak, by stał się dostępnym dla zwiedzających.
W roku ubiegłym opracowano w ten sposób rejon Kościuchnówka, zrekonstruowano „Redutę Piłsudskiego”, oznaczono 50 słupami ważniejsze punkty i wyznaczono drogi. W najbliższym czasie na miejscach związanych z osobą Komendanta mają być wzniesione słupy bazaltowe. Wśród ludności zamieszkującej teren pobojowisk Towarzystwo Rozwoju Ziem Wschodnich prowadzi akcję społeczną, mającą na celu podtrzymanie tradycji legionowych i wiązanie ludności z resztą Państwa. Nad pracami Komitetu objął protektorat p. premier Składkowski.
Wojewoda tarnopolski bada potrzeby wsi
W dniu 25 kwietnia br. wojewoda tarnopolski Malicki bawił w Łahodowie, gdzie wysłuchał Mszy św. Około godz. 10 p. wojewoda znalazł się wśród włościan zebranych przed kaplicą, z którymi rozmawiał około godziny na tematy rolniczo-gospodarcze i organizacyjne, oraz wysłuchał postulatów m. in. w sprawie poprawy i zmiany rasy bydła. O godz. 17 przybył p. wojewoda do Pohorylec. W lokalu Kółka Rolniczego, wśród zebranej ludności omawiał tematy rolniczo-gospodarcze i organizacyjne.
Polska wyprawa na Grenlandię
Za niespełna miesiąc opuści Europę pierwsza polska wyprawa na Grenlandię, organizowana z ramienia Towarzystwa Geograficznego we Lwowie, pod kierownictwem dra Aleksandra Kosiby.
Listy Czytelników zamieszczano w rubryce Co piszą nasi korespondenci
List z Łemkowszczyzny
Jak roku poprzedniego, odbyła sie w Odernem, wiosce polskiej na Łemkowszczyzuie, uroczystość świeconego. Uroczystość odbyła sie staraniem Czytelni TSL w pięknie udekorowanej sali szkolnej przy poparciu kier. szkoły Zofii Rzeszutowej. W święconym wzięła udział tutejsza ludność polska, oraz goście, Polacy z Uścia Ruskiego z kom. Straży Gran. R. Stawaszewskim. Miejscowy duszpasterz ks. Mieczysław Pękala, wśród pieśni Wielkanocnej „Nie zna śmierci Pan żywota” poświęcił dary Boże, po czym w pięknych słowach złożył wszystkim życzenia świąteczne. Następnie prezes Czytelni St. Rzeszut przywitał zebranych i dzielił się święconym. Potem nastąpiły przemiłe inscenizacje, śpiewy kościelne i świeckie, które bawiąc gości wzruszały ich głęboko i niejednemu nawet łzy wyciskały z oczu.
Na zakończenie jeden z gospodarzy w imieniu wszystkich podziękował kierownictwu Czytelni za tak piękną uroczystość, stwierdzając, że praca ta z dnia na dzień daje obfitsze owoce.
Na tym uroczystość zakończono, a podniesieni na duchu zebrani rozeszli sie, przyrzekając sobie dalej pracować wspólnie na chwałę Boga i Ojczyzny.
- Górski
Bohaterom narodowym w hołdzie
„Dlaczego tyle było u nas zawsze niewiary wodzów w zwycięstwo sprawy, tyle nieufności do komendantów – a dlaczego ten jeden, ten dobrotliwie przezywany „Dziadkiem”, tak ogromny zapas wiary w triumf Polski niósł w sobie i tyle zaufania wzbudził w narodzie, wprost „rząd dusz” objął?…
Bodaj czy nie najważniejszy klucz do rozwiązania tej zagadki znajdziemy, jeżeli wskażemy na węzeł jeden, na ogniwo arcysilne, które Dom Ludowy w Prosowcach spoiło Brygadiera z Polską. To Legioniści…. Stanęli między Józefem Piłsudskim a narodem, Legioniści i ich uczniowie, sympatycy, dawni koledzy z organizacyj strzeleckich, skautowych itp. ich peowiaccy podkomendni, rozpylając w narodzie wiarę prostą, a mocną: zwycięstwo to jest siła woli i umiejętność działania, a tych cnót szukać należy w – Brygadierze Legionów”.
Nie mogło obyć się bez ogłoszeń i reklam, które były źródłem finansowania Tygodnika:
Ogłoszenie
Do sprzedania Polakowi w okolicy letniskowej, w mieście powiatowym dom drewniany, bardzo dobrze utrzymany, 4 pokoje, kuchnia, sień, piwnica, spiżarnia, drewutnia, ogród warzywny, ziemia świetnie uprawiona, parcela południowa wolna dookoła, prawie w centrum miasta, bez lokatorów; bez długów.
Cena 15.000 zł gotówką. Bliższe informacje w Administracji „Naszej Pracy” Lwów, ul. Czarnieckiego 1, I p, — po nadesłaniu znaczka na odpowiedź.
Została zachowana oryginalna pisownia
Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 8 (444), 30 kwietnia – 16 maja 2024
