Nagrody dla lwowskich muzealników

Nagrody dla lwowskich muzealników

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało Medale Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

Nagrodzeni zostali wicedyrektor Lwowskiego Muzeum Historycznego Taras Rudko i dyrektor Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego Roman Czmełyk. Medale wręczył Jacek Miler, dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego.

Zebranych przywitał konsul Rzeczypospolitej we Lwowie Marian Orlikowski. Laudację wygłosił wicedyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu Jerzy Petrus. Jacek Miler z Departamentu dziedzictwa Kulturowego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego wręczając medale Zasłużony Kulturze Gloria Artis, powiedział: „To jest najwyższe odznaczenie, jakie minister kultury ma do swojej dyspozycji. Obu panów nie trzeba przedstawiać – sprawdzeni partnerzy, ludzie, których bardzo cenimy, którzy współpracują z naszymi muzeami. Jest to dla mnie również przyjemność osobista, znam panów od wielu lat i wiem, że medale Zasłużony Kulturze Gloria Artis trafiają w dobre ręce”.

– Geografia naszych stosunków muzealniczych zaczyna się od Szczecina, mam w pamięci Wałbrzych, Dolny Śląsk, Katowice, całe Podkarpacie i najważniejsze centrum to Kraków, z którym współpracuje nie tylko Muzeum Historyczne, ale cała nasza branża muzealnicza – powiedział Taras Rudko, wicedyrektor Lwowskiego Muzeum Historycznego.

– Praca z kolegami z Polski – to był mój drugi uniwersytet. Dużo zawdzięczam moim kolegom z Polski i mam nadzieję, że ta nagroda jest jeszcze jednym krokiem w zbliżeniu naszych kultur i społeczeństw – powiedział Roman Czmełyk, dyrektor Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego we Lwowie.

Zebrani na sali złożyli gratulacje nagrodzonym. Uroczystość odbyła się 27 maja w Konsulacie Generalnym RP we Lwowie. Jacek Miler podziękował władzom konsulatu za udostępnienie miejsca na wręczenie medali.

Z dyrektorem Departamentu Dziedzictwa Kulturowego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jackiem Milerem rozmawiał Wojciech Jankowski.

Jacek Miler przypina odznaczenie Romanowi Czmełykowi, po lewej Taras Rudko, po prawej Justyna Kowal (fot. Wojciech Jankowski)

Jakie zasługi mają odznaczeni dziś Taras Rudko i Roman Czmełyk?
Dwadzieścia pięć lat współpracy z polskimi muzealnikami, ale również bardzo owocna współpraca z Departamentem Dziedzictwa Narodowego. Dzięki współpracy z dyrektorem Tarasem Rudką i Romanem Czmełykiem zrealizowanych zostało wiele projektów. Szczególnie z panem Czmełykiem mamy bardzo owocną współpracę i bardzo cenne katalogi wydaliśmy, zrealizowaliśmy szereg projektów wystawienniczych. Szczególnie zasługuje na uwagę projekt Muzeum Historycznego – to jest konserwacja, a potem pokaz Bitwy pod Grunwaldem, czy też Carowie Szujscy, którą możemy podziwiać na Wawelu. Ta lista jest bardzo długa, poza tym współpraca z wieloma muzeami od Szczecina po Przemyśl. Na szczególne wyróżnienie zasługuje okres, gdy żył dyrektor Muzeum Jacka Malczewskiego w Radomiu Jan Pulnar, który stale współpracował z muzeami lwowskimi. Obaj nasi panowie, Taras Rudko i Roman Czmełyk położyli ogromne zasługi na rzecz ochrony wspólnego dziedzictwa Polski i Ukrainy.

Od jak dawna współpracują Państwo z muzeami we Lwowie?
Współpracujemy od początku lat 90. Od kiedy w ogóle jest departament zajmujący się dziedzictwem polskim za granicą. Wtedy to jeszcze była nie ta skala, nie te możliwości budżetowe, ale jeśli powiemy o ostatnich dziesięciu latach, to kwoty, którymi dysponujemy z budżetu państwa, pozwalają na systematyczną pracę, nie tylko tu we Lwowie, ale również w innych obwodach Ukrainy. Ten wyjazd ma na celu rozpoczęcie sezonu prac konserwatorskich we Lwowie, ale też w Łucku i w Ołyce. Realizujemy sporo projektów. Mogę powiedzieć, że na Ukrainie wydajemy najwięcej z naszego budżetu, jeśli chodzi o ochronę dziedzictwa polskiego za granicą, bo to jest stale około dwóch milionów złotych. Niestety wszystkiego nie uratujemy. Tutaj zaszłości są bardzo duże. Stopień zniszczenia tkanki zabytkowej jest bardzo duży, ale wydaje mi się, że jednak wiele projektów uda nam się zrealizować. Zwłaszcza przez ostatnie kilka lat realizujemy je w formule wspólnych zespołów polsko-ukraińskich. Mamy najlepszy przykład we Lwowie: Cmentarz Łyczakowski, Katedra Ormiańska, Katedra Łacińska, kościół jezuitów – to są obiekty, gdzie pracują zespoły polsko-ukraińskie i ta współpraca wygląda bardzo dobrze.

Poza Lwowem, jakie to są obiekty?
W Ołyce to jest oczywiście kolegiata. Tutaj prace na dużą skalę rozpoczęły się stosunkowo niedawno, jednak pieniądze z Ministerstwa Kultury, jak i pieniądze sponsorów, rożnych firm, które się w to angażują, pozwalają na prowadzenie tych prac bardzo szybko. Dzięki większym możliwościom budżetowym, można te prace prowadzić na większą skalę. Do tych obiektów na terenie Ukrainy należy doliczyć Kamieniec Podolski czy Żółkiew. Kolegiata w Żółkwi, można powiedzieć, jest wizytówką polskiej szkoły konserwacji, profesora Janusza Smazy, który jest tam obecny od 1989 roku. Niedawno zresztą otrzymał nagrodę Kustosza Pamięci Narodowej. Tam są organizowane głównie praktyki konserwacji Akademii Sztuk Pięknych z Krakowa i z Warszawy. Tam też pracują najwięksi specjaliści i tam jest do pokazania, co potrafią polscy konserwatorzy sztuki. W Łucku mamy zamiar pomóc przy tworzeniu muzeum. Są ponadto problemy w samej katedrze i będzie chyba potrzebna pomoc naszych specjalistów. Są też mniejsze miejscowości, gdzie jesteśmy obecni od lat, jak na przykład kościół w Łopatynie. Parę lat temu zakończyliśmy pracę w Żytomierzu. Należy również wymienić Muzeum Josepha Conrada w Berdyczowie. Tych obiektów jest bardzo dużo. Wszystkiego nie uratujemy, ale te najważniejsze, kluczowe dla polskiego dziedzictwa na pewno. Będziemy kontynuować, dalej prace konserwatorskie prowadzić.

Rozmawiał Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 10 (254) 31 maja – 16 czerwca 2016

X