Na pełnym morzu na Śląsku

Na pełnym morzu na Śląsku (Fot. Krzysztof Szymański)

Gdzie Śląsk, a gdzie morze? – zapyta ktoś. Ale tu chodzi o spektakl Sławomira Mrożka „Na pełnym morzu” Polskiego Teatru Ludowego ze Lwowa wystawiony podczas wyjazdu do Chorzowa i Katowic.

Dwudniowe tourne Teatru zbiegło się z uroczystościami 25-lecia istnienia katowickiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich (TMLiKPW), a przedstawienie miało uświetnić obchody jubileuszu. Widzowie mogli również obejrzeć spektakl na scenie Chorzowskiego Centrum Kultury (CCK), które było współorganizatorem wyjazdu, a jego wicedyrektor, pani Jolanta Motyka, otoczyła gości ze Lwowa troskliwą opieką.

Każdy wyjazd Teatru, to oprócz prezentowania swego repertuaru, również okazja do spotkań z interesującymi ludźmi. Takie spotkanie odbyło się w Chorzowie – mieście, gdzie powstała bardzo interesująca inicjatywa, która nosi nazwę Chorzowska Strefa Wolontariatu. Strefa działa od lipca 2013 roku, a już zdążyła wykazać się wieloma inicjatywami i pozyskać sobie szerokie grono zwolenników.

Pomysłodawcą Strefy jest Magdalena Sekuła, która z racji pełnienia funkcji pełnomocnika ds. opieki nad osobami starszymi i niepełnosprawnymi w chorzowskim ratuszu postanowiła podejść do sprawy w sposób nowatorski i połączyć osoby starsze i młodzież. Miało to sprzyjać integracji pokoleń i aktywności ludzi starszych. Pomysł chwycił na tyle, że dziś jest to prężna organizacja prowadząca na zasadach wolontariatu najróżniejsze szkolenia (plastyczne, językowe, komputerowe, kucharskie i inne), ale i stworzyła rodzinna atmosferę w gronie uczestników Strefy. Każdy może tam przyjść, żeby podzielić się swoimi umiejętnościami, kłopotami i radościami i zawsze znajdzie przyjaciół, ciepłe słowo i poradę. Za tak krótki okres Strefa ma na swoim koncie wiele akcji, które przyciągały szerokie rzesze mieszkańców miasta. To właśnie w siedzibie Strefy odbyło się spotkanie, na którym przy własnoręcznie przygotowanych smakołykach, opowiadano sobie nawzajem o swojej działalności, przedstawiono uczestników, a goście ze Lwowa zostali obdarowani artystycznymi pokrowcami na telefony komórkowe czy okulary, własnoręcznie wykonane przez członków Strefy.

Przed spektaklem w CCK było trochę czasu, aby poznać Chorzów i jego atrakcje. Aktorzy przenieśli się spod chłodnego, deszczowego wiosennego nieba pod rozgwieżdżone, sierpniowe. Dzięki wycieczce do chorzowskiego Planetarium. Tam zobaczyli spadające gwiazdy i wysłuchali opowieści, o tym że te spadające z nieba kamienie mogą być zagrożeniem dla naszej cywilizacji. Wszystko zależy od rozmiaru takiego spadającego gwiezdnego ułomka. Ponieważ przyjazd do Chorzowa zbiegł się z Nocą Muzeów, możliwa była też kolejna atrakcja – zwiedzanie kopalni. Wprawdzie już nie działającej, zamienionej na ekspozycje muzealną, ale tu na głębokości ponad 200 m można było zobaczyć sprzęt górniczy, przejechać się kolejką po korytarzach kopalni i odczuć jak ciężką jest praca górnika.

Pod pomnikiem Mikołaja Kopernika przy chorzowskim Planetarium (Fot. Krzysztof Szymański) Potem przejazd do CCK, montaż dekoracji, próby sytuacyjne i… spektakl odegrany wspaniale przy wypełnionej w sali. A na zakończenie brawa i owacje dla aktorów, kwiaty i ciepłe słowa podziękowań za doznane wrażenia. Kolejny dzień rozpoczął się od mszy św. w kościele Chrystusa Króla, sprawowanej w intencji TMLiKPW oraz członków Towarzystwa. Następnie na znanej już lwowskim aktorom scenie na tzw. Koszutce odbył się kolejny spektakl. W Katowicach mieszka wielu lwowiaków nie tylko z tej emigracji powojennej, ale też osób, które wyjeżdżały w latach późniejszych. Przed spektaklem do garderoby przyszło wielu przyjaciół Polskiego Teatru, jego dawnych aktorów: Jerzy Głybin, Kazimierz Ziębowicz, Małgorzata Rogala, Stanisław Raiter i inni. Uściskom i powitaniom nie było końca. Krótkie chwile przed spektaklem wypełniły wspomnienia i opowieści o aktualnym życiu tych ludzi.

Pełna sala, wypełniona była przede wszystkim przez członków TML-u i ich rodzin, dla których było to przedstawienie. Spontaniczna reakcja publiczności i rzęsiste oklaski na zakończenie świadczyły i tu o wrażeniach wyniesionych przez widzów. Uczucie, że pozostawiło się widzom cząstkę siebie, a w zamian otrzymało się ich wdzięczność towarzyszyły aktorom Teatru podczas nocnego powrotu do Lwowa.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 10 za 31 maja – 16 czerwca 2014

X