Na kawie w „Wiedeńskiej” Plac św. Ducha – z prawej fragment budynku z „Wiener Kaffehaus”. Litografia z 1850 r.

Na kawie w „Wiedeńskiej”

Rozmowa Anny Gordijewskiej z Anną Kozłowską-Ryś, autorką książek o Kresach.

Dokąd wybierzemy się dzisiaj na kawę?

Może do jednej z najstarszych kawiarni we Lwowie – do Kawiarni Wiedeńskiej? Bliższy adres chyba nie jest potrzebny. Któż znający dawny i współczesny Lwów nie wie, gdzie jest Kawiarnia Wiedeńska! Mawiano, że można było nie wiedzieć, gdzie jest budynek Urzędu Wojewódzkiego, a nawet gmach Uniwersytetu; że można mieć problem z trafieniem do Teatru czy Magistratu, ale z pewnością trafiało się bezbłędnie do Kawiarni Wiedeńskiej.

Widok na „Wiener Kaffehaus” na fotografii z 1862 r.

Pulsowało niegdyś życie w tej kawiarni! Za austriackich czasów pełno tu było radców, nadradców… Widywało się fraki, cylindry…

Klientela się zmieniała, lecz lokal latami pozostawał ten sam. Pierwsza sala – dla „płci mieszanej” i oczywiście niepalących. Goście zazwyczaj w wieku co najmniej dojrzałym i przeważnie stali bywalcy. Panowała tu zazwyczaj cisza, niekiedy przerywana perlistym śmiechem jakiejś kobiety. Z tego salonu przechodziło się do dalszych sal, z bufetem, a naprzeciw była tzw. separatka. W dzień rzadko kiedy bywała zajęta, za to wieczorem pełna, chociaż zdawała się ciasną. Lubili ją jednak miejscy urzędnicy. Żartowano, że odbywały się tu nieoficjalne i… nieprotokołowane posiedzenia Rady miejskiej. Było to również miejsce nie jednej „kampanii wyborczej”, np. do Izby Przemysłowo-Handlowej – przekonywano, namawiano, rozdawano „telegramy” i karty wyborcze. Przy stolikach o ośmiobocznych, marmurowych blatach zasiadali w „Wiedeńskiej” stateczni aptekarze, dzierżawcy rolni i kupcy. W latach międzywojennych kawiarnia często reklamowała się jako „punkt zborny kupiectwa”.

Jak w każdej dawnej kawiarni była tu zapewne i sala bilardowa.

Oczywiście, salą bilardową była przez pewien czas sala środkowa. Stały tu trzy stoły – dwa do gry „karambolowej” i trzeci do gry „w kręgielki” lub „faramuszki”. Swego czasu zamiłowanym i ponoć doskonałym bilardzistą był jeden z właścicieli kawiarni, więc niejednokrotnie grywał z jakimś gościem, gdy zabrakło partnera. Zawsze też służył radą mniej wprawnym w grze, a graczom pierwszorzędnym wydobywał gdzieś z ukrycia najlepsze kije. W tyle zaś tej sali siadywali amatorzy domina i preferansa – również stali bywalcy. Kawiarnia traktowana też była jako znakomity „punkt zborny” i „punkt informacyjny”. Na przykład, podczas słynnej Powszechnej Wystawy Krajowej w 1894 r. przesiadywał tutaj od g. 9. rano niejaki pan Pilecki, reklamujący się jako „władający językiem niemieckim, czeskim, francuskim i rosyjskim cicerone po Wystawie”.

O właścicielach i dzierżawcach kawiarni wiadomo dość dużo.

I tak, i nie. Zresztą nie każdego interesują rodzinne koneksje. Większą popularnością czy poczytnością cieszą się sensacje, plotki i różnego rodzaju niedyskrecje. Wiadomo, że w 1827 r. kupiec i obywatel lwowski Karol Hartmann kupił od Ponińskich w tym miejscu realność za 14.000 złotych reńskich. Ubiwszy targu z lwowskim magistratem i otrzymawszy od miasta spory kawał placu od strony ul. Hetmańskiej w zamian za wzniesienie odwachu, przebudował – wg projektu Matteo Brezany’ego – kamienicę, która uzyskała fronty: od ul. Teatralnej, Kilińskiego i Hetmańskiej, a także od pl. św. Ducha. Przy czym od strony placu nie wolno mu było mieć bramy wjazdowej, a jedynie okna i drzwi wejściowe, z tym zastrzeżeniem, że w każdej chwili miasto mogło zażądać ich zamurowania jak i zlikwidowania wystających gzymsów. Na marginesie warto zauważyć, iż wielu lwowian niezbyt podobał się styl, jaki nadano budynkowi, a obecny w duchu neorenesansu powstał o wiele lat później. Po nagłej śmierci Hartmanna w 1847 r. kamienicę odziedziczyła jego córka Katarzyna Klementyna baronowa Rüstel, gdyż prawdopodobnie żona Hartmanna, Karolina z d. Lessner już nie żyła. W 9 lat później Klementyna Rüstel w 1856 r. zapisała realność swojej córce – Irenie Zofii, Arturowej Pöhr von Rosenthal.

Antoni Sieber (1819–1889)

W 1870 r. kamienica przeszła na własność Antoniego i Genowefy Sieberów. Byli to ludzie majętni, znani ze swej dobroczynności i ogólnie szanowani w mieście. Byli również fundatorami m.in. witraży w kaplicy pw. Chrystusa Ukrzyżowanego w katedrze lwowskiej – „Wizji św. Genowefy” po lewej stronie ołtarza i „Wizji św. Antoniego” po prawej. Gdy Antoni Sieber zmarł w lipcu 1889 r., cały tłum podążał w kondukcie na Cmentarz Łyczakowski. Było duchowieństwo obu obrządków, feldmarszałek p. Kukula, delegacja Korpusu Oficerów, delegacja lwowskiego garnizonu, weterani z Domu Inwalidów, członkowie Stowarzyszenia Kawiarzy i Szynkarzy… Wdowa, Genowefa Sieberowa, wzruszona tak licznym przybyciem na pogrzeb i wyrazami współczucia, poczuła się w obowiązku umieścić nawet w prasie podziękowania. Po śmierci w 1902 r. Genowefy Sieberowej właścicielką realności została jej siostra Franciszka Sawczyńska, z domu Heinz (Haintz), zaś w 9 lat później, w 1911 r. nabył ją od niej kupiec Gabriel Stark, a z kolei od niego w 1912 r. gmina miasta Lwowa.

Czy właściciele realności sami prowadzili kawiarnię „Wiedeńską”?

Nie sądzę, by za czasów Karola Hartmanna on sam nią zarządzał. Zapewne ktoś inny w jego imieniu ją prowadził. Podobnie zresztą musiało tak być, gdy lokal wraz z całą realnością przejęły spadkobierczynie. Niewykluczone jednak, że Antoni Sieber – mając odpowiednie wykształcenie i doświadczenie, nabyte w młodych latach w Brnie – sam nią zarządzał. Później jednak kawiarnia oddawana była w najem. Wiadomo, że w 1902 r. „Wiedeńską” przejął wykształcony cukiernik i z czasem przemysłowiec z dużym rozmachem – Karol Czudżak, uczeń cenionego we Lwowie Juliusza Wierzbickiego. Lokal przeszedł wówczas modernizację. Przede wszystkim przesunięto na róg ulicy Kilińskiego główne wejście, znajdujące się dotąd w środku fasady od strony ul. Hetmańskiej. Salę bilardową przeniesiono do pomieszczenia od strony placu św. Ducha. Zmieniono też cały wystrój zgodnie z nowym „duchem” i modnym stylem – secesyjnym. Zatrudnił w tym celu dwóch znanych artystów: J. Krupskiego i J. Zajkowskiego. Co więcej, rozbudował również w 1906 r. zewnętrzną werandę, narażając się przy tym na karę pieniężną, gdyż nie uszanował uchwały magistratu i Rady Miejskiej i zamiast pawilonu ruchomego wybudował pawilon stały.

Kawiarnia „Wiedeńska” nie była jedynym przedsięwzięciem K. Czudżaka w tym czasie.

Tak, Czudżak do spółki z innym cukiernikiem – Kazimierzem Sotschkiem, prowadził jeszcze cukiernię w Hotelu „Francuskim”, niebawem jednak zostawiając ją p. Sotschkowi oraz bufet teatralny. Przy „Wiedeńskiej” mieścił się też sklep kolonialny Czudżaka. Jak by tego było mało, w 1907 r. zakupił od miasta grunty na Lewandówce i wkrótce wybudował tam dużą, nowoczesną piekarnię „Merkury”. Ale to już inna historia. A wracając do „Wiedeńskiej”: Po Karolu Czudżaku kawiarnią zarządzał Franciszek Błocki, który po zakończeniu I wojny światowej przejął jej najem już od gminy na własne nazwisko i prowadził lokal wraz ze wspólnikiem Henrykiem Wendlem. Dzierżawa lokalu przedłużana była co rok. Zgodnie z ostatnią umową, mieli prowadzić kawiarnię do końca marca 1940 r…

Kawiarnia położona w tak świetnym miejscu musiała przynosić niezłe dochody?

Bez dokumentów finansowych z tamtych lat, trudno jest to ocenić. Ponoć w chwili, gdy gmina odkupywała realność od G. Starka, nie było to już „złote jajo”. W 1914 r. planowano nawet rozebranie kamienicy i poszerzenie ul. Kilińskiego, zaś na pl. św. Ducha miano postawić duży gmach z restauracją w suterenach, lokalami sklepowymi na parterze, wielką salą dla posiedzeń rady miejskiej, salą recepcyjną i mieszkaniem prywatnym dla prezydenta miasta na I piętrze. Pomysł zburzenia kamienicy pojawił się wiele lat później ponownie – w 1935 r. Rozważano wówczas lokalizację w mieście pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego. Ideę wyburzenia kamienicy przy pl. św. Ducha poparli dyr. Aleksander Czołowski, prof. Leon Chwistek i konserwator okręgowy Zbigniew Hornung.

Reklama kawiarni „Wiedeńskiej” z 1938 r.

Gdyby podróż w czasie była możliwa, to kogo mogłybyśmy zobaczyć przy którymś ze stolików w „Wiedeńskiej”?

Wiemy, że na przykład, podczas swojego pobytu we Lwowie kawiarnię odwiedzał systematycznie pisarz i krytyk literacki Karol Irzykowski (1873–1944), nie tylko przyglądając się grze szachistów – „Wiedeńska” była przecież jednym z ich ulubionych miejsc spotkań – ale i sam jako zapalony szachista biorąc udział w turniejach. Do bywalców w tym samym czasie zaliczał się adwokat dr. Aleksander Loria (1868–1899), uzdolniony szachista-amator, parający się również literaturą. W „Wiedeńskiej” stoczył wiele pojedynków szachowych. W publikacjach podaje się, iż był „zięciem właściciela kawiarni Wiedeńskiej”. Jest to błędna informacja – Loria ożenił się z Klementyną z d. Hausman, córką przedsiębiorcy i właściciela m.in. znanego we Lwowie pasażu handlowego i hotelu „Grand”. Na śniadania przychodził tutaj Leon Biliński (1846–1923), późniejszy polityk, ekonomista, profesor i jeden z rektorów Uniwersytetu Lwowskiego. Jak wspominał, to właśnie czekając na podanie przez kelnera śniadania do stolika, zaglądnął bez celu do urzędowej „Wiener Zeitung”, gdzie przeczytał o swojej nominacji na profesora nadzwyczajnego ekonomii politycznej we Lwowie.

Spacerując po Cmentarzu Łyczakowskim, warto odwiedzić też grobowce dawnych właścicieli kawiarni „Wiedeńskiej”.

Z pewnością. Zachował się do naszych czasów grobowiec Hartmanów w kwaterze 10 oraz Sieberów i Sawczyńskich w kwaterze 13.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Gordijewska

Tekst ukazał się w nr 14 (450), 26 lipca – 29 sierpnia 2024

Anna Gordijewska. Polka, urodzona we Lwowie. Absolwentka polskiej szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie. Ukończyła wydział dziennikarstwa w Lwowskiej Akademii Drukarstwa. W latach 1995-1997 Podyplomowe Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa na KUL. Prowadziła programy w polskim "Radiu Lwów". Nadawała korespondencje radiowe o tematyce lwowskiej i kresowej współpracując z rozgłośniami w Polsce i za granicą. Od 2013 roku redaktor - prasa, radio, TV - w Kurierze Galicyjskim, reżyser filmów dokumentalnych "Studio Lwów" Kuriera Galicyjskiego. Od września 2019 roku pracuje w programie dla TVP Polonia "Studio Lwów". Otrzymała nagrody: Odznaka "Zasłużony dla Kultury Polskiej", 2007 r ., Złoty Krzyż Zasługi, 2018 r.

X