Miejsca szczęśliwych ludzi

Miejsca szczęśliwych ludzi

Chicago to piękne miasto, ale jesienią jest tu chłodno. Mieszkam tu od ponad miesiąca i postanowiłem odwiedzić zachodnią część Stanów.

Tak się złożyło, że zadzwonił do mnie kolega, który mieszka i pracuje w San Francisco, przez trzy lata dzieliłem z nim pokój w akademiku we Lwowie. Wiedział, że przylecę do USA na staż dziennikarski, dlatego zaproponował mi wycieczkę po Kalifornii i Nevadzie. „Przyjeżdżaj na weekend. Pojedziemy do Las Vegas” – powiedział. Zgodziłem się, oczywiście.


California Dreamin’

W piątek wieczorem przyleciałem do San Francisco, na drugi koniec Ameryki. Gdy lądowaliśmy, byłem zauroczony tym, że dookoła jest mnóstwo wody. San Francisco – miasto i hrabstwo w stanie Kalifornia w Stanach Zjednoczonych, położone na półwyspie otoczonym przez cieśninę Golden Gate od północy, zatokę San Francisco od wschodu i Ocean Spokojny oda zachodu. Jest jeszcze dosyć ciepło, ale sezon kąpielowy już zakończony. Widać tylko surferów uporczywie walczących z falami oceanu i spacerujących po plaży ludzi z psami, które płoszą staje mew.

San Francisco (Fot. Eugeniusz Sało)Miasto jest położone na pagórkach i dolinach. Usytuowane na przełomie dwóch płyt tektonicznych, przez co są częste trzęsienia ziemi. Zazwyczaj słabe, ale mieszkańcy lubią powtarzać opowieści o trzęsieniu ziemi z roku 1906, które spustoszyło prawie całe miasto i zamieniło je w ogromną ruinę. Wskutek trzęsienia i pożarów wówczas więcej niż trzy czwarte miasta legło w gruzach. Na jednej z knajp są duże wydruki zdjęć, które przypominają mieszkańcom i turystom o tej katastrofie.

Zagrożenie tektoniczne i ciepły klimat chyba najbardziej przyczyniły się do wyglądu domków, które są jak z kartonu.

Na każdej ulicy widnieją flagi narodowe USA i stanu California. Tradycyjnie w każdym amerykańskim mieście wisi mnóstwo flag. Flaga dla Amerykanów ma wielkie znaczenie, wyraża ich dumę narodową i miłość do ojczyzny.

Pierwsze co wpada w oko w San Francisco to most Golden Gate Bridge (ang. złota brama), który jest wizytówką miasta. Oświetlony w nocy wygląda przepięknie. Ma długość 2,7 km, a pomiędzy dwiema bliźniaczymi wieżami o wysokości 218 m – 1,3 km. Do tej pory jest uznawany za ogromne osiągnięcie inżynierskie i od daty jego otwarcia w 1937 roku niezmiennie pozostaje najbardziej znanym mostem świata. Dziś nie można sobie wyobrazić panoramy San Francisco bez Golden Gate w tle.

Tak samo nie można sobie wyobrazić miasta bez chińskiej dzielnicy – Chinatown, gdzie jeżdżą jedyne w swoim rodzaju tramwaje linowe (ang. cable car). Do ich napędu stosuje się linę ukrytą pod górną płaszczyzną jezdni.

San Francisco jest miastem portowym. Jest tu duża ilość statków, które codziennie przewożą tysiące ton ryb, krabów oraz innych owoców morza. Obok portów można zobaczyć urzekające obrazki jak ze zdjęć w National Geographic: przy skałach wylegują się na słońcu stada fok.

Z daleka widnieje Alcatraz – wyspa w zatoce San Francisco. Znajduje się na niej nieczynne już więzienie o zaostrzonym rygorze, działające od 1934 do 1963 roku. W historii więzienia odnotowano kilkanaście prób ucieczek, żadna z których się nie powiodła. Głośne opowieści stawały się tematem dla filmów, choćby „Ucieczki z Alcatraz” z Clintem Eastwoodem. Na terenie Alcatraz rozgrywa się też akcja filmu „Twierdza” w reżyserii Michaela Baya z Seanem Connery, Nicolasem Cagem i Edem Harrisem.

Autor w Las Vegas (Fot. Eugeniusz Sało)Władze San Francisco bardzo dbają o zieleń w mieście: jest tu bardzo dużo parków, a na ulicach zasadzonych drzew. W sumie San Francisko ma aż 229 parków. Największym i najczęściej odwiedzanym w mieście jest Golden Gate Park.

San Francisco także jest jednym z nielicznych amerykańskich miast, który nosi tytuł „miasto kultury”. Jest tu mnóstwo muzeów, filharmonii, uniwersytetów, teatrów i kin.

Miasto pięknie wygląda o poranku: przebłyski słońca pojawiają się zza oceanu, a ty siedzisz za kierownicą w ciemnych okularach, pędzisz autostradą i zapominasz o wszystkim. Jest w tym cały urok Kalifornii.


Highway to Hell

Wjeżdżając do stanu Nevada, oglądam widoki jak ze starych, dobrych, kowbojskich filmów. Ogromna ilość kaktusów o różnych formach i rozmiarach, kłęby splątanych traw, które wiatr nosi po pustkowiu i tylko z daleka widnieją stacje benzynowe, które są ulokowane co 60 mil. Po kilku godzinach jazdy widzimy jak piasek zamienia się w coraz bardziej skaliste, popękane podłoże z większą ilością kamieni, zmienia się też odcień – z jasnego brązu na ciemnobrązowe głazy.

Gdzieś daleko tło nabiera koloru płomiennie czerwonego. To znak, że w oddali widać Wielki Kanion (ang. The Grand Canion) i przemierzamy Dolinę Śmierci (ang. Death Valley).

O Wielkim Kanionie każdy z nas słyszał coś na lekcjach geografii. Dolina Śmierci robi nie mniejsze wrażenie. Ciągnie się ponad 225 km. Z każdej strony jest zamknięta niewielkimi górami, co sprawia, że cała „moc słoneczna” kumuluje się w tej dolinie, gdzie nie ma żadnego życia, bo słońce wypala wszystko. Najbardziej niebezpieczna jest jazda w samo południe, gdy słońce jest w zenicie. Upał przerażający, telefony nie mają zasięgu, nie ma też sygnału radiowego. Nie wytrzymują opony, na poboczach widnieją porozrzucane, spękane fragmenty. Nam jednak udało się minąć Dolinę Śmierci bez przygód.

Za doliną widnieją pierwsze miasteczka, które próbują upodobnić się do Las Vegas: mają hotele i kasyna, parki rozrywki z kolejkami górskimi i karuzelami, ale wszystko to nie wygląda spójnie i po odwiedzeniu Las Vegas miasteczka wydają się być bezbarwną kopią niepowtarzalnego oryginału.

Viva Las Vegas

W promieniach słońca z daleka widnieje znany napis „Welcome to Las Vegas”, który dzięki filmom i reklamom stał się wizytówką miasta grzechu, hazardu i luksusu.

I chociaż krąży powiedzenie, że „to, co było w Vegas, zostaje w Vegas”, ja jednak spróbuje podzielić się swoimi wrażeniami z pobytu w Las Vegas.

(Fot. Eugeniusz Sało)Wjeżdżamy do Vegas. Oczy rozbiegają się na widok niezliczonej ilości neonów, reklam świetlnych nowej generacji ożywiających to miasto, które można podzielić na trzy części: Strip, Downtown i dzielnice mieszkalne. Odcinek Las Vegas Boulevard znany jako the Strip – to główna ulica w Las Vegas, wzdłuż której znajdują się najlepsze i największe hotele-kasyna. Downtown z główną ulicą Fremont dostępny jest tylko dla ruchu pieszego. I wreszcie trzecia część miasta – dzielnice mieszkalne, gdzie zwykle nie dociera przeciętny turysta. Prawie całe życie w Las Vegas koncentruje się wokół kasyn na „Stripie”.

Swoje programy pokazuje tu często największy i najpopularniejszy iluzjonista świata David Copperfield. Miejsca hotelowe na koncerty największych gwiazd muzyki popularnej takich jak Madonna, Celine Dion, Cher, Elton John czy Rod Stewart rezerwowane są często już rok wcześniej. Co tydzień odbywa się kilka walk bokserskich.

W ciągu kilku dni w Las Vegas można obejrzeć historię architektury w pigułce: od antyku po współczesność. Każdy hotel i kasyno jest utrzymane w stylu określonej epoki czy miasta. Jednym z piękniejszych i zarazem najdroższych jest Caesars Palace. Ma 3.348 apartamentów. To właśnie tu mieszkali główni bohaterowie popularnej komedii „Kac Vegas”.

Mi do gustu najbardziej przypadł „Bellagio”, superluksusowy hotel i kasyno, którego największą atrakcją jest sztuczne jezioro i słynne Fountains of Bellagio – ogromne fontanny zsynchronizowane z muzyką. Imponujący „Paris Las Vegas” zainspirowany jest stolicą Francji, Paryżem. Ma nawet miniaturę wieży Eiffla (165 metrów), Łuku Triumfalnego i Place de la Concorde. Z kolei w „New York-New York Hotel & Casino” gmachy hotelowe imitują Empire State Building oraz Chrysler Building, a przed zespołem hotelowym ustawiono 46-metrową replikę Statuy Wolności.

San Francisco, City Hall (Fot. Eugeniusz Sało)„Monte Carlo Resort and Casino”, którego nazwa nawiązuje do słynnego Place du Casino w Monte Carlo; hotel i kasyno Stratosphere z wieżą o wysokości 350 m – najwyższą budowlą w stanie Nevada; „Excalibur Hotel and Casino” nazwany na cześć miecza legendarnego króla Artura – nie sposób opisać wszystkich hoteli i ich atrakcji. Dodam tylko, że fasada „Excaliburu” stylizowana jest na zamek z duża ilością wież. Właśnie tu 21 marca 2003 roku padła największa na świecie wygrana w jackpota: 39.713.982.25 dolarów. Na pewno warte obejrzenia są wypryski lawy z wulkanu przy hotelu „The Mirage” czy „walka” piratów napadających na statki przy hotelu „Treasure Island”.

Jedzenie w Las Vegas jest chyba najtańsze na świecie, szczególnie w bufetach typu all-you-can-eat. (pol. wszystko co możesz zjeść). Jest przy tym bardzo urozmaicone i dostępne praktycznie w każdym hotelu. Większość hoteli posiada baseny, są one dostępne jedynie dla hotelowych gości.

Bez przeszkód możemy wejść do każdego hotelu. Wszystkie łączą się ze sobą specjalnymi przełącznikami na których znajdziemy sklepy Armaniego, Dolce & Gabbany czy Louisa Vuittona. Wchodząc do kasyna jednego hotelu, można nie zauważyć, że jest się już w kasynie zupełnie innego. Szczególnie po degustacji darmowych drinków podawanych przez piękne kelnerki. W kasynach są różnego rodzaju automaty do gry – przyjmują po jednym cencie, są stoły do gry w karty i ruletkę – jedna fiszka kosztuje dolara. Muzyka towarzyszy nam bez przerwy, a co kilka godzin występują sobowtóry nieżyjących już popularnych gwiazd dawnych czasów – takich jak Elvis Presley czy Michael Jackson.

Można tu zobaczyć małe dzieci z rodzicami i osoby w podeszłym wieku. Zdziwiłem się na widok starszej pani, która siedziała na wózku inwalidzkim przy automacie i grała w pokera. Później dowiedziałem się, że skończyła 102 lata. Czyli – nigdy nie jest są późno na odwiedziny w Las Vegas.

Po całonocnych szaleństwach miasto zaczyna budzić się do życia ok. godz. 12 w południe. Zaludniają się ulice, restauracje, bufety, sklepy i kasyna. Wraca relaks i ukojenie, życie znów wiruje. Przybysze regenerują siły, żeby wieczorem znów grać, imprezować i szaleć w Vegas.

Eugeniusz Sało
Tekst ukazał się w nr 22 (194) za 29 listopada–16 grudnia 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X