Maja Komorowska: Teatr jest tą całą nadzieją, że ludzie nie zwariowali zupełnie

Maja Komorowska: Teatr jest tą całą nadzieją, że ludzie nie zwariowali zupełnie

Z MAJĄ KOMOROWSKĄ, wybitną polską aktorką teatralną i filmową rozmawiał EUGENIUSZ SAŁO.

Dziś mamy spotkanie, które otwiera cykl Lwowskich Spotkań z Poezją. Jak wyglądała Pani droga do fascynacji poezją?
Od lat obcuję z poezją i tutaj do Lwowa przywiozłam takie teksty, które, jak mi się wydaje, są „kontaktowe”, że przekazują bardzo ważne sprawy, którymi żyjemy wszyscy, poruszają takie pojęcia jak wiara, nadzieja i miłość w bardzo prosty sposób. Są to teksty „tych wielkich” jak Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Wisława Szymborska, a również wiersze ks. Jana Twardowskiego, ks. Janusza Pasierba i innych. To jest poezja, która mnie zachwyca i chcę się nią z wami podzielić.

Jakie pani dotychczasowe wrażenia z pobytu w naszym mieście? Podobno jest pani po raz pierwszy we Lwowie.
Wielkie wzruszenie i poruszenie, że tu jestem, bo naprawdę pierwszy raz jestem we Lwowie. Wielu moich przyjaciół, już nieżyjących, miało piękne wspomnienia o Lwowie, które przekazywali bliskim i rodzinie. Zwiedziłam już Cmentarz Orląt, Katedrę i Rynek. Jeszcze jutro będę miała trochę czasu na zwiedzanie Lwowa.

Wiadomo, że pracowała Pani z różnymi reżyserami teatralnymi i filmowymi. Czy ma Pani swojego ulubionego reżysera?
Miałam tą radość pracować z bardzo wybitnymi reżyserami takimi jak Andrzej Wajda, Krzysztof Zanussi, Tadeusz Konwicki, Krzysztof Kieślowski, Edward Żebrowski. Pracowałam też z wybitnymi reżyserami teatralnymi: Erwinem Axerem, Jerzym Grotowskim, Jerzym Krasowskim, Helmutem Kajzarem. Wielu pożytecznych rzeczy nauczyłam się od nich wszystkich, dlatego nie mogę wybrać kogoś jednego. Wszyscy zostawili jakiś swój ślad.

Jak Pani wspomina pracę z Jerzym Grotowskim?
Zawsze podkreślam we wszystkich wywiadach, że bardzo dużo wyniosłam z jego teatru. I bardzo namawiam żeby przeczytać o tym w książce Barbary Osterloff „Pejzaż. Rozmowy z Mają Komorowską”. Moja przygoda z Jerzy Grotowskim rozpoczęła sie w Opolu w Teatrze 13 Rzędów, który potem przekształcono w Teatr Laboratorium we Wrocławiu. Tam grałam w „Księciu Niezłomnym” Calderona – Słowackiego, pierwszą wersję „Akropolis” Stanisława Wyspiańskiego, „Kordiana” Juliusza Słowackiego i innych spektaklach. Bardzo wielu moich kolegów z tamtych lat już nie żyje. Grotowski zresztą też.

Jak Pani myśli, dlaczego ludzie chodzą do teatru? Przecież mają kino, internet, portale społecznościowe…
Teatr jest tą całą nadzieją, że ludzie nie zwariowali zupełnie. No bo korzystanie z internetu strasznie zuboża informacje i jest niebezpieczne dla wyobraźni. Można z tego korzystać i to jest potrzebne, ale to nie jest to samo. Teatr – to kontakt z żywym człowiekiem. To są emocje i odczucia. W filmie jest jeszcze inaczej. Zawsze powtarzam, że teatr jest trochę jak życie, a film – jak pewna przygoda. To zupełnie inne dziedziny. Nie wszyscy aktorzy, którzy grają w teatrze mogą występować w filmach i odwrotnie.

Co w takim razie Pani lubi bardziej teatr czy kino?
Lubię kino, ale teatr jest ważniejszy. Teatr – to spotkanie z żywym człowiekiem. I właśnie takie są spotkania z poezją, kiedy przyjeżdżam do małych i dużych miast i ludzie przychodzą, żeby odczuć tę tajemniczą energię. I to jest wielka radość.

Dziękuję za rozmowę.



Czytaj także: Maja Komorowska we Lwowie


Obejrzyj galerię: Spotkanie z Mają Komorowską

X