Lwów – miasto kochanków

Lwów – miasto kochanków

Na dziedzińcu Kamiennicy Królewskiej 18 listopada 2011 r. odtworzono jedną z najbardziej tragicznych i jednoczenie najpiękniejszych historii starego Lwowa. Dzieje lwowskich Romea i Julii z 1594 r. utrwalił w kronice Bartłomiej Zimorowic, a w 2010 r. przywrócił pamięci potomnych Ilko Łemko w powieści „Miłość i Śmierć”.

 

Po zapadnięciu zmroku mieszkańcy i goście Lwowa mieli okazję przenieść się w mistyczną atmosferę szesnastowiecznego miasta. W dźwiękach cudnej średniowiecznej muzyki widzowie wypełnili owiane półmrokiem balkony i dziedziniec Kamiennicy Królewskiej. Potoczyły się rozmowy o tym co będzie, kto tym razem i w jaki sposób przedstawi historię lwowskich kochanków. Wkrótce zjawili się aktorzy w bogatych średniowiecznych strojach i z ust dwóch narratorów popłynęła opowieść…

 

Pewnego dnia, młody kupiec folreński Paolo Mikellini otrzymał list od swego przyjaciela. Przeczytał o bajecznym mieście Rzeczypospolitej, leżącym na szlaku do Turcji, Tatarii i Moskowii – o Lwowie. Od tej pory Paolo marzył o tym by zobaczyć ile prawdy jest w opowieściach przyjaciela. Nadarzyła się też okazja je spełnić, gdy wiózł wino z dalekiego Krymu. To, co zobaczył, przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Pochłonęła go zadziwiająca tęcza kupieckiego nurtu, który płynął do Lwowa ze wszystkich stron świata, a gustowność architektury przywoływała na myśl Włochy. Był zauroczony pięknem sadów, bogatych w rodzime i zamorskie rośliny. Znalazł też swój kwiat szczęścia, – pokochał pierwszy raz i na zawsze. Szlachetne uczucie połączyło go z piękną Pelagią. Młodzi postanowili wziąć ślub. Gdy Paolo wyjeżdżał – pisali do siebie pełne miłości i marzeń listy. Los był jednak okrutny. Lwowem zawładnęła dżuma. W bezlitosnych płomieniach tańca śmierci spalała najmłodsze życia. Dotknęła też piękną Pelagię. Mikellini wrócił do Lwowa. Mimo protestów i błagań, czuwał niestrudzenie przy łożu ukochanej, w rozpaczy obserwując jak najcenniejsze dla niego życie po woli gaśnie. Łapiąc ostatni jej oddech w miłosnym pocałunku, podążył za Pelagią. Kochanków pochowano razem, a nagrobną płytę ozdobiono urywkiem z wiersza lwowskiego poety Szymona Szymonowica: „Co miłość połączy, to śmierć nie rozdzieli”.

Spektakl z elementami teatru ognia nie pozostawił nikogo obojętnym. „Dżuma” wdarła się na dziedziniec wypełniając płuca jadowicie zielonym dymem i zmuszając widzów na ułamek sekundy poczuć piekącą moc moru. Wzruszający był taniec Pelagii – subtelny, rozkochany… a zarazem rozpaczliwy w walce o ostatnią nadzieję życia.

Publiczność wynagrodziła aktorom występ burzą braw, dziękując za ucztę ducha, którą przygotowali. Po spektaklu czekała na widzów nauka subtelnego tańca średniowiecznego.

Info:
We współpracy z lwowskimi muzeami i przewodnikami tworzymy nowy produkt turystyczny, – powiadamia Marta Iwanyszyn z oddziału promocji Lwowskiej Rady Miejskiej. – Pragniemy, by „Nocny Lwów” stał się projektem cyklicznym, realizowanym dwa razy do roku (w lipcu i grudniu). W ciągu ponad 700-letniej historii Lwowa w kronikach zapisano wiele ciekawych opowieści z życia jego mieszkańców. Lwowiacy jeszcze wiele nie wiedzą o pięknie rodzinnego miasta po zmroku i chcemy razem z nimi je odkrywać. „Nocny Lwów” będzie miastem miłości, romantyków i ożywających tajemnic – podsumowała.

 

Mamy nadzieję, iż takiego rodzaju przedsięwzięcia staną się tradycją w życiu kulturalnym Lwowa i składamy serdeczne podziękowania organizatorom spektaklu „Miłość i śmierć”: Klubowi rekonstrukcji historycznej „Pantera”, Muzeum Historycznemu i Lwowskiej Radzie Miejskiej.

Julia Łokietko

Tekst ukazał się w nr 22 (146), 29 listopada – 15 grudnia, 2011

X