Lwów. Sierpień 1918 roku. Samobójstwo czy wyrafinowane morderstwo? Część 1 Generał Eichhorn w Kijowie

Lwów. Sierpień 1918 roku. Samobójstwo czy wyrafinowane morderstwo? Część 1

Sierpień 1918 roku we Lwowie. Piękna letnia pogoda, słonecznie, w parku Kościuszki mamki spacerują z małymi dziećmi. A jednak to już cztery lata od początku Wielkiej wojny i tylko trzy miesiące zostało do pełnego krachu zdawało się wiecznego Imperium Austro-Węgierskiego. Ale w prasie lwowskiej trudno byłoby dostrzec choćby aluzję do tak bliskich i tak katastrofalnych zmian. Na stronach „Gazety Lwowskiej”, „Kuriera Lwowskiego”, „Wieku Nowego”, żydowskiej „Chwili”, ukraińskiego „Diła” znajdujemy informację o zwykłych codziennych wydarzeniach miejskich, również niezbyt alarmujące doniesienia z frontów o walkach w Alpach z armią włoską, reklamy lwowskich firm – w sumie nic sensacyjnego.

„Gazeta Lwowska” 6 sierpnia reklamowała najlepsze wina od Edmunda Riedla („Handel towarów kolonialnych”, ul. Rutowskiego 2), węgierskie, austriackie, reńskie, francuskie, hiszpańskie. Pociągi osobowe i pośpieszne bez zakłóceń kursowały po całej Galicji i Bukowinie, także do Wiednia i Pragi, o czym informował „Rozkład jazdy pociągów kolejowych, pośpiesznych i osobowych”. Trzeba pamiętać, że w pierwszej fazie wojny w tym terenie trwały walki z armią rosyjską i linie kolejowe były w wielu miejscach zniszczone lub uszkodzone. W zasadzie wszystkie doniesienia prasowe można było podzielić na trzy części, mianowicie: kronika lwowska, kronika zagraniczna, sytuacja wojenna.

Pilot porucznik Frank Link Crawford

Na pierwszych szpaltach gazety lwowskie podawały reportaże z procesu Żelaznej Brygady (II Brygady Legionów) w Marmarosz-Sziget. Biuletyn wojenny kwatery głównej wojsk austrowęgierskich donosił z włoskiego teatru wojny: „Na froncie górskim w Weneckim trwa nadal znaczniejsza czynność bojowa. W Albanii także po obu stronach górnego biegu Devoli ponownie uzyskaliśmy na terenie. Jeden z naszych najskuteczniejszych lotników pościgowych porucznik Frank Link Crawford w walce napowietrznej poległ śmiercią bohaterską”. Z Wiednia podano informacje o ośmiu samolotach włoskich w niebie stolicy. Samoloty wyleciały z Padwy, aby udać się do Wiednia w celach agitacyjno-propagandowych. Żaden aparat nie posiadał żadnej bomby. Nad Wiedniem rzucano odezwy. Jeden aparat został zestrzelony. Niemiecki Biuletyn wojenny informował: „Grupa wojsk księcia Ruprechta na północny zachód od Ypres odparła silny atak. Pozatem czynność bojowa ograniczyła się do związków i do ożywionego chwilami ognia działowego. W grupie wojsk niemieckiego Następcy Tronu wielkie powodzenie armii generał-pułkownika Bochea w bitwie dnia 1 sierpnia przyczyniło się do zupełnego udania się ruchu. W pomyślniejszych walkach przyprawiliśmy wroga o dotkliwe straty. W Szampanii w pomyślnych walkach na północny zachód od Souain wzięliśmy około 100 jeńców. Podporucznik Udet zwyciężył w walce napowietrznej po raz 41, 42 i 43, podporucznik Richthofen po raz 31 i 32, wicefeldwebel Thom po raz 26”. Skomplikowaną była sytuacja na Ukrainie. Rząd hetmana Skoropadskiego i okupacyjne oddziały armii niemieckiej i austrowęgierskiej tylko częściowo kontrolowały sytuację.

Prasa lwowska donosiła, że w Kijowie został zabity wskutek aktu terrorystycznego dowódca oddziałów niemieckich generał Eichhorn. „Wiek Nowy” pisał w reportażu z Warszawy: „Przewiezienie zwłok generała Eichhorna do Warszawy, zmarłego wskutek zamachu dokonanego na nim w Kijowie. Skoro pociąg zajechał na dworzec, kompania honorowa oddała trumnie honory. Następnie hymn żałobny odegrała orkiestra wojskowa. Generał-gubernator warszawski Beseler wszedł do pociągu, złożył wieniec, następnie delegacja oficerów niemieckich i austriackich. Po odśpiewaniu psalmów ruszył pociąg dalej do Niemiec”.

Cesarz Karol I z małżonką i następcą tronu

W tymże dniu zjawiły się artykuły o zamordowaniu w Moskwie niemieckiego ambasadora Hr. Mirbacha. „Kronika lwowska” informowała, że w tymże dniu namiestnik Galicji generał-pułkownik Karoł hr. Huyn wyjechał do Wiednia i powróci za dwa dni po południu do Lwowa”. 15 sierpnia „Kurier Lwowski” donosił: „Rocznica urodzin cesarza Karola I. Z okazji rocznicy urodzin cesarza Karola odbędzie się w piątek dnia 16 sierpnia o godz. 8 wieczorem capstrzyk muzyki wojskowej 15 pp. Capstrzyk wyjdzie z głównego odwachu i otoczony żołnierzami, niosącymi lampiony, przejdzie ulicami miasta. W sobotę o godz. 6. rano odbędzie się pobudka muzyki wojskowej, która również przeciągać się będzie ulicami miasta. W razie pogody odbędzie się w sobotę msza polowa dla tutejszego garnizonu na łące przed cytadelą. Początek o godz. 8 m. 45 rano. W razie niepogody odbędzie się o tej samej porze uroczysta msza św. w kościele oo. Jezuitów. Wezmą w niej udział wszyscy oficerowie i żołnierze rz. kat. Dla żołnierzy innych wyznań odbędą się uroczyste nabożeństwa w ich świątyniach i w synagodze. Pensiowanych, a przebywających we Lwowie oficerów zaprasza się na mszę św.” Oto dalszy skrót ważniejszych wydarzeń, tym razem tylko lwowskich: Galicyjska Rada szkolna organizuje wyjazdy dzieci lwowskich na wieś dla wypoczynku. Zapomogi dla zakładów dobroczynności z fundacji Konstantego Zachorskiego.

5 sierpnia we Lwowie zmarł hr. Tadeusz Dzieduszycki, ordynat poturzycki, dziedziczny członek Izby Panów, urodzony w roku 1841. Rozpoczęto prace konserwacyjne w Teatrze Miejskim (operze lwowskiej). Prowadzono prace remontowe na głównym dworcu kolejowym, który ucierpiał w czasie walk z armią rosyjską. Dworzec kolejowy przybrał w ostatnich czasach zupełnie inny wygląd, nastąpiły bowiem korzystne zmiany, które nie tylko wpłynęły na zewnętrzną estetykę gmachu, ale też dały powód do wprowadzenia udogodnień dla podróżnych. Dzięki staraniom dyrekcji kolei, kierownictwa stacji i komendy dworca podróżującym żołnierzom udzielono zupełnie osobnego zejścia i wyjścia, umieszczonego z lewej strony budynku, obok dawnego salonu cesarskiego. W mieście szerzyła się też epidemia tzw. „grypy hiszpańskiej”, zachorował m.in. dyrektor Teatru Miejskiego i część artystów i personelu technicznego. „Choroba hiszpańska” dotknęła też miejskich strażaków, zachorowało około 20 strażaków i 3 pompierów. Grypa nie oszczędziła nawet naczelnika straży kapitana Ciećkiewicza. Na szczęście w tych dniach nie okazała się potrzeba interwencji przy pożarach.

Bardzo niepokojącą była wiadomość o podwyżce ceny mięsa. W sprawie cen na artykuły spożywcze „Gazeta Lwowska” alarmowała: „Lwów najdroższym miastem w monarchii. Takiej drożyzny, jaka panuje we Lwowie, nigdzie nie spotykamy. Twierdzą, czy to w sklepach spożywczych, lub w handlach towarów łokciowych, czy galanteryjnych, na targu, lub w mleczarni i owocarni, konsument stale jest wyzyskiwany. Tutaj kupcy drwią sobie zupełnie jawnie z wszelkich przepisów i z taryfy maksymalnej. Ceny towarów podskakują dowolnie, a istnieje jakby tajna umowa między kupcami: wszyscy naraz podwyższają cenę za jakiś artykuł, a konsument jest bezbronny wobec tego wyzysku”.

Lwowska kronika kryminalna podawała kolejne tragiczne wypadki z ulic miejskich, którymi, tak naprawdę, nikt specjalnie się nie przejmował. Podobne wypadki trafiały się we Lwowie każdego dnia. Oto kilka z nich z dnia 8 sierpnia: „Śmiertelny wypadek: Ryfka Kaufowa przechodząc chodnikiem obok realności przy ulicy Słonecznej, upadła skutkiem złamania się podłogi szklanej do piwnicy i doznała ciężkich obrażeń. Nieszczęśliwą przewieziono do szpitala, gdzie wczoraj zmarła nie odzyskawszy przytomności”.

Prawie każdego dnia zdarzały się też wypadki tramwajowe. Czy to kierowcy tramwajów jeździli tak bezczelnie, czy to publiczność chodziła po jezdni gdzie chciała i jak chciała. Na przykład 13 sierpnia, około godziny 10 przedpołudniem stał się kolejny wypadek tramwajowy. „Wóz tramwajowy nr 164 najechał w ulicy Łyczakowskiej obok szpitala garnizonowego na 47-letnią zarobnicę Józefę Babińską. Potrącona doznała silnego uszkodzenia prawej nogi i potłuczenia głowy”.

Bójki w knajpach lwowskich były też sprawą codzienną. Naród lwowski był bardzo gorący i skory do użycia nawet broni białej. W tymże dniu 13 sierpnia w „Wieku Nowym” czytamy: „Bójka w kawiarni. W kawiarni „Riviera” przy ulicy Gródeckiej wczoraj w nocy między godziną 11 a 12 powstała sprzeczka między dwoma gośćmi: 23-letnim Józefem Bawackim, woźnym pocztowym i byłym legionistą Bronisławem Kańczakowskim. Nieporozumienie zakończyło się bójką, podczas której Kańczakowski pchnął nożem w brzuch Bawackiego”.

Tymczasem złodzieje lwowscy kradli wszystko co się da i to każdego dnia, a nawet w nocy. 12 sierpnia „Kurier Lwowski” pisał: „Z warsztatu ślusarskiego przy ulicy Gródeckiej 57 skradziono u kupca Włodzimierza Iżyckiego motor elektryczny do popędu dwóch ognisk kuźni, wartości 500 koron. Do sklepu bławatnego p. Serafina przy ulicy Krakowskiej 2, włamali się złodzieje i skradli z szuflady około 3000 koron. Jakiś amator literatury skradł ze strychu przy ulicy Gipsowej 2, na szkodę Michała Woronieckiego komplet „Wiedeńskiego Kuriera Polskiego” z roku 1914 i 1915. Ze sklepu Jana Chabałowskiego przy ulicy Królowej Jadwigi 10, skradziono pół wieprza, wartości 800 koron”. 11 sierpnia we Lwowie Straż skarbowa wykryła czwartą z rzędu tajną gorzelnię w czasie odpędu w mieszkaniu Żydów Lewiego i Chaima Segallów przy ulicy Łokietka. Pięć osób wmieszanych w tej sprawie aresztowano”. W tymże dniu prognoza pogody podawała, że „od kilku dni pada prawie bez przestanku deszcz, który chwilami przemienia się w ulewę. Jeszcze kilka dni takiego deszczu, a skutki mogą być katastroficzne: zboże w kopach zacznie gnić, niezżęty owies i jęczmień mogą zupełnie zniszczeć”.

W tle tak rozmaitych wydarzeń, miejscowych i z całego świata, z frontów wojny i z salonów i knajp lwowskich, jedno wydarzenie sprawiło naprawdę niecodzienną sensację, o której przez kilka dalszych dni pisała prasa lwowska i plotkowała publiczność w drogich kawiarniach i na targach. Chodziło o sensacyjną śmierć (czy morderstwo?) 7 sierpnia Olgi Riedlowej w jej własnym mieszkaniu przy ulicy Św. Zofii 42. „Gazeta Lwowska” umieściła pierwszy ze swoich reportaży pod tytułem „Zagadkowy wypadek przy ulicy Św. Zofii”, a kolejne już pod tytułem ”Samobójstwo czy wyrafinowane morderstwo?”. Lwowski „Wiek Nowy” już w pierwszym sensacyjnym reportażu podał szczegółowy opis wydarzenia, zaś w kolejnych bardzo dokładnie opisywał tok śledztwa policyjnego. Otóż 8 sierpnia w „Wieku Nowym” czytamy: „Miasto nasze stało się znów widownią dziwnie tajemniczego dramatu. Wczoraj popołudniu w mieszkaniu urzędnika bankowego Romana Riedla zdarzył się wypadek tajemniczego morderstwa, jak na razie przypuszcza śledztwo, którego ofiarą padła żona Pana Riedla, Olga, młoda, przystojna, dwudziestokilkuletnia kobieta. Stan faktyczny wedle dotychczasowych relacji przedstawia się następująco: około godziny 3 popołudniu urzędnik banku Krajowego kasjer Pan Riedl powrócił do swego mieszkania przy ulicy Św. Zofii 42 na drugim piętrze i zastał drzwi mieszkania niezupełnie zamknięte. Ponieważ już w przedpokoju dał się zauważyć nieporządek i rzeczy były porozrzucane, Pan Riedl – tak on sam zeznał – sądził, że do mieszkania włamali się złodzieje. Z przedpokoju przeszedł do salonu, a potem do sypialni, gdzie oczom jego przedstawił się straszny widok…”.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 23-24 (483-484), 19 grudnia 2025 – 15 stycznia 2026

Lwów. Sierpień 1918 roku. Samobójstwo czy wyrafinowane morderstwo? Część 2

Lwów. Sierpień 1918 roku. Samobójstwo czy wyrafinowane morderstwo? Część 3

Lwów. Sierpień 1918 roku. Samobójstwo czy wyrafinowane morderstwo? Część 4

X