Ulica fontannowa

W 1986 r. ukończono rekonstrukcję początku ul. Niezależności (wówczas – Radzieckiej). Zrobiono z niej deptak, wyścielono nowe płyty chodnikowe (po raz pierwszy w mieście) i upiększono ulicę fontannami. Było ich aż sześć – 4 niewielkie i 2 większe. Dotychczas zachowały się jedynie te solidniejsze – naprzeciwko Wydziału stomatologii AM. Para tych mniejszych była naprzeciwko księgarni „Bukinista”, a jedna stała przy końcu ulicy.
W mieście krążyły słuchy, że ta część Radzieckiej stanie się samodzielną ulicą pod nazwą Fontannowa. Ale tak się nie stało – partyjni bonzowie nie zdecydowali się na podział ul. Radzieckiej. Natomiast mieszkańcy ulicy nie byli zachwyceni nową ulicą. Mówiono, że gdy włączano fontanny, w mieszkaniach przepadała woda.
Po upadku ZSRR mniejsze fontanny nie działały i szybko stały się śmietniskami. Marmurowe cembrowiny też zaczęły się sypać. Okazało się że bardziej szpecą one miasto, niż je zdobią. Zdemontowano je po cichu tuż po 2000 r.

Ukryta heraldyka
Na tynku szczytowej ściany polikliniki wojskowej przy ul. Szpitalnej widnieje monumentalne malowidło. Powstało w 1987 r., gdy otwierano nową siedzibę obwodowego wydziału partii – obecnie „biały dom”. Podczas porządkowania przyległego terenu, postanowiono upiększyć smętną szarą ścianę dziełem, symbolizującym stolicę obwodu.
U góry widzimy tarczę z kluczem. Nie jest to jakaś abstrakcja, lecz radziecki herb miasta. W 1987 r. Iwano-Frankiwsk obchodził swoje 325-lecie. Ktoś przypomniał sobie, że od chwili przyłączenia Galicji do ZSRR miasto zostało pozbawione swego herbu – stary polski herb odrzucono, nowego nie zaprojektowano. W przededniu jubileuszu w grudniu 1986 r. rada miasta zaakceptowała projekt artystów Sarapina i Koropczuka. Herb niezbyt odpowiadał kanonom heraldyki, ale był dość informacyjny.
Od góry widzimy na tarczy stylizowane zarysy Karpat, co oznacza, że Frankiwsk jest stolicą Przykarpacia. Głównym elementem herbu jest klucz w uchwycie udekorowany symbolicznym wzorem haftu, co ukazuje ludową twórczość mieszkańców kraju. Poniżej mamy zarys wieży obronnej, przypominającej forteczną przeszłość miasta. Poniżej niewielki prostokąt – miała w nim być data 1662, ale niestety jej tam nie ma.

Dolna część klucza przedstawiona jest jako połączenie koła zębatego i taśmy perforowanej, co świadczy o przemysłowym i naukowym znaczeniu miasta. Pole tarczy przedzielone jest dwiema falistymi liniami oznaczającymi dwie rzeki Bystrzyce, między którymi leży Stanisławów.
Nowy herb nie przetrzymał nawet pięciu lat. W maju 1990 r. rada miasta ogłosiła konkurs na nowy herb. 17 lutego 1995 r. wybrano ten, który mamy obecnie.
Zaś malowidło na Szpitalnej można w pełni uważać za historyczne.

Wysocki we Frankiwsku
Ludziom starszego i średniego pokolenia dobrze znana jest twórczość słynnego rosyjskiego barda Włodzimierza Wysockiego. Niewielu jednak wie, że Wysocki przebywał w naszym mieście. Wprawdzie nie on sam, lecz jego syn Nikita.
W 1987 r. Wysocki-junior odbywał służbę wojskową we Frankiwsku. Przy czym nie tylko służył, ale i grał w „Teatrze miniatur wojskowych” przy garnizonowym Domu oficerów. Tam też kilkakrotnie koncertował, wykonując piosenki ojca. Dziś Nikita Wysocki jest znanym rosyjskim reżyserem – autorem ponad 15 filmów.
W odległych latach 80. przyszła wybitna postać rosyjskiego kina mieszkała w zwykłych koszarach przy ul. Armii Radzieckiej (ob. Gwardii Narodowej).

„Kruiz” i „Galaktyka”
Dziś nazwy grup młodzieżowych z lat 80. „Kruiz” i „Galaktyka” pamiętają ci, którzy dawno przekroczył trzydziestkę. Szczyt ich popularności przypadł na 1981 r., gdy muzycy gromadzili na stadionach wielotysięczne tłumy. Były to grupy rosyjskie, mające swych fanów miały w całym ZSRR.
W 1987 r. odbył się olbrzymi tour obu zespołów. Na trasie występów był również Iwano-Frankiwsk. Koncert w parku na stadionie „Kryształ” (ob. „Ruch”) zebrał kilkutysięczny tłum, przeważnie młodzież. Wcześniej heavy-metalu w mieście jako żywo nie słyszano. Przez kilka godzin muzycy „podgrzewali” publiczność i chyba…przesadzili. Po koncercie rozpalony rock-energetyką i piwem tłum wyszedł na ul. Puszkina (ob. Czornowoła) i uczynił prawdziwy pogrom. Chłopcy niszczyli szyby wystawowe, skandując nieprzyzwoite hasła. Przewrócono nawet kilka samochodów.
Aby nie dopuścić tłum do centrum miasta drogę przegrodził mu kordon milicji. Po krótkiej walce kilku najbardziej „rozpalonych” fanów ciężkiej muzyki trafiło na posterunek.

Po tych wypadkach koncerty podobnej muzyki zostały w mieście kategorycznie zakazane, co było przestrzegane aż do rozpadu ZSRR.
Natchniony tymi wydarzeniami miejscowy poeta Stepan Puszyk napisał wiersz:
Dziś mamy „Galaktykę i „Kruiz”,
Giganty dwa – synowie ciężkiego rocku.
I będzie śpiew bez śmiechu i bez łez.
Będzie milicji nie do śmiechu.
I będzie krzyk i dziki gwizd
I z dziecka zrobi się bies szalony
I rzuci się kudłaty metalista
Z cegłą i łomem na witryny.
Pierwsza flaga
23 sierpnia na Ukrainie obchodzony jest dzień Flagi Państwowej. W tym dniu na placach miast i miasteczek naszego państwa uroczyście podnoszone są błękitno-żółte flagi. Ale tak zawsze nie było. W czasach sowieckich za coś podobnego można było trafić za kraty. Byli jednak śmiałkowie.
71. rocznica rewolucji październikowej dla partyjnej nomenklatury miasta wypadła nijako. Nocą 7 listopada 1988 r. jakiś „ukraiński burżuazyjny nacjonalista” zawiesił błękitno-żółte płótno na wieży dawnego kościoła św. Józefa na Majzlach. Świątynia jest najwyższą budowlą w okolicy i flaga widoczna była z daleka.
Partyjniacy byli w szoku – w mieście ma się rozpocząć defilada, a tu coś takiego! Wielcy szefowie tupali nogami, ale nikt z podległych nie spieszył zdejmować flagę z wysokiej wieży. Ktoś zaproponował, aby przestrzelić drzewce. Kilku policjantów weszło na wieżę i zaczęło ostrzeliwać flagę z broni maszynowej. Drzewce pochyliło się, ale nie złamało. Do szefostwa doszło, że obok jest baza produktów naftowych i ta „wojna” może źle się skończyć. Zaprzestano ognia.
Przyjechała straż pożarna i chciała zmyć flagę strumieniem wody – na próżno. Wreszcie znalazł się jakiś alpinista-amator. Powiadali, że pracował na fabryce „Prompryład”. Mężczyzna wspiął się na szpilę wieży, zdjął flagę i szybko zszedł na dół. Podobno płótno było przestrzelone w sześciu miejscach.
Oczywiście, milicja poszukiwała „dywersanta”, ale bezskutecznie. Dopiero w naszych czasach ujawnione zostały nazwiska bohaterów tej historii. Okazali się nimi uczniowie 7 klasy szkoły nr 15 – Swietłana Derkacz uszyła flagę, a Igor Duniewicz zawiesił ją na wieży.
Iwan Bondarew
Tekst ukazał się w nr 17 (453), 17 – 26 września 2024
