Kwiaty do skrzynek i doniczek

Ludzie z twojej planety – powiedział Mały Książę – hodują pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie… i nie znajdują w nich tego czego szukają. A tymczasem to, czego szukają, może być ukryte w jednej róży…

Ozdobą parapetów, balkonów są skrzynki i donice tonące w kolorowych kwiatach. A jest to odpowiedni moment zatroszczyć się chociażby o jedno okno. Ostatnio jest tak duży wybór kwiatów, że trudno by było komuś doradzać. Może powiem o swoich. Z roku na rok stałymi kwiatami na moim balkonie są pelargonie i fuksje. Są łatwe w uprawie, w zimie nie sprawiają kłopotu, bo siedzą w piwnicy. Przez cały sezon kwitną i później znowu zapadają w sen.

Do skrzynek wysiewam nasiona nasturcji, groszku pachnącego, nagietki. Najlepsza pora to koniec kwietnia, początek maja, żeby zdążyły nacieszyć oko. Można też kupić sadzonki prawie wszystkich kwiatów, są w pojemniczkach, łatwo znoszą przesadzanie. Kupiłam stokrotki i bratki, czasem wystarczy jedna lub dwie sadzonki (jak na planecie Małego Księcia) żeby sprawiały radość.

Życzę wszystkim, którzy posadzą u siebie kwiatki, żeby były jak z planety Małego Księcia: „Wkrótce poznałem lepiej ten kwiat. Na planecie Małego Księcia kwiaty były bardzo skromne, o pojedynczej koronie płatków, nie zajmujące miejsca i nie przeszkadzające nikomu. Pojawiały się któregoś ranka wśród traw i więdły wieczorem. Krzak róży wykiełkował w ciągu dnia z ziarna przyniesionego nie wiadomo skąd i Mały Książę z uwagą śledził ten pęd, zupełnie niepodobny do innych pędów. Mógł to być nowy gatunek baobabu. Lecz krzak szybko przestał rosnąć i zaczął się formować kwiat. Mały Książę, który śledził pojawienie się olbrzymiego pąka, wyczuwał, iż wykwitnie z niego jakieś cudowne zjawisko, lecz róża schowana w swoim zielonym domku przygotowywała się powoli. Starannie dobierała barwy. Ubierała się wolno, dopasowywała płatki jeden do drugiego. Nie chciała rozkwitnąć pognieciona jak maki. Pragnęła zjawić się w pełnym blasku swojej piękności. O, tak! Była wielką zalotnicą. Jej tajemnicze strojenie się trwało wiele dni. Aż pewnego poranka, dokładnie o wschodzie słońca, ukazała się.

– Ach, dopiero się obudziłam… Przepraszam bardzo… Jestem jeszcze nie uczesana.
Mały Książę nie mógł powstrzymać słów zachwytu:
– Jaka pani jest piękna!
– Prawda? – odpowiedziała róża cichutko. – Urodziłam się równocześnie ze słońcem.
– Jeśli ktoś kocha kwiat, który jest jedyny na milionach i milionach planet, to mu wystarczy do szczęścia patrzenie na gwiazdy i mówi sobie „Gdzieś tam jest mój kwiat’’.

Fragmenty cytowane pochodzą z: Antoine De Saint-Exupéry
„Mały Książę”.

Halina Makowska
Tekst ukazał się w nr 9 (229) za 15 maja – 28 maja 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X