Kowalskie święto w Stanisławowie

Kowalskie święto w Stanisławowie

Ponad 300 uczestników z 18 państw skupił tegoroczny jubileuszowy – X Międzynarodowy Festiwal Sztuki Kowalskiej w Iwano-Frankowsku. Jest to największa tego rodzaju impreza w Europie Wschodniej.

 

Silne uściski dłoni, otwarte twarze, słoneczne promienie w oczach i na metalowych kwiatach, dziwnych zwierzakach, geometrycznych figurach i postaciach modernistycznych. Przy starym, na nowo otwartym bastionie, rozłożyło się szumne kowalskie miasteczko. Wydaje się, że wszystko tu kipi, płonie od gorących serc, zebranych w jednym miejscu. Odwiedziła kowali i korespondent Kuriera Galicyjskiego.

„Idea festiwalu pojawiła się dawno, – mówi organizator festynu Sergij Połubotko. – Dziesięć lat temu chcieliśmy pokazać, że kowalstwo nie jest prymitywne, użytkowe, ale że to też sztuka. Nawet zwykła krata oknienna w rękach artysty staje się arcydziełem”. Przez te lata festiwal nabrał rozgłosu. Przed kilku laty Iwano-Frankowsk został włączony do elitarnego grona „Koła europejskich kowali”.

Nowość – bastion
W tym roku na święcie wiele nowości. Przede wszystkim – miejsce. Nie był to tradycyjny plac Szeptyckiego, ale stara odnowiona obecnie forteca, gdzie zachowały się ponad trzystuletnie głazy z pierwszych fortyfikacji miasta. „Na to miejsce kowale zwrócili uwagę. Tu jest wszystko potężne, masywne. Przenosi w minione epoki. Można tu kręcić filmy i zarabiać pieniądze. Może władze miasta o tym pomyślą,” – mówią kowale z Finlandii i puszczają do mnie perskie oko.

Pozostałości jednego z sześciu bastionów stanisławowskiej fortecy stały się centrum kulturowym miasta. Budowlę, która miała wyłącznie obronną funkcję, przy pomocy naukowców zrekonstruowano i nadano jej imię św. Andrzeja. Prace trwały sześć lat. Zachowano autentyczny wygląd starej fortyfikacji. Do rekonstrukcji wałów ziemnych, fortyfikacji kamiennych, kazamatów, pełniących kiedyś rolę arsenału, wykorzystywano te same materiały, które służyły dawnym budowniczym. Odnowione pawilony wystawowe i plac na imprezy masowe odpowiadają stylistyce ówczesnej architektury. Niegdyś prawie bezludne miejsce w centrum Stanisławowa, otrzymało nowe życie.

„Tu schodzą się i zjeżdżają goście miasta między dwoma Bystrzycami. Nad wałami jeszcze dodatkowa atrakcja – plac widokowy otoczony autentycznym murem, – opowiada zastępca kierownika działu komunalnego władz miasta Wasyl Biłyk. – Z czasem powstaną tu kramy z upominkami, odbywać się będą wystawy. W planach jest odnowienie i górnej części bastionu. Będzie tam ekspozycja broni, armat. Odnowiono nie tylko sam bastion, ale i zaniedbaną dotychczas uliczkę Forteczną. Wejście do bastionu jest bezpłatne. Podprowadzimy tu trasę turystyczną” – podsumowuje Biłyk.

X