„Koszyk dobroci” dla Domu Miłosierdzia Braci Albertynów Dom Miłosierdzia Braci Albertynów we Lwowie, fot. Andrzej Borysewicz

„Koszyk dobroci” dla Domu Miłosierdzia Braci Albertynów

Pieczona kiełbasa, jajka i bigos to potrawy, których nie może zabraknąć na stole wielkanocnym. W tym roku nie zabraknie tego również na stołach podopiecznych Domu Miłosierdzia Braci Albertynów we Lwowie. W ramach akcji charytatywnej „Koszyk dobroci” lwowskie rodziny przygotowały dla nich domowe świąteczne dania.

Do świątecznej zbiorki również dołączyła się Lwowska Rodzina Rodzin. W przededniu Świąt Wielkanocnych prezes Halina Wencak wraz z mężem ugotowali swój firmowy bigos, który z innymi potrawami domowymi dopełni koszyk wielkanocny dla ludzi starszych, ubogich i bezdomnych.

– Każda rodzina daje od serca to, czym będzie sama częstować się przy stole świątecznym. Chcemy się dzielić z tymi ludźmi, którym na co dzień brakuje uwagi. Bardzo chcemy, żeby poczuli, że nawet w tych ciężkich czasach nie są sami. Pamiętamy, jak z nami się dzielono i też chcemy się dzielić z innymi – powiedziała Halina Wencak.

W Wielką Sobotę zebrane dary trafią do podopiecznych Domu Miłosierdzia Braci Albertynów we Lwowie. Obecnie w przytulisku mieszka 48 bezdomnych mężczyzn. Również w budynku działa kuchnia, w której dziennie jest wydawanych prawie 200 posiłków dla najbardziej potrzebujących.

Pan Zygmunt w 2017 roku był pierwszym mieszkańcem Domu Miłosierdzia Braci Albertynów. Nałóg alkoholowy sprawił, że mężczyzna stracił dobre relacje z rodziną i nie miał gdzie mieszkać. Bracia pomogli mu znaleźć siły, aby powrócił na dobrą drogę i zaczął żyć od nowa.

– W Domu Miłosierdzia rzuciłem pić i palić. Mieszkałem tu ponad rok. Wtedy znalazłem pracę i zdobyłem możliwość powrotu do normalnego życia, wynająłem mieszkanie. Później w związku z pandemią straciłem pracę. Latem zeszłego roku musiałem wrócić do przytuliska. Teraz znowu znalazłem pracę. Bracia mnie podtrzymali i mam nadzieję, że znowu stanę na nogi i powrócę do normalnego życia. Dobrze jest to, że człowiek zawsze może przyjść tutaj, a nie zostać na ulicy w trudnym okresie – powiedział Zygmunt Uniatycki, podopieczny braci Albertynów.

Do Domu Miłosierdzia przychodzą również potrzebujący, którzy są samotni i ze względu na brak pracy czy niską emeryturę nie mają środków na zaspokojenie podstawowych potrzeb. – Nie mam w domu światła, ani gazu. Woda również jest odłączona. Przyjeżdżam tutaj i ojcowie bardzo mi pomagają. Teraz noce są zimne, rano też jest zimno. A tutaj dostaję gorącą zupę, dają mi też jedzenie i jest pomoc medyczna – powiedziała Natalia Czerwonowa.

Otwarty w 2017 roku Dom Miłosierdzia Braci Albertynów we Lwowie jest powrotem do wieloletnich tradycji pomocy najuboższym w tym mieście. Święty Brat Albert właśnie we Lwowie w 1891 roku założył jedno ze swoich pierwszych przytulisk. Obecnie jego dzieło kontynuuje trzech ojców albertynów.

– Pandemia to jest dla nas bardzo trudny czas. Dom utrzymuje się całkowicie z ofiar i darowizn. W tym czasie wiele organizacji odmawia nam pomocy, ponieważ środki są kierowane na walkę z pandemią, a nie na pomoc dla ubogich. Dlatego jest nam teraz ciężej – podkreślił brat Józef Gorzędzielski, kierownik Domu Miłosierdzia Braci Albertynów we Lwowie.

Akcja „Koszyk dobroci” po raz pierwszy została zorganizowana w ubiegłym roku. Wtedy przy wielkanocnym stole zasiadło ponad 50 bezdomnych mężczyzn. Inicjatorem akcji jest Konsulat Generalny RP we Lwowie.

Karina Wysoczańska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X