Kontynuacja dobrych tradycji

Kontynuacja dobrych tradycji Dyrektor teatru imienia Jurija Drohobycza Mykoła Hnatenko, dyrektor Festiwalu Schulza Wiera Meniok, rektor Instytutu pedagogicznego imienia Franki w Drohobyczu Nadija Skotna, dyrektor artystyczny Festiwalu Schulza Grzegorz Józefczyk (Fot. Leonid Goldberg)

W zatopionym we własnych kłopotach Drohobyczu – mieście przebywającym w stanie drzemki, a może nawet permanentnego letargu – niewiele jest imprez, które mogą wyprowadzić miasto z uśpienia. Wydarzeń na większą skalę, nie ma tu zbyt wiele. Najważniejszą imprezą literacko-artystyczną, która przyciąga coraz więcej osób jest Międzynarodowy Festiwal Brunona Schulza. Co dwa lata gromadzi dziesiątki osób z różnych krajów i kontynentów.

Naszą poprzednią festiwalową opowieść warto uzupełnić. Spotkania, rozmowy, happeningi, wystawy zadedykowane Schulzowi zgromadziły w mieście miłośników jego twórczości oraz tych, dla których jego nazwisko stało się odkryciem. W tym roku dobitnie zaistniał off program. Studenci z wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych wraz z performerami ze Lwowa, stworzyli nurt działań interdyscyplinarnych, zakończony pokazami przy i w samej willi Jarosza.

Teatr „Alter” i zrzeszenie twórców o tej samej nazwie prezentowały off program w klubokawiarni „82100”. Jej nazwa nawiązuje do kodu pocztowego miasta. Do późnych godzin trwały tu pokazy, dyskusje i omawianie programu festiwalu. Po raz pierwszy w Drohobyczu w Muzeum Ziemi Drohobyckiej (willa „Bianka”) – swój dorobek prezentował znany lwowski malarz Jurko Koch, a w siedzibie zespołu „Werchowyna” wystawę zatytułowaną „Którędy, panie Schulz? Proszę prowadzić” zaprezentował krakowski artysta Paweł Górecki.

Widzowie obejrzeli rysunki Stanisława Ożoga z Rzeszowa (teatr im. Jurija Drohobycza) i Bartłomieja Michałowskiego (w synagodze). W ciągu całego festiwalu „Świergot tapetowych ptaków” przedstawiała Krystyna Piotrowska z Warszawy. Akordem finałowym festiwalowych imprez przygotowywanych w teatrze stał się koncert dwójki wirtuozów: skrzypaczki Lidii Futorskiej ze Lwowa i akordeonisty Sergija Horowica z Równego.

Gdzie, co i jak? Krótka kronika wydarzeń
Spotkania, dyskusje, prelekcje, teksty, monologi i dialogi – trudno wybrać z oferty. Powtórek w programie nie było. Drugi dzień przeznaczony był na konferencję naukową „Bruno Schulz: teksty i konteksty”. Bardzo znaczący i ważny punkt w programie Festiwalu. W dyskusji wzięli udział literaci z Polski, Ukrainy, Włoch, Francji. Wśród nich najważniejsze dla współczesnej „schulzologii” postacie: prof. Jerzy Jarzębski z Uniwersytetu Jagiellońskiego; polonista z Sorbony, prof. Marek Tomaszewski; znany pisarz i badacz literatury, interpretator tekstów Schulza Jan Gondowicz; bałkanista, profesor Uniwersytetu Lwowskiego Ałła Tatarenko; prof. Stanisław Rojek z Gdańska; Żaneta Nalewajk z Warszawy; profesor z Australii Stanley Bill, który obecnie wykłada w Krakowie, a niebawem stanie na czele wydziału polonistyki na Uniwersytecie w Cambridge.

Stanley Bill w prelekcji „Schulz i zanikająca granica” mówił o „sprzecznym i neutralnym pograniczu”. Zauważył on, że Schulz jest właśnie pisarzem takiego ontologicznego Pogranicza. Uczony mówił też dość dużo o stosunkach polsko-ukraińskich i o narodowej świadomości Ukraińców. Cytował jednego z najbardziej znanych ukraińskich historyków Jarosława Hrycaka. Mówił między innymi o interpretacji przez Hrycaka Iwana Franki i o tym jak mamy dziś rozumieć jego twórczość.

W kwestii pojmowania przez Ukraińców swojej historii Stanley Bill zacytował wypowiedź Jarosława Hrycaka: „Młodsze pokolenie raczej nie jest zainteresowane w radykalnej rewizji historii swego narodu. Ukraińcy raczej nie starają się prościej ustosunkowywać się do własnej historii. Uważam, że w przypadku Ukrainy sama rewizja historii nie rozwiązałaby problemu. Dekonstrukcja bez propozycji nowej konstrukcji, graniczyłaby z brakiem odpowiedzialności. Ludzie odczuwają potrzebę własnej identyfikacji z historią własnego narodu, oprócz tego, gdy brakuje wspólnej pamięci – tracą oni podstawy swojej tożsamości. Dlatego z historią obchodzić się należy ostrożnie i odpowiedzialnie”.

Po raz kolejny przychodzi na myśl, że warto podkreślać wielokulturowość Galicji i Drohobycza. Jednak nie wszyscy w Drohobyczu rozumieją, jak wiele dla współpracy europejskiej i dla rozwoju stosunków polsko-ukraińskich (a raczej drohobycko–polskich) robi Centrum Polonistyczne im. Igora Meńka. Tydzień przed rozpoczęciem Festiwalu, na Uniwersytecie podjęto decyzję o zmniejszeniu etatów w Centrum Polonistycznym i zwolnieniu kierownika teatru „Alter”.

Alfred Szrajer, uczeń Schulza (Fot. Leonid Goldberg)Wiemy, że szkolnictwo wyższe na Ukrainie przeżywa trudne czasy. Ale pytanie brzmi czy właśnie te trzy etaty rozwiążą problemy drohobyckiej uczelni? Słychać głosy, że ktoś z listy zwolnionych zostanie przeniesiony na pozabudżetową listę płac. Nielogicznym posunięciem jest rezygnacja z ludzi, którzy tak wiele robią dla prestiżu uczelni. Dziękując organizatorom Festiwalu rektor uczelni ani słowem nie wspomniała o ich zwolnieniu…

***
Uczestnicy imprezy obejrzeli odnowioną ekspozycję Schulza w muzeum, przedstawił ją dyrektor artystyczny Festiwalu i autor nowej koncepcji ekspozycji Grzegorz Józefczuk. Prezentacji towarzyszył nieoczekiwany performance znanego lwowianina Włodko Kaufmana.

Wieczorem na scenie teatru „Alter” zaprezentowano nowe przedstawienie „Józef&Co”, w roli narratora wystąpił Jurij Andruchowycz. W kolejnych dniach widzowie obejrzeli przedstawienie „Lustro” Leszka Mądzika, znanego w Europie reżysera Plastycznej Sceny KUL-u.

Różnorodny i interesujący, szczególnie dla młodzieży, był Off-program. Rzeźbiarz Sławek Wujtowicz i żoną Anetą i przyjaciółmi Kamilą i Krzysztofem Hennebergami w przestrzeni Starego Drohobycza pokazali przedstawienie „Schulz ’OK”. polegało ono na tworzeniu figur przez młodzież z Drohobycza. Ukazały się naprawdę niecodzienne utwory, a, co najważniejsze, wszyscy uczestnicy dostali wielkie zadowolenia z udziału w akcji. Obecnie te rzeźby częściowo są na przechowaniu w teatrze „Alter”, a częściowo w Klubokawiarni „82100”, która była, współgospodarzem festiwalu. Kreatywność cechowała i szkolenia prowadzone przez polską artystkę Ewę Zarzycką, w których wzięła udział młodzież z Polski i Ukrainy.

W sali szkoły nr 15 „Teatralne atelier” reżyserki z Paryża Monique Stalens (która prywatnie jest matką znanej aktorki Juliette Binoche) przedstawiło spektakl na podstawie utworów Schulza „Mesjasz nieskończony”. Przedstawienie było jednym z najciekawszych punktów Festiwalu. Po spektaklu Monique Stalens bardzo interesująco opowiadała o sobie i swoim polsko-francuskim zespole.

W Klubokawiarni „82100” filolog-germanista, poeta, fotograf i dokumentalista z Paryża przedstawił swój poetycki film „Cynamon i klepsydra”, który przedstawia w specyficzny sposób Drohobycz i Truskawiec z epoki Schulza. Wydarzeniem stała się prezentacja prawie trzyletniej wytężonej pracy znanego lubelskiego artysty Piotra Łucjana – „Moja druga wiosna czyli spóźnione studia filologiczne u profesora Brunona Schulza”. Autor podaje tłumaczenia podstawowych pojęć z utworów Schulza. Dokonania Piotra Łucjana, który nie jest historykiem literatury zainteresowały specjalistów i uczonych. Jego książka będzie miała zapewne szeroki rozgłos. Egzemplarze „Drugiej wiosny…” przywiezione do Drohobycza, rozeszły się w mgnieniu oka.

Goście zawsze inaczej widzą Drohobycz
Ważnym elementem każdego festiwalu są spotkania ze starymi znajomymi i nawiązywanie nowych znajomości. Podczas takich spotkań zawsze inaczej spoglądamy na miasto. Nawet my, mieszkańcy Drohobycza, spacerując z gośćmi odkrywamy coś nowego. Mówi poetka Natalia Drohobycza, która już po raz czwarty gości na Festiwalu:

– Dla mnie Festiwal Schulza – to okazja aby po raz kolejny zobaczyć bliskie mi miasto i porozmawiać z przyjaciółmi. To miasto „podarował” mi przed kilku laty jeden z przyjaciół. W tym roku przywiozłam ze sobą syna, aby też miał możliwość zanurzyć się w tej atmosferze, posłuchać interesujących ludzi, zobaczyć teatr i malarstwo. Drohobycki festiwal – to duża impreza. Pozwala nam odkryć nowe rzeczy z twórczości Schulza, do których nie sięgamy na co dzień. Przestrzeń Schulza – jest otwarta i różnorodna. Jako mieszkanka Kijowa jadę tu po odrobinę zachodnio-ukraińskiego i karpackiego ducha, który nie ma odpowiedników w innych częściach Ukrainy.

Pisarze
W tym roku ponownie przyjechał Bogdan Zadura – polski poeta, prozaik i krytyk literacki. Był redaktorem kwartalnika „Akcent”, a od 2004 roku jest redaktorem naczelnym polskiego pisma „Twórczość”. Od debiutu w 1960 roku wydał już 25 tomików wierszy i 7 książek prozą. Jest stałym uczestnikiem festiwalu i jego sympatykiem.

Po raz pierwszy odwiedził Drohobycz poeta, posiadający niesamowite wyczucie słowa – Igor Biełow. Jest również tłumaczem z ukraińskiego, polskiego i białoruskiego. Urodził się w Kaliningradzie, przez długi czas mieszkał w Petersburgu, a obecnie mieszka i pracuje w Polsce. Publikuje swoje prace w czasopiśmie „Nowa Polska” i jest doktorantem Uniwersytetu Warszawskiego. Igor czytał swe wiersze w oryginale. Andrij Pawłyszyn, natomiast – w interpretacji lwowskiej tłumaczki Łarysy Andrijewskiej.

Były spotkania z Olgą Tokarczuk, która znana jest na Ukrainie bardzo dobrze: aż sześć z jej 15 książek zostały przełożone na język ukraiński. Spotkanie z autorką prowadził filolog, poeta i tłumacz Ostap Sływiński ze Lwowa.

Ciekawe spotkanie Tarasa Prochaśki z mądrym i ironicznym, jak wszyscy filozofowie, Aleksandrem Bojczenką: pisarze mówili o realiach, o innych pisarzach, o intonacjach i synonimach, o wewnętrznej cenzurze i decydujących momentach w historii, o beletrystyce i pseudoeseistyce, o własnych wrażeniach.

Przygody z Schulzem
Każdy ma własne i jest ich wiele. Na spotkaniu w centralnej bibliotece Drohobycza uczestnicy poczuli smak przygody z wielkim Brunonem. Opowiadał Taras Woźniak. Swoimi myślami o smaku i kiczu podzielił się dyplomata Krzysztof Sawicki „O przestrzeni smaku i przestrzeni kiczu z pomocą Schulza”. Niezwykle interesujące były prelekcje badaczy nieznanych stron literatury i kultury pogranicza Krzysztofa Willmanna „Odkrywcy, Tropiciele, Promotorzy” i Małgorzaty Sady „Powrót Idy Henefeld (Ron) do Drohobycza”. Opowiadali o drohobyckiej poetce Idzie Henefeld-Ron, mieszkającej obecnie w Hajfie.

Paweł Górecki podczas prelekcji „Trans-lating Borders: Przygoda Księgi w Tajwanie i w Hongkongu” opowiedział o promocji twórczości Schulza na dalekim Tajwanie i w Hong-Kongu, o przekładach „Sklepów cynamonowych” na język chiński, którego dokonała jego żona Wej Ju-Lin Górecka.

Największą publiczność zgromadził Serhij Żadan, filolog-germanista, poeta, prozaik, tłumacz, społecznik, jeden z liderów Majdanu w Charkowie, aktywny przedstawiciel generacji literatów z lat 90. XX wieku. Dziś jest bardzo popularny wśród młodzieży. Przyjęto jego przyjazd do Drohobycza, jak swego czasu przyjazd Andruchowycza: spotkanie wydłużało się, rozdawał autografy i fotografował się z czytelnikami.

Po spotkaniu z Żadanem w teatrze im. Drohobycza reżyser Wład Sorokin opowiedział o pracy nad przedstawieniem „Lustro” Joli Jareckiej, również powiązanego z Schulzem.

W przedostatnim dniu festiwalu, goście i uczestnicy przeszli ulicami miasta w marszu z pochodniami. Pochód przystawał w miejscach związanych z życiem i działalnością Schulza. Zabrzmiały fragmenty jego prozy w różnych językach.

W ostatnim dniu teatr „Alter” znów zaprezentował „Scenariusz dla trzech aktorów” według Bogusława Schaeffera. Festiwal zakończył się wielkim koncertem w teatrze im. Drohobycza.

Dobiegł końca kolejny VI Międzynarodowy Festiwal Brunona Schulza. Dziękujemy wszystkim gościom, którzy przyjechali do nas w tak niepewnych czasach.

Leonid Golberg, Drohobycz, Tatiana Strilczyk, Czerniowce
Tekst ukazał się w nr 11 (207) za 17-30 czerwca 2014

X