Kolęda „Bóg się rodzi” i jej twórca Franciszek Karpiński „Dziesięć pieśni nabożnych z nutami” F. Karpińskiego, Lwów, nakładem Michała Służewskiego, 1894

Kolęda „Bóg się rodzi” i jej twórca Franciszek Karpiński

„Otóż mój dom ubogi”

16 września 2025 roku minęła 200. rocznica śmierci Franciszka Karpińskiego. Ten wybitny poeta, pamiętnikarz, dramatopisarz, tłumacz, publicysta, pedagog, twórca i główny reprezentant nurtu sentymentalnego w polskiej liryce ostatni okres długiego, 84-letniego życia spędził w zakupionej koło Wołkowyska wsi Chorowszczyzna, gdzie spisał swój pamiętnik. Rozgoryczony utratą przez Polskę państwowości, sens istnienia odnajdywał w pracy dla prostego ludu. Był wśród niego poważany i kochany.

Portret Franciszka Karpińskiego

Utwory liryczne Karpińskiego do wdzięcznych melodii Karola Kurpińskiego i Józefa Elsnera śpiewały kolejne pokolenia. W każdym kościele brzmiały strofy jego „Pieśni nabożnych” – „Kiedy ranne wstają zorze”, „Bóg się rodzi” w czasie Bożego Narodzenia, „Nie zna śmierci Pan żywota” na Wielkanoc, „Zróbcie mu miejsce, Pan idzie z nieba” podczas procesji eucharystycznych, a w trakcie niedzielnych nieszporów – psalmy w jego przekładzie. „Poeta serca”, jak go nazywano, na zawsze pozostał wśród prostych ludzi. Jego grób znajduje się w nieodległym od Chorowszczyzny Łyskowie, obecnie na terenie Białorusi. Położony na cmentarzu przy dawnym kościele i klasztorze misjonarzy ma kształt wielokrotnie zmniejszonej wiejskiej chaty. U jej szczytu jest umieszczona tablica z płaskorzeźbą i napis „Otóż mój dom ubogi”.

26 września 2025 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddał hołd poecie w 200. rocznicę jego śmierci podejmując uchwałę, w której zaznaczono: „Swoim sentymentalizmem, intymnością poezji, czułością, prymatem natury i prawdy, samotnością i umiłowaniem wolności Franciszek Karpiński torował drogę postawom romantycznym, o czym wprost pisał Adam Mickiewicz, który porównywał go z Goethem. Pieśni Franciszka Karpińskiego trafiły pod strzechy. Nie tylko weszły do kanonu polskiej literatury i poezji, ale też zawładnęły ludową wyobraźnią i zyskały ponadczasową popularność”.

Pomnik Franciszka Karpińskiego w Kołomyi, 1880

Z Pokucia do Warszawy. Lwowski debiut literacki

„Urodziłem się w roku 1741, dnia 4 octobris w ziemi halickiej, powiecie kołomyjskim, we wsi Hołosków, z rodziców Andrzeja i Rozalii Karpińskich” – napisał syn niezamożnego szlachcica, administratora dóbr Potockich, w „Historii mego wieku i ludzi, z którymi żyłem”, pierwszej polskiej literackiej autobiografii, wzorowanej na popularnych w tamtej epoce „Wyznaniach” Jana Jakuba Rousseau. Jest to opowieść o losach poety, w której jego własna historia życiowa przeplata się z wielką historią kraju. Karpiński urodził się i wykształcił w wolnej jeszcze Polsce i był świadkiem wielu ważnych wydarzeń historycznych. Widział pożegnalną ucztę w Wiedniu, jaką cesarzowa Maria Teresa wydała na cześć swej córki Marii Antoniny, odjeżdżającej do Francji. Bywał na przyjęciach w domach polskich arystokratów epoki oświecenia, a z wieloma z nich – Cieńskimi, Dzieduszyckimi, Czartoryskimi, Radziwiłłami, Branickimi – już od czasów młodości, a więc przed opuszczeniem stron rodzinnych; a także później – zarówno w Warszawie, jak i po osiedleniu się na Litwie – utrzymywał rozległe i żywe stosunki towarzyskie. Przede wszystkim był zaś świadkiem trzech rozbiorów Polski. W grudniu 1772 roku był obecny we lwowskiej katedrze na ceremonii złożenia przysięgi poddańczej składanej cesarzowej Marii Teresie przez reprezentantów ludności polskiej z obszaru pierwszego zaboru austriackiego. Nieoceniona jest jego relacja o ostatnim sejmie upadającej Rzeczypospolitej, którego obrady obserwował w Grodnie w 1793 roku. Wspomina, jak patriotyczni posłowie schowali pióra i kałamarze, by nie było możliwości podpisania traktatu rozbiorowego. Wówczas to król Stanisław August Poniatowski usłużnie wyjął z kieszeni swój podręczny ołóweczek i podał go „potrzebującym”… W dobie niewoli, która trwała jeszcze niemal wiek cały po śmierci Karpińskiego, nie zapomniano o zasługach poety i roli jego twórczości w zachowaniu tożsamości narodowej. W rodzinnych pokuckich stronach uczczono go pomnikiem, który stanął w 1880 roku na Rynku w Kołomyi. Monument ten, zniszczony, a następnie odbudowywany po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, dziś już nie istnieje.

Karpiński zadebiutował jako poeta w wieku lat czterdziestu. Zanim wydał pierwszy tomik wierszy, po skończeniu nauk w Stanisławowie i akademii jezuickiej we Lwowie, gdzie uzyskał stopień bakałarza teologii oraz doktora filozofii i nauk wyzwolonych, podjął pracę w palestrze lwowskiej i przygotowywał się do zawodu prawnika. Jeszcze na studiach poznał Wacława Rzewuskiego, poetę i dramatopisarza, magnata rezydującego we wspaniałych podlwowskich Podhorcach, który miał istotny wpływ na jego zainteresowania literackie. Karpiński ostatecznie porzucił karierę prawniczą, a po okresie pedagogicznej działalności i studiów w Wiedniu oraz serii podróży opublikował we Lwowie, w oficynie Kazimierza Szlichtyna „Zabawki wierszem i przykłady obyczajne” (1780). Lwowski tomik, który poeta zadedykował Adamowi Kazimierzowi Czartoryskiemu okazał się dużym sukcesem literackim. Obejmował dwadzieścia sielanek, między innymi „Laura i Filon”, „Do Justyny. Tęskność na wiosnę” oraz dwadzieścia sześć wierszy różnorakiej treści, w tym także politycznych „O nieszczęściach Ojczyzny i rzezi humańskiej”, „Matka syna wyprawia do obozu”. Adam Mickiewicz, analizując podczas wykładów paryskich „Laurę i Filona” stwierdził: „Wszystko tu jest narodowe, polskie: krajobraz, naszczekiwanie psów stanowiące muzykę wieczoru w każdej wsi, ten bór zamykający widnokrąg, wszystkie szczegóły, i te maliny, i ta plecianka, wszystko to wzięte z powszedniego życia w Polsce”. Te walory zadecydowały o trwałej popularności sielanki, która śpiewana była do sześciu aż wersji melodycznych (w tym trzech zanotowanych u Kolberga). Jedną z nich wykorzystał Fryderyk Chopin w „Fantazji A-dur na tematy polskie” op. 13 na fortepian i orkiestrę. Utworem tym 20-letni wirtuoz i kompozytor żegnał się z warszawską publicznością w październiku 1830 roku, na zawsze opuszczając Ojczyznę.

„Zabawki wierszem” utorowały Karpińskiemu, ukształtowanemu przecież z dala od ośrodków formujących postawę, myśl i sztukę Oświecenia, drogę do stołecznej kariery. Czartoryski wezwał go listownie do Warszawy i zaproponował stanowisko sekretarza. Tam autor „Laury i Filona” dołączył do grona najznakomitszych pisarzy i poetów i mógł także uczestniczyć w królewskich obiadach czwartkowych. W stolicy nie zadomowił się jednak na stałe, obierając życie na wsi. Azylem, w którym z czasem zdecydował się ukryć przed ludźmi i światem, stał się Kraśnik, „uroczysko w lasach białowieskich”, nazwane przez niego Karpinem. „W tym to miejscu, oddalony od wielkiego świata, myślę kończyć resztę dni moich tęsknych, jeżeliby Polska nasza szczęśliwszą nie była. Napatrzyłem się i nacierpiał obłudy ludzi, wszedłem teraz w lasy między zwierzęta i odgrodziwszy się płotem dobrym, jestem od nich spokojny, a od ludzi złych uchronić się sposobu nie było. Mało jest, mało, moja Przyjaciółko, takich, którym byśmy serca naszego powierzyć mogli” – zwierzał się samotny poeta w liście do swej dawnej sympatii, Franciszki Puzyniny. Echa tamtych dni, pełnych żalu, zawodu i gorzkich rozliczeń z przeszłością, znajdziemy w utworze, wydanym u Kazimierza i Łukasza Szlichtynów we Lwowie w roku 1784. Był to „Powrót z Warszawy na wieś”, jedna z najwybitniejszych autobiograficznych elegii polskiego oświecenia. Jej pierwszy wers posłużył potem za inskrypcję na grobie poety w Łyskowie.

Grób Franciszka Karpińskiego w Łyskowie

„Pieśni nabożne” i kolęda nad kolędami „Bóg się rodzi”

W 1792 roku w Supraślu koło Białegostoku ukazały się drukiem „Pieśni nabożne” Karpińskiego. Z opublikowanych wówczas 29 pieśni i 20 psalmów, które poeta zaczerpnął ze swego przekładu Psałterza, wiele śpiewanych jest do dziś. Kancjonał powstał dla uczczenia pierwszej rocznicy Konstytucji Trzeciego maja i został podarowany jako imieninowy prezent dla ostatniego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Monarcha w listownym podziękowaniu zaznaczył, iż pieśni te „stawszy się z czasem powszechnym głosem, będą uczyć naród obowiązków względem Boga i ludzi, czystych obyczajów i miłości Ojczyzny”. Nie pomylił się. Pieśni nabożne, a szczególnie „Pieśń o Narodzeniu Pańskim”, znana jako „Bóg się rodzi”, stały się częścią tradycji nie tylko religijnej, ale również niepodległościowej i patriotycznej. Zbiór na przestrzeni dwustu lat doczekał się kilkudziesięciu wydań w całości bądź w wyborze. Publikowany był m.in. w Wilnie, Krakowie, Warszawie, Lwowie Kołomyi, Bochni, Wrocławiu, Lipsku, a więc we wszystkich zaborach i dla emigracji. „Największą nagrodą poety jest to, że jego pieśni przejdą w usta ludu, który je przyjmuje za swoje i powtarza, jakby z jego własnej wypłynęły piersi. Tej nagrody dostąpił Karpiński” – pisał Franciszek Próchnicki w przedmowie do wydania „Dziesięciu pieśni nabożnych z nutami” Karpińskiego, które ukazało się we Lwowie nakładem Michała Służewskiego po ponad stu latach od pierwszej edycji, w 1894 roku. Zbiór zawierał pieśni opracowane na chór trzygłosowy przez znanego lwowskiego muzyka Mariana Signio, a dochód ze sprzedaży miał zasilić fundusz budowy kościoła w rodzinnym Hołoskowie poety. Świątynia ta, w założeniu inicjatorów jej powstania mająca pełnić również rolę pomnika pamięci narodu dla „Śpiewaka Pana Boga”, została zburzona po II wojnie światowej. „Pieśń ujdzie cało” – ten słynny cytat mickiewiczowski można natomiast odnieść do kolędy „Bóg się rodzi”, która towarzyszy Polakom już ponad dwa wieki, będąc nie tylko symbolem, bez którego trudno sobie wyobrazić polskie Święta Bożego Narodzenia, ale i istotnym elementem tożsamości narodowej. Kolęda autorstwa Franciszka Karpińskiego krzepiła polskie serca w czasach zaborów i w późniejszych trudnych okresach historii: na zesłańczych szlakach Kołymy, Syberii czy Kazachstanu, w latach hitlerowskiej okupacji i w stanie wojennym. Wszędzie, dokądkolwiek los rzucił Polaków, w najodleglejszych rejonach świata stanowiła bezcenne uosobienie domu rodzinnego i więzi z Ojczyzną. Wzrusza zachowana szczęśliwie do dziś pamiątka: pożółkła karteczka, na której kaligraficznym pismem wymieniona jest w spisie kolęd, granych co wieczór w okresie Bożego Narodzenia w Katedrze lwowskiej po II wojnie światowej przez wieloletniego organistę Józefa Nowakowskiego do śpiewu wiernym gromadzącym się przy żłóbku po wieczornym nabożeństwie. Świątynia ta była natenczas jednym z kilku zaledwie czynnych kościołów rzymskokatolickich na terenach wchłoniętych przez ZSRR, gdzie „Bóg się rodzi” można było zaśpiewać jak dawniej, przy tradycyjnej, z pietyzmem urządzanej szopce i z organami.

„Bóg się rodzi” w spisie kolęd śpiewanych w Katedrze lwowskiej po II wojnie światowej

Tekst kolędy „Bóg się rodzi” jest arcydziełem. Pełen patetycznych, olśniewających przeciwieństw objawia kunszt poety w stopniowaniu nastroju od powagi i wzniosłości do prostego, serdecznego wezwania modlitewnego: „Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą”. Przekazuje teologiczną prawdę o Tajemnicy Odkupienia, która po każdej z pięciu zwrotek kondensuje się w słowach z Ewangelii św. Jana „A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”. Został napisany w tragicznym dla kraju czasie, po pierwszym rozbiorze Polski, (już wtedy rodzinne Pokucie Karpińskiego, Lwów, w którym studiował, zostały zagarnięte przez Austrię). Wkrótce nastąpiły dwa kolejne rozbiory, w wyniku których Polska na 123 lata została starta z map Europy. Niewiele możemy powiedzieć o miejscu powstania tej kolędy. Jej autor, niestety, nie podaje informacji, gdzie została napisana. Utrwaliło się przekonanie, dziś podważane, że miało to miejsce w Dubiecku nad Sanem, podczas pobytu Karpińskiego w tym podkarpackim miasteczku. Kolęda prawdopodobnie po raz pierwszy zabrzmiała w roku 1792 w starym kościele farnym w Białymstoku. Karpiński mieszkał wówczas w nieodległym Zabłudowie, gdzie napisał znaczną część „Pieśni nabożnych”, pełniąc obowiązki guwernera księcia Dominika Radziwiłła.

Franciszek Karpiński, Pieśni Nabożne, Supraśl 1792 (typ. A), w zbiorach Instytutu Badań Literackich PAN

W pierwszej połowie XIX wieku kolęda „Bóg się rodzi” była powszechnie śpiewana, w zależności jednak od regionu występowała w różnych wariantach melodycznych. Jej pierwodruk nie zawierał wskazówek dotyczących melodii. Obecnie używana melodia została oparta na polonezie koronacyjnym królów polskich, sięgającym XVI wieku. Niektórzy badacze przypuszczają, że towarzyszyła ona koronacji Stefana Batorego w 1576 roku, a z całą pewnością wykonywano ją podczas koronacji Władysława IV Wazy w 1632 roku. Nieco zmodyfikowaną wersję tego poloneza opracował prawdopodobnie Karol Kurpiński, kompozytor doby klasycyzmu. To właśnie Kurpiński, kompozytor, którego droga kariery zawodowej do Warszawy – podobnie jak wcześniej w przypadku Karpińskiego – wiodła przez Lwów, miał nadać melodii ostateczny kształt, który znamy dzisiaj. Melodia pojawia się w licznych XIX-wiecznych kancjonałach i aż do naszych czasów jest umieszczana w śpiewnikach kościelnych. Ogromną rolę w popularyzacji kolędy Karpińskiego odegrali kompozytorzy polscy działający we Lwowie, publikując ją w licznych zbiorach pieśni kościelnych, narodowych czy kolęd, szeroko dostępnych na rynku wydawniczym i często wielokrotnie wznawianych aż do 1939 roku. A więc w śpiewnikach, mających niekiedy charakter małych antologii, w opracowaniu na głos i fortepian, przeznaczonych do użytku domowego lub też, w bardziej kunsztownej formie, estradowego, umieszczali ją Franciszek Barański, Józef Koffler, Stanisław Niewiadomski, Bolesław Wallek-Walewski, Henryk Zbierzchowski, Otton Mieczysław Żukowski. Jako utwór koncertowy w całym tego słowa znaczeniu, z zastosowaniem nowoczesnych środków techniki kompozytorskiej, potraktował ją Witold Lutosławski („20 polskich kolęd na głos i fortepian”, 1946). Pojawiały się opracowania na głos i gitarę, flet, skrzypce oraz inne instrumenty. Kolęda doczekała się również licznych opracowań na zespoły chóralne, które tworzyli tak znani w swojej epoce kompozytorzy, jak Jan Gall, Stanisław Niewiadomski, Feliks Nowowiejski, czy Jerzy Kołaczkowski, Paweł Łukaszewski, Jerzy Kurczewski, Stanisław Wiechowicz. Stawała się też częścią większych kompozycji, jak w „Mszy Pasterskiej” Romana Maciejewskiego. W rozlicznych wersjach i aranżacjach, wykonywały ją również gwiazdy polskiej estrady XX i XXI stuleci. A wśród nich: Irena Santor, Jerzy Połomski, Krzysztof Krawczyk, Eleni, Krystyna Prońko, Urszula Sipińska i inni. Utrwalali ją na nagraniach oraz wykonywali światowej sławy śpiewacy operowi, jak Andrzej Hiolski, Krystyna Szostek-Radkowa, Małgorzata Walewska, Aleksandra Kurzak, Piotr Beczała.

Papież Jan Paweł II wzbogacił obchody Bożego Narodzenia we Włoszech o wiele elementów głęboko osadzonych w polskiej tradycji. Jedną z nich był zwyczaj śpiewania kolęd od 25 grudnia do 2 lutego kultywowany zarówno w Watykanie, jak i w Castel Gandolfo. Podczas takich wieczorów nie mogło zabraknąć tej najbardziej znanej i tak bliskiej sercu Karola Wojtyły – „Bóg się rodzi”. Do „królowej polskich kolęd” odwoływał się w wielu wystąpieniach publicznych skierowanych do Polaków, aż do tego pamiętnego, ostatniego już wigilijnego spotkania z rodakami 22 grudnia 2004 roku. Tekst ostatniej zwrotki kolędy przywołał Jan Paweł II również w swoim orędziu Urbi et orbi 25 grudnia 1996 roku, mówiąc o narodach cierpiących z powodu wojen i prześladowań. Słowa te, wygłoszone na Placu św. Piotra prawie 30 lat temu, brzmią wciąż aktualnie „Boże Dziecię swoją cichą obecnością wzywa ludzi, aby przezwyciężyli nienawiść i urazy, pomaga im podjąć na nowo dialog i iść dalej razem po drogach życia. Stając się głosem i rzecznikiem tęsknoty wszystkich ludzi, polski poeta pisze: Podnieś rączkę Boże Dziecię, Błogosław Ojczyznę miłą. Cytując w orędziu „Miastu i światu” słowa polskiej kolędy, przed ponad dwustu laty napisanej przez poetę z Pokucia, papież Polak dał wyraz swemu przeświadczeniu, że nie jest ona tylko narodowym dziedzictwem, jej przesłanie ma również wymiar uniwersalny.

Joanna Pacan-Świetlicka

Tekst ukazał się w nr 23-24 (483-484), 19 grudnia 2025 – 15 stycznia 2026

Kolędy

X