Kijów daleko do Unii

Kijów daleko do Unii

Szczyt UE-Ukraina odbędzie się w poniedziałek w Kijowie, ale do parafowania na nim umowy stowarzyszeniowej między Unią a Kijowem nie dojdzie – mówi „Gazecie” wysoki rangą unijny dyplomata.

 

Unia chce w ten sposób mieć narzędzie do nacisku na prezydenta Wiktora Janukowycza, by zaprzestał prześladowania opozycji. Z powodu prześladowania przywódczyni opozycji Bruksela odwołała już jeden szczyt z Ukrainą, na którym miano parafować umowę stowarzyszeniową.

Dlatego scenariusz wydarzeń 19 grudnia będzie prawdopodobnie taki, że obie strony ogłoszą w Kijowie „finalizację negocjacji” umowy powiązanej z umową o wolnym handlu, ale jej nie parafują. Temu scenariuszowi zagraża jednak trwający wciąż spór o jedno zdanie w preambule, w którym – czego chce Kijów – UE miałaby uznać „europejską tożsamość” Ukrainy. W języku dyplomatycznym oznacza to, że Unia nie wyklucza przyszłego członkostwa Ukrainy w UE.

Jeden zapis o takiej wymowie już jest w tekście porozumienia. Nowy postulat co do „tożsamości”, któremu do wczoraj byli przeciwni Niemcy, może być – jak twierdzą przeciwnicy Janukowycza – pretekstem dla Kijowa, by zrzucić winę za brak parafowania umowy na nieustępliwość UE.

Nic nie przyniosła misja ostatniej szansy, jakiej podjął się Štefan Füle, komisarz UE ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa. Wrócił z Kijowa z niczym – choć we wtorek rozmawiał przez trzy i pół godziny z Janukowyczem, nie uzyskał żadnych ustępstw w sprawie Tymoszenko i innych ściganych sądownie opozycjonistów.

Po spotkaniu z prezydentem, Füle jako pierwszy przedstawiciel UE uzyskał zgodę na widzenie się z uwięzioną Tymoszenko. Podczas 40-minutowej rozmowy ponowiła ona apel, by UE i Ukraina jak najszybciej zakończyły rozmowy o umowie stowarzyszeniowej, gdyż jest to ważne nie dla polityków w Kijowie, ale dla zwykłych Ukraińców.

 

Tomasz Bielecki, Bruksela, Wacław Radziwinowicz, Moskwa
www.wyborcza.pl
14-12-2011

X