Kazimierz Arendt – lwowskim dzieciom

Kazimierz Arendt – lwowskim dzieciom (Fot. Krzysztof Szymanski)

Niezwykłe spotkanie z autorem wierszy dla dzieci Kazimierzem Arendtem miały dzieci ze szkoły nr 24 im. Marii Konopnickiej.

Na zaproszenie dyrektor Lwowskiej Obwodowej Biblioteki dla Dzieci Łarysy Ługowej do Lwowa przyjechał autor wierszy dla dzieci, prezes łódzkiego oddziału Związku Literatów Polskich, Kazimierz Arendt. 11 czerwca spotkał się z dziećmi z klas 1–4 szkoły nr 24, które są na letnim obozie.

Autor rozpoczął spotkanie od odczytania swego wiersza pt. „O kundelku” i na przykładzie tego wiersza pokazał dzieciom czym jest rym i jak wygląda rymowanie wyrazów. Następnie odpowiadał na pytania dzieci, które interesowały się, czy sam ma psa lub inne zwierzęta domowe oraz czy obecność i podpatrywanie zwierząt pomaga mu w pisaniu wierszy. Autor opowiadał o swoim piesku, kundelku, który był ulubieńcem całej rodziny. To właśnie jego zachowanie i jego wybryki, spowodowały, że wpadł na pomysł napisania tego wiersza. Dzieci chwaliły się również swoimi ulubieńcami.

Następnie panie bibliotekarki przygotowały wycięte kontury psich główek, a dzieci miały za zadanie namalować tu mordkę zwierzęcia. W ciągu kilku minut powstały najróżniejsze psie mordki: z oczkami, noskiem i buzią, z wysuniętym językiem. Zabawy było przy tym wiele, dobierano odpowiednie kredki i flamastry, podpatrywano, co malują koledzy, dzieci podpowiadały sobie nawzajem, co jeszcze można dorysować. Po skończonej pracy panie bibliotekarki przymocowały do rysunków gumki i każdy mógł go założyć jako maskę.
W trzeciej części spotkania swymi umiejętnościami w czytaniu popisywały się dzieci. Kazimierz Arendt zaproponował czterem ochotnikom przeczytanie kolejnego jego wiersza – „Psie plotki”. Początkowo ochotników nie było zbyt wielu, ale kiedy pierwsza czwórka przeczytała kilka strof – cała reszta nabrała ochoty i książeczkę przeczytano dwa razy.

Następnie na dzieci czekał poczęstunek: lwowska chałwa oraz ciasteczka i cukierki z Polski przywiezione przez autora wierszy.

Kazimierz Arendt opowiedział czytelnikom Kuriera Galicyjskiego jak to się stało, że odwiedził nasze miasto:

W internecie była umieszczona moja książka z wierszem dla dzieci „Psie plotki”. Zauważono ją tu w bibliotece dla dzieci i tak zawiązał się kontakt z dyrektor Łarysą Ługową, który zaowocował moim przyjazdem do Lwowa. Nie bardzo wierzyłem, że będzie to możliwe, ale jednak doszło do skutku, z czego bardzo się cieszę.

Książka ta powstała w wyniku fascynacji tym zwierzęciem, które jest związane z człowiekiem od wielu tysięcy lat i jest jego naturalnym przyjacielem. Uważałem za naturalne, opowiedzieć dzieciom historyjkę o wielu rasach psów. Występują tu psy, które różnie się zachowują, mają różne reakcje i przeznaczone są do różnych zadań. Dzieci przyswajają sobie wiedzę o psach na podstawie tego wiersza.

Czy opisywał pan psy na podstawie własnych obserwacji?
Mieliśmy w rodzinie przez 13 lat kundelka. Widziałem jak się zachowuje, jak żyje wśród nas, kogo wybrał sobie za gospodarza, z kim lubi tylko się bawić. Był takim elementem, który zainspirował mnie do napisania tego wiersza.

Proszę przybliżyć naszym czytelnikom swój dorobek.
Oprócz tych dwóch książeczek-wierszyków dla dzieci mam jeszcze jedna bajkę, która aktualnie jest w druku. Oprócz tego mam kilka tomików wierszy dla dorosłych.

Jak to stało się, że zaczął pan pisać wiersze dla dzieci?
Zaczynałem od wierszy dla dorosłych. Trochę tu wzorowałem się na Brzechwie (śmiech), bo on też zaczynał od „dorosłych” wierszy, których nikt nie czytał. Dopiero po wydaniu jego wierszy dla dzieci, znikały one z półek księgarń, a do stoisk na kiermaszach ustawiały się kolejki po jego autograf.

Czym zajmuje się pan na co dzień?
Na co dzień z żoną prowadzimy taką małą firmę. Zatrudniamy kilka osób.

Jest pan po raz pierwszy we Lwowie?
Jestem tu po raz pierwszy i jestem zachwycony i oczarowany architekturą miasta, jego ludźmi, wszędzie czuje się radość i nie odczuwa się zagrożenia wojną. To mnie trochę zdziwiło.

Czy planuje pan kolejne przyjazdy do Lwowa i spotkania z dziećmi w szkołach?
Jeżeli tylko będzie taka możliwość chętnie przyjadę, bo bardzo mi się tu podoba. Być może, będzie to związane z moimi kolejnymi publikacjami.

Krzysztof Szymanski
Tekst ukazał się w nr 11 (231) 16-29 czerwca 2015

X