Kaplica czaszek

Kaplica czaszek

Było to w roku 1776. Pewnego dnia czeski ksiądz Wacław Tomaszek, proboszcz kościoła parafialnego p.w. św. Bartłomieja we wsi Czermna niedaleko miasteczka Kudowy Zdroju, zauważył watahę bezpańskich psów, rozkopujących ziemię koło starej, przykościelnej dzwonnicy i rozciągających po okolicy szczątki ludzkie, wydobyte z niedbale wykonanego, płytkiego grobu.

Na pewno spytacie Państwo, czemu to ksiądz proboszcz nie wiedział, że na jego terenie znajduje się jakiś masowy grób i trzeba było aż wygłodniałych psów, aby to one taki grób odkryły.

Dla kogoś żyjącego w warunkach normalnych, dziwne też wydawać się będą porządki, kiedy to dzikie psy całymi watahami wałęsają się po osiedlach ludzkich i z głodu rozkopują ludzkie groby. Groby, o których nikt nie wie. Nawet proboszcz. Co to za kraj? Co to za czasy? To były Czechy. Konkretnie Dolina Kłodzka. Kraj jak najbardziej cywilizowany, który obecnie należy do Polski, ale rok 1776 był dla mieszkańców tej krainy rokiem okropnym. Było to tuż po krwawych wojnach śląskich. A jeszcze przed wojnami śląskimi przeszła przez Czechy straszna epidemia cholery. Cholerę przywleczono skądś niedługo po wojnie trzydziestoletniej.

Kaplica Czaszek we wsi Czermna (Fot. atrakcje-turystyczne.eu)Może wymieńmy plagi, jakie spadły na tę ziemię w kolejności, w jakiej one nastąpiły, a więc: wojna trzydziestoletnia 1618-1648 pomiędzy Austrią a Niemcami, Szwecją, Danią, Holandią i Francją, następnie epidemia cholery, trwająca z przerwami do roku 1680 oraz pierwsza wojna śląska, która rozpoczęła się w roku 1740 i zaraz przeszła gładko w tak zwaną wojnę siedmioletnią w latach 1756 – 1763, będącą właściwie pierwszą wojną światową, jako że toczyła się nie tylko w Europie, ale i w Ameryce, w Indiach i na Morzu Karaibskim.

Wojna na terenie Czech miała charakter wojny austriacko-pruskiej. Czechy były spustoszone i wyludnione. Ludność Czech przemieszczała się chaotycznie po całym kraju w nadziei na jakąś pracę i kawałek chleba. Bieda była straszliwa. Niewiarygodna. Ksiądz Tomaszek, niedawno jeszcze mieszkający w Rzymie, nie znał kompletnie swojej parafii. Ludność parafii nie znała się prawie zupełnie, bo w większości składała się z ludności napływowej. Takich masowych grobów, jak ten koło kościelnej dzwonnicy, odkrywano później znacznie więcej. W lasach i na polach wciąż jeszcze leżały ciała, których nikt nawet nie próbował pochować. Był to więc czas nędzy i rozpaczy.

Ołtarz w Kaplicy Czaszek (Fot. swietlicapokolenwielkiklincz.blogspot.com)

Miasteczko Kudowa Zdrój już wtedy znane było ze swoich leczniczych źródeł mineralnych. W 1636 roku powstały pierwsze urządzenia kąpielowe i lecznicze. Później, w latach dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku, było to jedno z największych i najlepiej znanych na świecie uzdrowisk sudeckich, a jako jeden z najznamienitszych gości, przebywał tu na leczeniu sam Winston Churchill. Tak było później. Na razie mamy końcowe lata wieku osiemnastego – głód, choroby i trupy, dosłownie nie mieszczące się już w ziemi!

Kiedy koło dzwonnicy kościoła świętego Bartłomieja w Czermnej znaleziono groby dawnych mieszkańców wsi, ksiądz wezwał do pomocy grabarza Langera i kościelnego Schmidta i razem we trzech rozpoczęli ekshumację byle jak pochowanych zwłok.

Zaczęto wydobywać z płytkich dołów dobrze zachowane ludzkie czaszki i kości. Pomocnicy księdza mieli za zadanie oczyszczanie tych kości i odkażanie ich poprzez wygotowywanie. Żaden z nich nie spodziewał się tego, że ziemia kryje tysiące, dziesiątki tysięcy trupów.

Wszystko dla turystów (Fot. Panslaw/www.geolocation.ws)Spod ziemi wydobywano wciąż nowe i nowe szkielety, których liczba wciąż rosła. Okoliczni ludzie, widząc wysiłki księdza, raz po raz donosili mu o nowych mogiłach i wolno leżących na polach kościach pomordowanych i zmarłych od zarazy. Ksiądz postanowił, że nie zostawi żadnych niepochowanych zwłok. A ilość wydobytych szkieletów dochodziła już dziesięciu tysięcy!

Powiadają, że idea utworzenia mauzoleum, które byłoby jednocześnie świątynią i ossarium, zrodziła się w głowie proboszcza po jego doświadczeniach z pobytu w Rzymie. Może właśnie tak było? Z inicjatywy proboszcza zbudowano w pobliżu kościoła kaplicę. Następnie, wewnątrz kaplicy, wszystkie jej ściany, a nawet sufit, zaczęto okładać wieloma warstwami kości i czaszek.

Praca trwała kilkanaście lat. Wciąż nowe czaszki, kości rąk i nóg, znoszono i umieszczano w kaplicy. Ludzkich kości było jednak wciąż zbyt dużo, nawet jak na takie ogromne założenie. Głęboka piwnica pod kaplicą stała się kryptą, w której gromadzono następne szkielety, aż zaległy one warstwą przekraczającą dwa metry wysokości!

Figura jednego z dwóch aniołów, dzierżących symbole Sądu Ostatecznego (Fot. swietlicapokolenwielkiklincz.blogspot.com)W kaplicy umieszczono ołtarz, a później figury dwóch aniołów, dzierżących symbole Sądu Ostatecznego, wagę i trąbę. Na tabliczkach, umieszczonych pod figurami aniołów, znalazły się wezwania do stawienia się na Sąd Ostateczny, napisane w języku czeskim i łacińskim. Niesamowicie wyglądają te figury aniołów otoczone warstwami kości i czaszek i napis pod aniołem trzymającym trąbę – „Powstańcie z martwych”, zaś pod aniołem, trzymającym wagę – „Pójdźcie pod sąd”.

Prace w kaplicy trwały nieprzerwanie aż do roku 1804. Zgromadzono dwadzieścia cztery tysiące ludzkich szkieletów! W samej kaplicy na wystrój ścian i sufitu użyto trzy tysiące czaszek i nieznaną ilość innych kości. Reszta czaszek, czyli dokładnie dwadzieścia jeden tysięcy, znajduje się w krypcie pod kaplicą.

Kaplica, popularnie zwana Kaplicą Czaszek, jest właściwie wspólnym grobowcem ofiar wojen i epidemii. Wspólnie zgromadzone leżą tu kości pomordowanych i ich morderców, cywilów i wojskowych, członków rodzin, przyjaciół i wrogów. Ksiądz Tomaszek i grabarz Langer postanowili po śmierci dołączyć swoje pośmiertne szczątki do tych, które już przebywały w Kaplicy. I tak się stało.

Czaszki ludzi niezwykłych na ołtarzu Kaplicy w Czermnej (Fot. commons.wikimedia.org)Do niedawna (teraz znajdują się w specjalnie dla tego celu wykonanej, szklanej gablocie), na ołtarzu Kaplicy leżały, wyróżnione tym miejscem, czaszki ludzi niezwykłych. I tak, zgodnie z jego wolą, czaszka księdza Tomaszka, zmarłego w roku 1804, obok czaszka grabarza Langera, dalej czaszka wójta Czermnej, Martinca. Czaszka ta jest przestrzelona w wyniku egzekucji, jakiej dokonali na wójcie żołnierze austriaccy, karząc go w ten sposób za rzekome przeprowadzenie przez góry żołnierzy pruskich.

Obok czaszki wójta znajduje się czaszka jego żony, którą żołnierze zamordowali, gdy starała się ratować męża przed rozstrzelaniem. Następne dwie czaszki, to przedziurawione czaszki żołnierzy, na których widać pozostałości po razach, zadanych szablami.

Dziwne czaszki Tatara, Mongoła i człowieka, zniekształconego syfilisem. Są tam też inne kości: kość udowa ogromnego Szweda, który miał 2 metry 20 centymetrów wzrostu, następnie kość źle zrośnięta po złamaniu i kość udowa przestrzelona kulą.

Raz w roku o północy z 14 na 15 sierpnia odprawia się w Kaplicy Czaszek Mszę świętą za wszystkich tych, którzy w niej spoczywają, jak także za wszystkich, którzy umarli na skutek chorób zakaźnych lub w wyniku nieszczęśliwych wypadków. Kaplica w Czermnej jest jedynym takim miejscem w Polsce. W Europie są jeszcze tylko dwa podobne do niej miejsca: w Rzymie i w Czechach, w Sedlcu koło Kutnej Hory.

Wizyta w Kaplicy Czaszek, dla każdego, kto się na to odważy, staje się czymś ważnym. Jak nigdy dotąd, widać wtedy tymczasowość naszej egzystencji. Patrzymy na pozostałości po kilku tysiącach ludzi, bo przyszedł taki czas, że musieli odejść i pozostawili po sobie to, czego się w taką drogę nie zabiera. Patrzymy na to i wiemy, że oni nigdy już tu nie powrócą. Przytłaczająco zaczyna wówczas działać budząca się w nas świadomość, że my, tak samo jak i oni, też nigdy już na ziemię nie powrócimy.

Szymon Kazimierski
Tekst ukazał się w nr 22 (74), 1-15 grudnia 2008

X