o. Aleksander Łytwyniuk OFMConv: Ukraina będzie miejscem, gdzie ludzie będą odnawiali swoją ludzką godność fot. archiwum parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Boryspolu

o. Aleksander Łytwyniuk OFMConv: Ukraina będzie miejscem, gdzie ludzie będą odnawiali swoją ludzką godność

Jeszcze przed miesiącem w podkijowskim Boryspolu lądowały samoloty z całego świata. Znajduje się tam największy ukraiński port lotniczy. Teraz miasto jest prawie puste. Jednak swoją działalność duszpasterską w mieście nadal kontynuują ojcowie franciszkanie.

Jak po rosyjskim ataku zmieniło się życie mieszkańców Boryspola opowiedział o. Aleksander Łytwyniuk OFMConv z parafii pw. Przemienienia Pańskiego. Rozmawiała Karina Wysoczańska.

Wcześniej rosyjscy okupanci wystrzelili na Boryspol trzy pociski: dwa zostały zestrzelone, a trzeci uderzył w jednostkę wojskową. Jaka jest teraz sytuacja w mieście?

W Boryspolu sytuacja jest mniej więcej spokojna. Jesteśmy bardzo blisko linii frontu, ale nasi obrońcy działają wspaniale i bronią miasto przed zagrożeniami. Często słychać alarmy powietrzne. Nadal prowadzimy działalność duszpasterską. Odprawiamy msze święte. Oczywiście jest zmieniony porządek nabożeństw z powodu godziny policyjnej. Trochę mniej jest ludzi, ponieważ wiele osób wyjechało z miasta. Przeważnie są to matki z dziećmi. Owszem słusznie, że dzieci wywieziono, nie jest tu teraz bezpieczne miejsce dla nich.

W jaki sposób pomagacie teraz swoim wiernym?

Gdziekolwiek jesteśmy i jakie są warunki – w takich pracujemy. Tutaj naprawdę ludzie potrzebują naszej obecności, wsparcia. Bo ręce są gotowe do roboty, ale jeszcze potrzeba ducha. Też wiele ludzi, wychowanych w chrześcijańskim środowisku, pytają jak jest w sprawach związanych z wojną, zabiciem wrogów, przebaczeniem. W tym wszystkim pomagamy im odnaleźć się, żeby nie tylko nie stracili swojej wiary, ale wzmocnili się nowym doświadczeniem.

Jakie nastroje są wśród parafian?

Nastroje wśród parafian są bardzo bojowe, odważne. Ludzie udzielają się w mieście na korzyść wspólnego dobra, działają w obronie terytorialnej. Parafia czym może pomaga naszym obrońcom. Gotujemy jedzenie i dostarczamy pomoc humanitarną żołnierzom i osobom potrzebującym.

Czego teraz najbardziej potrzebujecie?

Potrzebujemy suchy prowiant taki jak kasze, konserwy. Oczywiście środki medyczne, opatrunkowe, przeciwzapalne. Nasze wojsko wciąż potrzebuje różnych rzeczy, które żołnierzy używają na co dzień: bieliznę, karimaty, śpiwory.

Czy dużo uciekinierów przyjeżdża do miasta?

Nasza parafia jest przyfrontową, więc raczej od nas ludzie wyjeżdżają. Kiedy jeszcze było w miarę spokojnie, to przyjeżdżali do nas uciekinierzy z innych miast. Dawaliśmy im nocleg, jedzenie i odprawialiśmy dalej na zachód. Nasi ojcowie franciszkanie w klasztorach położonych bardziej na zachód przyjmują uchodźców. Dają im chwile odetchnąć. Bo droga, która kiedyś trwała parę godzin, teraz trwa kilka dni. Więc żeby pojechać dalej w bezpieczne miejsce, potrzebują nabrać się sił.

Obecnie wiele ukraińskich miast jest zniszczonych, ludzie doznali tyle bólu. Jak ojciec myśli, jaka przyszłość oczekuje Ukrainę?

Myślę, że po zwycięstwie Ukraina będzie rzeczywiście takim miejscem, dokąd wiele osób będzie chciało przyjechać i dotknąć tych miejsc, które zaznały tak wielkiego cierpienia, ale też obudzenia ducha wolności. Ukraina będzie miejscem, gdzie ludzie będą odnawiali swoja ludzką godność. Czeka nas wspaniała przyszłość.

Dziękuję za rozmowę. I na koniec chcę pożegnać się franciszkańskim pozdrowieniem: Pokój i Dobro”.

Zawsze i wszędzie.

Rozmawiała Karina Wysoczańska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X