Jedna z placówek pomocy dla uchodźców fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski

Jedna z placówek pomocy dla uchodźców

Jedna z placówek pomocy dla uchodźców została w piątek otwarta w centrum miasta, w Pałacu Sztuki przy ulicy Kopernika.

– Tu umieściliśmy obwodowy sztab pomocy humanitarnej miasta Lwowa – mówi Jaryna Czerniawska, kierownik wydziału polityki humanitarnej i współpracy międzynarodowej. – Dziś pracujemy pierwszy dzień i układamy listę, tablice potrzeb i propozycji. Ludzie są gotowi zaproponować pomoc humanitarną i mogą ją tu przywozić. Również układamy listę potrzeb ludzi, którzy dziś potrzebują jakiejkolwiek pomocy. Stąd one będą wysyłane. Organizatorami są Lwowska Rada obwodowa, Lwowska Administracja obwodowa, Centrum Koordynacji Obrony Cywilnej. Znajdujemy się przy ulicy Kopernika 17, obok Pałacu Potockich. Pomagają nam wolontariusze. Zgłaszają się od poranku, gdy usłyszeli, że taki sztab jest stworzony. Ich jest dużo, więc układamy grafik dyżurów dla tych, kto chce pomóc w niesieniu pomocy przy przyjmowaniu, składowaniu oraz niesieniu pomocy.

Jesteśmy również wdzięczni stronie polskiej, obuwatelom polskim, którzy nas wspierają w ten trudny czas. Wiemy, że zwyciężymy i będzie wspólnie świętować. Stanem na dziś jest potrzeba we wszystkim, dlatego że jedzie do nas dużo uchodźców. Nie mamy na razie listy tych, kto by potrzebował pomocy medycznej, wszystko jest jeszcze w procesie kształtowania. Ale potrzebne są środki czystości, artykuły spożywcze, latarki, bielizna, pościel, podstawowe medykamenty, materace. Wszystko przyjmujemy. Mamy tu dużo miejsca.

Na razie zwracają się przesiedleńcy, którzy jadą do nas – z Kijowa, obwodów łuhańskiego i donieckiego. Tam, gdzie toczą się walki. Szalone kolejki, a czekamy na jeszcze większe.

Wielu mieszkańców Lwowa zgłosiło do wolontariatu. Jednym z ich koordynatorów jest pani Olga Tymyk z Dobroczynnej Fundacji Matek Żołnierzy.

– We Lwowie takich placówek jest trzy – mówi Pani Olga. – Gromadzimy pomoc dla przesiedleńców. Dla tych potrzebujących. Są ewakuowane sierocińce ze wschodu. Przyjeżdżają również osoby ranne. Na stadionie Arena „Lwów” również rozmieszczają uchodźców. Nadchodzącą pomoc rozdzielamy, kompletujemy, pakujemy i czekamy na rozporządzenie o tym, komu jest ona potrzebna i dokąd ją wysłać. Jestem prezesem Dobroczynnej Fundacji Matek Żołnierzy. W ruchu wolontariackim jestem od 2014 roku, od marca, kiedy to rozpoczęły się działania wojenne, i po dzień dzisiejszy. Ruch wolontariacki w Ukrainie nieco się zmniejszył, ale gdy zachodzi potrzeba – widzicie to, ludzie idą. Dzisiaj to dopiero rozpoczęliśmy, a zobaczcie, ile już dzisiaj zdążyliśmy. Pracujemy przez całą dobę. Dopóty, dopóki będzie trzeba.

Aleksander Łabećki, prezes Stowarzyszenia Aktywistów Majdanu „Nieupokorzeni”

– Przyjmujemy tu bezpośrednio pomoc od osób fizycznych i prawnych, pomoc od Polski i innych partnerów, która będzie przekierowywana i już jest kierowana do uchodźców oraz do naszych członków rodzin osób wojskowych. Rozumiemy, że już jesteśmy w zaawansowanej fazie wojny. Są już osoby, które zginęły, osoby ranne, więc musimy zabezpieczyć ich rodziny. We Lwowie mamy już jest kilka tysięcy uchodźców i kilka tysięcy są w drodze do nas. Dlatego zorganizowaliśmy to centrum. Zorganizowało to wiele organizacji pozarządowych, uczestników ATO, organizacji wolontariackich. Są tu przeważnie kobiety, bo wielu z naszych mężczyzn teraz sięgają po broń i idą do Sił Zbrojnych Ukrainy czy do Obrony Terytorialnej. Na miejscu pozostają kobiety.

Apelujemy do wszystkich, by się dołączali.

Zwracamy się też do naszych przyjaciół Polaków. Bardzo dużo odbieramy telefonów w ostatnie kilka godzin, że jest zbierana pomoc, zbierana we wsiach, w miastach, w powiatach i jest kierowana do nas. Możemy nawet wysyłać transport na granicę, a nawet bezpośrednio do Polski. Kontaktujcie z nami, będziemy pomagać, w centrum Lwowa jest miejsce, gdzie można udzielać pomoc wielu ludziom.

Wiem, czym jest wojna i niebezpieczeństwo. Jestem bezpośrednim uczestnikiem Majdanu. 20 lutego 2014 roku byłem trafiony kulą na ulicy Instytuckiej w Kijowie. Trzy rany postrzałowe. Kilka razy jeździłem do strefy ATO. Woziłem pomoc wolontariatu ludziom. Dla naszych chłopców wojna jest straszna. Musimy zrobić wszystko, by zatrzymać diabła kremlowskiego i zwyciężyć. Ale u naszych Sił Zbrojnych Ukrainy musi być mocny tył. A nasz Lwów i w tym nasz sztab pomocy humanitarnej jest częścią składową tego niezawodnego tyłu.

Rozmawiał Konstanty Czawaga

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X